Lekarze wzywają: Wojsko do szpitali zamiast na ulice?

2020-10-28 15:03 Magda Mazurek

Medycy są przerażeni sytuacją w kraju. Apelują do prezydenta, żeby wysłał wojsko do pomocy w szpitalach, a nie na ulicę, gdzie pacyfikują protestujących.

236 zgonów i 18800 nowych zakażeń - bilans zakażeń koronawirusem robi wrażenie. Niestety lekarze są coraz bardziej przerażeni sytuacją w kraju. 

- Jako lekarze z przerażeniem patrzmy na nieodpowiedzialne zachowanie rządu - CAŁEGO! Świadomie wzburzyliście społeczeństwo. Prowokujecie obywateli wprowadzając w dyskusje społeczną bardzo newralgiczne treści i to w czasie największego rozkwitu pandemii! - piszą na Facebooku. 

Słowa są bardzo mocne, łącznie z zarzutami w stronę władzy, że próbuje ona doprowadzić do wojny domowej. Polecamy: Demonstracje przyczynią się do wzrostu zachorowań na koronawirusa?

- Do czego chcecie doprowadzić? Do wojny domowej? Co będzie następne? Strzelanie do ludzi, bicie ich? Macie pojedyncze izolatki w wiezieniach? Bo my w szpitalach musimy mieć pojedyncze sale dla Pacjentów....A MIEJSC JUŻ NIE MA - piszą. 

- Chcecie dołożyć kolejne tysiące ludzi nacierające na SOR-y i szpitale? Kiedy my ledwo zipiemy??? Wszystko co się dzieje dziś na ulicach jest waszą odpowiedzialnością, tak jak każdy Pacjent który umrze w następnych kilku tygodniach. Wiemy, że chcecie tym tematem zakryć dramat ochrony zdrowia, ale niestety trupy wypadają już z szafy.

Medycy wiedzą, czego chcą:

  • Wzywamy Prezydenta RP do natychmiastowego zorganizowania referendum korespondencyjnego dotyczącego konsensusu aborcyjnego. Jest to jedyny sposób by wyciszyć bunt społeczny i nie szerzyć pandemii.
  • Wzywamy Prezydenta RP jako zwierzchnika sił zbrojnych do skierowania wojska do pomocy w sanepidach, pogotowiu ratunkowym. Brak odpowiedzi z Pana strony będzie jawnym zezwoleniem na śmierć ludzi , obywateli tego kraju, naszych Pacjentów.

Czytaj więcej: Ile jeszcze wytrzyma nasz system ochrony zdrowia? Ekspert komentuje

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE