Ale rybka! 5 potraw z ryb, których nie chce się zjeść

Lutefisk, fugu, hákarl, surströmming, ryba Yin Yang - to potrawy z ryb dla ludzi o mocnych nerwach i żołądkach. Brak zmysłu powonienia też jest zaletą przy ich spożywaniu. Sprawdź, dlaczego nikomu nie polecamy tych przysmaków.

Na świecie stosuje się niezwykłe metody konserwowania i przyrządzania potraw z ryb – także z gatunków przez większość z nas uznawanych za niejadalne, przy których nasz karp królewski – nawet na słodko i z rodzynkami, wydaje się pospolity.

Norweski lutefisk

Przysmak narodowy w Norwegii to lutefisk, tzw. ryba mydlana. Przygotowuje się ją, mocząc suszonego dorsza (sztokfisza) w ługu sodowym, będącym silnie żrącą substancją. Lutefisk, charakteryzujący się żelową konsystencją, nadaje się do bezpiecznego spożycia dopiero po dokładnym, długotrwałym moczeniu, przeprowadzanym przed jego gotowaniem.

Japońska fugu

Rarytasem w kuchni japońskiej jest fugu, ryba należąca do rozdymkowatych. Zazwyczaj podaje się ją w formie surowych płatów cienko pokrojonego mięsa (tzw. sahimi). Bywa też składnikiem dania przygotowywanego w specjalnym kociołku. Jedzenie dań z fugu wywołuje za każdym razem dreszcz emocji. Ryba zawiera trującą tetrodoksynę, która już w niewielkich ilościach paraliżuje mięśnie, prowadząc do śmierci przez uduszenie. Przygotowaniem potraw z fugu mogą zajmować się wyłącznie licencjonowani kucharze, wyspecjalizowani w usuwaniu toksyny. Ale nawet najbardziej skrupulatnie oczyszczenie ryby nie daje 100 proc. gwarancji, że przeżyjemy taką ucztę.

Islandzki hákarl

To potrawa przygotowywana przez mieszkańców Islandii z mięsa rekina. Rybę przeznaczoną do jego produkcji poddaje się fermentacji. Tradycyjnie proces ten przeprowadzano, umieszczając mięso rekina w specjalnie wykopanym dole, który następnie zasypywano kamieniami. W zależności od pory roku fermentacja może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. Ten specyficzny proces przetworzenia pozwala zlikwidować toksyczne właściwości, jakie ma świeże mięso rekina. Sfermentowane mięso poddaje się jeszcze suszeniu. Hákarl odznacza się galaretowatą konsystencją, intensywnym zapachem amoniaku oraz smakiem, który przez część osób jest porównywany do bardzo dojrzałego sera pleśniowego...

Yin Yang z Tajwanu

To danie wywodzące się z Tajwanu jest także popularne w Chinach. Ze względu na okrucieństwo wobec zwierzęcia przeznaczonego do spożycia w większości krajów potrawa ta została zakazana. Yin Yang znaczy martwa-żywa ryba. Nie jest ważny gatunek ryby, tylko sposób obróbki wstępnej oraz smażenia w głębokim tłuszczu. Czynności na każdym z tych etapów wykonuje się tak, aby ryba podana na stół wykazywała oznaki życia (ruch skrzeli, oczu, pyska). Brrr...

Szwedzki surströmming

Przysmakiem naszych północnych sąsadów jest surströmming, czyli kiszony śledź. Niepatroszone ryby umieszcza się w beczkach, a po upływie jednego-dwóch miesięcy przepakowuje się do puszek, w których nadal trwa fermentacja. Powstające podczas niej gazy powodują charakterystyczne wybrzuszenie metalowego opakowania. Wnętrzności z kiszonej ryby usuwane są dopiero bezpośrednio przed spożyciem. Dokładnie oczyszczone mięso doprawiane jest cebulą i śmietaną, i podawane z pieczywem albo ziemniakami.

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
dar
|

faktycznie skandynawskie wynalazki rybne mogą powalić na kolona i to wcale nie w przenośni zapachem, ale moim zdaniem gorsze są pomysły Azjatów - to często po prostu makabra, a yin-yang to najlepszy dowód na to

xxxxx
|

jasne, bo lutefisk wcale nie jest obrzydliwy - w czasie studiów jeździłam w wakacje do Norwegii - po pierwszym kontakcie długo nie mogłam dojść do siebie, choć po szwedzkim śledziu na talerzu kolegi to już w ogóle przestałam jadać ryby

opikopi
|

A ja tam bym zjadł taką rybę fugu - dreszczyk emocji to jest to! ale yin-yang to rzeczywiście makabra