Insulina to dopiero początek problemu. Polska zależy od dostaw leków z Azji

Co by się stało, gdyby nagle zabrakło dostaw leków z zagranicy? Polska produkuje zaledwie 0,5 proc. preparatów uznawanych za krytyczne, w tym niezbędnych do leczenia cukrzycy i ciężkich infekcji. Eksperci ostrzegają, że zależność od azjatyckich dostawców substancji czynnych może zagrozić bezpieczeństwu pacjentów.

Ramię robota na linii produkcyjnej leków w ampułkach. O bezpieczeństwie lekowym Polski przeczytasz na Poradnik Zdrowie.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Polska produkuje zaledwie ułamek leków krytycznych, co stawia nas w trudnej sytuacji w przypadku globalnych kryzysów.
  • Niska krajowa produkcja kluczowych medykamentów, takich jak insuliny czy antybiotyki, może zagrozić zdrowiu i życiu pacjentów.
  • Trwają prace nad zwiększeniem bezpieczeństwa lekowego, zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym, poprzez wspieranie rodzimej produkcji.

Polska zależność od importu leków krytycznych

Polska mierzy się z poważnym wyzwaniem w kwestii bezpieczeństwa lekowego, produkując zaledwie około 0,5 procenta leków uznawanych za krytyczne. Oznacza to, że nasz kraj nie jest odpowiednio przygotowany na ewentualne globalne kryzysy, które mogłyby zakłócić dostawy niezbędnych medykamentów. Brak szybkiego zwiększenia krajowej produkcji tych leków stanowi realne zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli.

Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków, podkreślił w rozmowie z PAP, że ta alarmująca sytuacja wymaga natychmiastowych działań. Leki krytyczne to preparaty niezbędne do prawidłowego funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, ratowania życia i leczenia poważnych chorób, takich jak cukrzyca, nowotwory czy infekcje. W tej grupie znajdują się między innymi antybiotyki, insuliny oraz szczepionki.

Poradnik Zdrowie – Bezpieczna farmakoterapia i cyfrowe bliźniaki

Jak wygląda polski rynek farmaceutyczny?

Wartość polskiego rynku leków szacuje się na około 80 miliardów złotych, co plasuje nas na piątej pozycji w Unii Europejskiej. W przypadku leków refundowanych, które pacjenci otrzymują po obniżonej cenie, kwota ta wynosi około 30 miliardów złotych.

Choć krajowi producenci odpowiadają za zaledwie 30 procent wartości tych refundowanych preparatów, to statystycznie co drugie opakowanie leku refundowanego w aptekach pochodzi z polskiej wytwórni - zaznaczył Krzysztof Kopeć.

Problem pojawia się w przypadku leków krytycznych, czyli tych absolutnie niezbędnych do ratowania zdrowia i życia. Do tej grupy zaliczamy antybiotyki, insuliny, szczepionki oraz leki stosowane w terapii nowotworów, cukrzycy i innych chorób przewlekłych. Niestety, udział polskiego przemysłu w produkcji tych kluczowych medykamentów jest bardzo niewielki.

Dlaczego jesteśmy zagrożeni? Geopolityka i brak substancji czynnych

Krzysztof Kopeć ostrzega, że choć produkcja leków w Polsce rośnie, tempo tego wzrostu jest zbyt wolne. Ta sytuacja stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. "Zawirowania na światowych rynkach, które doprowadziłyby do wstrzymania importu leków lub substancji czynnych z Azji, w bardzo krótkim czasie postawiłyby nas w niezwykle trudnym położeniu" - powiedział prezes Krajowych Producentów Leków.

Dodał, że mogłoby to "nawet spowodować zagrożenie życia i zgony, na przykład wskutek braku insuliny czy antytoksyn".

Współczesna geopolityka sprawia, że farmacja zyskuje na znaczeniu. Handel i gospodarka stały się narzędziem nacisku politycznego. "Na mapie tego nowoczesnego pola bitwy znajduje się sektor o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa obywateli: leki i substancje farmaceutyczne" - podkreślił Kopeć.

Kluczowym elementem jest dostęp do API (Active Pharmaceutical Ingredient), czyli substancji czynnych, które odpowiadają za terapeutyczne działanie leku. Szacuje się, że około 80 procent wszystkich API używanych na świecie pochodzi z Chin i Indii, co tworzy ogromną zależność.

Konkurencja z Azją: czy europejska produkcja ma szansę?

Polscy i europejscy producenci leków muszą konkurować na nierównych warunkach. Chiński rząd udziela swojemu przemysłowi farmaceutycznemu wsparcia, którego wartość sięga 4,4 procenta PKB. W efekcie chińskie firmy otrzymują nawet ośmiokrotnie większą pomoc publiczną niż przedsiębiorstwa w państwach OECD.

Dodatkowo koszty produkcji w Europie są wyższe, co sprawia, że cena leku wytworzonego na naszym kontynencie mogłaby być o około 40 procent wyższa niż importowanego z Azji. "Rynek, na którym krajowi producenci leków muszą konkurować, nie zapewnia równych warunków działania" - zauważył Krzysztof Kopeć.

