Dzień Dziecka Utraconego obchodzimy 15 października

2012-10-15 12:05 mgr Małgorzata Mierzejewska-Spyra

Ten szczególny dzień dziecka przypada 15 października. Dzień Dziecka Utraconego. Gdy poronienie przerywa ciążę pojawia się ból, poczucie niesprawiedliwości i powracające pytanie: Dlaczego? Nie da się słowami opisać wszechogarniającego smutku, jaki towarzyszy rodzicom po stracie dziecka. Pomyślmy o tym 15 października, w Dniu Dziecka Utraconego.

15 października obchodzimy Dzień Dziecka Utraconego. Gdy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży, uświadamia sobie istnienie swojego dziecka. Od pierwszych chwil wyobraża go sobie: jego płeć, wygląd i różne sytuacje z nim związane. W miarę rozwoju ciąży, przyszli rodzice coraz bardziej przywiązują się do swojego maleństwa. Oczekując na dziecko, przygotowują się do roli rodzica. Zwykle nie biorą pod uwagę złego scenariusza - poronienia. Zakładają, że ciąża zakończy się szczęśliwie.

Poronienie - dramat z którym trudno się pogodzić

Jednak zdarzają się trudne sytuacje, kiedy następuje poronienie lub śmierć nowo narodzonego dziecka. Wówczas rodzice przeżywają dramat, z którym trudno się pogodzić. Taki stan w psychologii nazywany jest kryzysem. Jest on tym wyraźniejszy, im bardziej strata ta jest niespodziewana i tym dotkliwszy, im większym uczuciem darzy się osobę straconą. Ten kryzys nazywany też żałobą - rozumiany, jako stan smutku, żalu, cierpienia – jest pewnym procesem zarówno psychicznych, jak i fizycznych przeżyć mających swoją dynamikę i zmieniających się w czasie. Składa się z kilku etapów i zadań, które należy podjąć w celu jego przeżycia.

Żałoba po poronieniu - każdy przeżywa inaczej

Każda śmierć jest trudna do zaakceptowania, tym bardziej śmierć dziecka. Każdy na swój sposób przeżywa stratę. Przechodząc przez najtrudniejsze emocje, niektórzy zapadają w milczenie i bezruch, inni płaczą, lamentują, zawodzą. Jedni szukają wsparcia, inni kryjówki. Nie ma recepty na to jak poradzić sobie ze stratą, można jednak wymienić kilka czynników, które będą pomocne w przejściu przez okres żałoby.

  • Pożegnanie. Ważną rzeczą jest, aby można było pożegnać się z maleństwem. Jeśli jest to niemożliwe, można pożegnać się symbolicznie. Pochówek i związane z nim miejsce spoczynku pomagają uzmysłowić sobie realność straty i zaakceptować zaistniałą sytuację. W Polsce nie ma prawnych przeciwwskazań do wydania i pochowania ciała dziecka, bez względu na wiek ciąży, niestety nie wszyscy rodzice są tego świadomi.
  • Rozmowa o emocjach. Mówienie o przeżywanych emocjach i uczuciach związanych ze stratą pozwala je oswoić. Jednak często unika się jej z powodu lęku i bezradności. Tłumienie żalu i bólu nie pomaga, wręcz przeciwnie, utrudnia przeżycie żałoby, dlatego należy opłakiwać stratę. Czasami trzeba wylać morze łez, aby powrócić do rzeczywistości.
  • Wsparcie. Trudno jest pomóc osobom będącym w żałobie. Najważniejsze jednak jest, aby nie zostały z tym wszystkim same. Ważną rolę w takiej sytuacji może odegrać doula - opiekunka rodziny. Osoba wyrozumiała, ciepła i empatyczna, często doświadczona życiowo, która swoją wiedzą i odpowiednim zachowaniem będzie wspierać osoby cierpiące. Sama jej obecność, pomoc w codziennych sprawach i rozmowa będą wsparciem. Doula powinna być wsparciem na każdym etapie ciąży i w połogu. Powinna również wspierać rodziców tracących dziecko na różnych etapach ciąży, jak i podczas porodu martwego płodu. Dla rodziców utraconego dziecka ważne jest zrozumienie i zaakceptowanie sytuacji. Nie należy unikać trudnych rozmów. Trzeba to przepracować. Doula korzystając ze swojego doświadczenia powinna pomóc rodzicom przejść przez pierwsze, najcięższe chwile po stracie. Jeśli zajdzie taka potrzeba wytłumaczyć wszystkie niejasności. A w skrajnych przypadkach podpowiedzieć o możliwości skorzystania z pomocy terapeuty. Może nawet uczestniczyć w pierwszym spotkaniu w gabinecie psychologa.

