WYCHOWANIE nie jest trudne, jeśli się patrzy na dziecko jak na podmiot

2007-05-07 3:28 Anna Krasuska

Co robić, kiedy zachowanie dziecka wymyka się spod kontroli? Komu ma pomóc psycholog: małemu terroryście czy jego rodzicom? Spytaliśmy o to Dorotę Zawadzką - pedagoga, psychologa, supernianię i ... supermamę.

Uwielbia pracę z dziećmi i ma z nimi dobry kontakt. Zawsze bardzo chętnie pomaga rodzicom w rozwiązywaniu problemów wychowawczych. Swoją wiedzą dzieli się ze studentami. Energiczna, konsekwentna, zdecydowana - Dorota Zawadzka - dzięki programowi w TVN jest znana w całej Polsce jako Superniania.

Czy to znaczy, że posiadła Pani tajemnicę wychowywania dzieci?

Mam swoje patenty, ale nie robię nic, czego nie znaliby inni specjaliści. W Polsce jest wielu mądrych psychologów rozwojowych i wychowawczych, pedagogów. Jest także mnóstwo mądrych książek, ale są one często napisane zbyt fachowym językiem, mało przejrzyste i trudne dla wielu rodziców. Ja jestem taką tubą, przez którą prawdy o wychowaniu trafiają do ludzi. Poza tym... kocham tę robotę. Lubię ludzi, lubię im doradzać, wtrącam się we wszystko. Taka już jestem.

I sama napisała Pani książkę...

Tak. "I ty możesz mieć superdziecko" to nie tylko coś w rodzaju prostego ABC dla rodziców. To pomoc w konkretnych przypadkach z podaniem metod dających szybkie rezultaty. Porady, po które w każdej chwili można sięgnąć. W planie mam kolejne książki dla rodziców, którzy chcą dowiedzieć się jeszcze czegoś więcej o wychowaniu dzieci.

Jak się ogląda Pani program, to można odnieść wrażenie, że wychowanie wcale nie jest trudne. Nawet wychowanie dziecka-terrorysty...

Bo to rzeczywiście jest proste! Gdyby było inaczej, nie byłoby tych wszystkich dobrze lub jako tako wychowanych pokoleń przed nami. To, że teraz sobie nie radzimy, wynika z tego, że mamy mniej czasu, jesteśmy bardziej konsumpcyjnie nastawieni do życia i... rozleniwieni. Wychowanie nie jest trudne, jeśli się patrzy na dziecko jak na podmiot, a nie przedmiot. Trzeba szanować jego potrzeby, podążać za nim. Jeśli mówimy "nie, bo nie", "bo ja tak chcę", wtedy dziecko się buntuje. Zawsze należy wytłumaczyć, dlaczego na coś się nie zgadzamy. Trzeba też pozwolić dziecku na samodzielność. Jeżeli nigdy nie dajemy trzylatkowi zapinać kurtki, to nie dziwmy się, że on, mając pięć lat, tego nie potrafi.

Rodzice mają coraz mniej czasu na wychowanie. Muszą pracować...

Nie zawsze. Jest wiele rodzin, w których jedno z rodziców mogłoby ograniczać aktywność zawodową przez pierwsze trzy lata życia dziecka. Ojcowie mogliby się włączać w wychowanie. U nas, niestety, jest taki model, że tata pracuje - co często oznacza ucieczkę od obowiązków domowych, a mama poświęca się dla dziecka albo przekazuje wychowanie opiekunkom. Potem dziwi się, że dziecko ją bije, kiedy ona wraca z pracy. Bije, bo się złości, że jej nie widziało przez cały dzień!

A jak to jest z tym poświęceniem?

Matki które się poświęcają są przez całe życie nieszczęśliwe. Uważają, że się nie spełniły. A przecież macierzyństwo nie jest kwestią poświęcenia tylko radości z bycia matką. Ważna jest organizacja życia rodziny w taki sposób, żeby choć raz w tygodniu kobieta miała czas tylko dla siebie. Można na przykład umówić się z partnerem, że on jest w domu, a ona wychodzi na kilka godzin i zajmuje się sobą.

