Lato i wakacyjne upały sprawiają, że jeziora oraz kąpieliska znów stają się jednym z najpopularniejszych miejsc wypoczynku. Wiele osób traktuje kąpiel w słodkiej wodzie jako bezpieczną alternatywę dla basenu, jednak lekarze przypominają, że naturalne akweny mogą być źródłem pasożytów, bakterii i wirusów. Większość zakażeń kończy się łagodnymi objawami, ale w ciepłej wodzie mogą występować również wyjątkowo niebezpieczne mikroorganizmy
Pływanie w jeziorze a pasożyty. Specjaliści wskazują największe zagrożenia
Kąpiel w jeziorze jest jedną z najpopularniejszych letnich aktywności, ale specjaliści przypominają, że słodka woda nie jest filtrowana ani chemicznie oczyszczana jak baseny. „Największe ryzyko dotyczy ciepłej, stojącej wody, źle utrzymanych kąpielisk, widocznego osadu lub złej jakości wody, kąpieli po intensywnych opadach deszczu oraz połykania wody lub dostania się jej do nosa” – wyjaśnia Don Thushara Galbadage, profesor mikrobiologii klinicznej i medycyny laboratoryjnej z University of Vermont. Ekspert podkreśla jednak, że ciężkie zakażenia pasożytnicze należą do rzadkości. W słodkiej wodzie mogą jednak znajdować się pasożyty, bakterie i wirusy wywołujące zakażenia przewodu pokarmowego, wysypki, podrażnienia skóry oraz objawy neurologiczne. Wśród zagrożeń wymieniana jest również tzw. swędząca wysypka pływaków, związana z larwami pasożytów występujących u ślimaków i ptaków wodnych.
Ameba zjadająca mózg. Naegleria fowleri była wykrywana w Europie i Ameryce
Jednym z najgroźniejszych zagrożeń związanych z kąpielą w ciepłej słodkiej wodzie jest Naegleria fowleri, określana jako „ameba zjadająca mózg”. Mikroorganizm najlepiej rozwija się w temperaturze od 25 do 46 st. C i może występować w jeziorach, rzekach, stawach, gorących źródłach oraz źle dezynfekowanych basenach termalnych. Najczęściej pojawia się w regionach o gorącym klimacie, jednak przypadki jej wykrycia odnotowywano zarówno w Europie, jak i Ameryce Północnej. Do zakażenia dochodzi wtedy, gdy woda zawierająca amebę dostanie się do nosa. Mikroorganizm przedostaje się następnie przez nerw węchowy do mózgu i wywołuje pierwotne amebowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Choroba rozwija się bardzo szybko i w większości przypadków kończy się śmiercią. „Na szczęście jest to wyjątkowo rzadkie zakażenie - w Stanach Zjednoczonych odnotowuje się mniej niż pięć przypadków rocznie” – mówi profesor Christopher Attaway. Objawy zwykle pojawiają się od jednego do 12 dni po zakażeniu i obejmują silny ból głowy, gorączkę, nudności, wymioty, sztywność karku, dezorientację oraz drgawki. Na całym świecie potwierdzono dotąd mniej niż 500 przypadków zakażenia u ludzi, mimo że ameba może naturalnie występować w wielu zbiornikach wodnych.
Choć w Polsce nie odnotowano dotąd zakażeń wywołanych przez Naegleria fowleri, obecność ameb wykrywano również w krajowych zbiornikach wodnych. W latach 80. szczepy mikroorganizmu znaleziono w Jeziorach Konińskich, których wody były sztucznie podgrzewane przez pobliską elektrownię. Specjaliści podkreślają jednak, że ryzyko występowania ameby w naturalnych zbiornikach wodnych w Polsce pozostaje niskie ze względu na klimat.
Giardia i crypto. Pasożyty mogą wywoływać biegunkę i odwodnienie
Znacznie częściej niż zakażenia amebą występują infekcje giardią oraz kryptosporydiozą. Giardia jest uznawana za najczęstszą infekcję pasożytniczą w Stanach Zjednoczonych, gdzie rocznie notuje się około miliona przypadków. Pasożyt może wywoływać tłustą, cuchnącą biegunkę, bóle brzucha, nudności i gazy, choć część zakażeń przebiega bezobjawowo. „W większości przypadków choroba ma łagodny przebieg i ustępuje samoistnie, choć może być bardzo nieprzyjemna” – wyjaśnia Attaway. Głównym powikłaniem pozostaje odwodnienie, szczególnie przy długotrwałych objawach. Kryptosporydioza odpowiada za około 800 tys. zakażeń rocznie i zwykle powoduje wodnistą biegunkę. U osób z obniżoną odpornością infekcja może utrzymywać się znacznie dłużej i prowadzić do ciężkiego odwodnienia. W jeziorach mogą znajdować się również bakterie E. coli, shigella oraz norowirusy.
Jak zmniejszyć ryzyko zakażenia po kąpieli w jeziorze
Specjaliści podkreślają, że nie ma potrzeby całkowitej rezygnacji z kąpieli w jeziorach, ale warto przestrzegać kilku zasad bezpieczeństwa. „Celem nie jest straszenie ludzi wypoczynkiem na świeżym powietrzu, ale ograniczenie możliwego do uniknięcia narażenia” – zaznacza Don Thushara Galbadage. Lekarze zalecają unikanie kąpieli w wodzie zielonej, pieniącej się, mętnej lub brzydko pachnącej. Nie należy połykać wody podczas pływania ani dopuszczać do jej dostawania się do nosa. W czasie kąpieli w ciepłej słodkiej wodzie można używać klipsa na nos lub trzymać głowę nad wodą. Eksperci przypominają także o prysznicu po wyjściu z jeziora, dokładnym wytarciu ciała ręcznikiem oraz myciu rąk przed jedzeniem. Po kąpieli należy zwracać uwagę na nasilającą się biegunkę, gorączkę, wysypkę, ból uszu, podrażnienie oczu i objawy neurologiczne. „Pilna pomoc medyczna jest konieczna, jeśli po dostaniu się ciepłej słodkiej wody do nosa pojawią się silny ból głowy, gorączka, nudności, wymioty, sztywność karku, dezorientacja, drgawki lub objawy neurologiczne” – podkreśla Galbadage.