Tysiące pacjentów trafiają do jednego szpitala. Karetki czekają, a zabiegi schodzą na dalszy plan

Karetki czekają w kolejkach, a szpital musi godzić pilną pomoc z leczeniem planowym. W Zespole Szpitali Miejskich w Chorzowie w ubiegłym roku przyjęto niemal 16,5 tys. pacjentów, choć izba przyjęć dysponuje zaledwie pięcioma miejscami. Dyrekcja wskazuje na zmiany w regionie i niewystarczające finansowanie z NFZ. Skutki odczuwają nie tylko chorzy w nagłych stanach.

Kolejka karetek przed szpitalem. O problemach z przepełnioną izbą przyjęć w Chorzowie przeczytasz na Poradnik Zdrowie.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Szpital w Chorzowie zmaga się z ogromnym napływem pacjentów w nagłych stanach, co prowadzi do przeciążenia izby przyjęć i karetek czekających w kolejkach.
  • Wzrost liczby chorych wynika ze zmian w funkcjonowaniu okolicznych placówek medycznych, a także z niedofinansowania i limitów nakładanych przez NFZ.
  • Dyrekcja szpitala apeluje o skoordynowanie pracy oddziałów w regionie i systemową reformę wycen świadczeń, aby zapewnić pacjentom pilną pomoc i stabilność finansową placówek.

Przeciążona izba przyjęć i karetki w kolejkach. Co dzieje się w Chorzowie?

Zespół Szpitali Miejskich w Chorzowie boryka się z coraz większym problemem: izba przyjęć pęka w szwach od pacjentów w nagłych stanach, a karetki pogotowia muszą czekać w kolejkach. Sytuacja jest na tyle poważna, że dyrekcja placówki zaapelowała do Narodowego Funduszu Zdrowia o pilne skoordynowanie pracy oddziałów, aby zapewnić mieszkańcom regionu dostęp do niezbędnej pomocy medycznej. Problemy chorzowskiego szpitala narastają.

W ubiegłym roku do izby przyjęć przyjechało blisko 6600 karetek pogotowia, co stanowiło więcej niż w przypadku niektórych dużych szpitalnych oddziałów ratunkowych w całym regionie. W tym samym czasie przyjęto tam niemal 16 500 pacjentów, choć placówka dysponuje zaledwie pięcioma miejscami. W tym roku liczba chorych jest jeszcze większa, co dramatycznie obciąża personel i infrastrukturę.

Poradnik Zdrowie: Gadaj Zdrów o budowaniu odporności na infekcje
Materiał sponsorowany

Zmiany w regionie i problem z finansowaniem

Wzrost obciążenia chorzowskiej placówki to w dużej mierze efekt zmian w funkcjonowaniu sąsiednich szpitali. Jak wyjaśnił dyrektor Piotr Nowak, od 1 sierpnia ubiegłego roku szpital w Świętochłowicach ograniczył działalność chirurgii ostrej, a po godzinie 15 prowadzi ją wyłącznie w trybie jednodniowym. W rezultacie pacjenci wymagający pilnej interwencji chirurgicznej trafiają do Chorzowa.

Dodatkowo, do szpitala przyjeżdżają chorzy z katowickiego osiedla Tysiąclecia oraz południowej części Rudy Śląskiej, a o miejscu przewiezienia pacjenta często decyduje po prostu czas dojazdu karetki. Sytuację pogarsza również brak wsparcia finansowego ze strony NFZ.

Dyrektor Nowak poinformował, że szpital trzykrotnie zwracał się do Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ z wnioskiem o zwiększenie finansowania izby przyjęć, ale wszystkie te prośby zostały odrzucone. Placówka musi rygorystycznie pilnować limitów, ponieważ Fundusz nie płaci za tak zwane nadwykonania w ramach ryczałtu. Oznacza to, że przyjmowanie większej liczby pacjentów w stanach nagłych odbywa się kosztem tych, którzy są leczeni planowo.

Piotr Nowak, dyrektor szpitala w Chorzowie, zwrócił uwagę na chaos w systemie. - Nie może być tak, że dzisiaj jest to puszczone trochę chaotycznie na żywioł i generalnie ten, kto złożył wniosek i otrzyma zgodę, powoduje, że kolejni koledzy mają problem z przyjmowaniem pacjentów - powiedział dyrektor.

Zaapelował o wspólne ustalenie przez władze województwa i NFZ, które szpitale i oddziały powinny koncentrować się na przyjmowaniu pacjentów w nagłych przypadkach, a które mogą skupić się na leczeniu planowym lub jednodniowym.

Gigantyczne straty i nierówne wyceny świadczeń

Problemy z przeciążeniem izby przyjęć to tylko wierzchołek góry lodowej. Chorzowski szpital zmaga się również z poważnymi kłopotami finansowymi, wynikającymi z systemowych niedociągnięć. Jak poinformował dyrektor finansowy Olgierd Finkawa, ubiegły rok placówka zakończyła ze stratą w wysokości 20 milionów złotych, co stanowiło prawie 5 procent jej przychodów.

Główną przyczyną tej straty były niewystarczające środki na ustawowe podwyżki wynagrodzeń - na ich pokrycie zabrakło ponad 20 milionów złotych. Dyrektor Nowak podkreślił, że szpital jest zobowiązany do wypłacania podwyżek, mimo że finansowanie z NFZ nie pokrywa związanych z nimi kosztów.

Przywołał też dane dotyczące szpitali powiatowych, z których wynika, że aż 91 procent z 207 analizowanych placówek odnotowało straty. W Chorzowie do ubiegłego roku zyski szpitala dziecięcego pozwalały pokrywać straty niektórych oddziałów dla dorosłych. Grzegorz Nastachowski, pełnomocnik dyrektora, zwrócił uwagę na kolejny problem: nierówne wyceny świadczeń przez NFZ.

Skłaniają one szpitale do rozwijania procedur bardziej rentownych, a ograniczania tych, które przynoszą straty, choć są niezwykle potrzebne pacjentom. - Chcielibyśmy apelować o powtórną, szeroką analizę wycen, tak żeby wszystkie oddziały kontraktowane przez NFZ miały zbliżony poziom uzyskiwanej marży - podsumował Nastachowski.

Dwa tygodnie wcześniej ponad dwadzieścia samorządów z województwa śląskiego apelowało przed siedzibą NFZ w Katowicach o zmianę zasad finansowania szpitali powiatowych. Dyrektorka śląskiego oddziału Funduszu, Katarzyna Adamek, podkreślała, że NFZ musi działać w granicach dostępnego budżetu, a jednym ze sposobów poprawy sytuacji placówek powinno być dostosowanie ich kosztów i zasobów do możliwości finansowych systemu.

Wskazywała między innymi na możliwość przekształcania oddziałów wykonujących głównie zabiegi planowe.

SuperZdrowi
NAGŁE ZATRZYMANIE KRĄŻENIA - choroba sercowców i sportowców. SuperZdrowi