Masturbacja dziecięca. Jak poradzić sobie z przeszłością w dorosłym życiu? [Porada eksperta]

Tatiana Ostaszewska-Mosak

Witam, mam 14 lat i jestem normalną, jednak przewrażliwioną dziewczyną. Mam natrętne myśli, i chociaż często sobie tłumaczę, staram się rozwiązać problemy na własną rękę, to zdarzają się chwile stresu i niepewności. Nie chcę wtedy zaniedbywać normalnych obowiązków, mojego chłopaka, ale jestem trochę apatyczna i zagubiona. Napisałam kiedyś do pani psycholog-seksuolog, która odpisała, abym się niczym nie przejmowała i przestała martwić, bo to co robiłam zdarza się u dzieci. Moje wątpliwości bowiem kierują się często w stronę seksualności: będąc dziewczynką masturbowałam się, miałam nawet kontakt z pornografią, który obecnie zakończyłam, gdyż uznałam, że robi wodę z mózgu. Mimo to zawsze byłam rozsądna, wrażliwa i spokojna. Mam kuzyna, z którym w dzieciństwie często się bawiłam. Któregoś razu doszło u nas do zachowań seksualnych. Miałam wtedy 8-9 lat a kuzyn 6-7. Czytałam, że takie zachowania zdarzają się u dzieci jak opisywała to psycholog M. Beisert. Inna pani psycholog uznała natomiast, że byłam molestowana (co jest absolutną nieprawdą) i wydała opinię o czymś zwyrodniałym, co mnie naprawdę zdołowało. Dotykaliśmy swoich miejsc intymnych (w ubraniu), co było dla nas nawet zabawne i ciekawe, w końcu ja położyłam się na nim i zaczęłam dotykać jego miejsca intymnego, masturbując się (ocierając o niego). Tak było, aż do wyładowania się. Oprócz głównie chęci osiągnięcia przyjemności, kierowała mną prawdopodobnie ciekawość. Zdziwiłam się jak chłopiec odpowiedział mi potem na pytanie, że chyba nie czuł tego tak, jak ja. Zdarzyło się to raz. Później pamiętam tylko zabawę w "pieski" i bieganie po pokoju pół nago. To jednak nie nie pokoi mnie tak jak poprzednie zdarzenie. To było dobrowolne, nie sądzę abym kiedykolwiek chciała wyrządzić krzywdę mojemu kuzynowi. Byliśmy zaprzyjaźnieni, i tworzyliśmy naprawdę zgraną parę i teraz jesteśmy dojrzali jak na swój wiek. Czasem pokazywałam mu też pornografię (w telewizji), do której muszę przyznać, był łatwy dostęp, ale tylko z ciekawości. Moje poczucie skrzywienia moralności zaczęło się, kiedy jego tata trochę nas ośmieszył mówiąc przy gościach o tym, że lubimy sobie "pooglądać figielki'. Wtedy bałam się, że wszystko co zrobiłam się wyda. Naprawdę chciałabym dać sobie radę, w końcu wszystko zrozumieć i nie wracać do przeszłości. Rozmawiałam o tym z moją mamą kiedyś, która słuchała tego co wydumałam sobie w głowie złego o tamtym zdarzeniu, ale tylko przywoływała mnie do porządku, mówiła abym dała spokój sobie samej i jej. Że ma wrażenie, że lubię się zadręczać. Nie wiem czy to nie jest prawda. Mam jednak wrażenie, że gdybym zrobiła coś złego to oddziaływałoby to teraz, a ja nie odczuwam żadnych problemów seksualnych. Mogę nawet stwierdzić, że prawie żadne pytanie mnie nie zaskoczy. Czy zrobiłam coś niemoralnego? Jak mam się uwolnić od natrętnych myśli raz na zawsze? Chciałabym usłyszeć pani zdanie. Ps. Myślałam o wizycie u psychologa-seksuologa, ale boję się, że niepotrzebnie będę robić problem i stresować się. Pozdrawiam

Najnowsze artykuły