In vitro (sztuczne zapłodnienie) - ostatnia deska ratunku, gdy inne metody leczenia niepłodności zawodzą

2013-02-23 10:33 Julia Weiss | Konsultacja: prof. dr hab. Sławomir Wołczyński, specjalista ginekolog położnik

Zapłodnienie pozaustrojowe jest drogie i skomplikowane. Ale dla wielu par bezskutecznie starających się o dziecko właśnie in vitro jest jedyną szansą na posiadanie potomstwa. Na czym polega sztuczne zapłodnienie?

Pierwsze „dziecko z próbówki”, Louise Brown, przyszło na świat w 1978 roku. Od tego czasu w wyniku zapłodnienia in vitro urodziło się ponad 100 tysięcy dzieci. W Polsce pierwsza dziewczynka przyszła na świat w 1987 roku w Instytucie Położnictwa i Chorób Kobiecych Akademii Medycznej w Białymstoku. Sztuczne zapłodnienie (in vitro) to obok inseminacji domacicznej najefektywniejsza metoda leczenia niepłodności. Polega na doprowadzeniu do zapłodnienia komórki jajowej w warunkach laboratoryjnych (in vitro, dosłownie: „w szkle”), czyli poza organizmem kobiety. Przeprowadza się je, gdy para wyczerpała już inne możliwości leczenia niepłodności.

Diagnostyka niepłodności

Według Światowej Organizacji Zdrowia, niepłodność ma miejsce wtedy, gdy po 12 miesiącach regularnego współżycia bez stosowania antykoncepcji nie dochodzi do ciąży (problem ten dotyczy ok. 16 proc. par pragnących mieć dzieci). A więc jeśli para stara się o dziecko, a przez rok nie doszło do naturalnego poczęcia, należy zgłosić się do ginekologa specjalizującego się w leczeniu niepłodności. Krótszy czas oczekiwania na rozpoczęcie badań w kierunku niepłodności wskazany jest u kobiet, które mają zaburzony cykl miesiączkowy, stwierdzoną endometriozę, nieprawidłowości w budowie macicy czy jajowodów i więcej niż 35 lat. Problem niepłodności może dotyczyć obojga partnerów, dlatego diagnostyką obejmuje się zarówno kobietę, jak i mężczyznę.

Badania, które pomagają w ustaleniu przyczyny niepłodności kobiecej, to: oznaczenie stężenia progesteronu w drugiej fazie cyklu, USG narządu rodnego oraz badanie HSG, dzięki któremu ocenia się prawidłowość budowy macicy i drożność jajowodów. Aby ocenić płodność mężczyzny, zwykle wystarczy podstawowe badanie nasienia pobranego po 2–7 dniach wstrzemięźliwości płciowej. Do stwierdzenia niepłodności potrzebne są co najmniej dwie analizy nasienia w odstępie 4 tygodni.

Leczenie niepłodności - kiedy in vitro

Lekarze zalecają zapłodnienie in vitro parom, u których przyczyną niepłodności jest:

  • obustronna niedrożność jajowodów lub ich brak nieprawidłowe parametry nasienia (obniżona ruchliwość plemników, zmniejszona ich ilość lub ich brak w nasieniu) – dotyczy to blisko 40 proc. par poddanych leczeniu
  • endometrioza
  • niepłodność idiopatyczna, czyli o niewyjaśnionym podłożu.

Metodę tę zaleca się także parom, które podejmowały 3–6 nieudanych prób inseminacji domacicznej (czyli wprowadzenia nasienia partnera lub dawcy do organizmu kobiety), a także po kilku latach leczenia niepłodności. Czasem próby zapłodnienia in vitro podejmuje się po krótszym leczeniu z uwagi na wiek kobiety. Im jest bowiem ona starsza, tym mniejsza jest jej płodność i ma mniejsze szanse na urodzenie dziecka, a zatem lepiej wcześniej podjąć próby zapłodnienia pozaustrojowego. Skuteczność zabiegu in vitro wynosi od 25 do 40 proc. I zależy od wieku kobiety, masy jej ciała, od tego, czy pali papierosy, czy leczy inne choroby oraz od tego, jak jej organizm reaguje na stymulację hormonalną.

