- Pobyt dziecka w szpitalu z powodu grypy może radykalnie zmienić podejście rodziców do szczepień, co zaskakująco rzadziej dzieje się w przypadku COVID-19.
- Nowe badanie polskich naukowców ujawnia głębokie różnice w postrzeganiu obu chorób i szczepionek, nawet po doświadczeniu ciężkiej infekcji u dziecka.
- Eksperci sugerują, że prosty system automatycznych przypomnień o szczepieniach, na przykład poprzez aplikację mojeIKP, może skutecznie zwiększyć poziom zaszczepienia.
Szpitalna lekcja o grypie, ale nie o COVID-19?
Kiedy dziecko trafia do szpitala z powodu grypy, u wielu rodziców radykalnie zmienia się nastawienie do szczepień ochronnych. To doświadczenie często skłania ich do ponownego przemyślenia wcześniejszych decyzji. Co ciekawe, podobny efekt jest znacznie słabszy w przypadku hospitalizacji dziecka z COVID-19.
Takie zaskakujące wnioski płyną z wieloośrodkowego badania przeprowadzonego przez polskich naukowców, które rzuca nowe światło na przyczyny niskiego poziomu zaszczepienia dzieci w Polsce. Badacze przeanalizowali postawy rodziców dzieci, które nie były szczepione przeciwko grypie lub COVID-19, a następnie trafiły do szpitala z powodu którejś z tych chorób. Różnice w reakcjach rodziców okazały się uderzające.
Aż 63 procent opiekunów dzieci hospitalizowanych z grypą przyznało, że żałuje decyzji o nieszczepieniu. W grupie rodziców dzieci z COVID-19 odsetek ten był znacznie niższy – wyniósł zaledwie 24 procent.
Jeszcze większe rozbieżności zaobserwowano w planach na przyszłość: 58 procent rodziców, których dziecko przeszło grypę, zadeklarowało chęć zaszczepienia go w kolejnym sezonie, podczas gdy w przypadku COVID-19 odsetek ten wynosił tylko 16 procent.
Dlaczego tak różnie postrzegamy wirusy?
Profesor Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, jeden z autorów badania, podkreśla, że te różnice wynikają z odmiennego postrzegania obu chorób. Grypa jest często bagatelizowana i traktowana jako zwykłe przeziębienie. Kiedy jednak dziecko ciężko choruje i musi być hospitalizowane, rodzice często uświadamiają sobie prawdziwe zagrożenie i potencjalne powikłania, takie jak na przykład zapalenie płuc.
Takie doświadczenie staje się silnym „momentem edukacyjnym”, skłaniającym do zmiany wcześniejszych przekonań i rozważenia szczepienia. Sytuacja z COVID-19 jest bardziej złożona. Od początku pandemii choroba ta była kojarzona z ciężkim przebiegiem i poważnym zagrożeniem dla zdrowia.
Niska wyszczepialność dzieci w tym przypadku nie wynikała więc z lekceważenia wirusa, ale przede wszystkim z nieufności rodziców wobec samych szczepionek, w tym obaw o ich bezpieczeństwo i skuteczność.
Profesor Rzymski zauważa, że pobyt dziecka w szpitalu nie zawsze przełamuje te głęboko zakorzenione przekonania.
– Hospitalizacja niezaszczepionego dziecka z powodu grypy może być silnym „momentem edukacyjnym”, skłaniającym rodziców do zmiany wcześniejszych przekonań. W przypadku COVID-19 utrwalona nieufność wobec szczepień, wzmacniana przez dezinformację i spory z okresu pandemii, okazuje się znacznie trudniejsza do przełamania, nawet po ciężkim przebiegu choroby u dziecka – powiedział.
Co pokazało ogólnopolskie badanie?
W ramach badania naukowcy z uniwersytetów medycznych w Poznaniu, Białymstoku, Warszawie, Łodzi, Bydgoszczy i Kielcach przeprowadzili analizę postaw rodziców 135 pacjentów pediatrycznych: 72 dzieci hospitalizowanych z powodu grypy i 63 z powodu COVID-19. Interesowało ich nie tylko to, dlaczego dzieci nie zostały zaszczepione, ale także, czy pobyt w szpitalu wpłynął na te postawy.
Pytano między innymi o żal z powodu rezygnacji ze szczepienia, gotowość do zaszczepienia dziecka w przyszłości oraz chęć zachęcania innych rodziców do szczepień. Badacze zaobserwowali również związek między przebiegiem choroby a postawami rodziców. W przypadku COVID-19, większy żal z powodu nieszczepienia częściej deklarowali rodzice dzieci z chorobami współistniejącymi.
Natomiast większą gotowość do przyszłych szczepień wykazywali rodzice dzieci, które wymagały dłuższej hospitalizacji i ciężej przechodziły infekcję. W grupie dzieci z grypą kluczowe znaczenie dla zmiany wszystkich analizowanych postaw miało wystąpienie zapalenia płuc.
Uwagę zwróciło też to, że na decyzję o nieszczepieniu dziecka najczęściej wpływały informacje znalezione w internecie, znacznie rzadziej rodzina, znajomi czy personel medyczny.
Niespodziewana szansa: automatyczne przypomnienia
Mimo skomplikowanych postaw rodziców wobec szczepień, badanie przyniosło także optymistyczny wniosek. Ponad 40 procent rodziców dzieci hospitalizowanych z COVID-19 i około połowa rodziców dzieci z grypą, zadeklarowało chęć otrzymywania przypomnień o szczepieniach, nawet jeśli wciąż nie byli gotowi zaszczepić swojego dziecka.
Naukowcy podkreślają, że automatyczne przypomnienia, na przykład wysyłane za pośrednictwem aplikacji mojeIKP, mogą stanowić prosty i niskokosztowy element strategii zwiększania poziomu zaszczepienia, szczególnie wśród osób, które mają ambiwalentne (czyli niepewne, niezdecydowane) podejście do szczepień.
– Warto, żeby Ministerstwo Zdrowia wykorzystało w kolejnym sezonie epidemicznym w tym kontekście potencjał aplikacji mojeIKP. Nasza analiza wskazuje, że takie są oczekiwania rodziców, a badania z innych krajów, m.in. z Danii, pokazują ich skuteczność w zwiększaniu wyszczepialności w różnych grupach populacyjnych – podsumował profesor Rzymski.