- Fibromialgia, choroba objawiająca się przewlekłym bólem i dotykająca około 2 milionów Polaków, wciąż jest trudna do zdiagnozowania.
- Nowe badania wskazują na neurologiczne podłoże choroby, odróżniające ją od depresji, mimo że oba schorzenia często współwystępują.
- Nadzieję na przełom w diagnostyce i lepsze zrozumienie fibromialgii niosą prace wrocławskich naukowców nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji.
Fibromialgia - niewidzialna choroba dwóch milionów Polaków
W Polsce około 2 miliony osób cierpi na fibromialgię - schorzenie, które objawia się chronicznym bólem i szeregiem innych, często wycieńczających dolegliwości. Mimo ogromnej skali problemu, choroba ta wciąż pozostaje dla wielu lekarzy zagadką, a jej diagnoza jest wyzwaniem. To problem, który "nie widać" w standardowych badaniach krwi, co prowadzi do lat cierpienia i poczucia niezrozumienia wśród pacjentów.
Jak działa ból w fibromialgii?
Fibromialgia to choroba związana z nieprawidłowym przetwarzaniem bólu przez układ nerwowy. Chociaż formalnie zalicza się ją do chorób reumatycznych, to kluczową rolę odgrywają tu mechanizmy ośrodkowego układu nerwowego, które są odpowiedzialne za odczuwanie bólu.
W naszym organizmie istnieją tak zwane szlaki bólowe. Receptor w skórze reaguje na dotyk lub uraz i wysyła sygnał ostrzegawczy.
Następnie neuron prowadzi ten impuls do rdzenia kręgowego, skąd trafia on do wzgórza. Tam sygnał jest przełączany i przesyłany bezpośrednio do kory mózgowej - i to właśnie w tym momencie zaczynamy odczuwać ból - wyjaśnił lek. Tomasz Jasiński, internista, reumatolog i autor pierwszej polskiej monografii na temat fibromialgii.
Dr Jasiński od 2019 roku aktywnie uczestniczy w międzynarodowych kongresach leczenia bólu, odbył też staż w specjalistycznej klinice w Niemczech. Jak wyjaśnia lekarz, u podłoża fibromialgii leżą głębokie zaburzenia w funkcjonowaniu tych szlaków bólowych. Oznacza to, że układ nerwowy drastycznie wzmacnia nawet najmniejsze bodźce, interpretując je jako silny ból.
W normalnych warunkach, po uderzeniu czy ukłuciu, w ciele aktywują się tak zwane drogi zstępujące - czyli mechanizmy, które mają za zadanie hamować bodźce bólowe i przynosić ulgę. Problem pojawia się w momencie, gdy dochodzi do braku równowagi między drogami wstępującymi (przewodzącymi ból do mózgu) a drogami zstępującymi (hamującymi ból).
Tego rodzaju dysfunkcja staje się bezpośrednią przyczyną przewlekłego bólu oraz wielu innych dolegliwości towarzyszących - dodał dr Jasiński.
Wielowymiarowe cierpienie: objawy i wyzwania życia z fibromialgią
Przewlekły ból to tylko jeden z elementów, z jakimi zmagają się osoby z fibromialgią.
Często towarzyszą im również inne, uciążliwe objawy:
- zespół bolesnego pęcherza
- tzw. mgła mózgowa, czyli problemy z koncentracją i jasnością myślenia
- zespół jelita drażliwego
- dolegliwości żołądkowe
- nawracające migreny
- zaburzenia snu
Wspólną cechą problemów ze snem u tych pacjentów jest brak fazy snu głębokiego.
W zdrowym organizmie człowiek przechodzi płynnie przez kolejne stadia, aż do fazy REM, w której pojawiają się marzenia senne. U osób chorych ten proces jest stale przerywany. Gdy pacjent zaczyna zapadać w głębszy sen, dochodzi do mikro-wybudzeń. Lekarz zaznaczył, że ma to ogromne konsekwencje dla zdrowia. To właśnie w głębokich fazach snu mózg regeneruje się, porządkuje informacje oraz integruje emocje z całego dnia.
Brak tej regeneracji potęguje uczucie zmęczenia i nasila odczuwanie bólu. O tym, jak wygląda życie z fibromialgią, opowiedziała Elżbieta Żuraw, która w 2019 roku wspólnie z Magdą Menką założyła Stowarzyszenie chorych na fibromialgię FIBRO-MY. Stowarzyszenie prowadzi działania edukacyjne, integruje pacjentów poprzez grupę wsparcia i nawiązuje kontakty z ekspertami medycznymi.
- Ból towarzyszy mi od dzieciństwa. Zaczęło się od dolegliwości w dolnej części pleców, ale z czasem ból objął całe ciało. Choroba latami nie dawała żadnego odzwierciedlenia w wynikach badań, a ja nie miałam siły wstać z łóżka. Od tego czasu jestem stale w leczeniu, jednak jego skuteczność jest ograniczona, ponieważ opóźniona diagnoza spowodowała, że choroba zdążyła się już mocno utrwalić. Chorzy na fibromialgię cały czas muszą udowadniać, że czują ból - powiedziała Elżbieta Żuraw.
Pani Elżbieta podkreśliła, że nawet dzisiaj zdarzają się lekarze, którzy twierdzą, iż fibromialgia to wymysł. - Mam 55 lat, a czuję się, jakbym miała 100. Od wielu lat nie mam siły pracować zawodowo. Próbowałam na początku wiele razy, ale zaraz objawy bardzo się zaostrzały i musiałam rezygnować. Doświadczyłam wielu upokarzających sytuacji również u lekarzy. Były chwile, gdy już myślałam, że więcej nie zniosę. Choroba zabrała mi młodość. Przez nią nie założyłam rodziny, nie poszłam na studia - dodała. Trudność w "udowodnieniu" choroby skutkuje także problemami z uzyskaniem orzeczenia o niepełnosprawności.
