- Lekarze z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy domagają się pilnego spotkania z minister zdrowia w sprawie nowych, kontrowersyjnych przepisów.
- Przyjęta poprawka, nazwana roboczo "lex K.", umożliwia prezesowi NFZ wykluczenie lekarza z systemu publicznego nawet dożywotnio za podanie nieprawdy w rozliczeniach.
- Związkowcy ostrzegają, że nowe regulacje mogą doprowadzić do paraliżu szpitali i znacznego ograniczenia dostępu pacjentów do opieki medycznej.
Lekarze alarmują w sprawie "lex K." i groźby dożywotniego zakazu pracy
Lekarze z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) zażądali pilnego spotkania z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą, alarmując o potencjalnych konsekwencjach niedawno przyjętych przez Sejm przepisów. Chodzi o poprawkę do ustawy, roboczo nazwaną "lex K.", która budzi ogromne obawy w środowisku medycznym, ponieważ otwiera drogę do dożywotniego wykluczenia lekarza z publicznego systemu opieki zdrowotnej.
Zgodnie z nowymi regulacjami, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia może podjąć jednostronną decyzję o zakazie udzielania świadczeń finansowanych przez NFZ. Sankcja ta grozi medykom, którzy poświadczą nieprawdę w rozliczeniach, na przykład dotyczących rodzaju, zakresu lub czasu wykonania procedury medycznej. Zakaz może trwać od miesiąca do ośmiu lat, a w przypadku ponownego naruszenia - być dożywotni.
OZZL podkreśla, że takie rozwiązanie nie tylko ingeruje w prawa pracowników, ale może też poważnie zagrozić funkcjonowaniu szpitali.
Skąd wzięła się "lex K." i co dokładnie zmienia?
Sejm w zeszłym tygodniu uchwalił ustawę dotyczącą limitów wynagrodzeń i czasu pracy dla pracowników medycznych. Nowe prawo wprowadza między innymi maksymalną stawkę godzinową dla medyków, ustaloną na 240 zł brutto. Jednak to właśnie wspomniana poprawka, nazwana "lex K.", wywołała największe kontrowersje.
Jej nazwa nawiązuje do głośnej sprawy lekarza Dawida K., któremu na początku października postawiono zarzut oszustwa na kwotę ponad 583 tysięcy złotych w Warszawskim Szpitalu Południowym poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur. Właśnie takie sytuacje mają być objęte nowymi regulacjami. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia zyskał prawo do jednoosobowego podejmowania decyzji o nałożeniu takiego zakazu.
Dlaczego lekarze sprzeciwiają się nowym regulacjom?
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy stanowczo sprzeciwia się przyjętej poprawce, choć podkreśla, że nie broni nadużyć ani fałszowania dokumentacji. Główne obawy dotyczą przyznania prezesowi NFZ, który pełni jednocześnie rolę płatnika i organu kontrolnego, prawa do arbitralnego i jednoosobowego wykluczania lekarzy z systemu publicznego.
Związkowcy z OZZL wskazują, że nawet możliwość późniejszego odwołania do sądu nie rozwiewa wątpliwości dotyczących proporcjonalności sankcji oraz skutecznej ochrony praw pracowników. "Czy Ministerstwo Zdrowia przeanalizowało wszystkie konsekwencje tych przepisów dla lekarzy zatrudnionych na podstawie umów o pracę?
Czy przeanalizowało skutki dla szpitali, które mogą z dnia na dzień utracić możliwość korzystania z pracy potrzebnych im specjalistów?" - zapytała Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca OZZL, cytowana w komunikacie związkowców. OZZL ocenia, że możliwość dożywotniego wykluczenia na podstawie jednoosobowej decyzji administracyjnej bezprecedensowo ingeruje w sytuację zawodową lekarzy.
Związek podkreśla, że tak daleko idące uprawnienia nie powinny być przyznawane organowi odpowiedzialnemu za finansowanie świadczeń bez poważnej debaty ze środowiskiem medycznym.
Ryzyko dla pacjentów i apel o pilną debatę
OZZL zwraca uwagę, że nowe regulacje, w tym te dotyczące limitów wynagrodzeń, czasu pracy i zakazów konkurencji, powstały w odpowiedzi na skrajne przypadki wysokich zarobków na kontraktach. Związek twierdzi, że nie uwzględniają one specyfiki pracy lekarzy zatrudnionych na etatach, którzy stanowią trzon publicznych szpitali.
Związkowcy ostrzegają, że uderzenie w tę grupę medyków grozi paraliżem oddziałów i znacznym ograniczeniem dostępu pacjentów do opieki medycznej. Dlatego OZZL domaga się pilnego spotkania z minister zdrowia i właściwymi podsekretarzami stanu, aby przeprowadzić merytoryczną dyskusję nad przyjętymi przepisami.