Poronienie - szacunek dla żałoby

Strata dziecka jest niewyobrażalną tragedią dla rodziców. Dlatego nikt nie ma prawa pomniejszać, podważać, ani lekceważyć uczuć osób będących w żałobie. Mimo starań nigdy nie ma pewności, że zrozumiemy takie osoby. Jedno jest pewne, osoby dotknięte tym trudnym doświadczeniem mają prawo przeżywać je na swój sposób. Pozwólmy przeżywać żałobę, nie zaprzeczajmy jej i nie przeszkadzajmy, nie zakazujmy płakać, nie oceniajmy i nie krytykujmy. Jeśli nie wiemy jak się zachować po prostu bądźmy blisko. Mówi się, że "czas leczy rany", myślę, że w takim przypadku nie leczy tylko je goi. Blizny pozostają na długo. Od wielu lat na świecie, od około 8 lat w Polsce miesiąc październik jest miesiącem pamięci dzieci zmarłych, 15 października - Dniem Dziecka Utraconego. Warto o tym pamiętać.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W magazynie Dziecko Zakupy i My: ponad 200 polecanych produktów dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży, a także inspiracje i porady dla całej rodziny! Sprawdź, jak zadbać o najbliższych!

Pobierz
Dziecko zakupy i my
KOMENTARZE
A
|

Nasze dzieciątko odeszło w maju 2014. Do tej pory boli. Dowiedziałam się w 11 tygodniu że rozwój naszego dziecka zatrzymał się na 8 tyg. A serduszko nie bije... Nigdy nie zapomnę tego dnia... Potem 3 razy tabletki a w końcu zabieg... i powrót do domu... A potem komentarze typu "jesteś jeszcze młoda, zdążysz mieć jeszcze dzieci, nie przejmuj się, nie tylko tobie się to przytrafiło"... Łatwo powiedzieć... W kwietniu br.urodziłam synka, ale wciąż wracam myślami do naszego pierwszego dziecka, ile by miał teraz miesięcy, jaki by był i jak wyglądałoby nasze życie... Wiem, tak miało być... Mam Aniołka w Niebie i wierzę, że kiedyś się z nim spotkam... Ta świadomość dodaje mi sił od pierwszego dnia po... Żałuję tylko że nie pochwałam naszego dziecka, że nie mam miejsca na cmentarzu w którym mogłabym zapalić znicz i chwilę się zatrzymać, a za parę lat powiedzieć synkowi, że tu jest jego braciszek albo siostrzyczka...

Gość
|

Dobrze że to święto zostało wprowadzone. Jak ja straciłam swoje dziecko w ogóle nikt czymś takim się nie przejmował. Jedynie Pani w zakładzie pogrzebowym pokazały się łzy w oczach jak powiedzieliśmy kogo chcemy pochować (może długo tam nie pracowała i miała jeszcze ludzkie odruchy i empatię) . Druga ciąża zakończyła się poronieniem w 20 tygodniu. Dzieci nie mam i nie będę już miała. Żyję ale moim wnętrzu czuję straszny ciężar że coś mnie ominęło bezpowrotnie.

asia76
|

3.11.2015- poroniłam. 9 tydzień. Wcześnie "poczułam" życie w sobie a test ciążowy potwierdził odczucia. Radość, niedowierzanie... Choć było tak malutkie to nie mogłam się doczekać kiedy wezmę je w ramiona, kiedy dotknę małych rączek i je zobaczę. Miałam wrażenie, że kiedy wieczorem ja się kładę ono zaczyna fikać w moim brzuchu. Było tam i czułam je całą sobą. Aż przyszło to krwawienie- niepokojąco obfite. Wtedy zrozumiałam, że to na poważnie coś niepokojącego. Kiedy wysiadłam z karetki dotarło do mnie, że to może być koniec. Badanie potwierdziło poronienie w toku. Ból...ma wiele twarzy. Mój był bólem ukrytym, bólem duszy... masę papierów do podpisania, wyrażenie zgody nawet nie wiem na co... przypięta do fotela czułam jak tracę coś bezpowrotnie. Po chwili usłyszałam- już po wszystkim. Ale wcale nic nie jest po wszystkim!!! Chce mi się wyć i kiedy tak siedzę dziś sama w domu łzy lecą mi po policzkach strumieniami. A w myślach słyszę- nie płacz za mną mamo...
I niech mi nikt nie mówi, że już po wszystkim, że tak lepiej...

