Czym najlepiej ugasić pragnienie?

2018-04-30 16:02 Katarzyna Szroeder-Dowjat | Konsultacja: dr inż. Wojciech Kolanowski, Zakład Analizy i Oceny Jakości Żywności, Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW

Gdy jest gorąco, pijemy słodkie napoje gazowane. Niestety, zaspokajamy w ten sposób tylko nasze zmysły, a nie pragnienie. Aby naprawdę ugasić pragnienie, musimy zadbać o to, by organizm wchłonął wodę. Lepiej pić kompot, kefir, maślankę, wodę mineralną czy herbatę.

Pragnienie jest znakiem, że mamy w organizmie za mało wody. Dlatego właśnie ona jest idealną odpowiedzią na ten sygnał. Naprawdę trudno o lepszy napój.

Nie ma w nim nic zbędnego, a jest tylko to, co ważne: rozpuszczone w wodzie sole pierwiastków mineralnych w postaci kationów i anionów, przede wszystkim wapnia, magnezu, potasu i sodu, które w niej występują w najwłaściwszych proporcjach.

Towarzyszą im żelazo, mangan, miedź, kobalt, krzem, selen, jod, fluor, potas, cynk i inne. Wszystkie uczestniczą w procesach fizjologicznych odbywających się w naszym organizmie. Dlatego woda może w znacznym stopniu uzupełniać niedobory tych składników.

Jeśli chcesz ugasić pragnienie, unikaj słodkich, gazowanych napojów

Większość spragnionych sięga po słodkie napoje, zwłaszcza gazowane. Mają takie zachęcające efektowne kolory i intensywny smak. Ale ich atrakcyjność to zasługa syntetycznych dodatków, z których większość nie ma wartości odżywczych, natomiast może szkodzić.

W zasadzie nie popełnimy błędu, twierdząc, że wszystko, co sztuczne, nie sprzyja zdrowiu. Coraz częściej słychać o tym, że czynnikiem sprzyjającym alergiom jest nadmierna chemizacja żywności (począwszy od nawożenia roślin, a skończywszy na dodawaniu barwników, aromatów, słodzików itp.).

Czy okażą się szkodliwe, to często kwestia naszych indywidualnych skłonności. Na pewno w sytuacji, gdy nie jesteśmy w stanie dociec, jaki składnik pożywienia powoduje objawy alergii, pierwszym podejrzanym powinien być właśnie któryś z dodatków pokarmowych.

Najczęściej uczulają konserwanty. W napojach najpopularniejszy jest benzoesan sodu. Przedłuża trwałość produktu, zabijając różne drobnoustroje, ale w nadmiarze jest szkodliwy.

Dodaje się go zwłaszcza do niesterylizowanych napojów zawierających cukier, którym żywią się bakterie. Musi być oczywiście stosowany w odpowiedniej dawce, której producentom nie wolno przekraczać. Ale ponieważ występuje w tysiącach produktów spożywczych, łatwo go "przedawkować".

Najważniejszym nośnikiem aromatu jest rozpuszczony w napoju cukier. Odrobina poprawia smak, ale im więcej cukru, tym płyn gorzej się wchłania, wolniej przenika z przewodu pokarmowego do komórek całego organizmu i go nie nawadnia. Dostarcza też zbędnych kalorii.

Znany brytyjski periodyk medyczny "The Lancet" opublikował badania, jakimi objęto w okresie 19 miesięcy 500 uczniów w wieku 11-12 lat.

Wynika z nich, że jeden gazowany słodzony napój orzeźwiający dziennie (puszka lub szklanka) zwiększa o 60 proc. zagrożenie otyłością. Dlatego jeśli chcemy ugasić pragnienie, unikajmy napojów słodkich.

Kolorowych, słodkich napojów nie powinny pić zwłaszcza dzieci - nie nawadniają organizmu, sprzyjają próchnicy i hamują apetyt. Gdy dziecko je polubi, nie będzie piło tego, co zdrowe.

Szczególnie szkodliwe są napoje typu cola. Główny powód to kwas ortofosforowy, który zaburza gospodarkę wapniową, blokując prawidłową mineralizację kości i zębów. Uniemożliwia też przyswajanie żelaza.

Co powinno się pić w czasie upałów?

Warto wiedzieć

Czy dwutlenek węgla w napojach jest szkodliwy?

Dwutlenek węgla (CO2) jest gazem bezbarwnym i bezwonnym. Dodawany do wód mineralnych, słodkich napojów i piwa powoduje ich musowanie, dzięki czemu zyskują właściwości odświeżające - wydają się chłodniejsze.

CO2 wpływa na uwydatnienie smaku, spełnia też ważną funkcję - ogranicza rozwój drobnoustrojów, ponieważ w połączeniu z wodorem (z wody) tworzy kwas węglowy, który działa bakteriobójczo.

Właśnie dzięki temu napoje gazowane są znacznie trwalsze niż te niegazowane.

Czy dwutlenek węgla jest szkodliwy? Drażni śluzówkę żołądka, więc nie podziała dobrze na osoby z chorobą wrzodową.

Można powiedzieć, że troszkę nas oszukuje: pobudza receptory ścian żołądka, dając przedwcześnie informację, że organizm zaspokoił potrzebę picia.

Zwiększa objętość trawionego pokarmu. To z jednej strony dobrze dla odchudzających się, ale... żołądek musi włożyć więcej wysiłku, by wypchnąć do jelit taką spulchnioną masę, a my czujemy się przepełnieni.

Dręczą nas gazy i wzdęcia - szczególnie jeśli pijemy przez słomkę, ponieważ dodatkowo łykamy wtedy powietrze. Z drugiej zaś strony bąbelki pobudzają trawienie i wydzielanie soków, a tym samym wzmagają apetyt.

Napoje gaszące pragnienie: najlepsza woda

Choć niektórzy piją za mało wody, i tak pozostaje płynem przyjmowanym w dużych ilościach - jest w zupach i innych pokarmach. Również i z tego względu jej jakość ma pierwszorzędne znaczenie.

Wiele osób zastanawia się, czy można pić wodę z kranu, czy tylko butelkowaną lub ze źródła wody oligoceńskiej. Dziś możemy bez obaw gasić pragnienie nieprzegotowaną wodą z kranu, ponieważ jej jakość jest zgodna z normami unijnymi, bardziej wymagającymi niż te, które zostały opracowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).

Czytaj też: Czy można przedawkować wodę?

Kranówka jest bezpieczna pod względem mikrobiologicznym i chemicznym. Kto w to nie wierzy, może sprawdzić jakość wody w swojej miejscowości na stronach internetowych przedsiębiorstw wodociągowych lub w sanepidzie. Informacji takiej powinny udzielić także małe, lokalne wodociągi.

Inna sprawa, że smak i zapach wody może się zmienić, nim dotrze ona do naszych kranów. Jakość wody pogarsza się w rurach oraz przewodach doprowadzających ją z wodociągu do domu.

Osady z rur mogą pogorszyć smak i zapach wody, podobnie jak minerały (ołów, miedź i glin), które przechodzą do wody z zaniedbanych instalacji.

Z sondaży wynika, że Polacy wciąż wypijają mniej wody butelkowanej niż inni mieszkańcy zjednoczonej Europy. Ale to się zmienia.

W ostatnich latach spożycie wód mineralnych w Polsce wzrosło o 60 proc. To nieprawda, że im więcej minerałów, tym woda lepsza.

Do codziennego picia specjaliści zalecają wodę nisko lub średnio zmineralizowaną, o małej zawartości sodu.

Jest najbardziej uniwersalna. Mogą ją pić bez ograniczeń nawet osoby z nadciśnieniem czy chorobami nerek, zażywające leki; można jej używać do przygotowywania posiłków dla małych dzieci.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo wody kupowanej - o to, czy nie zawiera bakterii lub skażeń - nie mamy 100-procentowej pewności.

