- Muzeum Medycyny Sądowej we Wrocławiu wzbogaciło swoją kolekcję o wyjątkowe, budzące grozę eksponaty - maski pośmiertne dwóch seryjnych zabójców.
- Te unikatowe obiekty stanowią kluczowe uzupełnienie działu uduszeń gwałtownych, ilustrując rzadki mechanizm śmierci, który został nazwany "burkingiem".
- Dzięki nowym nabytkom muzeum może teraz w pełni opowiedzieć o różnorodnych i skomplikowanych mechanizmach uduszenia, co ma ogromne znaczenie dla medycyny sądowej.
Mordercze dziedzictwo Szkocji. Maski zabójców w polskim muzeum
Muzeum Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pozyskało do swoich zbiorów maski dwóch seryjnych zabójców ze Szkocji: Williama Burke’a i Williama Hare’a. To eksponaty o szczególnym znaczeniu, zwłaszcza dla muzealnego działu uduszeń gwałtownych, jak podkreśla dr Jędrzej Siuta, opiekun zbiorów z Zakładu Medycyny Sądowej UMW.
Właśnie od nazwiska Burke’a pochodzi kluczowy termin w medycynie sądowej - burking, który opisuje specyficzny mechanizm zabójczego uduszenia. Burke i Hare zapisali się w historii kryminalistyki jako bezwzględni mordercy z Edynburga. W latach 1827-1828 zamordowali co najmniej 16 osób.
Ich ofiarami były zazwyczaj osoby samotne, starsze, chore i ubogie, którym oferowali nocleg w pensjonacie Hare’a, częstowali alkoholem, a następnie pozbawiali życia. Według relacji to William Burke bezpośrednio odpowiadał za zabójstwa. Ciała ofiar były później sprzedawane lekarzom do celów nauczania anatomii.
Kluczowy był stan zwłok - brak widocznych obrażeń ciała oddalał podejrzenia o zabójstwo, dlatego Burke zabijał w charakterystyczny sposób, bez pozostawiania śladów.
Jak działał "burking"? Mechanizm morderczego uduszenia
Maska pośmiertna to odcisk twarzy osoby zmarłej, wykonany zazwyczaj przez nałożenie na nią gipsu, z którego powstawała forma odlewnicza. Z niej można było tworzyć kolejne odlewy. W ten sposób upamiętniano często osoby sławne, a także… niesławnych przestępców. Maska Burke’a jest właśnie takim obiektem - jednocześnie pamiątką historyczną i ważnym eksponatem dla medycyny sądowej.
Burke został skazany na śmierć i stracony, dlatego jego maska jest maską pośmiertną. Hare natomiast uniknął egzekucji dzięki współpracy ze śledczymi i zeznawaniu przeciwko swojemu wspólnikowi. Z tego powodu jego wizerunek utrwalono jeszcze za życia. Wrocławskie maski to nie oryginały znajdujące się w Edynburgu, lecz historyczne odlewy wykonane z tamtych masek pod koniec XIX lub na początku XX wieku.
Jak podkreśla dr Siuta, są to obiekty unikatowe, wykonane w pojedynczym egzemplarzu. - Burke zabijał w sposób charakterystyczny - wyjaśnia dr Jędrzej Siuta. - Uciskał klatkę piersiową i brzuch ofiary, uniemożliwiając swobodne oddychanie. Płuca nie pracują samodzielnie; potrzebują wsparcia mięśni klatki piersiowej, brzucha i przepony. Zablokowanie ich ruchów prowadzi do uduszenia, nawet jeśli drogi oddechowe nie są bezpośrednio zamknięte.
To właśnie ten mechanizm w medycynie sądowej określamy jako burking.
Od powieszenia po zachłyśnięcie. Kompletny dział uduszeń gwałtownych
Dział uduszeń gwałtownych w Muzeum Medycyny Sądowej UMW ma za zadanie obrazować różnorodne mechanizmy śmierci, w których dochodzi do ostrej niewydolności oddechowej spowodowanej działaniem czynnika zewnętrznego.
Najczęściej spotykane rodzaje uduszenia gwałtownego to:
- powieszenie;
- zadziarzgnięcie, czyli uduszenie przez zaciśnięcie pętli na szyi bez wykorzystania ciężaru ciała, jak przy typowym powieszeniu;
- dławienie, czyli duszenie ręką;
- utonięcie.
Osobną grupę stanowią zachłyśnięcia, kiedy ciało obce blokuje gardło, krtań lub oskrzela.
W muzeum można zobaczyć bardzo różne przedmioty, które rzeczywiście doprowadziły do śmierci w ten sposób. Wśród nich są np. tytoń do żucia, proteza zębowa, a nawet piórko z poduszki, którym zachłysnęło się niemowlę.
Brakujące ogniwa w historii uduszeń. Co uzupełniło kolekcję?
- W naszym muzeum brakowało eksponatów obrazujących dwa rodzaje śmierci z uduszenia, które bardzo trudno pokazać na preparacie tkankowym - powiedział dr Jędrzej Siuta. - Jednym z nich był burking, drugim - uduszenie pozycyjne. Teraz dział uduszeń gwałtownych jest kompletny. Nowe obiekty są brakującymi ogniwami w pełnej opowieści o mechanizmach śmierci z powodu uduszenia gwałtownego.
Drugim z brakujących eksponatów, który uzupełnił kolekcję, jest rama okienna pochodząca z niedawnej sprawy kryminalnej. To w niej udusiła się kobieta, która została zamknięta w piwnicy. Próbowała wydostać się przez okno, ale utknęła w metalowej ramie w pozycji uniemożliwiającej oddychanie. Jej ciało trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej razem z całym oknem.
Ten eksponat pozwala w czytelny sposób wyjaśnić mechanizm uduszenia pozycyjnego. W tym przypadku nie ma pętli, zanurzenia w wodzie ani klasycznego zatkania ust i nosa. Decydujące jest tu ułożenie ciała. Człowiek znajduje się w takiej pozycji, która ogranicza lub całkowicie uniemożliwia ruchy oddechowe, co z czasem prowadzi do niedotlenienia i śmierci.