- Kolejna globalna pandemia to nie kwestia "czy", ale "kiedy", ostrzega światowej sławy ekspert od szczepionek, profesor Adrian Hill.
- Mimo lepszego przygotowania świata na nowe kryzysy zdrowotne, pilnie potrzebujemy globalnej współpracy w walce z chorobami takimi jak malaria, która wciąż zabija setki tysięcy ludzi rocznie.
- Naukowiec, uhonorowany prestiżową Europejską Nagrodą dla Wynalazcy 2026, wierzy, że dzięki nowym szczepionkom i lekom możliwe jest całkowite wyeliminowanie tej odwiecznej choroby.
Nowa pandemia to kwestia czasu. Czy świat jest gotowy?
Świat jest dziś znacznie lepiej przygotowany na kryzysy zdrowotne niż przed pandemią COVID-19, ale to nie znaczy, że możemy spać spokojnie. Profesor Adrian Hill, irlandzko-brytyjski ekspert w dziedzinie szczepionek i dyrektor Instytutu Jennera na Uniwersytecie Oksfordzkim, ostrzega, że kolejna pandemia jest tylko kwestią czasu.
- Jednak epidemie występują i nadal będą występować; bardziej znaczące pojawiają się mniej więcej co dekadę. Pytanie więc brzmi nie czy, ale kiedy wybuchnie następna pandemia. To tylko kwestia czasu - podkreślił w rozmowie z PAP. Wśród najpoważniejszych obecnych wyzwań zdrowotnych na świecie wymienia się malarię. Ta choroba wciąż stanowi ogromne zagrożenie, szczególnie dla dzieci.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2024 roku odnotowano aż 282 miliony przypadków malarii na całym świecie, a 610 tysięcy osób zmarło z jej powodu. Co najbardziej alarmujące, około trzech czwartych wszystkich ofiar w regionie afrykańskim to dzieci poniżej 5. roku życia.
Przełom w walce z odwiecznym wrogiem
Profesor Hill, którego zespół opracował m.in. szczepionkę Oxford-AstraZeneca przeciw COVID-19, został niedawno uhonorowany Europejską Nagrodą dla Wynalazcy 2026 w kategorii "Badania naukowe". Wyróżnienie to przyznano mu za stworzenie przełomowej szczepionki R21/Matrix-M przeciw malarii, której skuteczność wynosi aż 75-80 procent. Gala wręczenia nagród odbyła się 2 lipca w Berlinie.
Malaria towarzyszy ludzkości od milionów lat, a dowody na jej istnienie można odnaleźć w DNA wywołującego ją pasożyta, pierwotniaka z rodzaju Plasmodium. Profesor Hill tłumaczył, że swoisty "zegar molekularny" w DNA pasożyta pozwala oszacować jego wiek na około 35 milionów lat.
Ślady tej choroby widoczne są również w naszym własnym DNA - około 10 procent populacji ma genetyczne zmiany chroniące przed malarią, zwłaszcza osoby zamieszkujące region Morza Śródziemnego i Afryki.
Dlaczego opracowanie szczepionki na malarię było tak trudne?
Chociaż pierwsza publikacja na temat prób uzyskania szczepionki na malarię pochodzi już z 1908 roku, przełom nastąpił dopiero teraz. Kontrastuje to z szybkim tempem opracowania szczepionki przeciw COVID-19, która powstała w ciągu około roku. Profesor Hill wyjaśnia, że główna różnica wynika ze złożoności mikroorganizmów wywołujących te choroby. - Wirusy są małe i mają bardzo ograniczony genom - około 10-12 genów.
Wybranie spośród nich właściwego do stworzenia szczepionki nie jest więc trudne - powiedział naukowiec. - Malarii jednak nie wywołują wirusy ani bakterie, tylko pasożyty, które mają około 5 tysięcy genów, wyselekcjonowanie właściwego jest więc znacznie trudniejsze. Zanim osiągnęliśmy przełom, ponad sto prób zakończyło się niepowodzeniem.