Problem

Przeciwwskazaniem do in vitro jest bardzo zły ogólny stan zdrowia, brak funkcji jajnika, niektóre nowotwory.
Badania dowodzą, że ryzyko powikłań i problemów zdrowotnych u dzieci po zapłodnieniu pozaustrojowym jest tylko nieznacznie większe niż u dzieci z ciąż powstałych w sposób naturalny. I zazwyczaj występują one w ciążach wielopłodowych (m.in. ze względu na trudniejszy przebieg ciąży i poród). Najczęstszymi powikłaniami u dzieci „z próbówki” są: niska waga urodzeniowa (poniżej 2500 g) oraz poród przedwczesny (przed 37. tygodniem).

In vitro - jak to się robi

Ponieważ w metodzie in vitro do zapłodnienia, czyli połączenia jajeczka z plemnikiem, dochodzi poza organizmem kobiety, najpierw należy uzyskać męskie i żeńskie komórki płciowe. Kobieta poddawana jest stymulacji hormonalnej, która ma na celu pobranie kilku do kilkunastu komórek jajowych oraz przygotowanie macicy na przyjęcie zarodków. Podczas stymulacji jajeczkowania koniecznych jest kilka (3–5) wizyt, podczas których za pomocą USG lekarz ocenia liczbę i wielkość pęcherzyków oraz stężenie estradiolu w surowicy krwi. Gdy pęcherzyki osiągną odpowiednią dojrzałość, kobieta dostaje domięśniowo zastrzyk z hCG (gonadotropiny kosmówkowej), wyzwalający owulację. Po 32–36 godzinach od podania zastrzyku za pomocą specjalnej igły i pod kontrolą USG, wykonuje się przezpochwową punkcję jajników w celu pobrania komórek jajowych (zabieg przeprowadza się w krótkotrwałym znieczuleniu). Pobrany płyn pęcherzykowy zbierany jest do próbówek, po czym bada się go i wyszukuje komórki jajowe. Następnie umieszcza się je na płytkach lub próbówkach hodowlanych, gdzie przez okres 3–6 godzin dojrzewają w inkubatorze o temp. 37°C. Po tym czasie przeprowadza się procedurę zapłodnienia pozaustrojowego, czyli do komórek jajowych dodawane są plemniki – tzw. wspólna inkubacja trwa do 19 godzin. Zapłodnienia komórek jajowych można również dokonać metodą mikrochirurgiczną (ICSI). Wtedy do komórki jajowej za pomocą specjalnego urządzenia (mikromanipulatora) igłą wstrzykuje się jeden plemnik. Metodę tę stosuje się wtedy, gdy przyczyną niepłodności jest czynnik męski, czyli bardzo mała ilość plemników lub ich brak w nasieniu. Następnie po 16–20 godzinach od momentu inseminacji ocenia się, czy komórki jajowe zostały zapłodnione. W drugiej, trzeciej, a czasem piątej dobie po zapłodnieniu zarodki przenosi się do jamy macicy za pomocą specjalnego cewnika. W szczególnych przypadkach (wysokie ryzyko chorób genetycznych) i tylko w nielicznych wyspecjalizowanych ośrodkach dokonuje się diagnostyki przedimplantacyjnej: z rozwij ających się in vitro zarodków pobiera się jedną lub dwie komórki, a następnie przeprowadza analizę genetyczną chromosomów lub DNA. Pozwala to na przeniesienie do jamy macicy wyłącznie zdrowych zarodków. Jeżeli kobieta ma mniej niż 35 lat, lekarz wprowadzi do macicy dwa zarodki, jeśli jest starsza – trzy. Bywa tak, że wszystkie zarodki się przyjmą i wtedy przychodzą na świat bliźnięta (18 proc.); trojaczki są dziś rzadkością. Pozostałe zarodki zamraża się w ciekłym azocie w temp. –196°C, aby móc wykorzystać je w przyszłości. Jeśli pierwszy cykl nie zakończy się sukcesem, wykorzystuje się je w następnym.

