To nie jest zwykłe zmęczenie ani ból stawów. Cichy wirus niszczy wątroby 130 tys. Polaków

Polska wykonała "pierwszy kroczek" w walce z wirusem HCV, poprawiając wykrywalność o 20 procent. Tymczasem tysiące Polaków, nieświadomych, że po cichu niszczy ich wątrobę, czekają na rozwiązania, które uchronią przed marskością i rakiem.

Dłonie w niebieskich rękawiczkach trzymające szybki test diagnostyczny z dwiema czerwonymi kreskami. W tle, niewyraźny obraz pracownika laboratorium i probówek. Na Poradnik Zdrowie znajdziesz informacje o wczesnej diagnostyce wirusowego zapalenia wątroby typu C.

i

Autor: AI/ Wygenerowane przez AI Dłonie w niebieskich rękawiczkach trzymające szybki test diagnostyczny z dwiema czerwonymi kreskami. W tle, niewyraźny obraz pracownika laboratorium i probówek. Na Poradnik Zdrowie znajdziesz informacje o wczesnej diagnostyce wirusowego zapalenia wątroby typu C.
  • Program „Moje Zdrowie” znacząco zwiększył wykrywalność wirusa HCV, który odpowiada za groźne zapalenie wątroby typu C.
  • Dzięki nowemu systemowi zidentyfikowano o 20 procent więcej osób zakażonych, co stanowi ważny krok w walce z chorobą.
  • Eksperci alarmują jednak, że mimo postępów, wciąż potrzebne są znacznie szersze działania, aby skutecznie eliminować wirusa w Polsce.

Wirusowe zapalenie wątroby typu C: wczesna diagnoza to podstawa

Wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C) to cichy wróg, który przez lata może niezauważenie niszczyć wątrobę, prowadząc do marskości, a nawet raka wątrobowokomórkowego. Właśnie dlatego tak ważne jest wczesne wykrycie zakażenia wirusem HCV, który wywołuje tę chorobę. Dobra wiadomość jest taka, że program profilaktyczny „Moje Zdrowie”, uruchomiony 1 maja 2025 roku, przynosi pierwsze, obiecujące rezultaty.

Dzięki niemu o 20 procent wzrosła wykrywalność osób zakażonych HCV, co przełożyło się na ponad 700 dodatkowo zdiagnozowanych przypadków w ciągu 11 miesięcy jego działania, czyli od maja 2025 do końca marca 2026 roku. Zdiagnozowane osoby zostały zarejestrowane w bazie EPIMELD Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Instytutu Badawczego (NIZP-PIB).

Mimo tych postępów, eksperci podkreślają, że skala potrzeb jest wciąż ogromna. Szacuje się, że w Polsce około 130 tysięcy osób jest zakażonych wirusem HCV i nie ma o tym pojęcia. Ci nieświadomi nosiciele nie tylko są poważnie zagrożeni rozwojem groźnych powikłań, ale także mogą nieumyślnie zarażać innych. Ich identyfikacja i wdrożenie skutecznej, niemal stuprocentowo skutecznej terapii to klucz do eliminacji WZW C w naszym kraju.

Gadaj Zdrów - HCV

„Moje Zdrowie” – pierwszy krok w walce z niewidzialnym wrogiem

Program „Moje Zdrowie” zastąpił wcześniej funkcjonującą „Profilaktykę 40+” i jest skierowany do wszystkich osób powyżej 20. roku życia ubezpieczonych w Narodowym Funduszu Zdrowia (NFZ). Jednym z kluczowych badań włączonych do pakietu profilaktycznego jest test na przeciwciała anty-HCV. Ich obecność w krwi świadczy o tym, że organizm miał w przeszłości kontakt z wirusem.

To właśnie ten test jest pierwszym, niezbędnym etapem w identyfikacji pacjentów, u których mogło rozwinąć się wirusowe zapalenie wątroby typu C. Zdiagnozowanie go pozwala na szybkie wdrożenie skutecznej terapii, która eliminuje wirusa z organizmu. Do stycznia 2026 roku do programu przystąpiło blisko 3 miliony Polaków, z czego 2,5 miliona wypełniło ankietę dotyczącą czynników ryzyka zakażenia HCV.

Polska na tle świata: czy zdążymy osiągnąć cel WHO?

Zwiększenie wykrywalności zakażeń HCV o 20 procent to krok w dobrym kierunku, jednak, jak podkreśla prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, oczekiwania ekspertów są znacznie większe.

- To jest pierwszy krok, który pozwala na realne działania prewencyjne, ale hepatolodzy i lekarze zajmujący się chorobami zakaźnymi mają większe oczekiwania – tłumaczył prof. Flisiak.

Polska wciąż pozostaje w tyle za innymi krajami. Prof. Flisiak podaje przykład Litwy, która wprowadziła dedykowany program wyłącznie do wykrywania i leczenia WZW C.

- Jego wyniki znacznie przewyższają to, co uzyskujemy dzięki „Mojemu Zdrowiu”. Oni przebadali w kierunku HCV już 80 procent populacji – podkreślił specjalista.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) już w 2015 roku wyznaczyła cel eliminacji wirusowych zapaleń wątroby, w tym WZW typu C, do 2030 roku. W ocenie prof. Flisiaka, Polska rozpoczęła działania w tej kwestii za późno.

- My zrobiliśmy pierwszy kroczek na 5 lat przed wyznaczonym terminem, a wiele krajów - w tym wcale nie zamożniejsze od Polski, takie jak Litwa czy Egipt - uczyniło to wcześniej i ma już efekty – zauważył.

