Nikt nie przewidział, że zwykłe prace porządkowe na działce zakończą się walką o życie. Pan Henryk z Białegostoku od lat zmaga się z zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa – chorobą, która sprawia, że kości stają się kruche i podatne na złamania. Gdy potknął się i upadł na plecy, doszło do całkowitego rozerwania kręgosłupa szyjnego.
To, co działo się w kolejnych tygodniach, zespół z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku opisuje jako jeden z najbardziej dramatycznych przypadków w swojej karierze – i jednocześnie historię, która zakończyła się sukcesem.
Pechowy dzień na działce w centrum Białegostoku
1 kwietnia małżeństwo, jak wiele razy wcześniej, wybrało się na swoją działkę, niedaleko centrum miasta. Pani Marianna porządkowała altanę, a pan Henryk zajął się aeracją trawnika – choć ma już ponad siedemdziesiąt lat, lubi sam zajmować się ogrodem.
Kiedy żona wyszła z altany, zastała męża siedzącego na huśtawce. Coś było wyraźnie nie tak. – Bardzo źle się czuł – wspomina pani Marianna.
Początkowo nic nie wskazywało na skalę obrażeń. Kobieta podała mężowi lek przeciwbólowy i poprosiła o pomoc sąsiadkę, emerytowaną lekarkę. To właśnie ona po wstępnym badaniu zdecydowała o natychmiastowym wezwaniu pogotowia.
Karetka zabrała pana Henryka najpierw do innego szpitala, skąd szybko został przekazany do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.
"Głowa była praktycznie odłączona od reszty ciała"
Po przewiezieniu do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku pacjent trafił pod opiekę zespołu neurochirurgów kierowanego przez doc. dr. hab. Tomasza Łysonia.
Obraz na prześwietleniu zmroził nawet doświadczonych specjalistów. Badania wykazały całkowite rozerwanie połączenia między kręgami szyjnymi C6 i C7 oraz znaczne przemieszczenie struktur kostnych.
– Głowa była praktycznie odłączona od reszty ciała, jeśli chodzi o kręgosłup – relacjonuje dr hab. Tomasz Łysoń.
Stan neurologiczny pacjenta pogarszał się z godziny na godzinę. Pojawił się niedowład kończyny górnej, a sprawę dodatkowo komplikowała choroba podstawowa pacjenta. W przebiegu ZZSK głowa jest często przymusowo pochylona, z brodą blisko mostka, co praktycznie uniemożliwiało standardowy dostęp chirurgiczny do uszkodzonego odcinka kręgosłupa.
Lekarze musieli działać szybko – każda nieprawidłowa manipulacja mogła pogłębić uszkodzenia neurologiczne, a ryzyko porażenia czterokończynowego i utraty samodzielnego oddechu było realne.
– Istniało ogromne ryzyko, że pacjent będzie porażony czterokończynowo i przestanie samodzielnie oddychać – podkreślał specjalista.
Dwie operacje w ciągu tygodnia – druga z udziałem robota
9 kwietnia zespół neurochirurgów przeprowadził pierwszą operację. Celem była repozycja przemieszczonych trzonów kręgów i przywrócenie prawidłowej linii kręgosłupa, a następnie stabilizacja z dojścia przedniego za pomocą metalowej płyty mocowanej na przedniej powierzchni kręgosłupa.
– Problem u tego pacjenta był taki, że duża część tej stabilizacji była schowana za mostkiem, w klatce piersiowej. Dostęp do kręgosłupa był bardzo utrudniony – tłumaczy dr hab. Tomasz Łysoń, dodając, że operację znacząco ułatwiło wykorzystanie tomografii śródoperacyjnej operowanego odcinka kręgosłupa.
W trakcie zabiegu, z uwagi na lokalizację stabilizacji za mostkiem, neurochirurdzy ściśle współpracowali z dr Borysem Miśkiewiczem, lekarzem kierującym Kliniką Chirurgii Klatki Piersiowej USK.
Po tygodniu lekarze podjęli decyzję o kolejnej operacji. Tym razem zastosowano nowoczesnego robota neuronawigacyjnego, który umożliwił niezwykle precyzyjne umieszczenie śrub stabilizujących kręgosłup.
– Ta wykonana po urazie kręgosłupa szyjnego operacja, jest chyba jedną z pierwszych takich operacji na świecie, wykonanych z użyciem techniki robotycznej – podkreśla dr hab. Tomasz Łysoń.
Podczas tego zabiegu lekarze usunęli również duży krwiak z kanału kręgowego, który uciskał rdzeń – kolejny czynnik, który mógł doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń neurologicznych.
Tygodnie walki na intensywnej terapii
Po zakończeniu operacji pacjent trafił na oddział intensywnej terapii. Lekarze musieli zmierzyć się nie tylko ze skutkami urazu, ale również z zagrożeniem uszkodzenia struktur odpowiedzialnych za podstawowe funkcje życiowe.
– Pacjent był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, aby mógł odbudować rezerwy metaboliczne – wyjaśniała dr Urszula Kościuczuk.
W trakcie hospitalizacji pojawiły się dodatkowe problemy zdrowotne, w tym zaburzenia oddechowe oraz schorzenia współistniejące związane z wiekiem i ogólnym stanem zdrowia chorego.
Początkowo lekarzy niepokoił brak ruchomości kończyn. Dopiero po rozpoczęciu neurostymulacji i intensywnej rehabilitacji zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki poprawy.
– Dziś stan pacjenta jest fenomenalny: jest wydolny oddechowo i komunikuje się przez rurkę – podkreślała specjalistka.
"Mąż narodził się ponownie"
Chociaż początkowo stan pacjenta na to nie wskazywał, leczenie przyniosło efekty, na które lekarze liczyli. Po odtworzeniu prawidłowego ustawienia kręgosłupa i jego stabilizacji udało się zachować funkcje neurologiczne. Niedowład ręki jest już wspomnieniem - pan Henryk porusza kończynami i stawia pierwsze samodzielne kroki. Nie ma objawów uszkodzenia rdzenia kręgowego, a w najbliższych dniach usunięta zostanie tracheotomia.
– Widzimy duży progres i wydaje się, że wszystko idzie w dobrą stronę – ocenia dr hab. Tomasz Łysoń.
Dla rodziny to powrót do życia w najbardziej dosłownym sensie.
– Mąż narodził się ponownie. Jestem tak wdzięczna lekarzom i pielęgniarkom, że nie potrafię tego wyrazić – mówi Marianna Pietrowska.
Pacjenta czeka jeszcze długa rehabilitacja, jednak dotychczasowy przebieg leczenia pozwala lekarzom z ostrożnym optymizmem patrzeć na dalsze rokowania. Zdaniem zespołu USK, bez przeprowadzonego leczenia operacyjnego pan Henryk mógłby do końca życia pozostać sparaliżowany i zależny od respiratora, a w najgorszym scenariuszu – nie przeżyć.
ZZSK – choroba, która z banalnego upadku robi tragedię
Zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa (ZZSK) to przewlekła, rzadka choroba zapalna, która w Polsce dotyka kilkadziesiąt tysięcy osób. Prowadzi do postępującego zrastania się kręgów, znacznej sztywności kręgosłupa oraz osteoporozy – kości stają się kruche i łatwo ulegają złamaniom.
To właśnie ta kombinacja – usztywniony, ale jednocześnie osłabiony kręgosłup – sprawia, że u osób z ZZSK nawet upadek z niewielkiej wysokości, taki jak ten podczas prac w ogrodzie, może prowadzić do rozległych, wielopoziomowych uszkodzeń kręgosłupa szyjnego i bezpośrednio zagrażać życiu.