Sól wzmaga ORGAZM i POTENCJĘ

2012-01-16 16:14 Bożena Klukowska

Sól zwiększa stężenie oksytocyny, neuroprzekaźnika, odpowiedzialnego m.in. za mocne orgazmy, sprzyjanie utrwalaniu więzi międzyludzkich, odstresowanie. I działa jak afrodyzjak! Czyli solić czy nie?

Sól oskarża się o powodowanie wielu chorób, głównie krążeniowych (nadciśnienie). I choć naukowcy coraz częściej skłaniają się ku teorii, że jest w tym wiele przesady wciąż pozostaje na cenzurowanym. A przecież sól jest naszemu organizmowi potrzebna.

Chlorek sodu, czyli sól kuchenna, to elektrolit, którego nie może zabraknąć. Przede wszystkim dlatego, że bez soli mięśnie nie potrafiłyby się kurczyć (także mięsień sercowy), a gdyby jej poziom znacznie się obniżył, mogłoby dojść do zagrażających życiu zaburzeń.

Owszem, nadmiar soli może spowodować wzrost ciśnienia, ale według licznych badań dotyczy to głównie osób, które wcześniej miały je wysokie. Prof. Michael Alderman z Yeshiva University w Nowym Jorku twierdzi: - Nie znam żadnych badań, które udowodniłyby z całą pewnością, że ludzie z normalnym ciśnieniem krwi powinni ograniczyć ilość spożywanego sodu. Co więcej, gwałtowna redukcja dostaw sodu może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie. Jak wykazały badania opublikowane w „Journal of Hipertension” u osób, które zmniejszyły dostawy sodu o ok. 1000 mg dziennie, wprawdzie zanotowano obniżenie ciśnienia, ale równocześnie zwiększyło się tętno i zmniejszyła wrażliwość na insulinę, co zwiększa ryzyko cukrzycy.

Dzięki soli więcej czułości, lepsze orgazmy

Tymczasem to nie koniec rozwiewania solnych mitów. Otóż naukowcy z University of Iowa i, niezależnie od nich, amerykański psychiatra Eric Krause z University of Cincinnati dowodzą, że sól, nawet w pewnym nadmiarze, działa jak doskonały afrodyzjak. Ba, mało tego, u mężczyzn mających problemy z potencją może zadziałać jak...lek. I sugerują, że te osoby, które mają skłonność do słonych przekąsek, są doskonałymi kochankami!
Te doniesienia stoją w wyraźnej sprzeczności do zaleceń kardiologów i nawet seksuologów, którzy przecież od lat nakłaniają do mniejszego spożycia soli, która ma działać wprost przeciwnie. Czyli, zamiast zwiększać libido, ma je zmniejszać.

Jednak amerykańscy uczeni twardo bronią swego stanowiska. Ponoć badania na szczurach pokazały, że sól zwiększała u nich stężenie oksytocyny, neuroprzekaźnika odpowiedzialnego m.in. za mocne orgazmy. Jednak działanie oksytocyny jest dużo bardziej wszechstronne. Stymuluje ona prawidłowe skurcze macicy podczas porodu, ułatwia laktację, sprzyja utrwalaniu więzi międzyludzkich. Ostatnio coraz częściej podkreśla się, że wyzwala uczucia przyjaźni i miłości. Dlatego jej stężenie gwałtownie rośnie u zakochanych. To właśnie dzięki oksytocynie łączymy się w pary – twierdzi Susan Kuchinskas w swojej książce „Chemia miłości”.

Ile jeść soli, żeby poprawić sprawność seksualną?

I coś w tym wszystkim pewnie jest, w końcu starożytni Grecy popijali solone mleko bynajmniej nie ze względu na walory mleka, ale soli, aby w ten sposób poprawić sobie nastrój i rozluźnić się. Tak rozluźnieni przystępowali do uprawiania seksu, który potem okazywał się dużo lepszy niż bez soli...

Chlorek sodu, według amerykańskich naukowców, wykazuje bowiem dość mocne działanie antystresowe. Podobnie działa wdychanie drobinek soli, którymi można nasycić powietrze. Sól, dostarczana organizmowi w ten sposób, także zwiększa poziom oksytocyny. Naukowcy z Iowa sugerują, że po takim seansie kobiety wykazują się większą chęcią i mają mniej oporów w łóżku, a mężczyźni mogą dłużej zaspokajać swoje partnerki.

Aby jednak nie przesadzić, pozwól sobie na słoną przekąskę od czasu do czasu, ale na co dzień raczej nie faszeruj się solą.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 9/2019 "Zdrowia": jak leczyć schorzenia stóp, fakty o chorobie Hashimoto, czerniak pokonany, miłość w jesieni życia, co mówią nasze sny, pomidory palce lizać. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i praktycznych wskazówek!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 9/2019
KOMENTARZE
~janusz
|

Musze sie poprawic odnosnie ludzi chorych na nowotwory.Owszem wystepuje niedobor soli, ale jak pisalem wczesniej,zwiazany z nadprodukcji wazopresyny.Poniwaz ta wazopresyna wymiata sod(sol) do przesady to powoduje nadmierna kumulacje wody i tym samym niebezpieczny obrzeg mozgu i to sie sie nazywa SIDH.Dlatego ,owszem ,sol dla mlodych zdrowych ludzi tak,natomiast u ludzi chorych na nowotwory-nie.Wczesniej napisalem,ze ludzie chorzy na nowotwory powinni jesc sol ale problem jest bardziej skomplikowany i mysle,ze mi to przebaczycie.Pozdrawiam

~janusz
|

Ciekawy artykol tylko jeszcze jednej bardzo waznej rzeczy nie napisaliscie-jakiej?Otoz wszyscy chorzy ludzie na nowotwory maja niedobor soli(sodu),poniewaz wchorobach nowotworowych wystepuje nadmiar tlenku azotu(NO)generowany przez makrofagi nowotworowe.Tlenek azotu wymiata sol z nerek.
niedobor sodu(soli)powoduje brak rownowagi osmotycznej poniewaz wapn nie moze sie przedostac do komorki.Dlatego w komorkach nowotworowych jest bardzo malo wapnia a duzo magnezu i potasu.Brak soli w organizmie moze spowodowac nadmierne opuchniecie mozgu i szybsza smierc zanim rakowiec wykonszy czlowieka.Do tego nalezy jeszcze dopisac,ze nowotwory produkuja nadmiar hormonu wazopresyny i to juz wyjasnia wszystko.Propaganda jakoby sol jest szkodliwa ma na celu generowanie jeszcze wiekszych zarobkow przez lobby farmaceutyczne zerujac na nie wiedzy ludzkiej.Rzekome straszenie ludzi nadcisnieniem nie ma nic wspolnego z ludzmi chorymi na naowotwory ,poniewaz u nich wystepuje zawsze niskie cisnienie.Mozna jeszcze dopisac aby unikac produktow z azotanami,ktore jeszcze bardziej obnizaja cisnienie i tym samym pomagaja nowotworom.A wiec kto choruje na nowotwory powinien jesc wiecej soli.Pozdrawiam