23-latka pomyliła nowotwór z pryszczem: Nigdy nie myślałam, że jestem zagrożona rakiem, zwłaszcza w moim wieku

2022-06-14 10:15

Najwięcej zachorowań na raka piersi jest u kobiet po 50. roku życia, jednak nie oznacza to, że młodsze kobiety są bezpieczne. Przekonała się o tym Siobhan Harrison, która zachorowała na nowotwór w wieku zaledwie 23-lat. Harrison po wyczerpującej chemioterapii udało się pokonać raka. Dzisiaj zachęca młode kobiety do profilaktyki.

Siobhan Harrison
Autor: The Mirror

23-latka pierwszy raz zauważyła zmianę podczas ubierania się. Uznała, że niewielka wypustka pod lewą piersią to po prostu zwykły pryszcz. Nawet próbowała go przebić, aby się go pozbyć. Po przeprowadzeniu badań okazało się, że to nowotwór piersi.

"Nie spodziewałam się, że będzie to coś złego"

Po nie udanej próbie pozbycia się zmiany został tylko siniak. Jednak z czasem Siobhan zauważyła, że się powiększa. W pierwszej chwili młoda dziewczyna pomyślała, że wyciskanie tylko pogorszyło stan pryszcza. Potem doszła do wniosku, że warto, by zmianę obejrzał lekarz.

Podczas wizyty specjalista zdecydował się skierować 23-latkę na dalsze badania. Jednak okres oczekiwania wynosił aż 9 miesięcy. Harrison zdecydowała, że pójdzie na wizytę prywatnie.

Po wykonaniu USG piersi zalecano 23-latce wykonanie biopsji. Już wtedy lekarze podejrzewali, że guzek to może być coś groźnego. Siobhan wspomina: "Kiedy otrzymałam wyniki, spodziewałam się, że to cysta lub coś łagodnego. Chociaż się tym martwiłam, nadal nie spodziewałam się, że będzie to coś złego".

Jak badać piersi?

"Kupiłam perukę, aby poczuć się trochę bardziej sobą"

Harrison otrzymała diagnozę. Okazało się, że ma potrójnie ujemnego raka piersi w drugim stadium. Guzek miał już ponad 2 cm.

Kobieta wspomina: "Lekarze umówili mnie na operację w następnym tygodniu, wszystko potoczyło się bardzo szybko. Kobieta przeszła lumpektomię w celu usunięcia guza. Po operacji czekały na nią kolejne etapy leczenia, czyli chemioterapia".

Personel medyczny poinformował kobietę, że chemioterapia może wpłynąć na jej płodność, dlatego zdecydowała się na pobranie komórek jajowych. Wyczerpujące leczenie skutkowało utratą włosów i ogromnym osłabieniem. Siobhan wyznała: "Chociaż wiedziałam, że stracę włosy, nie spodziewałam się, że wpłynie to na mnie tak bardzo, jak miało to miejsce, więc kupiłam perukę, aby poczuć się trochę bardziej sobą".

- Leczenie spełniło swoje zadanie – dodała kobieta, która dziś ma już 24 lata i nadal musi monitorować, czy w jej organizmie nie pojawiają się komórki rakowe.

"Młode kobiety muszą sprawdzać piersi pod kątem guzków"

Siobhan nie spodziewała się, że w tak młodym wieku może zachorować na nowotwór. Dzisiaj jej misją jest ostrzeganie innych kobiet. 24-latka wyjaśnia: "Chcę nagłośnić to, że młode kobiety muszą sprawdzać piersi pod kątem guzków i muszą powiadomić lekarza o jakichkolwiek zmianach, ponieważ może to uratować życie. Czuję się teraz tak szczęśliwa, że nie mam raka".

Kobieta docenia wsparcie, jakie uzyskała od personelu medycznego. Harrison tłumaczy: "Wszyscy pracownicy NHS, którzy mnie leczyli, byli tacy wspierający i pomocny, ja też jestem im bardzo wdzięczna".

- Mam pecha, że zachorowałam na raka, ale w pewnym sensie mam też szczęście, że mój guzek był wyraźnie widoczny i szybko udało mi się zrobić prywatne badanie. Boję się pomyśleć, co by się stało, gdyby nie zostało to wykryte – powiedziała Siobhan.