- Węgierskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ujawniło nieprawidłowości przy zakupie respiratorów w trakcie pandemii COVID-19.
- Wartość transakcji za blisko 17 tysięcy respiratorów sięgała niemal 827 milionów euro, a ceny były znacznie zawyżone.
- Sprawa domniemanych oszustw i wyłudzeń środków publicznych, obejmująca działalność firm pośredniczących, trafiła już do prokuratury.
Skandaliczne ceny respiratorów, gdy świat walczył o oddech
Afera wokół zakupów respiratorów na Węgrzech w szczycie pandemii COVID-19 rzuca cień na transparentność wydatków publicznych w kryzysie zdrowotnym. W czwartek sekretarz stanu w węgierskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, György László Velkey, ujawnił, że ówczesny resort dyplomacji, kierowany przez byłego ministra Petera Szijjarto, płacił za te kluczowe urządzenia medyczne ceny znacznie wyższe niż rynkowe.
To poważne zarzuty, biorąc pod uwagę, że blisko 17 tysięcy respiratorów zostało zakupionych za astronomiczną kwotę około 300 miliardów forintów, co odpowiada niemal 827 milionom euro. Pieniądze te, pochodzące z budżetu państwa, miały ratować życie obywateli, jednak, jak sugeruje obecne śledztwo, mogły posłużyć do nieuczciwych praktyk.
Velkey podkreślił, że "podczas gdy ludzie walczyli o życie, inni próbowali czerpać zyski ze środków publicznych". Ten kontekst stawia całą sprawę w szczególnie niepokojącym świetle, zwłaszcza dla pacjentów i ich rodzin, którzy zaufali państwu w zapewnieniu niezbędnego sprzętu medycznego.
Kto zarobił na pandemii? Mechanizm podejrzanych transakcji
Z ujawnionych informacji wynika, że zakupy respiratorów nie odbywały się bezpośrednio u producentów. Zamiast tego, resort dyplomacji korzystał z rozległej sieci firm pośredniczących - zarówno zagranicznych, jak i węgierskich. To właśnie ta strategia budzi największe wątpliwości. Wiele z tych przedsiębiorstw nie miało żadnego wcześniejszego doświadczenia w branży sprzętu medycznego.
Co więcej, niektóre z nich zostały założone w 2020 roku, czyli dokładnie w tym samym czasie, gdy zaczęły sprzedawać respiratory Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Jest to rażący sygnał potencjalnych nadużyć, wskazujący na stworzenie podmiotów wyłącznie w celu realizacji tych lukratywnych kontraktów. Sekretarz stanu Velkey zaznaczył również, że jedna z firm była blisko powiązana z otoczeniem poprzedniego rządu.
Szijjarto kupował respiratory oraz inne środki ochrony za ceny znacznie wyższe od tych, które płacili pośrednicy za granicą. W efekcie, wiele z zaangażowanych firm wielokrotnie zwiększyło swoje obroty dzięki tym transakcjom, co dodatkowo potwierdza zarzuty o wyłudzanie publicznych pieniędzy.
Śledztwo prokuratury: Zawiadomienie i góry dowodów
Sprawa nabiera rozpędu, gdyż pod koniec sierpnia węgierskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło formalne zawiadomienie do prokuratury generalnej w sprawie podejrzenia oszustwa i innych przestępstw. Dotyczy to właśnie zakupów sprzętu medycznego zrealizowanych w 2020 roku, w trakcie pandemii.
Zawiadomienie skupia się na zamówieniach z marca i kwietnia 2020 roku, które zostały potraktowane jako wyjątki od standardowych procedur zamówień publicznych. Taka praktyka, choć dopuszczalna w sytuacjach kryzysowych, wymaga szczególnej transparentności i ostrożności, aby uniknąć nadużyć.
Węgierski resort dyplomacji przekazał prokuraturze obszerny materiał dowodowy, obejmujący 88 gigabajtów danych oraz 130 tysięcy odzyskanych plików. Ta ogromna ilość informacji ma pomóc w dokładnym wyjaśnieniu mechanizmów stojących za domniemanymi nieprawidłowościami i pociągnięciu winnych do odpowiedzialności.
Wynik tego śledztwa może mieć dalekosiężne konsekwencje dla przyszłych działań antykorupcyjnych w sektorze publicznym, szczególnie w kontekście zarządzania kryzysowego.