Poród z mężem: czy to ryzyko dla związku?

Poród z partnerem ma wiele zalet, ale pojawiają się też głosy, że niesie ryzyko rozpadu związku. Podczas porodu mężczyzna może doznać szoku i zniechęcić się do seksu, co w efekcie negatywnie wpłynie na wzajemne relacje. Czy warto więc ryzykować? Na pewno nie można nikogo zmuszać do obecności przy porodzie - jeśli twój mąż nie jest na to gotowy, nie naciskaj.

Coraz więcej kobiet w Polsce rodzi razem z mężem lub partnerem. Są szpitale, w których większość, bo aż 80 proc. porodów to porody rodzinne. Wiele mówi się i pisze o pozytywnych stronach wspólnego rodzenia. Z obserwacji lekarzy i położnych wynika, że obecność męża zmniejsza stres i lęk u kobiety, dzięki czemu rodzi ona szybciej i łatwiej, mniej stosuje się wtedy środków przeciwbólowych, mniej jest ingerencji medycznych. Dominuje też przekonanie, że wspólne przeżycie porodu zbliża małżonków emocjonalnie, cementując związek.

Czy poród rodzinny może się przyczynić do rozpadu związku?

Nic więc dziwnego, że podana przez PAP w marcu br. informacja z Włoch, jakoby poród rodzinny przyczyniał się do rozwodu, wywołał żywe dyskusje. Dr Claudio Giorlandino, przewodniczący stowarzyszenia SIDIP (zrzeszającego włoskich ginekologów i specjalistów medycyny prenatalnej), oświadczył, że SIDIP przepytało 310 par, którym 10 lat temu urodziło się dziecko, i okazało się, że w tych rejonach Włoch, gdzie znacznie wyższy jest odsetek porodów rodzinnych, częściej dochodzi do separacji lub rozwodu. Specjaliści ze stowarzyszenia tłumaczą to traumą, jakiej doświadczają mężczyźni uczestniczący w narodzinach dziecka. Zdaniem doktora Giorlandino, często ojcowie są tam wbrew własnej woli, ale czują się zobligowani modą – oczekiwaniami żony i środowiska.
Trudno taką ankietę uznać za rzetelne badanie i można powątpiewać, czy poród był głównym czynnikiem rozpadu związków; nie bez podstaw są też opinie, że Włosi to specyficzny gatunek mężczyzn, którzy długo pozostają emocjonalnie niedojrzali. Ale temat został wywołany i wśród par spodziewających się dziecka mógł wywołać wątpliwości: to w końcu lepiej rodzić razem, czy nie?
Nie ma tu prostej, gotowej odpowiedzi, a uogólnienia są niewiele warte. Jeśli oboje partnerzy podjęli już taką decyzję, oboje tego chcą i przygotowują się do porodu, to takie rewelacje absolutnie nie powinny ich zniechęcać. I wierzę, że nie zniechęcą. Ale pamiętajmy, że i kobiety, i mężczyźni są różni, a przede wszystkim różne są modele związku, charakter łączących parę więzi – to wszystko trzeba wziąć pod uwagę przed podjęciem decyzji.
Dr Adam Sipiński, ginekolog i seksuolog, który prowadzi porody rodzinne od 25 lat, jest przekonany, że mają one sens i przynoszą obojgu partnerom wiele dobrego, o ile spełnione są pewne warunki:

  • mężczyzna musi tego sam chcieć, mieć taką potrzebę i wewnętrzne przekonanie, że podczas narodzin dziecka jego miejsce jest przy żonie
  • oboje są dobrze przygotowani do porodu, wiedzą, co się może zdarzyć, czego się spodziewać, jakie mogą być reakcje kobiety
  • mężczyzna nie może być biernym widzem, tylko aktywnym uczestnikiem – powinien wiedzieć, jak może pomóc.
Zdaniem eksperta
Dr n. med. Adam Sipiński, specjalista ginekologii, położnictwa i seksuologii

Prowadzę porody rodzinne już od 25 lat i jestem przekonany, że taki poród może przynieść efekty zarówno bardzo dobre, jak i negatywne. Bardzo ważna jest tu rola lekarza ginekologa, który powinien wcześniej porozmawiać z małżonkami, czego oni oczekują po wspólnym przeżyciu tego wydarzenia, jakie zadania przed sobą stawiają. Jeśli jest między nimi silna więź emocjonalna, gdy mężczyzna jest dojrzały, ma predyspozycje psychiczne, lekarz powinien zalecić zajęcia w szkole rodzenia, które przygotowują do wspólnego porodu.
Poród to dla wielu mężczyzn silne pozytywne przeżycie i jestem przekonany, że scala związek emocjonalnie. Oczywiście, inaczej to wygląda, gdy mąż nie jest przygotowany i nie angażuje się w poród, tylko biernie się mu przygląda. Taka obecność nie ma sensu i tylko przeszkadza. Ale twierdzenia, że poród rodzinny ma negatywny wpływ na późniejsze pożycie seksualne pary, to kompletna bzdura. Niektórzy powołują się na jakieś badania – sprawdzałem w literaturze światowej i nie trafiłem na nie.

