Brak leczenia dodatkowo rujnuje ich zdrowie, pogłębia choroby i prowadzi do groźnych powikłań. Opóźnione leczenie może oznaczać kolejne hospitalizacje, zwolnienia lekarskie, utratę sprawności i zdolności do pracy. Jest to więc także kłopot dla systemu - oszczędność w jednym miejscu może więc oznaczać wydatek w innym – ponoszony przez NFZ, ZUS, pracodawców, gospodarkę i samych pacjentów.
- To leczenie jest niestety coraz droższe, a pacjentów jest coraz więcej, pojawia się więc problem dostępności do programów lekowych. Powyżej pewnego poziomy finansowanie tych programów jest niemożliwe i pacjenci muszą czekać – mówi dr. hab. n. med. Michał Łodyga, konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii w rozmowie z Eweliną Celejewską, podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
Co w tej sytuacji może zrobić pacjent? Nierzadko odpowiedź nie jest optymistyczna – musi czekać na swoją kolej. Jak długo? W różnych regionach Polski ten czas oczekiwania jest inny.
- Są takie miejsca, gdzie nie ma jeszcze ograniczeń, podczas gdy w innych czas oczekiwania wynosi tygodnie albo miesiące - mówi dr. hab. n. med. Michał Łodyga.
Ewelina Celejewska pyta konsultanta krajowego także o to, czy pacjent spełniający kryteria programu lekowego powinien mieć gwarancję realnego dostępu do terapii i co można zrobić, by leczenie chorób przewlekłych było lepiej zorganizowane.