Do uczestnictwa w programie "Superniania" wybierane są tak zwane normalne rodziny?

Jak najbardziej normalne i zwyczajne. Chodzi o to, żeby pokazywać problemy, z którymi może się utożsamiać wielu telewidzów. To są przeciętne rodziny, które nie radzą sobie z dziećmi.

To znaczy, że jest tak dużo niegrzecznych dzieci?

Agresja u dzieci występuje często, tyle że o tym nie mówimy. Wystarczy wejść na stronę internetową "Superniani" i poczytać, co ludzie piszą. Dzieci często tak się zachowują. Nie znają umiaru, chcą mieć wszystko i to natychmiast. A rodzice ulegają.

Dlaczego?

Powody są różne. Bo nie wiedzą, co robić; bo wstydzą się przed innymi, więc wolą na coś pozwolić, byle tylko dziecko przestało płakać; a czasem po prostu z lenistwa - dla świętego spokoju. Dzieci są mądre i doskonale to wykorzystują. Potrafią manipulować rodzicami.

Pracuje Pani bardziej nad rodzicami czy nad dziećmi?

Zawsze nad rodzicami. Nie wchodzę do żadnego domu, żeby wychowywać cudze dzieci. Moją rolą jest pokazanie rodzicom, co robią źle i jak to zmienić. Oni po moim wyjściu muszą wiedzieć, jak sobie radzić. Ja tam jestem tylko przez dwa, trzy tygodnie, a oni pracują dalej.

Zrób to koniecznie

Superniania radzi:

  • Kochaj dziecko mądrze.
  • Szanuj je i traktuj jak podmiot, a nie jak przedmiot wychowania.
  • Słuchaj, co ma do powiedzenia. Niech wasz kontakt będzie dialogiem, a nie twoim monologiem.
  • Naucz się spędzać czas ze swoim dzieckiem - w sposób atrakcyjny, rozwijający, tworzący więzi między wami.
  • Konsekwentnie stosuj jedną metodę wychowawczą.
  • Ustal z innymi członkami rodziny wspólną linię postępowania z dzieckiem.

Zdarza się, że jest Pani bezradna wobec jakiegoś problemu?

W pracy raczej nie, bo jestem uparciuchem i uczę się nieustająco. Przygotowując się do spotkania z jakąś rodziną, zawsze analizuję informacje o niej, czytam, jakie mają problemy i obmyślam kilka wariantów postępowania, potem jadę tam i okazuje się, że są jeszcze inne, czasem poważniejsze sprawy do rozwiązania. A ja muszę reagować natychmiast. Nie jestem bezradna, ale czasem zaskoczona. W jednej rodzinie był na przykład konflikt pomiędzy rodzicami, którzy wcale się do siebie nie odzywali. W takich sytuacjach błędem rodziców jest przekonanie, że dzieci tego nie widzą i nie czują. Gdzie indziej starsze dziecko było zazdrosne o młodsze. Czuło się niedoceniane. Uświadomiłam to rodzicom. Później dostałam od tej dziewczynki list, w którym napisała: "Niania jest super. Lubię ją, bo nas szanuje".

Utrzymuje Pani kontakt ze wszystkimi rodzinami?

Ze wszystkimi, a jest ich jedenaście. Dzielą się ze mną swoimi sukcesami, opowiadają o problemach. Wiedzą, że mają we mnie wsparcie i mogą dzwonić o każdej porze.

W pracy z rodzinami opiera się Pani na psychologii behawioralnej?

