Młodość, która nie chroni przed lękiem
Pytając przeciętnego Polaka, kto żyje w większym niepokoju o przyszłość - osiemnastolatek czy siedemdziesięciolatek - spodziewamy się oczywistej odpowiedzi. A jednak najnowszy raport: „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością” opracowany przez Instytut Badań Pollster na zlecenie Gedeon Richter pokazuje coś zupełnie innego. To młodzi dorośli - nie seniorzy - patrzą w przyszłość z największym lękiem i sceptycyzmem.
W grupie wiekowej 18–29 lat aż 28% ankietowanych deklaruje, że często lub zawsze czuje się samotnie. Niemal co trzeci młody Polak nie odczuwa sensu życia, a około 70% doświadcza zmęczenia mimo odpoczynku. Co piąty z tej grupy uważa, że nie dożyje 60. urodzin - podczas gdy w całej badanej populacji podobne przekonanie wyraża jedynie 8% respondentów.
To nie jest tylko statystyczna ciekawostka. Za tymi liczbami kryje się realny kryzys psychiczny, który dotknął pokolenie pozornie będące w najlepszym momencie życia.
Przepaść między marzeniami a wiarą we własną przyszłość
Jeszcze bardziej uderzający jest rozdźwięk między tym, czego młodzi pragną, a tym, co uznają za realne. Aż 69% osób w wieku 18–29 lat chciałoby dożyć co najmniej 80. roku życia - tymczasem jedynie 46% wierzy, że to się rzeczywiście wydarzy. Niemal 25-punktowa różnica to nie zwykły optymizm korygowany przez realizm, lecz sygnał głębokiego deficytu nadziei.
Skąd bierze się ten pesymizm? Część odpowiedzi leży w tym, jak współczesna kultura definiuje wartość człowieka i czas jego świetności. Zdaniem ekspertów, młodzi dorośli funkcjonują w środowisku przekazów, które konsekwentnie wskazują - bezpośrednio lub nie - że szczyt możliwości człowieka przypada gdzieś około 25. roku życia.
- Jeżeli kultura pokazuje, że kulminacją naszego zdrowia, szczęścia, urody i możliwości jest młody wiek, powiedzmy 25 lat, to z tej perspektywy żyjemy w przekonaniu, że później może już być tylko gorzej. Spójrzmy na komunikaty wokół nas: ciągłe doszlifowywanie się, odmładzanie, poprawianie. Wszystko ma nas odmładzać - zauważa dr n. med. Robert Kowalczyk, prof. UMW, psycholog i seksuolog kliniczny.
Do pesymizmu młodych dorzucają się również: niepewność ekonomiczna, przeciążenie informacyjne, pogarszający się stan zdrowia psychicznego. Nie pomagają bierne formy odpoczynku - 45% najmłodszych ankietowanych relaksuje się przez przeglądanie internetu, 41% oglądaniem seriali. Zamiast regenerować układ nerwowy, tego rodzaju „odpoczynek” pogłębia przebodźcowanie.
Seniorzy zaprzeczają stereotypom
Raport ujawnia również drugą, równie zaskakującą prawidłowość: wizerunek seniora jako osoby samotnej, pozbawionej sensu i satysfakcji z życia po prostu nie przystaje do rzeczywistości. Wśród osób po 70. roku życia aż 90% deklaruje, że widzi sens swojego życia. W grupie 18–29 lat odsetek ten wynosi 61%. Satysfakcja z życia rośnie wprost proporcjonalnie do wieku - od 55% wśród najmłodszych do 89% wśród najstarszych badanych.
Samotność? Wśród siedemdziesięciolatków i starszych deklaruje ją zaledwie około 10% badanych - trzy razy mniej niż wśród dwudziestolatków. To właśnie tutaj pokoleniowe pęknięcie ujawnione w raporcie jest najwyraźniejsze. Okazuje się, że ani młodość nie jest gwarancją dobrostanu, ani starość nie musi oznaczać cierpienia.
