Jak radzić sobie z nerwusem

2008-02-05 11:50 Anna Krasuska | Konsultacja: Anna Perzyńska, psycholog

Gniew sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. Jednak odczuwany zbyt często, zbyt silnie i nieadekwatnie do sytuacji może zatruć, a nawet zniszczyć życie.

Podobnie jak radość, smutek i strach, gniew jest jedną z pierwotnych emocji. Złoszczą się już niemowlęta, kiedy czegoś pragną. Także u dorosłych gniew jest zwykle sygnałem, że jakieś potrzeby nie są realizowane. Może pełnić pozytywne funkcje: mobilizować do działania, wyrażać niezgodę na złe traktowanie przez innych, wzmacniać poczucie własnej wartości. Ale bywa też gniew, który ma siłę destrukcyjną.

Gniew toksyczny

Są ludzie (i niestety, jest ich wielu), którzy złoszcząc się, dotkliwie ranią innych – rodzinę, przyjaciół, współpracowników.
Toksyczny gniew to taki gniew, który występuje o wiele za często, o wiele za intensywnie i trwa o wiele za długo.
Osoby, które są w bliskich relacjach ze złośnikiem, odnoszą poważne straty fizyczne i psychiczne. Konsekwencją toksycznego gniewu może być m.in. głęboki smutek, depresja, wycofanie, niskie poczucie własnej wartości czy wyuczona bezradność. Ta ostatnia powoduje nieumiejętność radzenia sobie w życiu oraz bezrefleksyjną zgodę na wszystko, co się z nami dzieje.
Ceną, jaką płacimy za związek z gniewnym człowiekiem, jest też utrata zdrowia (np. zaburzenia krążenia, kłopoty z ciśnieniem, bezsenność, migreny). Toksyczny gniew, szczególnie doświadczany w dzieciństwie, może pozostawić w psychice trwałe blizny.

To ci się przyda

Gniewni ludzie są wśród nas

Gniew częściej okazują mężczyźni, ale z roku na rok przybywa gniewnych kobiet. Toksyczny gniew coraz częściej prezentowany jest przez dzieci i nastolatki. Z gniewnym człowiekiem możemy stykać się nie tylko w domu, ale też w pracy czy w urzędzie.
Mechanizm radzenia sobie w takich sytuacjach jest zawsze podobny (z wyjątkiem dzieci, które wymagają specjalnego podejścia wychowawczego). Najważniejsza jest obrona własnych granic i unikanie konfrontacji. Jeśli więc widzisz, że ktoś w twoim towarzystwie – np. twój zwierzchnik – wpada w gniew, przede wszystkim nie reaguj emocjonalnie. Przeczekaj, aż burza minie (np. wychodząc do innego pomieszczenia), i dopiero potem spróbuj porozmawiać lub powiedz wyraźnie, ale spokojnie, że nie życzysz sobie takiego traktowania.

Wina nie leży w tobie

Jak przetrwać w związku, w którym jest toksyczny gniew? Jak na co dzień radzić sobie z gniewnymi ludźmi?
Kiedy dotyka cię czyjś gniew, zwykle zadajesz sobie pytanie: dlaczego ten człowiek tak reaguje? I w pierwszym odruchu szukasz winy w sobie. Co zrobiłam źle? Może szef ma rację, że jestem nieudolna. Może mój partner słusznie się gniewa za bałagan w mieszkaniu. Może powinnam bardziej się starać…
Stop! Oto pierwsze fałszywe przekonanie, którego musisz się pozbyć. Gdy ktoś wybucha, to znaczy, że nie radzi sobie z własnymi emocjami. To nie ty jesteś przyczyną jego złości, tylko sposób, w jaki ten człowiek reaguje na rzeczywistość. Gniew jest zawsze odbiciem danej osoby, a nie w otaczającym ją świecie.
O tym, że ktoś reaguje impulsywnie, decyduje wiele czynników. Może mieć np. gniewny temperament, czyli jego system nerwowy cechuje wrodzona nadpobudliwość. Częstym powodem takiego zachowania są wzorce wyniesione z domu rodzinnego oraz doświadczanie gniewu w dzieciństwie (najczęściej ze strony ojca lub matki).
Skłonność do złości przejawiają ludzie nadużywający alkoholu i innych szkodliwych substancji. Prawie zawsze tam, gdzie występuje alkoholizm, występuje również przemoc psychiczna albo fizyczna. Podatne na ataki złości są osoby cierpiące na depresję (jest to wynik braku równowagi chemicznej w mózgu). I wreszcie – dla niektórych ludzi gniew jest jedyną znaną metodą radzenia sobie z kłopotami życia codziennego. Nie radzą sobie ze stresem (bo nie nauczono ich tego w dzieciństwie) i dlatego posługują się gniewem. Jakiekolwiek by jednak były przyczyny takiego zachowania, musisz wiedzieć jedno – nie musisz się na nie godzić!

