Guz łagodny, ale śmiertelnie niebezpieczny
Naczyniak wątroby brzmi groźnie, ale w zdecydowanej większości przypadków nie stanowi bezpośredniego zagrożenia zdrowia. U tej pacjentki było inaczej. Zmiana osiągnęła masę około 8 kilogramów i dosłownie wypełniała większość jamy brzusznej. Jej rozmiar spowodował ucisk na pozostały miąższ wątroby, zaburzył odpływ krwi i doprowadził do niewydolności narządu. Mimo łagodnego charakteru guz zagrażał życiu.
W takiej sytuacji standardową ścieżką byłaby transplantacja wątroby od dawcy – czekanie na narząd, operacja, a potem wieloletnia immunosupresja, czyli przyjmowanie leków zapobiegających odrzuceniu przeszczepu. Zespół prof. Michała Grąta z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wybrał jednak inne, znacznie rzadsze rozwiązanie.
Własna wątroba zamiast przeszczepu
30 marca 2026 roku w Warszawie przeprowadzono drugą w Polsce udaną autotransplantację wątroby. Zabieg polega na tym, że chirurdzy czasowo usuwają narząd z ciała pacjenta, wykonują niezbędne działania poza organizmem – w tym przypadku resekcję guza metodą ex situ – a następnie wszczepiają oczyszczony narząd z powrotem. Dawca i biorca to ta sama osoba.
Dlaczego tak skomplikowana procedura zamiast klasycznej transplantacji? Kluczowa okazała się kwestia leczenia immunosupresyjnego. Własna wątroba, nawet przeszczepiona, nie wywołuje reakcji immunologicznej. Pacjentka uniknęła zarówno ryzyka odrzucenia przeszczepu, jak i konieczności przyjmowania przez całe życie leków osłabiających układ odpornościowy, które niosą ze sobą poważne długoterminowe skutki uboczne.
– W tej operacji kluczowe było połączenie technik transplantacyjnych z możliwością funkcjonalnego wsparcia własnego fragmentu wątroby w warunkach pozaustrojowych. Autotransplantacja pozwala uniknąć immunosupresji i jej długoterminowych konsekwencji, a jednocześnie daje szansę na radykalne leczenie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia – podkreśla prof. Michał Grąt.
Przełomowa rola technologii HOPE. Wątroba była poza ciałem przez 7 godzin
Po usunięciu guza z wątroby pozostał fragment narządu o masie około 1100 gramów. To niewiele – mniej niż jedna szósta pierwotnej masy leczonego narządu. Żeby ten fragment mógł bezpiecznie wrócić do pracy po ponownym wszczepieniu, potrzebował wsparcia.
I tu pojawił się najbardziej innowacyjny element całego zabiegu – po raz pierwszy w Polsce zastosowano technologię HOPE (hypothermic oxygenated machine perfusion, perfuzja maszynowa z oksygenacją w hipotermii) do pozaustrojowej regeneracji fragmentu własnej wątroby pacjentki. Przez dwie godziny, w temperaturze zaledwie 9°C, narząd był natleniany i perfundowany poza ciałem chorej. Cały czas pozaustrojowy wątroby wyniósł 7 godzin, a całkowita długość operacji – 13 godzin.
Technologia HOPE jest znana w transplantologii jako metoda przechowywania narządów od dawców i poprawiania ich jakości przed przeszczepieniem. Warszawski zespół zastosował ją jednak w zupełnie nowym kontekście – do regeneracji i wsparcia funkcjonalnego fragmentu własnego narządu żywej pacjentki przed jego reimplantacją.
Wypisana do domu w dziesiątej dobie
Operacja zakończyła się sukcesem. Pacjentka została wypisana do domu w dobrym stanie w 10. dobie pooperacyjnej.
Zabieg przeprowadziła wieloosobowa ekipa specjalistów. Część brzuszną – bezpośrednio u pacjentki – prowadził prof. Michał Grąt, któremu asystowali dr Piotr Remiszewski i dr Paweł Topolewski. Pozaustrojową operację wątroby (ex situ) wykonali prof. Grąt w asyście dr. Konrada Kobrynia i dr. Piotra Smotera. Perfuzją pozaustrojową HOPE zajęli się dr Mateusz Bartkowiak i dr Konrad Kobryń. Za znieczulenie odpowiadała dr Marta Dec.
W skład zespołu anestezjologicznego i pielęgniarskiego weszli: instrumentariuszki mgr Anna Wasik, mgr Beata Zadowska, mgr Karolina Kulesza i mgr Julia Górska, anestezystki mgr Aleksandra Woźniak i mgr Weronika Śmigielska oraz koordynator mgr Krzysztof Zając.
Co to oznacza dla polskiej medycyny?
Połączenie autotransplantacji z technologią HOPE w zastosowaniu do własnego narządu pacjenta to obszar, który dopiero raczkuje na światowych salach operacyjnych. Fakt, że druga w Polsce procedura tego typu odbyła się z użyciem narzędzia dotychczas stosowanego wyłącznie w transplantologii dawcy, otwiera nowe możliwości dla pacjentów, u których zmiany wątroby były dotąd traktowane jako nieoperacyjne lub wymagające przeszczepu z zewnętrznego źródła.
Dla chorych z olbrzymimi, łagodnymi guzami wątroby autotransplantacja może z czasem stać się alternatywą nie gorszą, a pod pewnymi względami korzystniejszą od allotransplantacji. Warunkiem jest dysponowanie doświadczonym, wielodyscyplinarnym zespołem i odpowiednim zapleczem technologicznym – a Klinika Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM udowodniła właśnie, że jedno i drugie ma.
Źródło: Materiały prasowe WUM