Elżbieta Żuraw próbuje o to walczyć od 16 lat - bez skutku. - Tymczasem u mnie choroba zdążyła się już silnie rozwinąć. Przez nieleczony latami ból krzyża doszło do tak zwanej centralnej sensytyzacji, czyli centralnego uwrażliwienia układu nerwowego. W mózgu zachodzą wtedy trwałe zmiany - wyjaśniła.
Dlaczego fibromialgia to nie to samo co depresja?
Ból w fibromialgii bywa błędnie porównywany do bólu psychogennego, ponieważ nie wynika z widocznego uszkodzenia tkanek ani stanu zapalnego. Takie uproszczenie jest dziś jednak uznawane za nieprecyzyjne. Lek. Tomasz Jasiński podkreślił, że u niemal połowy pacjentów z fibromialgią diagnozuje się współwystępującą depresję, a w leczeniu obu schorzeń stosuje się leki przeciwdepresyjne.
Mimo to, traktowanie fibromialgii jako "tylko" depresji to uproszczenie, które nie oddaje rzeczywistego mechanizmu choroby. Przełomowe badanie z 2002 roku, przeprowadzone przez dr. Richarda H. Gracely’ego z National Institute of Dental and Craniofacial Research, rzuciło nowe światło na tę kwestię.
Wykorzystując funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI) - technikę pozwalającą na obrazowanie aktywności mózgu w czasie rzeczywistym - naukowcy porównali dwie grupy pacjentów: osoby cierpiące na depresję oraz osoby ze zdiagnozowaną fibromialgią. Celem było sprawdzenie, czy u podłoża bólu w obu schorzeniach leżą te same mechanizmy. Wykazano wówczas kluczową różnicę na poziomie neurologicznym.
U pacjentów z fibromialgią zaobserwowano wzmożoną aktywność w korze somatosensorycznej, czyli w obszarze mózgu bezpośrednio odpowiedzialnym za fizyczne przetwarzanie i odczuwanie bodźców bólowych. Takiej aktywności nie zaobserwowano u osób z depresją. To odkrycie wyraźnie pokazało, że mimo podobieństw i współwystępowania, fibromialgia ma unikalne podłoże neurologiczne, odmienne od typowej depresji.
Nowe leki i nadzieja na przełom w diagnostyce
Badania z początku lat 2000. otworzyły drogę do poszukiwania dedykowanych metod leczenia fibromialgii. W Stanach Zjednoczonych pierwsze oficjalne leki na to schorzenie zarejestrowano w 2007 roku. Pierwszym z nich była pregabalina, a niedługo potem wprowadzono kolejne substancje, między innymi duloksetynę i milnacipran. Od tego czasu podejście farmakologiczne stale ewoluuje.
Lekarz Tomasz Jasiński wyjaśnił, że standardowe leki przeciwdepresyjne (np. z grupy SSRI, takie jak fluoksetyna, sertralina czy citalopram) u pacjentów z fibromialgią zazwyczaj nie przynoszą oczekiwanej poprawy, a w niektórych przypadkach mogą wręcz nasilać dolegliwości bólowe.
W leczeniu fibromialgii skuteczniejsze okazują się leki z grupy SNRI, które wpływają zarówno na serotoninę, jak i noradrenalinę - neuroprzekaźniki kluczowe dla regulacji nastroju i odczuwania bólu. Światowa nauka nie stoi w miejscu. W dniach 9-10 marca 2026 roku w Krakowie odbył się międzynarodowy kongres poświęcony badaniom nad fibromialgią i przewlekłym bólem.
Wydarzenie zorganizowane przez światowych ekspertów zgromadziło lekarzy, naukowców oraz przedstawicieli pacjentów z wielu krajów. Polskie Stowarzyszenie FIBRO-MY reprezentowała Elżbieta Żuraw, która zwróciła uwagę na bariery systemowe i orzecznicze, z jakimi zmagają się chorzy w Polsce. Udział w kongresie był dla organizacji ważnym krokiem w budowaniu międzynarodowej współpracy i zwiększaniu widoczności problemów polskich pacjentów.
Kluczowym punktem wydarzenia była również prezentacja przełomowych badań nad nową metodą diagnostyczną. Naukowcy z Wrocławia przedstawili projekt wykorzystujący uczenie maszynowe (sztuczną inteligencję) do oceny obrazów ultrasonograficznych u osób z fibromialgią. Jako gotowe narzędzie diagnostyczne w szpitalach projekt może pojawić się w perspektywie najbliższych kilku lat.
Byłby to przełom, dzięki któremu lekarze mogliby wreszcie "zobaczyć" fibromialgię, co znacznie ułatwiłoby diagnozę i leczenie. - Warto pamiętać, że w medycynie brak dowodu w badaniu krwi nie wyklucza choroby. W przypadku fibromialgii jest jak z depresją - nie zdiagnozujemy jej z próbki krwi, a mimo to nikt nie podważa jej istnienia. Kluczem jest po prostu prawidłowo zebrany wywiad lekarski - podsumował lek. Tomasz Jasiński, podkreślając, jak ważna jest rola dokładnej rozmowy z pacjentem i zrozumienia jego objawów.