Nie musisz być ofiarą

Ludzie przepełnieni gniewem potrzebują pomocy. Pierwszą rzeczą, którą możesz zrobić, gdy pozostajesz w bliskiej relacji z takim człowiekiem, jest rozmowa. Zamiast szukać winy w sobie albo udawać przed całym światem, że problem nie istnieje, spróbuj o tym spokojnie porozmawiać.
Gdy sytuacja jest naprawdę poważna i nie da się jej naprawić w czterech ścianach własnego domu, zaproponuj spotkanie z psychologiem. Jeśli twój bliski ma świadomość, że nie radzi sobie z gniewem, być może podejmie terapię. Może być jednak i tak, że wyśmieje twoją propozycję, albo… zareaguje złością. Wtedy masz tylko jedno wyjście: zamiast czekać, aż on się zmieni, sama zacznij działać. Postaraj się zmienić swoje myślenie i swoje zachowanie. Ważne, byś zrozumiała, że twoim życiem nie musi rządzić jego gniew.
Jaką możesz mieć z tego korzyść? Przede wszystkim wyzwolisz się z roli ofiary i odzyskasz szacunek dla samej siebie. Może będziesz mniej przestraszona, poszerzysz krąg przyjaciół, poprawisz swoje stosunki z dziećmi… Może wtedy twój „nerwus” zauważy swój problem?

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie! Z kodem rabatowym: "wiosna" tylko 2,50 zł za 96 stron porad o zdrowiu! Dodatkowo otrzymasz dostęp do numerów archiwalnych. W nr 4/2020 „Zdrowia m.in.: poradnik alergika, choroby zakaźne pod lupą, „młody” zawał serca, mity o recyklingu.

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 4/2020
KOMENTARZE
Aga
|

Niestety porady jak reagować na krzyki nie skutkują. Ostatnio moj parter zirytował się, ze mu przeszkadzam,gdy chowam naczynia do zmywarki i zaczal krzyczeć. Usiadłam nakanapie,powiedziałam ze spoko i skończę jak on skończy to co robi. On nadal krzyczał, podszedł do mnie (siedziałam spokojnie na kanapie nic nie mówiąc i czekając,nie mówiłam nic ani nie prowokowałam spojrzeniem itp) i wrzeszcząc uderzył mnie z pieści w biodro,mam teraz siniaka ogromnego. Niestety rady jak dobrze reagować na krzyk nie zawsze działają...

Ola Nata
|

Trudny charakter, gniewne emocje, frustracje, alkohol, agresja mojego męża to wszystko doprowadziło mnie do załamania nerwowego, choroby i nerwicy u dzieci. Skończyło się rozwodem i moim leczeniem u psychiatry. Dopiero w gabinecie pana P. Sowińskiego zrozumiałam jak bardzo krzywdziłam siebie i dzieci zmuszając się do utrzymania takiego toksycznego związku. Profesjonalna pomoc, bardzo dobra psychoterapia pana doktora wyprowadziła mnie z dołka, pozwoliła uwierzyć, że dam sobie radę sama.

Dora
|

Mieszkam w Opolu. Dwa lata temu musiałam zasięgnąć opinii i pomocy bardzo kompetentnej i z dużym doświadczeniem pani psycholog I. Maślankowskiej. Mój mąż nadużywał alkoholu i przez to był agresywny, a gdy trzeźwiał i nie pił to bardzo nerwowy i wszytko i wszyscy wyprowadzali go z równowagi. Musiałam już szukać pomocy bo w domu było nie do wytrzymania, a tym bardziej, że dzieci potrzebowały spokoju, bo odbijało się to na ich relacjach i nauce. Terapia była kluczowym działaniem wspomagającym męża w wyjściu z nałogu. Jestem wdzięczna pani psycholog za okazaną troskę i wsparcie.