Gdzie szukać pomocy

Po in vitro - niecierpliwe oczekiwanie

Mniej więcej dwa tygodnie po przeniesieniu zarodków do macicy kobieta powinna zrobić test ciążowy lub zbadać stężenie hCG we krwi. Jednak pozytywny wynik nie zawsze świadczy o sukcesie zabiegu, czasem analizy biochemiczne mówią, że kobieta jest w ciąży, a pojawia się miesiączka. Przez około 2 tygodnie po zabiegu lekarze zalecają spokojny tryb życia, unikanie gorących kąpieli i przyjmowanie większej ilości płynów. Kobiety, które poddały się zapłodnieniu pozaustrojowemu, zwykle rodzą dzieci przed terminem. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku ciąży wielopłodowej.

In vitro - ryzyko powikłań

Zabieg in vitro, przeprowadzony w odpowiednio do tego przygotowanym ośrodku, niesie za sobą niskie ryzyko powikłań, zwłaszcza w stosunku do wysokiej skuteczności i szans na posiadanie potomstwa. Ale tak jak przy każdym zabiegu, także po zapłodnieniu pozaustrojowym może dojść do powikłań.

  • Bardzo rzadko występuje tzw. przestymulowanie (hiperstymulacja) jajników. Jej skutkiem jest m.in. gromadzenie się płynów w jamie brzusznej oraz opłucnej, zaburzenia krzepnięcia krwi, funkcjonowania wątroby.
  • Podczas zabiegu punkcji jajników może dojść do uszkodzenia jelit lub naczyń miednicy mniejszej.
  • U kobiet po in vitro co najmniej dwukrotnie większe jest ryzyko ciąży pozamacicznej. Może się też zdarzyć ciąża pozamaciczna, towarzysząca ciąży prawidłowej. Wtedy konieczne bywa usunięcie jajowodu, w którym się rozwij a, aby zachować ciążę wewnątrzmaciczną.

Ile kosztuje in vitro

Koszty zapłodnienia in vitro są wysokie. Trzeba się liczyć wydatkami rzędu 5–6 tys. zł za sam zabieg (np. klinika „nOvum” w Warszawie 5,5 tys. zł), a dochodzi do tego koszt dodatkowych badań (np. oznaczenie jednego hormonu to wydatek od 30 do 50 zł) oraz leków (około 2–3 tys. zł). Zabieg nie jest refundowany przez NFZ.

miesięcznik "M jak mama"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
Lidia86
|

Leczę się naprotechnologicznie od roku. Już na pierwszej wizycie zostaliśmy z mężem gruntownie przebadani. Okazało się, że mam PCO, rozchwiane hormony, chorą trzustkę, endometriozę i niedrożny jajowód. W klinice In Vitro powiedzieliby mi, że jedynym wyjściem jest zapłodnienie pozaustrojowe. Na szczęście trafiliśmy do Instytutu Rodziny - tam po kolei zaradzili wszystkim moim problemom (operacyjne bądź farmakologiczni e). Wyniki męża - ciężka oligozoospermia - także klasyfikowałby go tylko na In Vitro. Lekarze Napro odkryli jednak, że przyczyną tak słabego nasienia były żylaki powrózka nasiennego. Po ich operacyjnym usunięciu i dodatkowej suplementacji zarówno hormonalnej (clostilbegyt/l etrozol) jak i witaminowej (l-karnityna, astaksantyna, koenzym q10, witamina E) wyniki znacznie się poprawiły.