Często słyszę, że to, co robię, wygląda trochę jak tresura... I tak, i nie. Tresura nie wymaga tłumaczenia zasad, a ja staram się zmusić do myślenia. Jest to faktycznie do pewnego stopnia trening. Małe dziecko musi reagować natychmiast na pewne komendy, takie jak "stój!", "nie dotykaj!". To jest ważne ze względu na jego bezpieczeństwo. I zarówno w przypadku wychowania dzieci, jak i w tresurze zwierząt należy stosować najczęściej jak się da nagrody, a nie kary. Kara wywołuje tylko stres, lęk i bunt.

Żadnych kar?!

Karą dla dziecka może być nasze spojrzenie, pogrożenie palcem, odmowa wzięcia na ręce albo zabawy. Tyle że wcale nie musimy tego tak nazywać. Brak nagrody też bywa karą. Może to być także odseparowanie od rodzica, ale w żadnym razie nie zamykanie dziecka w komórce czy łazience! Ja wprowadziłam jeżyka i dywanik, na których sadzam dziecko.

To jak postawienie do kąta...

Tak. Chodzi o to, żeby dziecko się wyciszyło i zastanowiło nad tym, co zrobiło. Rodzic ma z kolei czas na ochłonięcie i zebranie myśli.

Właśnie, czasem czujemy się bezradni. Co zrobić, kiedy dziecko krzyczy?

Najpierw policzyć do dziesięciu, żeby w pierwszym odruchu nie zareagować krzykiem albo, co gorsza, biciem dziecka. Można poprosić kogoś, żeby zajął się nim, dopóki nie ochłoniemy. Ważne jest, żeby nie przyjmować na siebie emocji dziecka. My, dorośli, musimy być spokojni. Błędem jest też myślenie, że dziecko robi coś specjalnie, na złość nam. Ono tylko próbuje, na ile może sobie pozwolić i co uda mu się osiągnąć. Krzyk dziecka trzeba przeczekać i w żadnym wypadku nie ulegać jego zachciance po to, żeby przestało. Na ataki histerii najlepiej nie zwracać uwagi. Ważne jest też, żebyśmy w takich sytuacjach byli konsekwentni.

Kiedy można dziecku ustąpić?

Wtedy, gdy nie mamy racji. Nie jesteśmy wszechwiedzący i nieomylni. Trzeba umieć się do tego przyznać. Czasem należy dziecko przeprosić. Gdy moi synowie byli młodsi, musieli się nauczyć argumentować. Ja miałam swoje racje, często emocjonalne, oni swoje. Jeśli potrafili podać mi choć dwa racjonalne powody, dla których powinnam się na coś zgodzić, dawałam się przekonać. Ja też musiałam argumentować, dlaczego na coś nie pozwalam.

W jakim wieku są Pani dwaj synowie?

Paweł ma prawie 19 lat, a Andrzej 14. Paweł już mieszka samodzielnie, studiuje psychologię. Jędrek ma uzdolnienia artystyczne.

Udało się Pani uniknąć błędów wychowawczych?

Paweł urodził się, kiedy byłam na trzecim roku studiów, więc miałam już jakieś przygotowanie teoretyczne. Ale oczywiście nie uniknęłam błędów. Trzymałam w ręku podręcznik "Dziecko" Benjamina Spocka - jedyny, jaki wtedy był - i wciąż sprawdzałam, czy mój syn dobrze się rozwija. W książce było napisane, że dziecko w wieku sześciu miesięcy powinno... Moje miało sześć miesięcy i trzy dni, a jeszcze tego nie robiło, więc wpadałam w panikę. To według mnie nie była najlepsza książka. Ja bardzo jej nie lubiłam. Przy drugim synu już wiedziałam, że moje dziecko nie musi pasować do podręcznika, aby się prawidłowo rozwijało.

Chłopcy sprawiali problemy?

Raczej nie. Znali granice, wiedzieli, co można, a czego nie. Są różni, musiałam więc indywidualizować swoje podejście do każdego z nich. Starałam się unikać porównywania jednego z drugim.

Zdarzało się Pani wpadać w panikę w związku z własnymi dziećmi?