Nowa
|

Hej Asik. Mam identyczna sytuację jak Twoja. Tez jestem z mężem 10 lat a 7 po ślubie. Mamy 7letniego syna, który też już powoli robi się nerwowy. Najgorsze jest to że wiem że to co dzieje się teraz i to, jak maz na niego reaguje złością bedzie miało na niego ogromny wpływ, na jego przyszłość. Tak naprawde maz jest wściekły na naszevo syna odkąd się urodził. Potrafi nawet go uderzyć w przypływie złości w głowę co zawsze bardzo mnie boli. Każde ich wyjście razem dokadkolwiek kończy się złością męża, płaczem syna. Wobec mnie maz też jest nerwowy i wręcz agresywny. Ostatnio na mnie nawrzeszczal strasznie przy dziecku, które się potem poplakalo ze strachu. Nie mogę z mężem o niczym porozmawiac, nawet jak jestem bardzo potulna i bardzo cierpliwa, zawsze reaguje na mnie złością i gniewem. W związku z tym, że każdy dzień to dla mnie porcja nerwów przez mojego męża, od momentu przebudzenia i zawsze, kiedy jesteśmy razem, zastanawiam się, czy to nie jest niszczące dla mnie i dziecka. Ty też masz to samo, mój mąż także jest zaradny i ambitny, ale to nie wymówka do takiego zachowania. Jestem pewna, że już teraz nasze dzieci mają na tyle zepsute bodzce wybuchami naszych mężów, że będą podobnie jak oni reagowali w przyszłości. Co najgorsze, kiedy maz wprowadza taka atmosferę w domu, to ja też zaczynam być wkurzona i podminowana. Ty masz Jeszce szansę żeby uchronić przed tym nienarodzone jeszcze dziecko i dać mu szansę wychować się wsrod prawidłowych bodźców i zachowań. Dziecko nauczone nerwów będzie nerwusem w przyszłości i będzie krzywdzilo swoich bliskich. Każdego dnia serce mi pęka z tego powodu. Mój mąż nie ma w sobie samokrutyki, nie wiem jak twój i uważa że to co robi jest okej. Ze musi krzyczeć bo inaczej do dziecka i do mnie nie dociera. Włożyłam wiele pokładów pracy i cierpliwości żeby dotrzec do męża, tłumacząc mu, że jego zachowanie nie jest dobre, ale nie widzę żeby to coś dało. Kiedyś myślałam, że jak bede mu dużo mówić, to może kiedyś dotrze, ale chyba się mylę. Kocham mimo wszystko swojego męża ale niestety czasem miłość to za mało. Przede mna decyzja o rozwodzie i zadanie sobie pytania, czy chce tak się denerwować i przeżywać koszmar każdego dnia tal jak teraz. Czy chce do końca życia chodzić pod dyktando męża żeby go tylko niczym nie zdenerwowac bo tak właśnie teraz jest. Albo patrzeć że strachem na naszego syna czy czasem on nie wkurzy zaraz swojego taty, bo za słabo gra w piłkę, bo coś źle powiedział. Takie życie to dla mnie pasmo udręki i wiele przezutych emocji o ktorych nie mogę powiedziec mężowi. Myślę że dla ciebie i dla mnie to jest jedyne wyjście. Pamiętaj że nie musisz trwać w czymas co wprowadza cię codziennie małymi kroczkami w depresję. Czasy kiedy kobiety musiały trzymać się byle jakich mężczyzn się już dawno skończyly.

Asiek
|

Czytam te wszystkie komentarze ...I widzę że nie jestem sama,że jest wiele osób które już mają dość związku.Jestem z mężem 7lat a łącznie 9,5lat.charakterami się różnimy on jest strasznie ambitny i dużo umie sam zrobić lub pozalatwiac tylko w tym jest problem ze jest strasznie nerwowy nie mogę mu zwrócić uwagi bo wybucha ,nie mogę mieć swojego zdania ciągle mnie upokarza a najgorsze jest to że widzę że moja corka ma 7lat i jest bardzo wycofana i też nie może się skupić na nauce no i widzę że robi się znerwicowana...żal mi jej A w drodze drugie dziecko i boję się że pochopnie podejmę decyzję i będę żałować(usprawiedliwialam jego zachowywanie tym że miał ciężkie dzieciństwo i myślałam że się zmieni jak już będzie miał swoją rodzinę ...A on mi ciągle ubliza, dogaduje-zawsze to ja pierwsza wyciągam rękę lub przepraszam tylko nie wiem za co czasami bo chce żeby było dobrze...kiedyś zaproponowałem terapię małżeńską ale on stwierdził że ja potrzebuje psychologa ,)ostatnio jego słowa mnie zabolaly gdy mi napisał że moim codziennym dylematem jest co zrobić na obiad )przed zajściem w ciążę cały czas pracowałam więc nie jest tak że siedzę w domu i może mnie Tak traktować ehh

brak słów
|

Najpierw popracuj nad sobą,a dopiero pózniej pisz posty,bo za takie zachowanie to powinieneś trafić do psychiatryka itd.

