PORÓD bez bólu - ZNIECZULENIE przy porodzie

2007-05-07 13:46 Anna Zaborska

Przyjściu na świat dziecka nie musi towarzyszyć cierpienie. Są już takie metody uśmierzania bólu porodowego, że ani tobie, ani maleństwu nie grozi nic złego. Najskuteczniejszym i najbezpieczniejszym znieczuleniem przy porodzie jest znieczulenie zewnątrzoponowe.

Możesz oczywiście zagryzać zęby i postanowić sobie, że urodzisz, jak twoja babcia, bez wsparcia farmakologicznego. Tylko po co? Kto ci wmówił, że cierpienie uszlachetnia? Tak naprawdę ostry ból stymuluje twój organizm do wytwarzania tzw. hormonów stresu (katecholamin), zwężeniu ulegają także naczynia krwionośne. To automatycznie zmniejsza ilość krwi, przepływającej przez macicę i łożysko. Z czym się wtedy trzeba liczyć? Po pierwsze - pogarszają się warunki bytowania dziecka w macicy, po drugie – skurcze porodowe, nadal bardzo bolesne, stają się mniej skuteczne. A opóźnianie, czy nawet przyhamowanie postęp porodu, dla dziecka nie jest korzystne. 
Jest i druga strona medalu. Gdy jesteś zrelaksowana i spokojna, masz siłę i chęć skupić się na przebiegu porodu (nie rozprasza cię ból) i dziecko przychodzi na świat w zdecydowanie lepszej formie. Szybciej i łatwiej!

Kiedy można podać znieczulenie przy porodzie?

Mówiąc najprościej - kiedy boli i poprosisz o pomoc. Ale żeby można było rozpocząć łagodzenie bólu położnik musi być pewien, że dolegliwości, na jakie się uskarżasz, związane są z rozpoczęciem porodu, a nie, na przykład z tzw. skurczami przepowiadającymi macicy, zdarzającymi się na tydzień przed godziną zero.
Najwięcej pacjentek prosi o nie, kiedy rozwarcie szyjki macicy sięga 3-4 centymetrów, a skurcze stają się bardziej bolesne. Ale to oczywiście nie jedyny właściwy moment - znieczulenie to można zastosować nawet w II etapie porodu, przy 10 centymetrowym rozwarciu, pod warunkiem, że główka jest jeszcze wysoko i nie ułożyła się w kanale rodnym. Znieczulenie zaczyna działać już po około 10-15 minutach.

Jak się podaje znieczulenie przy porodzie?

Najpierw anestezjolog, w miejscu wkłucia igły, znieczuli ci skórę (np. kremem Emla), dzięki czemu zastrzyk nie boli. Potem wkłuje się w okolicę lędźwiową twoich pleców i wprowadzi igłę do przestrzeni zewnątrzoponowej między dwoma wyrostkami kolczastymi 2, 3 lub 4 kręgu lędźwiowego. Igłę wykorzysta do zainstalowania w niej cienkiego cewnika, przez który podawany będzie lek. Cewnik, zakończony filtrem antybakteryjnym, przymocowany jest plastrem do pleców. Przez cały czas porodu pełni rolę jednostronnego „kranika” wielokrotnego użytku - gdy zachodzi potrzeba zwiększenia dawki leku, można to zrobić podłączając strzykawkę bezpośrednio do cewnika, bez potrzeby ponownego kłucia pleców.
Podczas wykonywania zastrzyku najwygodniej ci będzie leżeć na boku. Chyba, że masz dużą nadwagę, wtedy zapewne lekarz anestezjolog zaproponuje ci, byś siedziała.

Co się stanie, gdy igła ze znieczuleniem nie trafi tam gdzie trzeba?