Aniołek
|

My też straciliśmy maleństwo trzy dni przed terminem porodu odkleiło się łożysko. To było w 2008 pamiętam jak dziś czwartek noc nagle w nocy ktoś puścił strzałkę na telefon i pewnie dzięki temu ja żyje ale moje maleństwo niestety nie.Obudziłam się i już mój organizm był zatruty tak bardzo że w domu wymiotowałam ledwo zeszłam na dół do karetki. W szpitalu czekałam pół godz za nim Pani Położna zaczęła mnie przyjmować bo miała jakąś pacjentkę a trafiłam na taką o której w naszym mieście mówiono ''Rzeźnik''. Przywieziono mnie karetka z objawami zakażenia a ona kazała mi czekać pół godz. Gdy już zabrała mnie do gabinetu potraktowała mnie gorzej niż zwierzę kazała się rozebrać i tak siedziałam bez ubrania przykrywałam się bluzką bo czułam się dziwnie tym bardziej że drzwi gabinetu otwarte były na oścież co prawda była noc ale nie ważne sam fakt.I jeszcze potem traktowanie opryskliwe,wredne a gdy już zobaczyła brzuch to było jak na sygnale telefon po ginekologa i reakcja natychmiastowa co dalej było pamiętam szybkie wiezienie na stół operacyjny i potem tylko jak się obudziłam jeszcze z rurką od intubacji w buzi i próbowałam krzyczeć gdzie jest moje dziecko i cisza milczące spojrzenia nawet Dominika bo tak miał na imię nie zobaczyłam i to jest najgorszy ból że straciłam ale też że nie pokazali mi mojego synka a powinni to był mój synek moja pierwsza ciąża:-( W 2009 roku urodziłam synka a w 2014 córkę chociaż po takich przejściach trudno jest być w ciąży bo ciągle się myśli czy znowu się coś stanie :-(

nietasama
|

8 miesiecy temu Moj Synek zasnal ze mna wieczorem a rano juz sie nie obudzil. To byl 30tydz ciazy. Nie znam przyczyn ale wiem jedno - nigdy juz nie bede taka sama bo jego juz nigdy ze mna nie bedzie.

ważka
|

My też straciliśmy maleństwo...w 9 tygodniu ciąży jego serduszko przestało bić. Mamy trójkę zdrowych dzieci,które już cieszyły się na wieść ,że na świecie pojawi się ich brat lub siostra. Musieliśmy im powiedzieć wcześniej,bo od początku plamiłam i musiałam leżeć i brać leki. Mój organizm uparcie utrzymywał nawet martwą już później ciążę.Musiałam mieć zabieg bo to było tzw. poronienie chybione. Jest nam strasznie ciężko. Kiedy zdaje się ,że już jakoś zaczynamy egzystować, wtedy ktoś próbuje na siłę nas pocieszać wmawiając "Macie już trójkę ,dajcie sobie spokój" albo " Nie ma się czym przejmować, wracajcie do życia, zapomnijcie" . Cholernie boli,ciągle jeszcze słyszę bicie jego serduszka ,a przed oczyma mam obraz USG na którym maluszek podskakiwał...Poszłam do fryzjera, na zakupy i zrozumiałam,że nic mi nie pomoże...może czas choć trochę zabliźni tę ranę. Musimy jeszcze stawić czoła wynikom z H-P i tym stwierdzającym płeć, a potem mój mąż musi zgłosić do USC urodzenie martwego dziecka... Mam wrażenie,że to wszystko nie dzieje się naprawdę.

Mama
|

Ja straciłam swojego synka w marcu 2014...Do dzisiaj boli, tak samo mocno. Czas nie leczy ran - nie takich, powoduje tylko że przyzwyczajasz się do tego, że swojego ukochanego dziecka nie masz i mieć nie będziesz. Mam kolejne dziecko, ale to nie zastąpi poprzedniego. Z zazdrością patrzę na innych chłopców w tym samym wieku i myślę jaki byłby mój synek. Żyję tylko nadzieją, że jeszcze kiedyś się zobaczymy, modlę się o to żeby mój synek mnie nie zapomniał i żeby mi wybaczył...wyrzuty sumienia mnie zabijają

Agatka
|

15 pazdziernika 2014 roku poronilam. Trafilam do szpitala na oddzial i serce dziecka juz nie bilo. Dopiero sie dowiedzialam ze ta data to Dzien utraconego dziecka. To bylo moje drugie poronienie, strasznie boli strata dziecka a szczegolnie jak juz widzialo sie i slyszalo bicie serduszka malenstwa:( ciezko mi z tym i nie wiem jak sobie poradze bo bardzo chcielismy miec drugie dziecko ( mamy synka 9 letniego) i dlugo czekalismy na nie. Jestem zalamana :(((

mała
|

15 października straciłam dziecko. Właśnie przeczytałam, jaki to dzień. Wciąż nie umiem nazwać swoich uczuć

Agata
|

o ironio... miesiąc październik...
wczoraj straciliśmy maleństwo...
syneczka... mąż upierał się aby nazwać go Franek- kogo wczoraj były imieniny?
październik- miesiąc pamięci dzieci zmarłych...
6 października aktualizacja artykułu...
do dupy to wszystko...
rodzice nie powinni widzieć swoich martwych dzieci...