Większe zaufanie budzą produkty z atestem PZH. Ważne są wszelkie rekomendacje oraz certyfikaty świadczące o systematycznej kontroli laboratoryjnej na poszczególnych etapach pozyskiwania wody i jej rozlewania (np. międzynarodowe systemy: zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego HACCP czy zarządzania jakością ISO 9001).

Czytajmy więc etykiety i unikajmy kupowania wody, której producent nie podaje nazwy i adresu źródła, z którego czerpie.

Jeśli nie ufamy jakości wody z kranu, a woda butelkowana jest dla nas za droga, możemy kupić filtr podłączany do kranu. Filtry węglowe usuwają tylko zanieczyszczenia mechaniczne, najmniej szkodliwe.

Skuteczne natomiast są filtry skonstruowane na zasadzie tzw. odwróconej osmozy, z membraną przepuszczającą tak, jak błona komórkowa, która eliminuje toksyny.

Ponieważ jednak taki filtr usuwa też z wody cenne składniki, musi być koniecznie wyposażony w mineralizator. Do kupienia są też wygodne dzbanki z filtrami.

Ważne

Pragnienie nie jest wiarygodnym sygnałem potrzeb organizmu. Jest np. tłumione w stresie i z wiekiem maleje. Gdy się pojawia, to znak, że nie uzupełniliśmy na czas płynów i organizm włączył już dzwonek alarmowy.

Napoje gaszące pragnienie: kompot

Dietetycy proponują powrót do tradycyjnych napojów, wywodzących się z kuchni słowiańskiej. Należą do nich np. kwas chlebowy, maślanka oraz poczciwy kompot. Są zdrowe, bardzo smaczne i tańsze niż napoje z syntetycznymi składnikami.

O kompotach prawie zapomnieliśmy, ponieważ mamy coraz mniej czasu na gotowanie. Ich funkcję przejęły w pewnym stopniu ekspresowe herbatki ziołowe i owocowe - z malin, róży, rumianku, orzeźwiającej mięty.

Ale tak naprawdę odrobina zalanego wrzątkiem suszu w papierowej torebce - to tylko namiastka tego, czym może być esencjonalny kompot z naturalnymi aromatycznymi przyprawami, np. goździkami, cynamonem.

Owoce są przecież najlepszym źródłem witamin (nawet witaminy C po gotowaniu zostaje 50-60 proc.), beta-karotenu i innych karotenoidów, bardzo korzystnych ze względu na antyrodnikowe działanie.

Bardzo ważna jest również zawartość rozpuszczalnych frakcji błonnika pokarmowego, zwanych prebiotykami, które są pożywką dla probiotyków - dobrych bakterii zamieszkujących jelito.

Napoje gaszące pragnienie: kwaśne mleko i przetwory mleczne

Słodkie mleko nie gasi pragnienia, co innego zsiadłe. Bakterie probiotyczne namnażają się na laktozie, która występuje w mleku, i powodują jego fermentację.

W ten sposób powstają jogurt, kefir, maślanka. Zawierają sporo wody, dlatego można się nimi napić, ale można się też najeść. To pełnowartościowy i smaczny posiłek - łączy prozdrowotne bakterie, białko i tłuszcz.

A jeszcze lepiej, gdy go połączymy w koktajlu z owocami: truskawkami, jagodami, poziomkami. W upalne dni warto dodać łyżeczkę lodów.

Nie trzeba słodzić. Takie same funkcje i równie dużo walorów smakowych mają chłodniki z mlecznych napojów fermentowanych, do których zamiast owoców dodaje się gotowane i surowe warzywa.

Mleko można samemu ukwasić, choć nie uda się to z pasteryzowanym, w kartonie. Pasteryzacja zabija bowiem wszystkie drobnoustroje, także te korzystne.

Z tego względu trzeba unikać tych produktów z mleka przefermentowanego, które mają długi termin przydatności do spożycia. To oznacza, że nie zawierają żywych bakterii, ponieważ one doprowadziłyby do nadmiernego ukwaszenia i utraty smaku.