Rdzeń kręgowy otoczony jest szeregiem osłon, z których jedną jest opona twarda. Znieczulenie zewnątrzoponowe, jak sama nazwa wskazuje - robione jest na zewnątrz od opony, a dokładniej nieco ponad nią. Czy może zdarzyć się sytuacja, której pacjentki i ich rodziny boją się najbardziej, że lekarz niechcący wkłuje się w tenże rdzeń? Jest to niemożliwe. I to nie dlatego, że anestezjolodzy mają wprawę. Wyjaśnienie jest bardziej banalne - przy tego typu znieczuleniu (dla potrzeb położnictwa) wkłucie następuje w miejscu, gdzie nie ma już rdzenia kręgowego.
Zdarza się natomiast, choć niezmiernie rzadko, że przypadkowo nakłuta zostanie opona twarda. Efektem takiego zdarzenia mogą być bóle głowy mamy, które po kilku dniach przechodzą bez konsekwencji. Warto wiedzieć, że te niepożądane objawy zdarzają się tylko u 0,2-1,5 proc. wszystkich znieczulanych rodzących.

Czy znieczulenie wpływa na przebieg porodu?

Jeżeli tak, to tylko na korzyść. Jak już wspomnieliśmy rozluźnione i odpowiednio ukrwione mięśnie macicy pracują o wiele wydajniej, co ułatwia i przyspiesza akcję porodową. Niestety, wokół tego zagadnienia narosło szereg nieprawdziwych opinii. Czas je wyjaśnić. Nieprawdą jest, że podanie znieczulenia przerywa czynność porodową czy też znacznie ją spowalnia. Gdyby tak było, lek znieczulający stosowany byłby powszechnie jako środek zapobiegający porodom przedwczesnym. A tak nie jest.
Nieprawdziwe jest także twierdzenie, że przy prawidłowo wykonanym znieczuleniu nie poczujesz parcia i nie będziesz potrafiła sama urodzić. Nic takiego się nie stanie. Potwierdzają to obserwacje, czynione w latach 90. w Instytucie Matki i Dziecka, kiedy nie stwierdzono wyraźnego wydłużenia porodu. Symptomy akcji porodowej stały się po prostu subtelniejsze - sygnalizujący skurcze ból został zastąpiony uczuciem ucisku i rozpychania. Gdyby przez chwilę wydawało ci się, że skurcze ustały oznacza to jedynie - że nie jest wystarczająco skoncentrowana na sygnałach,  jakie wysyła ci macica. Gdy skupisz się, łatwo wyczujesz, że twój organizm ciężko pracuje. Zaczniesz aktywnie współpracować z położnikiem. I znieczulenie ci w tym nie przeszkodzi. Dawki leku znieczulającego lekarz oblicza odpowiednio do twojej wagi i wzrostu. Musi ono być tak dobrane, by złagodzić maksymalnie bóle, ale nie ograniczyć twojej sprawności ruchowej. Możesz w czasie porodu chodzić, masz być sprawna, aktywna. Jednym słowem jesteś wstanie od początku do końca świadomie kontrolować, co się z tobą dzieje.

Czy dziecko jest bezpieczne?

Dla dziecka lek znieczulający jest całkowicie bezpieczny. Wiesz dlaczego? Aby cię skutecznie znieczulić potrzebna jest mała dawka leku. Tak mała, że gdy stopniowo przechodzi przez łożysko, nie jest w stanie uczynić nic, co w jakikolwiek sposób wpływałoby na kondycję i stan zdrowia, w jakim dziecko rodzi się. Zatem możesz być spokojna - z powodu danego ci znieczulenia nawet przez chwilę maleństwo nie będzie osłabione. 
Na całym świecie lekarze są zgodni, że spośród kilku metod łagodzenia bólów w czasie porodu, które były i są nadal stosowane, metoda zewnątrzoponowa najrzadziej daje niepożądane objawy i jest najmniej toksyczna zarówno dla matki jak i dla dziecka. 
Często słyszy się opinię, że podanie tego znieczulenia wiąże się z koniecznością zastosowania vacum lub kleszczy. To nieporozumienie. Ze statystyk medycznych wynika, że do użycia narzędzi, pomagających dziecku przyjść na świat, skłania lekarzy wiele innych powodów, niezwiązanych ze znieczuleniem.

Czy jest to znieczulenie, które może zrobić każdy?