Jakie działania podjęto, by wzmocnić bezpieczeństwo lekowe?

Zwiększenie krajowej produkcji leków wymaga szybkich działań. Pierwsze kroki zostały już podjęte na poziomie Unii Europejskiej, która przyjęła Akt o Lekach Krytycznych oraz Pakiet Farmaceutyczny. Te unijne regulacje zmieniają zasady zakupu leków - pod uwagę ma być brana nie tylko cena, ale także kryterium produkcji na terenie UE.

Promowana ma być również innowacyjność, a nowe terapie mają stać się dostępne we wszystkich państwach wspólnoty.

W Polsce mechanizmy mające stymulować wzrost produkcji ujęto w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. Projekt ten, kluczowy dla przyszłości bezpieczeństwa lekowego, nie trafił jednak jeszcze pod obrady Rady Ministrów.

Krzysztof Kopeć podkreśla, że kolejny krok to ścisła współpraca rządu z producentami leków. "Chodzi o to, aby w dialogu z branżą ustalić, w których obszarach produkcji leków jesteśmy silni, które preparaty z listy leków krytycznych, czyli najważniejszych dla polskich pacjentów, już wytwarzamy, a także - i to jest chyba najważniejsze - których leków nam brakuje i z jakich powodów" - wyjaśniał prezes.

Polska ma potencjał: silne strony rodzimego przemysłu farmaceutycznego

Mimo wyzwań, polski przemysł farmaceutyczny ma obszary, w których już dziś zajmuje silną pozycję. To między innymi produkcja flozyn - nowoczesnych leków stosowanych w leczeniu cukrzycy typu 2 i niewydolności serca - oraz leków szpitalnych niezbędnych do znieczulania pacjentów przed operacjami.

Krzysztof Kopeć wymienia konkretne inwestycje, które świadczą o rosnącym potencjale branży:

  • Polpharma uruchomiła pierwsze w Polsce i jedno z nielicznych w Europie wyspecjalizowanych centrów badawczo-rozwojowych i produkcyjnych, przeznaczonych do pracy nad terapiami mRNA i wysoce aktywnymi substancjami czynnymi.
  • Polfa Tarchomin realizuje dużą inwestycję dotyczącą sterylnych substancji wysokoaktywnych.
  • W obszarze leków wziewnych, przeznaczonych do leczenia chorób układu oddechowego, Adamed Pharma realizuje jeden z najważniejszych i najbardziej zaawansowanych programów inwestycyjnych w Polsce.
  • Servier zamierza produkować w Polsce wszystkie leki refundowane w naszym kraju.
  • Sandoz inwestuje w nowe linie produkcyjne w fabryce w Strykowie.

Inwestycja w niezależność: ile kosztowałaby fabryka substancji czynnych?

Branża farmaceutyczna analizowała koszty budowy fabryki zdolnej do produkcji 100 substancji czynnych (API). "1,8 miliarda złotych - to kwota porównywalna z kosztem wybudowania kilkudziesięciu kilometrów autostrady. Tyle kosztowałoby stworzenie fabryki, która uniezależniłaby nas od wahań na światowych rynkach" - wskazał Krzysztof Kopeć.

Zaznaczył jednak, że największym wyzwaniem nie jest sama budowa, ale późniejsza sprzedaż substancji czynnych, których koszty wytworzenia byłyby wyższe niż w Chinach.

Prezes Krajowych Producentów Leków podkreśla, że kupując leki, nie powinniśmy patrzeć wyłącznie na cenę. "Musimy również odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kupujemy wyłącznie produkt, czy także wartość, którą on tworzy" - mówił Kopeć. "Wybierając produkt z Europy, a najlepiej z Polski, nawet jeśli jest on o 30 czy 50 procent droższy, wzmacniamy nasz rynek i umożliwiamy mu dalszy rozwój.

Po drugie, zachowujemy w Europie kompetencje niezbędne do produkcji leków, kupujemy więc gwarancję dostaw, a więc bezpieczeństwo i zdrowie Europejczyków" - podsumował.

Krajowa lista leków krytycznych: podstawa bezpieczeństwa

Wzmacnianiu bezpieczeństwa lekowego ma służyć Krajowa lista leków krytycznych. To specjalny wykaz substancji czynnych, które są uznawane za kluczowe dla zdrowia publicznego. Ich niedobór mógłby prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych dla pacjentów i zakłóceń w całym systemie opieki zdrowotnej.

Pierwsza taka lista, zawierająca 301 substancji, została opublikowana przez Ministerstwo Zdrowia w grudniu 2024 roku. Po aktualizacji w lipcu 2025 roku wykaz objął już 401 substancji czynnych.

SuperZdrowi
Choroba serca ukryta w genach. Dlaczego testy genetyczne są przyszłością kardiologii? SuperZdrowi