rrrrrr
|

No to ladnie jak ty ryczysz.. on ci daje klapsa...moze niedlugo w ryj dostaniesz od kochajacego misia wymarzonego. O czym ty gadasz mroffa?
Czytalas to co napisalas... jestes klebkiem nerwow, jeszcze troche i do choroszczy a gosciu druga se znajdzie do napier... Powodzenia. Zeby tak byly tabletki dla kobiet emocjonalnie uwiazanych do beznadziejnych gnojkow nie byloby tyle tego nieszczescia. Zrozum - facet moze byc z babka albo i z kilkoma i nie uwiazac sie emocjonalnie - w przeciwienstwie do wiekszosci kobiet. To jest ta glowna roznica. Dla niego jestes to jestes. Odbierasz ciosy to odbierasz. Odbierasz milechwile z przypadku to odbierasz. Co no robi zeby cie uszczesliwic. AA sorki bo zaraz mi wyskoczysz ze jest mily.. haha mily to on k...wa jest dla kozdej ekspedientki w sklepie i sasiadki bo jak wychodzisz do pracy to se bedzie mogl nia por.. Ty powinnas byc jego krolowa. Bo tak facet traktuje kobiete ktora kocha i chce dla nie wszystkiego. Taki facet nie pierdzi po siebie jak gra w gierki tylko kur.. mysli jak polepszyc WASZA przyszlosc. Co zrobic zeby na twojej slicznej busce zajasnial usmiech. Zebys smiala sie glosno tak jak mialas 15 lat i zaden huj toba nie pomiatal. Zeby zobaczyc jak piekne sa Twoje wlosy na wiosennym wietrze i jak przytulic cie zebys zrozumiala ze on jest twoj na zawsze. Facet musi zrozumiec jedno - jesli bedzie umial uszczesliwic swoja kobiete to ona zrobi wszystko zeby on byl najszczesliwszym mezczyzna pod sloncem. Sam Jezus powiedzial do mezczyzny - DBAJ O KOBIETE TAK JAK JA DBAM O SWOJ KOSCIOL. A jak Jezus o nas dba??/ Nigdy sie nie gniwa. Nie obraza. Przebacza. Czeka. kocha. Czy on to dla ciebie robi??? Naprawde... bo cos nie wierze. Poznalam trudy ciezkiego zwiazku i traktowanie od lepszego humorku do gorszego. Paranoja. Poznalam tez milosc ktora unosi, sprawia ze wszycsy wokol mowia izunia promieniejesz, swietnie wygladasz. Daje sile na codzien. Daje takie doladowanie jak po zadnym red bulu, a sam pocalunek to prawie orgazm. Tak mozna zyc i to co pokazuja w romantycznych filmach dzieje sie naprawde. Od ciebie zalezy czy wyciagniez reke czy usiadziesz w kacie i bedziesz plakac czekajac az mu sie humor polepszy i potraktuje cie z doza zrozumienia i ciepla.... heeh do nastepnego razu. Sorki rozpisalam sie troszke ale nic to.. w koncu kazdy moze dodac swoja opinie. Buska