Nie, tylko anestezjolog. Nie chodzi tylko o wkłucie się. Lekarz musi być przygotowany do tego, że u zupełnie zdrowej pacjentki, bez podejrzeń o patologię, poród może przebiec w bardzo różny sposób. Położnicy uważają, że dla ok. 20 procent rodzących nie wiadomo jak się zakończy - cięciem cesarskim czy innym zabiegiem.... W związku z tym anestezjolog powinien być dyspozycyjny do końca - być może będzie musiał zmodyfikować znieczulenie. Dzięki zamontowanemu wcześniej cewnikowi może podać kolejne dawki leku znieczulającego, niezbędne np. do wykonania cesarskiego cięcia. Obecność anestezjologa jest konieczna także „na wszelki wypadek”, gdy okaże się, że u rodzącej wystąpiły objawy nietolerancji leku znieczulającego. Tylko on może szybko udzielić fachowej pomocy.

Czy każda rodząca może je otrzymać?

Choć ta metoda jest najbardziej uniwersalna w położnictwie, lekarz musi wziąć pod uwagę kilka przeciwskazań. Przede wszystkim nie stosuje się jej przy chorobach układu krzepnięcia krwi (genetycznych bądź związanych z leczeniem innej choroby) - mamie może wtedy grozić krwotok. Przeciwskazaniem są również zmiany ropne skóry w miejscu wkłuwania się, a także stany gorączkowe rodzącej, wszelkie ropne i wirusowe infekcje. W ten sposób nie znieczula się kobiet, przywiezionych do szpitala w trakcie porodu, któremu towarzyszy krwotok. 
Aby uniknąć kłopotów, najlepiej na 3 tygodnie przed porodem skontaktuj się z anestezjologiem. Lekarz będzie miał wtedy okazję zbadania cię, zmierzenia ciśnienia, wypytania o przebyte choroby. Ważne jest, abyś podczas konsultacji przekazała mu szczegółowe informacje o zażywanych na stałe lekach, szczególnie tych mających wpływ na funkcjonowanie układu krwionośnego.

Z jakimi kłopotami należy się liczyć?

Jeżeli anestezjolog miał wcześniej kontakt z rodzącą, przeprowadził dokładny wywiad, wie czego się spodziewać i doskonale umie zaradzić kłopotom. Kłopotom, dodajmy, wyjątkowo rzadkim.
Znieczulenie zewnątrzoponowe, w swej zasadzie działania, rozszerza naczynia krwionośne. To teoretycznie może spowodować spadek ciśnienia krwi, szczególnie jeżeli kobieta gwałtownie wstanie i będzie usiłowała chodzić. Ale tylko teoretycznie, bo po to przy rodzącej czuwa anestezjolog, by do takiego stanu nie dopuścić, podając rodzącej w kroplówce odpowiednią ilość płynów (elektrolity). I to wystarcza.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, jaki wpływ na zdrowie mamy i dziecka ma cesarskie cięcie oraz jakie jest ryzyko ciąży po 40. roku życia. Przeczytaj również, jak wybrać najlepsze krzesełko do karmienia i jak skompletować eko-wyprawkę

Kup dostęp od 2,50 zł
okładka 10/19
KOMENTARZE
Ala
|

Witam, 6 lat temu miałam poród wywolywany w 36 tych.ciąży z powodu zatrucia ciążącego i oczywiście ze znieczuleniem zewnatrzoponowym czego nie żałuję,bo rodzic 12 godzin w takich bólach byłoby ponad moje siły,znieczulenie zostało podane dopiero gdy skurcze były regularne,ból skurczowy był tak potworny ze nawet nie poczułam wkucia igły w plecy a gdy znieczulenie zaczęło działać mogłam się przespać z 2 godzinki póki nie obudził mnie ból, lekarz powiedział ze znieczulenie nie działa na bóle parte,wiec przy kolejnej fazie porodu kiedy musialam przec czulam bol choc podejrzewam,ze bez znieczulenia byloby jeszcze gorzej.