Nowatorskie podejście: białko w kształcie kulki i naturalny adiuwant
Kluczowe dla sukcesu szczepionki R21/Matrix-M okazały się dwa elementy. Pierwszym był nowatorski sposób prezentacji białka antygenu układowi odpornościowemu. - Wstrzyknięte pacjentowi zwykłe białko antygenu wywoła słabą reakcję immunologiczną - tłumaczył prof.
Hill. - Jeśli jednak nadamy białku kształt kulki o średnicy około 20 nanometrów (czyli jednej miliardowej metra), reakcja immunologiczna może być nawet 20-krotnie silniejsza. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że ewolucja nauczyła nas bronić się przed obiektami o takiej średnicy i takim kształcie, czyli wirusami.
Wykorzystujemy więc sztuczkę i sprawiamy, że antygen wygląda dla układu odpornościowego jak mały, groźny wirus. Wtedy następuje bardzo silna odpowiedź immunologiczna.
Drugim decydującym składnikiem był adiuwant Matrix-M - substancja, która znacząco wzmacnia odpowiedź immunologiczną po szczepieniu. - Nasz adiuwant, czyli nośnik antygenu, pomagający mu dostać się do komórek, pochodzi z kory mydłodrzewu (Quillaja saponaria), rośliny rosnącej wyłącznie w środkowej części Chile - dodał naukowiec.
Szczepionka R21 wchodzi do globalnego programu ratującego życie dzieci
Szczepionka R21/Matrix-M zostanie włączona do Rozszerzonego Programu Szczepień (EPI) WHO, który od 1974 roku zapewnia dzieciom na całym świecie równy dostęp do ratujących życie szczepień.
Dystrybucję nowej szczepionki koordynuje Globalny Sojusz na rzecz Szczepionek i Szczepień (Gavi), a część kosztów pokrywa UNICEF. - Dzieci na obszarach malarycznych do tej pory dostawały 10 szczepionek, teraz po prostu dostaną ich 11 - mówił wakcynolog.
Przypomniał również, że po wprowadzeniu EPI ogólna śmiertelność w Afryce w latach 2000-2015 spadła o połowę. - W Afryce nie ma antyszczepionkowców - stwierdził prof. Hill. Produkowana w Indiach, każda dawka szczepionki R21 kosztuje około dwóch dolarów. Jej stabilność w temperaturze 37 stopni Celsjusza przez około 30 dni znacząco ułatwia dystrybucję w krajach afrykańskich.
Malaria: inwestycja w zdrowie to inwestycja w globalne bezpieczeństwo
Profesor Hill wierzy, że całkowite wyeliminowanie malarii jest możliwe. - Mamy bardzo dobrą szczepionkę - a właściwie dwie, bo jest jeszcze ta produkowana przez koncern GSK - a pracujemy nad następnymi, których skuteczność może sięgnąć 90 procent - wyjaśnił. Dostępne są również nowe leki w zastrzykach, które zapewniają ochronę przez siedem miesięcy, eliminując potrzebę codziennego przyjmowania tabletek.
Naukowiec przyznał, że koszty związane ze zwalczaniem malarii mogą wynieść około 5 miliardów dolarów. - Ale to opłacalna inwestycja - przekonywał. - Malaria spowalnia wzrost gospodarczy i dlatego większość krajów, w których występuje ta choroba, jest biedna. Jeśli wyeliminujemy malarię, wzrost gospodarczy w Afryce podniesie się według szacunków nawet o 15 miliardów dolarów.
Profesor Adrian Hill podkreśla, że malaria to problem globalny, który dotyczy nas wszystkich. - Europejczycy nie mogą myśleć, że ich to nie dotyczy, bo epidemie nie uznają granic. Potrzebujemy globalnych, skoordynowanych działań rządów, instytucji i fundacji oraz wspólnego, solidarnego finansowania szczepionek i leków. Inwestycja w zdrowie mieszkańców uboższych krajów to inwestycja w bezpieczeństwo zdrowotne nas wszystkich - podsumował.