Obowiązki na L4
Pracodawcy o L4 dowiadują się z systemu, ale to nie zwalnia pracownika z obowiązku zawiadomienia o chorobie – stanowią aktualne przepisy. Oznacza to, że na L4 należy powiadomić pracodawcę o swojej nieobecności, przyczynie i czasie trwania.
Osoba, która zaniecha ciążącego na niej obowiązku, musi się liczyć z tym, że może nawet stracić pracę. Przepisy w tej kwestii sięgają jeszcze 1996 roku, a więc czasów sprzed elektronicznych zwolnień. Jednak mimo zmian technologicznych, przepisu w żadnym stopniu nie zmodyfikowano.
Oznacza to, że osoba na zwolnieniu L4 zobowiązana jest niezwłocznie poinformować pracodawcę o przyczynie i prognozowanym czasie nieobecności. Ostateczny termin na dopełnienie tej czynności mija w drugim dniu pobytu na zwolnieniu.
Niedopełnienie obowiązków na L4 - skutki
Czy za niedopełnienie obowiązku coś może grozić? Tak i to poważne skutki, ze zwolnieniem dyscyplinarnym włącznie.Dziennik Gazeta Prawna powołuje się na przypadek komendanta straży miejskiej, który przebywał na kolejnych zwolnieniach lekarskich z powodu długotrwałego leczenia.
CZYTAJ TEŻ: Musisz to zrobić na L4, inaczej stracisz zasiłek. ZUS daje tylko 3 dni
Zwolniono go dyscyplinarnie, gdy przy kilku z wielu zwolnień L4 nie przekazał informacji o przyczynie nieobecności i prawdopodobnym czasie trwania. Jak ustalono, zwolniony komendant informował dopiero ok. 6-7 dnia po otrzymaniu zwolnienia o tym fakcie, przez co uznano, że w sposób rażący łamał przepisy.
Po dwóch latach nieobecności powodowanych zwolnieniami L4 komendant został zwolniony – tym razem z pracy. Sprawa o zwolnienie dyscyplinarne toczyła się przed sądem najwyższym, który potwierdził zasadność zwolnienia.
- Formalnie rzecz biorąc, pracownik nie jest zwolniony z obowiązku zawiadomienia pracodawcy o przyczynie nieobecności w pracy i przewidywanym jej okresie w przypadku, gdy zaświadczenie lekarskie jest udostępniane przez PUE ZUS. Innymi słowy, pracownik nadal powinien zawiadomić pracodawcę o przyczynie nieobecności w pracy i przewidywanym okresie jej trwania – powiedział dr Michał Szypniewski, head of global mobility w kancelarii BKB, cytowany przez Dziennik Gazetę Prawną.