Tris
|

Ehh, nie wiem co napisać. Podczas mojego pierwszego porodu też pierw mówili że za małe rozwarcie, "Pani poskacze na piłce", miałam opcje poleżenia w wannie- to akurat było najlepsze co mogło mnie spotkać w tamtej chwili. Gdy doszło do krytycznego dla mnie momentu po 20h prosiłam o jakiekolwiek znieczulenie, też usłyszałam że już za późno. Całe szczęście podczas drugiego porodu byłam już bardziej świadoma co mogę i wgl. Dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe z czego bardzo się cieszę, ten poród wspominam dużo lepiej. Lekarz wytłumaczył mi wszystko. Dopiero po wszystkim dowiedziałam się że miałam do czynienia z bardzo dobrym anestezjologiem, będąc w jego gabinecie zauważyłam że ma sporo certyfikatów m.in z gsusg. Cieszę się, że trafiłam na tak wykwalifikowaną kadrę, która wręcz zarażała spokojem, jak i dobrym poczuciem humoru :)

Kasia
|

Witam

Rodzilam do tej pory dwójkę dzieci, pierwszy syn bez znieczulenia zewnątrzoponowego, drugi że znieczulenie. Mam porównanie i zdecydowanie jestem za znieczuleniem, pierwszy poród trwał 20 godz i dziecko musiało być wyciągane przyssawką,ponieważ ja już nie dawałam rady. Drugi poród trwał 4,5 godz, bez stresu i sama dałam radę. Wiem że większość pomyśli, że drugi poród jest zazwyczaj łatwiejszy i pewnie tak jest, dodam tylko, że obaj ważyli po ponad 4 kg. Także każdy ma swoje racje i przeżycia ale u mnie sprawdził się poród że znieczuleniem.
Pozdrawiam

Zbulwersowana
|

Ewidentnie pisze to jakies babsko bez serca i szacunku do rodzacej! Jak mozna byc takim czlowiekiem? Kazda kobieta ma prawo decydowac o sobie !

neapil
|

Również jestem zwolenniczką takiego znieczulenia. W większości placówek jest dostępne, ale są jeszcze pewne braki. Na początku myślałam, że obejdzie się bez zewnątrzoponowego, czytałam o nim. Wiedziałam, że poród jest ogromnym bólem, ale byłam nastawiona na "nie". Mamy w Twojej położnej, darmowej szkole rodzenia dopiero uświadomiły mnie, jak wygląda poród w praktyce i że jeżeli mam taką możliwość to powinnam skorzystać ze znieczulenia.

Ewelina
|

Myślę, że warto z tego znieczulenia skorzystać. Rodziłam bez i nie wspominam miło porodu. porodbeztabu.blogspot.com

Ziółko
|

Mnie jest najbardziej żal ludzi którzy zetkną się z taką Strzykawką w szpitalu, taka osoba nie powinna pracować z ludźmi tylko jako jakiś kat w średniowiecznym więzieniu, empatia pracowników na porodówkach powinna być pierwszą rzeczą braną pod uwagę, gdy się ich przyjmuje do pracy. Jest XXI wiek! kiedyś robiono operacje na żywca i też mówiono że ból muszą wytrzymać - ale to nie te czasy

Aneszka
|

Strzykawka żal mi cie chyba pracujesz w szpitalu ale jako salowa.

STRZYKAWA
|

i DOBRZE BO GLUPIE ,STARCHLIWE BABY BY CHCIAŁY, A POZNIE RODZA PO KILKANASCIE GODZIN, CZESTO SSAWKOWE, ALBO KLESZOWE, DZIECKO ZAMULONE I NIE CHCE JESC, A JAK ZJE TO ZWRACA, NOGI CZESTO SPARALIZOWANE, BEZ PELNEGO CZUCIA, DLA MNIE TO HORROR, JAKIE KOBIETY SA GŁUPIE, PRACUJE W SZPITALU ,WIEC WIEM CO MOWIE. pOZNIEJ SZUKA WINNEGO WSZEDZIE ,TYLKO NIE U SIEBIE, ZE CHCIALA ZASTRZYK BO NIE POTRAFILA BOLU PORODOWEGO ZNIESC.

MamaMatysi
|

Ja miałam cudowny,szybki i bezbolesny poród. Zachęcam do przeczytania http://mamamatysi.blogspot....