Chcemy żyć długo, ale z ludźmi i w zdrowiu
Raport przynosi także dane o tym, jak Polacy postrzegają samą ideę długowieczności. Jako pojęcie - longevity budzi pozytywne emocje u 71% z nas: ciekawość (43%) i nadzieję (36%). Nastroje się jednak zmieniają, gdy pytanie dotyczy własnej starości - tu 65% respondentów reaguje negatywnie.
Skala lęku jest zrozumiała, gdy spojrzy się na twarde dane. Statystyczny Polak żyje 75–82 lata, ale w zdrowiu jedynie 62–65. Oznacza to, że 13–17 ostatnich lat życia upływa z różnymi ograniczeniami. Medycyna wydłużyła lifespan, nie podążając równie skutecznie za healthspan.
Być może dlatego ponad połowa Polaków (56%) wprost deklaruje, że nie chciałaby nieśmiertelności. Nie chodzi o odrzucenie długiego życia jako takiego - chodzi o strach przed życiem w cierpieniu i zależności. Aż 85% badanych odrzuca wizję dłuższego życia - nawet o 10 lat - jeśli miałoby ono współistnieć z utratą sprawności psychicznej i kontaktu z rzeczywistością. Dla niemal połowy (44%) główną motywacją do życia w ogóle są wspólne chwile z bliskimi.
Relacje to zdrowie - choć o tym zapominamy
Badania naukowe od dekad pokazują, że jakość relacji społecznych należy do najsilniejszych predyktorów zdrowia i długowieczności. Trwające nieprzerwanie od 88 lat badanie Uniwersytetu Harvarda - Harvard Study of Adult Development - wprost wskazuje, że bogate życie społeczne i jakość więzi z innymi ludźmi są lepszym prognostykiem zdrowia na starość niż poziom cholesterolu czy palenie papierosów. Badanie MIDUS (Midlife in the United States) dowiodło z kolei, że przewlekła samotność realnie podnosi biomarkery stanu zapalnego i przyspiesza starzenie biologiczne.
Tymczasem Polacy wykazują tu wyraźną ślepotę. Zaledwie 5% badanych wskazuje relacje jako czynnik długowieczności. W powszechnej świadomości zdrowie wciąż kojarzy się głównie z dietą, ruchem i genetyką. Choć 86% z nas ma przy sobie kogoś, przy kim może być sobą - jedynie 37% regularnie doświadcza dotyku dającego poczucie bliskości.
Wiemy, co powinniśmy robić. Brakuje nam wiedzy jak
Polacy mają wysoką świadomość własnej sprawczości w kwestii zdrowia. Aż 92% uważa, że codzienne wybory kształtują przyszłe zdrowie, a 78% wierzy, że długość życia zależy głównie od nich samych. Problem w tym, że ta wiara nie ma solidnego podłoża. Aż 62% przyznaje, że nie posiada wystarczającej wiedzy o zapobieganiu chorobom przewlekłym, a ponad jedna trzecia (34%) ma trudności z utrzymaniem zdrowych nawyków na co dzień.
Raport ujawnia więc nie tylko pęknięcie pokoleniowe, ale również rozdźwięk między deklarowaną sprawczością a faktyczną wiedzą i możliwościami działania.
- Każda dekada ma swój potencjał. I warto patrzeć na ten potencjał z ciekawością, a nie przez pryzmat tego, co już utraciliśmy. Jeśli będziemy przekonani, że cały potencjał życia ulokowany jest między dwudziestką a trzydziestką, to co nam pozostaje? Tylko opłakiwanie strat - podsumowuje dr Robert Kowalczyk.
Raport wskazuje wyraźnie: współczesna rozmowa o długim życiu coraz rzadziej dotyczy liczby lat, a coraz częściej zdrowia psychicznego, relacji, poczucia sensu i jakości codziennego funkcjonowania. I być może to najważniejszy wniosek - bo jeśli pokolenie mające przed sobą najwięcej lat patrzy na każdy nadchodzący rok z lękiem i zwątpieniem, prawdziwym problemem do rozwiązania nie jest wydłużanie życia, lecz zrozumienie źródeł tego pesymizmu.