Raz. Gdy wydawało mi się, że mój syn połknął klocek Lego. Pobiegłam do sąsiadki lekarki, a ona spokojnie stwierdziła: "Weszło, to i wyjdzie, nie martw się". Na szczęście był to tylko fałszywy alarm.

Co było najważniejsze w wychowaniu synów?

Zdobycie i utrzymanie ich zaufania do mnie. Oni wiedzą, że cokolwiek by się stało i cokolwiek by zrobili, dom jest miejscem, w którym mogą wszystko powiedzieć. Nawet jeśli w pierwszej chwili się zdenerwuję, to potem siądziemy i razem poszukamy rozwiązania. Dzięki temu nigdy się mnie nie bali. Jak starszy zmartwiony i trochę przestraszony przyniósł pierwszą  jedynkę, to zabrałam go na lody. Powiedziałam, że nie podoba mi się to, że się nie nauczył, ale nie karałam go.

Ma Pani w nich przyjaciół?

Tak. A oni we mnie. Bardzo dużo rozmawiamy, spędzamy ze sobą sporo czasu. Nieraz chodzimy razem na zakupy i wtedy doradzają mi, co powinnam kupić i w czym dobrze wyglądam. Któregoś dnia ekspedientka w takiej sytuacji powiedziała: "Widać, że jest pani nie tylko supernianią, ale też supermamą". To było miłe.

Jak synowie przyjęli rozwód rodziców?

To nigdy nie odbywa się bezboleśnie. Na szczęście byli już dość duzi i wiele rozumieli. Staraliśmy się ich do tego przygotować, rozmawiać. Poza tym zawsze byli i będą naszymi ukochanymi dziećmi i to, co najlepsze już od nas dostali. W sprawach, które ich dotyczą, do dziś jesteśmy z byłym mężem jednomyślni. To, że nam nie wyszło nie może odbijać się na dzieciach.

Młodszy syn nie mieszka z Panią...

Teraz mieszka z ojcem. Odkąd jestem supernianią, bywam w Warszawie tylko kilka dni w miesiącu, a nastolatek musi mieć stałą opiekę. Mam jednak nadzieję, że w nowej edycji grafik będzie inaczej ułożony i to się zmieni.

Zaakceptowała Pani od razu usamodzielnienie się starszego syna?

Przyjęłam to jako naturalną kolej rzeczy. Może stało się to trochę za wcześnie, ale on wyjątkowo szybko dojrzał intelektualnie i społecznie, więc nie bałam się, że sobie nie poradzi. Studiuje, pracuje i właściwie sam się utrzymuje. Czasem tylko zaglądam do jego lodówki i jak widzę jedynie keczup, wyciągam go na zakupy. Wychowałam go tak, żeby inna kobieta miała z niego pożytek. Dzięki temu nie tylko nie stracę syna, ale jeszcze zyskam córkę.

Czy dzieci można rozpieszczać?

Nawet należy! Tylko trzeba to robić mądrze. Nie przekupywać, nie zasypywać prezentami, nie ulegać. Dziecko musi znać granice, bo to buduje jego poczucie bezpieczeństwa. Rozpieszczanie powinno polegać na tym, że spędzamy z dzieckiem dużo czasu i ono wie, że rodzic jest jego prawdziwym przyjacielem. Dla mnie czas spędzony z moimi dziećmi był najlepszym okresem w życiu.

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, dlaczego w ciąży boli kręgosłup i jak można sobie pomóc w takiej sytuacji. A także: jakie formalności trzeba załatwić po urodzeniu dziecka, kiedy warto kupić niemowlakowi szumiącą zabawkę i jak przystawiać malca do piersi.

Kup dostęp od 2,50 zł
mjm 12/19
KOMENTARZE
Gosia
|

Najłatwiej wychowywać cudze dzieci, prawda? Dlaczego teoria nie sprawdziła sie w praktyce, w Pani przypadku?