Napoje gaszące pragnienie: soki rozcieńczaj wodą

Zarówno soki z kartonu, jak i robione w domu z dodatkiem cukru - nie najlepiej gaszą pragnienie. Mają intensywny smak, który nas pociąga, ale są dość kaloryczne i słodkie.

To sprawia, że organizm wolno je wchłania. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest rozcieńczenie soku wodą mineralną pół na pół - wtedy nie jest taki słodki i ma mniej kalorii. Rozcieńczajmy również dlatego, że kwasy owocowe zwiększają kwasowość żołądka i źle wpływają na szkliwo zębów.

Warto wiedzieć, że w sklepach są dostępne soki produkowane z soku zagęszczonego i tzw. soki bezpośrednie (NFC), z soku wyciśniętego z owoców i zwykle poddanemu procesowi pasteryzacji.

I jedne i drugie zawierają wyłącznie naturalne cukry obecne w owocach, ponieważ zgodnie z prawem do soku owocowego nigdy nie można dodawać cukru - w przeciwieństwie do napojów i nektarów.

Dlatego warto czytać etykiety, żeby być pewnym, czy kupujemy sok, czy napój. W przypadku soku cukier na opakowaniu wyszczególniony jest w sekcji z wartościami odżywczymi, a nie w składnikach.

Takie same regulacje obowiązują producentów w zakresie dodawania barwników czy konserwantów – w sokach ich nie znajdziemy.

Zrób to koniecznie

  • Powinniśmy wypijać 6-8 szklanek wody w ciągu całego dnia, systematycznie. Niech butelka wody stoi zawsze na stole.
  • Pijmy powoli, małymi łykami. Nagłe wypicie większej porcji wody, np. całej szklanki, rozcieńcza osocze i hamuje wydzielanie hormonu antydiuretycznego ADH, którego zadanie polega na zawracaniu wody z moczu, czyli chroni organizm przed odwodnieniem.
  • W sytuacjach nerwowych unikajmy kawy, zastępując ją świeżo wyciśniętymi i rozwodnionymi sokami owocowymi lub zieloną herbatą. Soki dostarczają witaminy C i magnezu, których poziom szybko spada, kiedy jesteśmy zestresowani, a w zielonej herbacie są przeciwutleniacze.
  • Pijmy 1/2 godziny przed posiłkiem i 2 godziny po nim (płyn rozcieńcza enzymy trawienne, a soki owocowe zmieniają pH przewodu pokarmowego i mogą utrudniać trawienie i wchłanianie). Po obiedzie można wybrać wodę lekko gazowaną - poprawia pracę trzustki. Trawienie tłuszczów ułatwi woda z cytryną, rozcieńczony sok grejpfrutowy i czarna herbata. Jedzenia lepiej nie popijać, by nie rozrzedzać kwasu żołądkowego, a także nie połykać powietrza. Aby się nie zatykać, wystarczy starannie przeżuwać, wtedy wytwarza się dostateczna ilość śliny.

Napoje gaszące pragnienie: herbata

Wszystkie herbaty - czarna, zielona, czerwona i biała - zawierają dużo związków polifenolowych, czyli bioflawonoidów, będących znakomitymi przeciwutleniaczami.

Wspomagają one organizm w walce z wolnymi rodnikami. Część z nich łagodzi podrażnienia błony przewodu pokarmowego, działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie - to są substancje garbnikowe, których szczególnie dużo jest w czarnej herbacie. Ważnym polifenolem w herbacie jest tanina działająca antybakteryjnie i antywirusowo.

Wspomaga leczenie biegunek, przynosi ulgę przy zaburzeniach przewodu pokarmowego. Najnowsze badania wskazują, że dzięki taninie zielona herbata ma nawet zdolność hamowania rozwoju bakterii Helicobacter pylori, odpowiedzialnej za chorobę wrzodową.

