- Nagłe zatrzymanie krążenia to stan zagrożenia życia, w którym liczy się każda minuta, a szybka pomoc jest kluczowa.
- Na Politechnice Wrocławskiej wprowadzono innowacyjny system "Tower of Life", który może znacząco zwiększyć szanse na przeżycie.
- Dzięki sieci łatwo dostępnych urządzeń ratujących życie pomoc może dotrzeć do potrzebującego w maksymalnie cztery minuty.
Kiedy liczy się każda minuta - nowa szansa na ratunek
Nagłe zatrzymanie krążenia (NZK) to krytyczny stan, w którym serce przestaje pompować krew, co błyskawicznie prowadzi do utraty przytomności i braku tlenu w mózgu. Bez natychmiastowej interwencji skutkuje śmiercią. Aż 30 proc. takich zdarzeń ma miejsce w przestrzeni publicznej. Właśnie dlatego tak ważne jest szybkie działanie - resuscytacja i użycie automatycznego defibrylatora zewnętrznego (AED).
Wiedząc o tym, Politechnika Wrocławska uruchomiła zintegrowany system ratunkowy "Tower of Life", który ma zapewnić dostęp do ratującego życia sprzętu w kluczowym czasie czterech minut. Wprowadzenie tego systemu zbiega się ze Światowym Dniem Przywracania Akcji Serca, obchodzonym 16 października, co dodatkowo podkreśla wagę inicjatywy.
Dlaczego szybka pomoc jest tak ważna?
Wrocławski projekt "Tower of Life" powstał w odpowiedzi na palącą potrzebę poprawy dostępu do defibrylatorów. Choć na terenie miasta, w tym na kampusach Politechniki, znajduje się wiele urządzeń AED, często są one umieszczone wewnątrz budynków, co utrudnia ich szybkie użycie w nagłej sytuacji. Pomysł wystawienia ich na zewnątrz, aby były ogólnodostępne, był kluczowy.
Inicjatorem projektu jest Jarosław Sowizdraniuk z Wydziału Medycznego PWr, który przez 15 lat pracował jako ratownik medyczny i doskonale zna realia. - W tym czasie widziałem, jak ważne są pierwsze minuty od wystąpienia zatrzymania krążenia i jak szybkie użycie defibrylatora potrafi ożywić człowieka. Do dziś wykorzystanie tej technologii pozostaje dla mnie niesamowitym zjawiskiem.
Jednocześnie jako praktyk mam świadomość ograniczeń pogotowia ratunkowego, które ze względu na procedury, wezwanie i czas dojazdu dociera na miejsce zwykle po 8-15 minutach. Dlatego tak ważny jest łatwy dostęp do urządzeń ratujących życie - podkreśla Jarosław Sowizdraniuk.
Jak działa system "Tower of Life"?
"Tower of Life" to nie tylko sieć zewnętrznych wież z defibrylatorami, ale przede wszystkim w pełni zintegrowany system ratunkowy, który łączy nowoczesną technologię z aktywnym zaangażowaniem społeczności.
Jego działanie opiera się na trzech kluczowych zadaniach:
- prowadzi osobę wzywającą pomocy do najbliższego urządzenia;
- komunikuje o wystąpieniu zatrzymania krążenia w przestrzeni publicznej;
- informuje znajdujące się w okolicy przeszkolone osoby o konieczności włączenia się w pomoc.
- System opiera się na potencjale naszej społeczności akademickiej.
Wśród studentów i pracowników wielu aktywnie działa w organizacjach takich jak Polski Czerwony Krzyż, GOPR czy wodne służby ratownicze. Są to ludzie świetnie przygotowani do ratowania życia, którzy potrzebowali jedynie szybkiego dostępu do sprzętu oraz informacji o zdarzeniu - wyjaśnia Jarosław Sowizdraniuk. - System błyskawicznie powiadomi ich o incydencie, co pozwala natychmiast wkroczyć do akcji.
Dzięki temu na miejscu pojawiają się osoby, u których szkolenie wyeliminowało mogący się pojawić paraliżujący strach przed niesieniem pomocy.
Co kryją wieże i jak pomagają oswoić strach?
Każda z wież ratunkowych wyposażona jest w podgrzewaną i hermetyczną kapsułę, w której znajduje się defibrylator AED. Wieże posiadają także systemy wyzwalania alarmu świetlnego i akustycznego, moduł komunikatów głosowych oraz ekrany multimedialne. Na ekranach wyświetlane są jasne instrukcje i komunikaty, które wyjaśniają, jak udzielać pomocy i prawidłowo korzystać z AED.
Dodatkowo, projektowi towarzyszy kompleksowa kampania edukacyjna dla studentów, doktorantów i pracowników, obejmująca e-learning oraz materiały szkoleniowe. - Ma to pomóc w oswojeniu strachu, bo warto pamiętać, że osoba z zatrzymaniem krążenia umiera, więc można jej wyłącznie pomóc, a każde nasze działanie przybliża ją do ocalenia - podkreśla pomysłodawca.
Rozwój systemu i jego przyszłość
Obecnie na terenie Kampusu Głównego Politechniki Wrocławskiej funkcjonują trzy wieże życia oraz trzy szafki z defibrylatorami w budynkach. W planach jest sukcesywne zwiększanie ich liczby.
Docelowo na wszystkich kampusach uczelni ma stanąć 14 wież, a do tego 14 urządzeń będzie dostępnych na portierniach. - Wszystko po to, aby maksymalna odległość do najbliższego defibrylatora wynosiła 250 metrów. Umożliwi to dobiegnięcie po sprzęt i powrót do miejsca zdarzenia w maksymalnie cztery minuty.
Taki czas reakcji ma kluczowe znaczenie dla powodzenia reanimacji i ocalenia ludzkiego życia - tłumaczy Sowizdraniuk. Działanie sieci wież ratunkowych jest ściśle zintegrowane ze specjalną, bezpłatną aplikacją mobilną "Tower of Life - uratuj życie".
Dzięki wsparciu Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości PWr oraz Wrocławskiego Centrum Transferu Technologii powołano także spółkę typu spin-off, która zajmie się komercjalizacją rozwiązania. - Naszym celem jest szybkie wdrożenie systemu w urzędach i przestrzeniach miejskich, co pozwoli na objęcie ochroną szerokiego grona mieszkańców - zapowiada autor projektu.