Zosia88
|

Z takim problemem, to ja z miejsca udałabym się do specjalisty. My z dzieckiem uznanym w szkole za trudne chodzimy do Mari Krystew www.mariakrystew.pl jakby komuś mogło się przydać i jest spora poprawa, jak również lepsze zrozumienie dziecka z naszej strony. Skończył się ciągły płacz i wymuszanie,a to było najgorsze.

virginia_
|

Nie tłumacz jej nic w momencie kiedy jest zdenerwowana, najlepiej nie reaguj na to, być może stara się wymusić uwagę w ten sposób. ja mam patent kiedy dziecko się obrazi, zdenerwuje, nawet jak już krzyczy ze coś by chciało - kawka i książka i zupełnie zajęta czymś innym - 15 minut maks i po fochu. Po pewnym czasie już tylko schowa się pod koc w geście obrazy bop wie ze na mnie krzyk ani nawet rzucenie przedmiotem nie zadziała. Nie krzycz na nią kiedy jest zdenerwowana bo to tylko potęguje emocje z obu stron. I nigdy nie mów ze czegoś zabraniasz bo nie, musisz mieć argumenty, nie pojedzie do kina bonie masz pieniędzy tyle, nie dostanie telefonu bo jest za m,ala, jak będzie miała np 12 lat to dostanie wtedy (plus bo będzie czekała i opowiadała koleżankom ze kiedy będzie miała 12 lat to tez dostanie telefon), nie przekupuj jej np ze jak sie nauczy na matematyke to dasz jej 50 zl, nauczysz ja ze za wszytsko co powinno byc jej obowiazkiem musisz jej placic, znam przyklad tak wychowanego dziecka i mloda oczekuje ze wszytsko zaplaty, lekcje odrobi jak jej rodzice dadza pieniadze. stosuje metode na danie jej wyboru, teraz odrobisz lekcje a pozniej pojdziesz z koleznka mna rolki albo po szkole pojdziesz na godz na rolki a potem wrocisz i odrobisz lekcje. Jelsi nie chce odrabiac lekcji nie krzycz na nia, nie wyzywac od nieuka, czy nie poroznuj z koleznkami,. raczej zachecaj - pomoz jej zrobic jeden przyklad i potem powwiedz z eprawie smaa zrobila i pewnei umie tylko tak gada, jak sie poczuje madra to bedzie chciala smaa udowodnic ze tak jest nadal. W domu ja zachecaj do nauki, kiedy wychodzisz po zakupy z nia mzoecie sie uczyc no dawaj jej przyklady do liczenia w markecie czy ortografie np rzodkiewka to przez jakie "rz' sie pisze. jelsi cos jej idzie opornie to naucz sie ja uczyc przez zabawe np kupcie zeszyt do dyktand i w domu je robcie, zawsze jej wystawiaj ocene duzo wyzsza niz by miala na serio wygladac. nop narobila mnostwo bledow ale postaw jej 4- na zachete i powiedz ze tam byly bledy ale poczatek byl dobrze napisanyy. nie obrzydzaj jej szkoly tylko zachceja do nauki, jak przybiegnie pochwalic sie ze no widziala pszczole to ja pochwal ze poznala, jednoczesnie poprawiaj ja kiedy robi blezy no nie odroznia pszczoly od osy.
pamietaj ze dziecko ktore nie ma w domu rzadnej uwagi woli negatywna uwage i twoja zlosc niz obojetnosc dlatego nie dopuszczaj do tego by musiala w taki sposob ja wymuszac. naucz ja ze natuiralne ze masz inne dzieci i tez sie nimi musisz zajac ale ze mimo to masz dla niej tez zcas. pokaz jej ze moze uczyc tego co maial w szkole mlodszego opdzebnstwa, niech opowie mlodszym co miala na lekcji przyrody w parku. ona sobi9e to przypomni a mlodsi na pewno na tym skorzystaja tylko dopilnuj by nie rzadzila mlodszym rodzenstwem

