Realia polskich szpitali. Pacjentki otrzymują pampersy zamiast podpasek

2022-05-23 9:31

- W całym szpitalu, w którym leży pół województwa nie było ani jednej "państwowej" wkładki czy tamponu, bo w aptece szpitalnej takich rzeczy nie ma i nie będzie – tłumaczy "Siostra Bożena", pielęgniarka, która prowadzi popularny profil w mediach społecznościowych. "Siostra Bożena" opisuje historię kobiety, która trafiła do szpitala i dostała miesiączkę.

podpaska
Autor: Getty Images

Menstruacja to całkowicie normalne zjawisko fizjologiczne. Kiedy trafia się do szpitala "z ulicy", nie zawsze ma się przy sobie podstawowe artykuły higieniczne takie jak tampon czy podpaska. Okazuje się, że polskie szpitale są w stanie zaproponować swoim pacjentkom jedynie… papierowy ręcznik, ligninę albo pampersa. O realiach w szpitalach opowiedziała pielęgniarka, która prowadzi w mediach społecznościowych popularny profil "Siostra Bożena".

"Pech chciał, że w trakcie pobytu dostała miesiączki"

Jedyne słowo, które przychodzi na myśl po przeczytaniu wpisu pielęgniarki to absurd. Siostra Bożena przytacza historię kobiety, która trafiła na jej oddział. Choć nie miała większych problemów zdrowotnych, została przyjęta na obserwację.

Pielęgniarka opisuje: "Wiadomo, jak wychodzisz z domu po bułki do sklepu, to nie podejrzewasz, że spadnie ci słup na głowę i przewiozą cię na bombach na ostry dyżur. Ogólnie nic jej zbytnio nie było, ale [...] przyjęliśmy ją na obserwację. Pech chciał, że w trakcie pobytu dziewczyna dostała miesiączki".

"W aptece szpitalnej takich rzeczy nie ma i nie będzie"

Tak naprawdę jedyną możliwością, jaką mogła zaproponować pacjentce w tej sytuacji "Siostra Bożena", był pampers. Pielęgniarka dodaje: "W cywilizowanym kraju dostałaby niezbędne środki higieniczne i sprawa zamknęłaby się po 30 sekundach". Dalsza część wpisu wprawia w osłupienie.

Kobieta przyznaje: "W całym szpitalu, w którym leży pół województwa nie było ani jednej 'państwowej' wkładki czy tamponu - bo w aptece szpitalnej takich rzeczy nie ma i nie będzie". Pielęgniarka zapytała swoich znajomych, którzy pracują w szpitalach i okazało się, że problem istnieje również w innych placówkach.

Pacjentka z opowieści podczas swojego pobytu w szpitalu otrzymała pomoc. Damska część personelu zaopatrzyła ją w niezbędne artykuły, jednak czy każda z nas trafi na tak pomocne pielęgniarki?

- Czy naprawdę w XXI wieku jesteśmy w stanie wymyślić badanie krwi diagnozujące Alzheimera, a nie możemy przewidzieć i zareagować na sytuację, która dotyczy połowy społeczeństwa i wydać na to równowartość paczki kieliszków do tabletek? – puentuje Siostra Bożena i uczula innych, by mieli świadomość realiów, kiedy ktoś z ich bliskich trafi do szpitala.

Z doniesień medialnych wynika, że sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Pacjenta.