Oprócz tego napar z zielonej herbaty zawiera sporo fluoru, który zapobiega próchnicy. Powtórnie zaparzone listki mają nawet więcej składników mineralnych.

Warto wiedzieć

Dlaczego herbata jest dobra na upał?

Odpowiedź na zagadkę, dlaczego gorąca herbata gasi pragnienie, jest prosta: zawarta w niej teina (która działa tak jak kofeina w kawie) stymuluje wydzielanie adrenaliny i noradrenaliny, nazywanych też hormonami walki.

Powodują one, że organizm nie odczuwa pragnienia, bo nastawia się na maksymalną aktywność. Mocny, świeży 3-minutowy napar pobudza umysł, ułatwia uczenie się, rozprasza senność, dodaje energii fizycznej.

Niestety - taka herbata nie nawodni organizmu. Nawet go wysuszy, ponieważ działa moczopędnie. Dlatego w czasie upałów pijmy słaby napar, najlepiej bez dodatku cukru.

miesięcznik "Zdrowie"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
izaa
|

Mi najbardziej smakuje zwykła kranówka a że mieszkam w stolicy to mogę powiedzieć że woda tu jest naprawdę dobra, zwłaszcza teraz po modernizacji MPWIK

niebieska
|

Bardzo polubiłam zieloną herbatę, nie potrafię jednak wypić nie słodzonej, ale z dodatkiem kilku kropelek syropu Paola świetnie smakuje.

asd
|

Na upał tylko herbata z mięty - wychładza organizm.

asd
|

Nie dajcie się ogłupić z tym kupowaniem wody, w wielu miastach kranówa jest równie smaczna i pożywna co butelkowana woda.

kamila
|

Najlepsza jest woda z odrobiną syropu Paola, mleko i kefir skreśliłam już dawno ze względu na czyszczące działanie, mój organizm ich nie toleruje, zimą piję dużo herbaty ale latem odpada.

Anabela
|

Parę miesięcy temu stwierdziłam, że trzeba się wziąć za siebie i odchudzić. Prz 165 ważyłam prawie 70 kg. Wyglądałam jak pączek ;p Stwierdziłam, że czas odstawić wszystkie słodkie napoje gazowane, przestałam jeść słodycze. Zamiast kawy piłam ustroniankę z magnezem i witaminą B6. Magnez dodaje energii i wpływa dobrze na osoby które są aktywne, a ja zapisałam się na fitness. Zmieniłam dietę i chudnę w oczach.

mhn,.hjkl
|

I do tego - palić papierosy.

Gosza
|

A co z kawą? Jak ktoś pije kilka filiżanek na przykład to tez się liczy jako napój? Nie lubię herbaty wolę pobudzić swój umysł i rozproszyć senność niskodrazniącą Astrą :)

nameless
|

Mogę wypić dużo dużo soków owocowych, nawet takich wyciskanych samodzielnie i ciągle jestem spragniony. Podobnie bywa z wodą. Od jakiegoś czasu piję gotowaną herbatę. Mocną. Zdecydowania rzadziej chce mi się pić, nawet gdy wspomniany efekt dopingu raczej przestaje działać (po 8 godzinach snu np.) Jeśli chodzi o gotowanie wody, ja Jadnak ją chwilę gotuję - część związków fluoru jeśli woda jest fluorowana paruje. Podobno :) A jeśli chodzi o wodę butelkową to udowodniono że Bisphenol A (BPA) podobny do żeńskich hormonów wydziela się z butelek w czasie przechowywania a najbardziej w trakcie kontaktu z gorącą wodą. Jeśli już ktoś pije wodę butelkową zwracajcie uwagę na to czy jest mineralna czy źródlana. To wielka różnica :) Jak autorka również polecam kefir (najlepiej prawdziwy znany u nas jako magiczny... "grzybek mnichów tybetańskich". Dobra jest również "herbata" Rooibos. Dla odmiany. hmmm i nęci mnie jeszcze Kombucha której nie miałem okazji próbować

Leszejk
|

Spoko biore to na dietetyke na referat hehehe