Aby osiągnąć wyznaczony przez WHO cel do 2030 roku, dynamika wykrywania HCV w programie „Moje Zdrowie” musiałaby utrzymać się na poziomie testowania około 10 milionów osób rocznie, czyli pięć razy więcej niż obecnie. Ponadto, konieczne byłoby leczenie około 20 tysięcy osób zakażonych HCV rocznie, podczas gdy obecnie terapia obejmuje zaledwie 4 tysiące pacjentów.

Antyciała to nie to samo co aktywne zakażenie: jak usprawnić diagnostykę?

Polska nie należy do krajów o wysokiej częstości występowania zakażeń HCV. Obecnie wirusa replikuje około 0,4 procent populacji. Niemniej jednak, to wciąż około 130 tysięcy osób, które nie wiedzą o chorobie i są poważnie zagrożone marskością oraz rakiem wątroby. Prof. Flisiak sugeruje usprawnienie obecnej ścieżki diagnostycznej.

Obecnie, po wykryciu przeciwciał anty-HCV, pacjent musi ponownie udać się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Ekspert proponuje, aby po wykryciu przeciwciał od razu wykonywano badanie na RNA wirusa, które potwierdza aktywne zakażenie.

- U większości osób zakażonych układ odporności sprawnie pozbywa się wirusa, ale u około 30 procent rozwija się WZW C – wyjaśnił prof. Flisiak.

Obecność przeciwciał świadczy jedynie o tym, że pacjent w przeszłości miał kontakt z wirusem, niekoniecznie o trwającym zakażeniu. Osoby z potwierdzonym aktywnym zakażeniem byłyby następnie niezwłocznie kierowane do opieki specjalistycznej, co znacznie przyspieszyłoby leczenie.

Szeroka diagnostyka kluczem do sukcesu

Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, prof. Krzysztof Tomasiewicz, który jest jednocześnie kierownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Szpitala Publicznego w Lublinie, również uważa program „Moje Zdrowie” za jedynie pierwszy krok.

- Od wielu lat walczymy o to, by przetestować każdego. Chcielibyśmy, aby testy wykonywane były obowiązkowo w szpitalnych izbach przyjęć, w poradniach specjalistycznych – mówił ekspert. Dodał, że WZW C może dawać objawy nie tylko dotyczące wątroby, co często utrudnia wczesną diagnozę.

Wśród nietypowych symptomów wymienił:

  • bóle stawów,
  • problemy skórne (np. liszaj płaski, porfiria skórna późna),
  • problemy hematologiczne (np. niektóre chłoniaki),
  • niespecyficzne zespoły zmęczenia,
  • zespoły bólowe stawów i mięśni.

Prof. Tomasiewicz podkreśla, że aby optymalnie wykorzystać potencjał programu „Moje Zdrowie”, konieczne jest przekonanie wszystkich lekarzy rodzinnych do testowania każdego pacjenta, który do nich trafi. W ten sposób można by osiągnąć znacznie lepsze wyniki w wykrywaniu zakażeń.

Kto jest narażony na zakażenie HCV?

Wirus HCV przenosi się poprzez krew i płyny ustrojowe, a osoba zakażona staje się potencjalnym źródłem, gdy dojdzie u niej do przerwania ciągłości tkanek. Na zakażenie narażeni są praktycznie wszyscy, którzy przeszli zabiegi związane z naruszeniem ciągłości skóry lub błon śluzowych. Prof.

Tomasiewicz wymienia w szczególności osoby, które:

  • miały zabiegi u stomatologa,
  • przeszły nawet drobne zabiegi chirurgiczne, np. usunięcie znamienia,
  • korzystały z usług kosmetyczki (np. manicure, pedicure),
  • wykonywały tatuaż,
  • miały w przeszłości doświadczenia z narkotykami (zwłaszcza dożylnie),
  • przebywały w więzieniu,
  • otrzymywały preparaty z krwi przed rokiem 2000 (przed wprowadzeniem obowiązkowych badań przesiewowych).

Wcześnie wykryte, niemal w 100% wyleczone – dlaczego warto się testować?

Testowanie w kierunku HCV oraz leczenie WZW C to jedne z najbardziej efektywnych kosztowo procedur medycznych, szczególnie w grupie osób między 20. a 60. rokiem życia.

Potwierdza to polska Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).

- Wynika to z faktu, że nieleczone zakażenie HCV u znacznej części osób prowadzi do marskości wątroby, raka wątroby, a leczenie tych stanów chorobowych jest bardzo kosztowne – wyjaśnia prof. Flisiak. – Poza tym one nie tylko skracają życie, ale też pogarszają jego jakość.

Osoby, które normalnie byłyby płatnikami podatków, zaczynają korzystać ze świadczeń ZUS. Obecnie dostępne leczenie wirusowego zapalenia wątroby typu C jest skuteczne w niemal 100 procentach, niezależnie od stadium choroby. Niestety, terapia nie jest w stanie cofnąć wszystkich zmian, które zaszły w wątrobie. Dlatego tak kluczowe jest jak najwcześniejsze wykrycie zakażenia HCV i natychmiastowe rozpoczęcie leczenia.

To najlepsza droga do uniknięcia poważnych, nieodwracalnych uszkodzeń wątroby i poprawy jakości życia pacjentów.

SuperZdrowi
Walka z otyłością – od czego zacząć leczenie? SuperZdrowi