Moda na zdrowy styl życia wymknęła się spod kontroli? Lekarze wskazują pięć trendów, których lepiej unikać

W internecie nie brakuje porad o diecie, suplementach i „naturalnym” leczeniu. Część z nich brzmi niewinnie, ale lekarze i dietetycy wskazują praktyki, które mogą skończyć się reakcją alergiczną, zakażeniem, problemami z nerkami albo rezygnacją ze skutecznej profilaktyki.

Dłonie człowieka dojące wymiona kozie, mleko spływa do metalowego naczynia. Ta ilustracja nawiązuje do tematu ryzyka związanego ze spożywaniem surowego mleka, o czym więcej można przeczytać na portalu Poradnik Zdrowie.
Autor: getty/ Getty Images Ręce dojarki ściskające wymię, z którego wypływa świeże mleko do metalowego naczynia. To wizualizacja trendu „surowe mleko” i ryzyka, jakie niesie ze sobą spożywanie niepasteryzowanych produktów, o czym przeczytasz więcej na portalu Poradnik Zdrowie.

Media społecznościowe pełne są porad dotyczących zdrowia, diety i odporności, ale część popularnych trendów nie ma solidnego oparcia w wiedzy medycznej. Niektóre są po prostu nieskuteczne, inne mogą skończyć się poważnymi problemami. Jednym z takich przykładów jest terapia jadem pszczelim, promowana przez część internetowych twórców jako „naturalna” metoda wspierania organizmu.

HCC 2026 - relacja Poradnik Zdrowie

Terapia jadem pszczelim. Ryzykowny trend zdrowotny z mediów społecznościowych

Terapia jadem pszczelim wraca w mediach społecznościowych jako metoda „naturalna”, choć jej stosowanie poza kontrolą medyczną niesie poważne ryzyko. Część internetowych twórców poleca celowe doprowadzanie do użądleń m.in. przy chorobie z Lyme. Problem polega na tym, że taka praktyka nie ma bezpiecznego schematu dawkowania, przygotowania ani podawania. U osoby uczulonej kontakt z jadem może skończyć się gwałtowną reakcją alergiczną. „Niestety, może to być bardzo niebezpieczne, ponieważ nie ma ustandaryzowanej dawki, przygotowania ani protokołu podawania, które mogłyby kierować tą formą terapii. U pacjentów stosujących terapię jadem pszczelim zgłaszano reakcje alergiczne i anafilaksję. Spośród ograniczonej liczby badań dotyczących tej terapii żadne nie wykazało korzyści, a część pokazała poważne ryzyko” – mówi Christian Nageotte, alergolog i immunolog z Henry Ford Health.

Łączenie suplementów. Nadmiar witaminy D może zaszkodzić nerkom

Łączenie wielu suplementów naraz wygląda na prosty sposób na sen, odporność, włosy, skórę czy lepszą energię w ciągu dnia. W praktyce łatwo w ten sposób przyjmować ten sam składnik kilka razy, zwłaszcza gdy w grę wchodzą gotowe zestawy polecane w mediach społecznościowych. Przykładem jest witamina D, która może być jednocześnie w multiwitaminie, preparacie na włosy, skórę i paznokcie, suplemencie na sen oraz osobnym produkcie z witaminą D. „To może być bardzo ryzykowne: łączenie suplementów może prowadzić do niezamierzenie zbyt wysokich poziomów witamin, które mogą nawet osiągać poziomy toksyczne. Na przykład ktoś może przyjmować multiwitaminę, suplement na włosy, skórę i paznokcie, suplement na sen oraz oddzielny preparat z witaminą D, nie zdając sobie sprawy, że wielokrotnie przyjmuje witaminę D w różnych formach. Zbyt dużo witaminy D może prowadzić do wysokiego poziomu wapnia i problemów z nerkami, dlatego należy tego unikać” – mówi Rachel Pessah-Pollack, endokrynolożka i lekarka specjalizująca się w żywieniu w NYU Langone Health.

Dieta bez węglowodanów. Organizm potrzebuje paliwa do codziennej pracy

Całkowite odstawianie węglowodanów od lat pojawia się w poradach dotyczących odchudzania i „oczyszczania” diety. Taki przekaz pomija jednak podstawowy fakt: węglowodany są dla organizmu jednym z głównych źródeł energii. Ich zapotrzebowanie zależy od wieku, aktywności i całego jadłospisu, ale przy diecie dostarczającej 2000 kcal dziennie może wynosić około 275 g na dobę. „Chociaż węglowodany mają zwykle złą reputację, są niezbędną częścią zbilansowanego sposobu odżywiania i nie trzeba ich eliminować” – mówi Madison Clarke, dietetyczka z UAB St. Vincent's. Znaczenie ma przede wszystkim rodzaj produktów, po które sięgamy. „Wiele tego strachu wynika z nadmiernie uproszczonego przekazu, który określa węglowodany jako ‘dobre’ albo ‘złe’, podczas gdy w rzeczywistości istnieje ważna różnica między wysoko rafinowanymi węglowodanami a mniej przetworzonymi źródłami bogatszymi w błonnik” – dodaje.

Surowe mleko. Pasteryzacja chroni przed groźnymi bakteriami

Surowe, niepasteryzowane mleko bywa przedstawiane jako bardziej wartościowe i bliższe naturze, ale takie obietnice nie mają potwierdzenia w przytoczonych danych. Pasteryzacja niszczy drobnoustroje, w tym Salmonellę, Escherichia coli i Listerię, które mogą wywoływać choroby przenoszone przez żywność. Nie wykazano też, aby surowe mleko pomagało przy nietolerancji laktozy, alergiach albo odporności. „Pasteryzacja nie zmniejsza istotnie wartości odżywczej mleka, w tym zawartości białka i wapnia, ale znacząco poprawia bezpieczeństwo, niszcząc niebezpieczne drobnoustroje. Badania nie wykazały również, aby surowe mleko poprawiało nietolerancję laktozy, alergie albo funkcjonowanie odporności” – mówi Jake Howman, dietetyk onkologiczny z The Ohio State University Wexner Medical Center i James Cancer Hospital. Pasteryzacja ograniczyła choroby zakaźne związane z mlekiem i sprawiła, że ten produkt stał się bezpieczniejszy w codziennej diecie.

Unikanie szczepień. Skutki wykraczają poza jedną osobę

Unikanie szczepień znalazło się na liście trendów, które dotyczą nie tylko indywidualnych decyzji, lecz także zdrowia publicznego. Po pandemii COVID-19 nasiliły się wątpliwości wobec szczepionek, a raport KFF wskazał na spadek odsetka szczepień dzieci. Jedną z możliwych przyczyn jest rosnąca nieufność wobec bezpieczeństwa szczepień, instytucji naukowych i personelu medycznego. „Widać to we wzroście wahań i unikania szczepień, mimo że szczepionki uratowały miliony istnień i należą do najskuteczniejszych interwencji zdrowia publicznego, jakie kiedykolwiek opracowano” – mówi Edward Sheen, lekarz i dyrektor do spraw jakości oraz zdrowia populacyjnego w L.A. Care Health Plan. Przy chorobach zakaźnych decyzja o szczepieniu wpływa również na osoby, które z powodów medycznych nie mogą zostać zaszczepione albo są bardziej narażone na ciężki przebieg infekcji.