Ekspertka o gryporonie: zakażeń będzie coraz więcej. Można je wykryć tylko w jeden sposób

2022-01-04 8:05

Liczba jednoczesnych zakażeń wirusem grypy i SARS-CoV-2 będzie rosła – przewiduje dr Karolina Krupa-Kotara z Katedry Epidemiologii i Biostatystyki Wydziału Zdrowia Publicznego w Bytomiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Gryporonę (fluronę) można wykryć wyłącznie za pomocą testów diagnostycznych.

Ekspertka o gryporonie: zakażeń będzie coraz więcej. Można je wykryć tylko w jeden sposób
Autor: Getty Images

Pierwszy przypadek gryporony (flurony) czyli jednoczesnego zakażenia wirusem grypy i SARS-CoV-2 potwierdzono w ostatnich dniach w Izraelu. Zakażoną była kobieta, która nie zaszczepiła się ani przeciwko grypie, ani przeciw COVID-19. Kobieta niedawno urodziła dziecko, a jej stan określa się jako dobry, nie stwierdzono u niej poważniejszych objawów i niebawem zostanie wypisana do domu.

Poradnik Zdrowie: różnica między COVID-19 a przeziębieniem i grypą

Jak uważa dr Karolina Krupa-Kotara: "Podobnych przypadków jest zapewne więcej, nie zostały jednak dotychczas zdiagnozowane". Ekspertka przypomina, że zarówno zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2, jak i wirusem grypy daje podobne objawy – oba zakażają górne drogi oddechowe i powodują kłopoty z oddychaniem.

Jak wyjaśnia, jedynym pewnym i wiarygodnym sposobem ich rozróżnienia są testy diagnostyczne, wszelkie inne przypuszczenia nie dadzą jednoznacznej odpowiedzi.

"Warto zatem znać wszystkie ewentualne symptomy zakażenia nową mutacją koronawirusa, aby w sytuacji, gdy czujemy, że mogliśmy się nim zakazić, zgłosić się do lekarza POZ, który skieruje nas na test diagnostyczny, aby móc się izolować od kontaktów z ludźmi do czasu poznania wyniku" – dodaje dr Karolina Krupa-Kotara.

Jej zdaniem największy niepokój budzi jednak obecnie wariant omikron koronawirusa, który ma dużą zdolność zakażania. "Coraz powszechniej występuje w Europie, ale na tym obszarze wciąż dominującym wariantem jest delta. To budzi kolejne obawy badaczy, kiedy dwa warianty uznane przez WHO za najgroźniejsze spotkały się na jednym obszarze" – wyjaśnia ekspertka.