Ama92
|

Czy jeśli facet mnie obraża i poniża (ale nie zawsze tylko neiraz mu sie to zdazy) to czy to juz jest toksyczny zwiazek?? dodam ze bylismy (bo niedawno zerwalam) ze soba az 3 lata i przez te 3 lata zrywalam z nim chyba z 3 razy i wracalam bo obiecywal poprawe i ta poprawe bylo widac ale caly czas za malo dla mnie, fakt za kazdym razem zmienial się na lepsze i coraz rzadziej sie wkurzal i mowil przykre słowa, ost to 5 miesiacy wytrzymal (wczesniej po miesiacu sielanki mnie zaczal obrazac) i niedawno zerwalam z nim pobnieważ wlasnie mnie obrazil co prawda ost raz mnie obrazil 5 miesiecy temu ale obrazil i stwierdziłam ze chyba jednak sie nei zmieni... teraz minal miesiac od kiedy sie rozstalismy i twierdzi ze tym razem naprawde zrozumial jak mnie bardzo ranil i ze nie rozumie tego jak tak wogole mogl i ze kocha mnie bardzo i nigdy ale to juz nigdy przenigdy mnie nie zrani, bedzie mnie nosil na rekach...i wie ze pewnie mu nie wierze bo zawsze duzo gadal malo robil ale tym razem sama zobacze ze naprawde sie zmienil i juz do konca zycia bedzie mnie szanowal tylko zebym sie zgodzila na to zeby mi pokazywal swoja zmiane a zeby tak bylo to musimy sie znowu spotykac i ze powinnam tez patrzec na to ze przeciez caly czas sie zmienia i za kazdym razem coraz rzadziej mnie rani a teraz juz na prawde przestanie bo zrozumial ze zle postepowal (rozmawiala z nim jego rodzina i podobno to ze wie ze odeszlam od niego i czuje ze mam go gdzies, i jeszcze okazalo sie ze babcie ma ciezko chora) to dalo mu duzo do myslenia i on nie chce mnie stracic i chce walczyc o mnie, ale czuje ze chyba nei ma szans. . nie ukrywam ze nadal go kocham i na jego widok mam motyle w brzuchu i czuje sie rozpromieniona...pomimo tego jak mnie ranil. i zastanawiam się czy tym razem naprawde zrozumial swoje błedy?? a wy co myslicie?

jan38
|

wydawać by się mogło, że poradnikzdrowie to nie poradnik dla kobiet ?! tylko dla wszystkich, niezależnie od płci.
...i czytam dywagacje autorki "Kiedy dotyka cię czyjś gniew, zwykle zadajesz sobie pytanie: dlaczego ten człowiek tak reaguje? I w pierwszym odruchu szukasz winy w sobie. Co zrobiłam źle? "
i gdzieś dalej "zamiast czekać, aż on się zmieni, sama zacznij działać. Postaraj się zmienić swoje myślenie i swoje zachowanie. Ważne, byś zrozumiała, że twoim życiem nie musi rządzić jego gniew"

Generalnie mężczyźni to samo zło... A co jeśli to kobieta żyje w ciągłym gniewie na cały świat i stosuje przemoc psychiczną. Ona może?

Generalnie tendencyjny artykuł, który nie powinien się ukazać.

Angel
|

...co p. autorka poradzi facetom, którzy wpadli w szpony "toksycznych bab" (celowo nie używam słowa kobiety, bo określenie to do nich nie pasuje)? Jest nas, jak pokazują statystyki, niemało... Problem jest poważny a artykuł choć ciekawy, to niestety tendencyjny. Autorka zakłada, że to faceci są wichrzycielami i siewcami toksycznego gniewu. Pisanie w tonie "samiec, twój wróg" spłyca problem. Doświadczyłem ponad 4 lat związku z kobietą, dla której psychiczne dręczenie, nieustanne intrygi, narzekanie i szantaże emocjonalne oraz wielogodzinne monologi wywrzeszczane z pianą na ustach (z rękoczynami włącznie), to był chleb powszedni. Rady w stylu, lepiej odczekać lub wyjść są bezużyteczne. Moja ex potrafiła nakręcać się bez mojego udziału a brak informacji zwrotnej z mojej strony rozjuszał ją równie mocno, jak próba dyskusji. W sytuacji, gdy próbowałem opuścić mieszkanie i odczekać, zaczynało się szarpanie, bicie lub barykadowanie drzwi (często z płaczącym małym dzieckiem na rękach). Co wówczas? A no właśnie, pat! Przecież odejście od matki, to w naszej "kulturze" również odejście od dziecka... (sądy w tym kraju w ponad 90% spraw o przyznanie władzy rodzicielskiej, decydują przyznać ją matkom, niezależnie czy są potworami, czy nie).
Od pół roku nie jestem już w tym związku (ex znalazła sobie nowego sparingpartnera), ale gniew mojej byłej partnerki dotyka mnie równie mocno, choć już bez słuchania jej wrzasków. Od odejścia ex ogranicza mi dostęp do mojego 3-letniego synka. Walczy o wyższe alimenty (1500 było mało) i nadal dręczy, tyle że tym razem z pomocą adwokata i komornika. Gniew rządzi a mój koszmar trwa... Co najgorsze cierpi przez to dziecko...