Ile naprawdę zarabiają lekarze w Polsce? Nowe przepisy połączą pensje z numerem PESEL

Rząd przyjął projekt ustawy, który pozwoli łączyć informacje o wynagrodzeniach pracowników medycznych z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. Zmiana ma dać państwu pełniejszy obraz zarobków lekarzy, pielęgniarek i innych medyków oraz ułatwić ocenę, jak koszty wynagrodzeń wpływają na finansowanie ochrony zdrowia.

Lekarz lub pracownik medyczny w niebieskim uniformie ze stetoskopem, używający kalkulatora na białym biurku z dokumentami, szklanką wody i smartfonem. Zdjęcie symbolizuje transparentność wynagrodzeń medyków, o której przeczytasz więcej na Poradnik Zdrowie.
Autor: Thicha Satapitanon/ Getty Images Lekarz lub pracownik medyczny w niebieskim uniformie ze stetoskopem, używający kalkulatora na białym biurku z dokumentami, szklanką wody i smartfonem. Zdjęcie symbolizuje transparentność wynagrodzeń medyków, o której przeczytasz więcej na Poradnik Zdrowie.

Przełom w transparentności wynagrodzeń medyków

Przez lata system ochrony zdrowia działał jak finansowa czarna skrzynka. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) otrzymywała od szpitali i przychodni dane o wynagrodzeniach, ale były one zanonimizowane - niemożliwe do przypisania konkretnej osobie. Efekt? Nikt nie wiedział, ile tak naprawdę zarabia dany lekarz, biorąc pod uwagę wszystkie jego kontrakty w różnych placówkach jednocześnie.

We wtorek Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej, przedłożony przez Ministra Zdrowia.

Nowe przepisy umożliwią ministrowi zdrowia, Narodowemu Funduszowi Zdrowia oraz AOTMiT pozyskiwanie danych o wynagrodzeniach pracowników medycznych powiązanych bezpośrednio z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PZW). Ustawa ma wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Poradnik Zdrowie - Mity medyczne i zaufanie do lekarzy

Skandal, który uruchomił lawinę

Bezpośrednim impulsem do pracy nad przepisami była głośna sprawa lekarza w trakcie specjalizacji, który -  jak ujawniły media -  zarobił w 2025 roku 1,6 mln zł. Medyk był zatrudniony m.in. w Warszawskim Szpitalu Południowym. Zarząd tej placówki opublikował oświadczenie, z którego wynika, że lekarz wypracował łącznie 3976 godzin w 2025 roku, co daje średnio 331 godzin miesięcznie -  czyli ponad 10,5 godziny przez siedem dni w tygodniu.

Był zatrudniony wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych. Jak zaznaczył szpital, stawka godzinowa wynikała z jawnego, ogólnodostępnego konkursu i nie odbiegała od stawek stosowanych w innych warszawskich SOR-ach. Lekarz był jedyną osobą, która przystąpiła do przetargu.

Sprawą zajął się NFZ, który wszczął postępowanie kontrolne w Warszawskim Szpitalu Południowym -  weryfikując m.in. spełnienie wymogów kadrowych w szpitalnym oddziale ratunkowym.

Naczelna Izba Lekarska złożyła z kolei zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej, zarzucając medykowi opuszczenie dyżuru. Rzecznik NIL Jakub Kosikowski powiedział PAP: „Gdyby to się potwierdziło, to jest przewinienie zawodowe -  opuszczenie dyżuru medycznego i stanowi podstawę do wszczęcia postępowania. Zostało złożone zawiadomienie i będziemy wyjaśniać, czy faktycznie miało to miejsce.”

Lekarz jest jednocześnie radnym dzielnicy Ursus, wybranym z listy Koalicji Obywatelskiej. W poniedziałek szef warszawskich struktur partii Marcin Kierwiński poinformował, że radny zrezygnował z członkostwa w KO.

Co dokładnie zmienią nowe przepisy

Projekt ustawy ma umożliwić prowadzenie analiz obejmujących nie tylko wysokość wynagrodzeń w jednej placówce, ale też pracę medyków w wielu miejscach jednocześnie -  wraz z relacją między formą zatrudnienia a faktycznym zaangażowaniem w realizację świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. Chodzi zarówno o koszty pracy personelu, jak i strukturę zatrudnienia.

Rzecznik rządu Adam Szłapka wyjaśnił po posiedzeniu Rady Ministrów, że dokładniejsze dane mają pozwolić na lepsze zarządzanie systemem i „wprowadzić dokładniejsze zmiany w systemie”, zaznaczając, że „najpierw trzeba posiąść te wszystkie informacje”.

Premier Donald Tusk nie pozostawiał wątpliwości co do intencji rządu: „Z całą pewnością informacja o zarobkach sięgających prawie dwóch milionów złotych lekarzy bez specjalizacji, to jest coś niepokojącego.” Dodał: „Wszystkie nieprawidłowości, wszystkie sygnały o tym, że coś budzi i moralną, i być może prawną, a na pewno organizacyjną zasadniczą wątpliwość, my musimy to możliwie szybko przeciąć. Ta informacja jest niezbędna, aby skutecznie i adekwatnie wyceniać samą procedurę, udział zarobków we wszystkich kosztach szpitala itd. I dlatego przyjmiemy dzisiaj bardzo króciutki projekt ustawy, który umożliwi agencji rządowej orientację, kto, w jakich miejscach ile zarabia, tak żeby to zracjonalizować i żeby nie dochodziło do -  mam nadzieję, pojedynczych -  skandalicznych sytuacji.”

To dopiero początek -  regulacje wynagrodzeń w tle

Przyjęte rozwiązanie to -  jak podkreśla kancelaria premiera -  jedynie fundament pod dalsze działania legislacyjne. Na ich podstawie mają być regulowane wynagrodzenia pracowników podmiotów leczniczych finansowanych ze środków publicznych. Ministerstwo Zdrowia przygotowuje już kolejny projekt, który określałby procentowy udział wynagrodzeń w budżecie szpitala. Resort chciałby, aby mieścił się w przedziale 60–70 procent.

Rzeczniczka MZ Anna Choszcz-Sendrowska wyjaśniła PAP, że projekt przyjęty we wtorek dotyczy wyłącznie wątku wynagrodzeń i ich powiązania z numerem PESEL -  wyodrębnionego z szerszej, procedowanej wcześniej ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Premier zaznaczył też, że transparentność danych leży w interesie samych lekarzy: dostęp do rzetelnych informacji o zarobkach w poszczególnych jednostkach ma pozwolić na adekwatną wycenę procedur medycznych. Nowe przepisy wejdą w życie po 14 dniach od ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.