virginia_
|

Być może z jakiś powodów córka nie ma do Ciebie szacunku skoro się śmieje kiedy coś do niej mówisz, u dzieci nic od tak się nie bierze. Rozumiem, ze nie możesz jej poświecić dużo czasu mając 4 dzieci ale może godz 2 razy w tyg tylko dla niej. Postaraj się jej słuchać, słuchaj co ma do powiedzenia, jak sobie czymś radzi i jakie ma problemy. zamiast kolejne zabawki czy pary spodni poświęć jej trochę czasu. jednocześnie tłumacz jej ze ignorowanie i takie zachowanie jest bardzo niedobre i niegrzeczne. Pod zadnym pozorem nie krzycz na nią kiedy się w nocy zmoczy, nie wyśmiewaj, dla niej to wystarczająco upokarzające ze jest duża i nasikała do łózka. po prostu powiedz, ze takie rzeczy się zdarzają i tyle. Jeśli zdarza się to często to idź z nią do lekarza, być może psychologa - może się okazać ze to coś na tle emocjonalnym.
dziewczynka bardzo lubi rządzić - może to być odpowiedz na to, że jest rozpieszczona i pozwalacie jej rządzić w domu lub nie ma nic do powiedzenia nawet w kwestiach dotyczących niej samej i stad rekompensuje sobie to na zewnątrz. Pozwalajcie jej decydować jakie spodnie kupi czy jaka bluzkę jeśli oczywiście spełniają wasze oczekiwania. Wychodząc na zakupy z nią mów jasno jakie maja być w sensie kroju a ona sama wybiera kolor itd Ale już nie pozwalajcie jej rządzić tym co jej nie dotyczy np może wybrać kolor ścian do własnego pokoju ale do waszej sypialni Wy wybieracie i mała może mieć tylko sugestie.

kasia
|

Witam moja 10 letnia córka,ma bardzo trudny charakter w szkole chce wszystkimi rzadzic ,w domu nieslucha sie jak do niej mowie to sie smieje ,jest nerwowa , niechce sie uczyc,opadaja mi czasami rece mam 4 dzieci ale tylko ona sprawia najwiecej trudnosci,na dodatek moczy sie w nocy , nieumiem juz do niej dotrzec,wymyslam kary nagrody ale to jest tylko na krotka mete potem jest to samo ,Dorotko pomóz

Jadwiga
|

mam problem z moim 4 letnim synem nie moze spac w nocy bezemnie ciagle mnie wola jestem juz tym barzdzo zmeczona bardzo prosze cie o pomoc pani Doroto nie wiem jak mam go nauczyc zeby sam spal....

julka
|

mam 2 letniego synka który sie stał dosć nieznosny ciagle musze być przy nim wszystko z nim robic a gdy go ktoś z bliskch osób chce przytulic lub pocałować wpada w szał co tu zrobić?

anna82
|

Witam,mam 20 miesiecznego synka, który od 5 miesiecy nieustannie budzi sie 2-3 razy w nocy i mnie woła podaje mu wtedy butelke z herbatka i uspokaja sie idzie spac. kiedy nie reaguje na jego nawolywanie zaczyna krzyczec i sie zanosic mamy tego dosc razem z mezem jak go oduczyc wstawania i picia w nocy prosze o jakies rady.

Monika
|

Mój synek ma niedługo dwa latka a je umie albo nie chce zrozumieć że nie których rzeczy nie wolno robić jak np. wchodzić na parapet czy wyrywać z gniazdek kabelków od prądu chciała bym aby przestał to robić ale słowo nie wolno nie pomaga !!!Proszę o rade!

kamcia
|

mam problem z 7 letnim synem ponieważ prowadzę syna do szkoły i kiedy dzwonek zadzwoni i się rostania to od razu jest płacz. bardzo proszę o udzielenie kilka porad dziękuję