ika
|

kolejny raz słyszę o tym że to mężczyzna musi zasięgnąć porady u specjalisty- tak było w przypadku mojej koleżanki…cały czas "zwalano winę" na nią że jest bezpłodna, a po dokładnych badaniach wykonanych w klinice okazało się, że to nie jej wina… więc poszukajcie dziewczyny kliniki dobrej i sprawdzonej, która podejdzie do tematu też i z 2 strony! Oni leczyli się bodajże w tej samej klinice co Ty marienka więc kolejna sprawdzona klinika

halika
|

Lara!ty tam się nie martw bo strach sparaliżuje i jeszcze wcale nigdzie nie pojdziesz ;) a tak na serio, nie przejmuj się – stres będzie bo to nie uniknione ale postaraj się myslec pozytywnie. Na pewno lekarze wytłumaczą Tobie wszystko, zaproponują odpowiednie leczenie i tyle:) najprawde im szybciej zaczniesz działać tym lepiej, ja po roku staran już podjelam decyzje o leczeniu:)

marienka
|

Róża ja leczyłam się w Warszawie w Invicta moim zdaniem lekarze robia kawał dobrej roboty. Pewnie każdy będzie zachwalał swoją klinikę – ja mogę tylko podpowiedzieć tym bardziej ze opinie maja nabrawde bardzo dobre. No ale wybor należy do Ciebie ;) jak o cos chcesz podpytać to pisz smialo ;)

lara
|

ja zaczynam przygodę z leczeniem . trochę się boję bo jestem przed 1 wizytą, ale tak jak większość kobiet i ja starałam się z mężem juz 2,5 roku więc myślę że to już najwyższy czas!

Grazyna
|

U nas było podobnie…moje dziecko też jest z in vitro i co najważniejsze jest zdrowe, prawidłowo się rozwija i nie wyobrażam sobie, ze mogłoby być inaczej. Najważniejsze jest jego zdrowie, ale martwi mnie projekt ustawy… Mamy zamrożone zarodki w klinice i boję się tej ustawy, nie chce żebym przez decyzję posłów musiała się zgłosić do kliniki po ich "odbiór", nie wiem jak to nazwać, bo narazie termin jaki przewiduje projekt ok. 2 tygodni żeby weszły zmiany w życie sparaliżuje kliniki i każdy będzie musiał przyjść na zabieg lub.. no właśnie na co? W ogóle nie podoba mi się to, że posłowie mają decydować o tym kiedy mam zajść drugi raz w ciążę. A tymbardziej dlatego, że jeszcze karmię i chciałabym najpierw, żeby moje dziecko się trochę odhowało zanim będziemy mieć drugie.. lub o ile..

Róża
|

marienka, jak tak czytam co napisałaś to naprawdę mam więcej sił i motywacji :) powiedz proszę, w jakiej klinice się leczyłaś?

marienka
|

szczerze? Jeżeli miałabym jeszcze raz podjąć się leczenia in vitro to bym to zrobiła na 200% kurde!w moim przypadku starałam się z męzem o dziecko 3 lata! Lata moje leciały i co miałam dalej czekać aż tak w nieskończoność? Trafiłam do b.dobrej kliniki gdzie rozwiano wszystkie moje wątpliwości dot.leczenia i po leczeniu zaszłam w ciążę. Mam dziecko więc dziewczyny nie ma co się martwić a przede wszystkim nie słuchać gadania!

Mada
|

Nie rozumiem jak można mówić źle o metodzie która często jest jedyną szansą na posiadanie dzieci. Tym bardziej oburza mnie kiedy nazywa się takie dzieci gorszymi ! Jakim prawem ?. Ja jestem matką syna z in vitro. Zdrowego i dobrze się rozwijającego. Zawsze już będę wdzięczna klinice Ab ovo za to że mam własne dziecko i doktorowi Polakowi który poprowadził moją niełatwą ciążę. Dajcie ludziom żyć po swojemu i nie komentujcie.

Magdalena
|

Karolina, w jakim mieście przyjmuje dr Juchnicka? U mnie stwierdzono hiperprolaktynemię, szukam właśnie dobrego endokrynologa i ginekologa, który się mną zajmie i poprowadzi.