Skrajne opinie na temat obecności partnera przy porodzie

Mężczyzna na sali porodowej to temat kontrowersyjny i wywołujący skrajne opinie nawet wśród specjalistów. – Zawsze uważałem, że to nie jest dobry pomysł – mówi seksuolog dr Stanisław Dulko.
– To wydarzenie tak intymne, że obecność męża jest zbyt dużą ingerencją, odziera kobietę z tajemnicy. A odrobina tajemniczości jest niezbędna, aby podtrzymać wzajemną atrakcyjność. Gdy mężczyzna widzi poród: ból, krew, tę ogromną ranę – przeżywa wstrząs. To dla osoby wrażliwej zdarzenie przerażające! Nie rozumiem kobiet, które zmuszają mężów do tego – to objaw jakiegoś ekshibicjonizmu. Kobieta, która rodzi z mężem, ponosi ryzyko, że go straci!
To stanowisko bardzo tradycyjne. Odpowiedzią na nie są z drugiej strony ironiczne opinie w rodzaju: „No tak, facet jest wrażliwy, delikatniutki, nie można go narażać na przykry widok” albo „Nie ma co się rozczulać nad biednym facetem, to jego psi obowiązek być z kobietą i jej pomóc”.
Między zwolennikami takich skrajnych poglądów zawsze będzie konflikt. A przecież oba te założenia – zarówno to, że poród jest czymś przerażającym i żaden mężczyzna nie idzie tam z własnej woli, jak i to, że każdy facet, choćby mdlał na widok krwi, musi tam być – są fałszywe i niedobre.

Nie ma dowodów potwierdzających, że wspólny poród rujnuje związek

Z opinii doktora Dulki, że kobiety, które rodzą z mężem, to ekshibicjonistki, które lubią się obnażać, wynika całkowite niezrozumienie istoty porodu rodzinnego. Kobiety chcą tak rodzić, bo czują się przy swoim mężczyźnie bezpieczne, liczą na jego pomoc, ale przede wszystkim dlatego, że partner to najbliższa osoba, z którą chcą dzielić wszystkie doświadczenia, a zwłaszcza tak wyjątkowe jak narodziny wspólnego dziecka. Według socjologów, coraz większy odsetek porodów rodzinnych to przejaw tego, że coraz więcej par wybiera partnerski model małżeństwa, w którym nie ma ściśle rozdzielonych ról kobiecych i męskich – oboje małżonkowie dzielą się obowiązkami, razem zajmują się domem, wychowywaniem dzieci, chcą więc być razem także w chwili, gdy dziecko się rodzi.
I wielu mężczyzn szczerze tego pragnie. Z badań Śląskiej Akademii Medycznej wynika, że ojcowie mają bardziej pozytywny stosunek do swojego udziału w narodzinach dziecka niż kobiety.
– Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym być wtedy gdzie indziej – mówi Jacek Malinowski, który towarzyszył żonie przy trzech porodach. – To przecież nasze wspólne dzieci, dlaczego Magda miałaby przechodzić przez to sama? A wszystkie trzy porody nie były łatwe i szybkie. Dzięki temu, że przeżyliśmy to razem, wiem, jaki to wysiłek, i jestem dla żony pełen podziwu. Nie rozumiem, dlaczego takie przeżycie mogłoby osłabić nasze uczucia.
Jeśli obie strony tak to widzą – chcą być razem, by mężczyzna mógł wesprzeć rodzącą, i dobrze się do tego przygotują – nie ma żadnego powodu, by rezygnować, bo – zdaniem doktora Sipińskiego – nie ma żadnych rzetelnych badań naukowych, które potwierdzałyby, że wspólny poród rujnuje późniejsze pożycie seksualne.

Obawy mężczyzn dotyczące obecności przy porodzie

Oczywiście, nie wszyscy mężczyźni chcą być obecni przy rodzeniu się dziecka. Czy oni mniej kochają swoje żony? Wcale nie. Jest przecież wiele szczęśliwych i kochających się par, które preferują tradycyjny podział na sfery życia męskie i kobiece – i to nie jest złe, gdy obojgu to odpowiada.
Powodem odmowy mężczyzny może być też niewiedza na temat tego, jak ma się zachować w czasie porodu, oraz obawa, że kobieta będzie cierpiała, a on nie będzie wiedział, co robić. Zawsze warto jednak o tym rozmawiać i próbować przekonać partnera, że można się tego nauczyć.
– Większość panów, którzy rodzą z żoną, jest dobrze przygotowana. Często też sami pytają, jak mogą pomóc – opowiada Anna Soszyńska, położna ze szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie. – Czasem wystarczy mała podpowiedź i radzą sobie świetnie. Naprawdę są bardzo pomocni.
Jeśli partner rzeczywiście źle znosi widok krwi i szybko „odpływa” – to go oczywiście usprawiedliwia. A tacy mężczyźni naprawdę istnieją. Warto jednak zauważyć, że poród trwa czasem kilkanaście godzin, może warto więc spędzić razem choćby I okres, zanim dojdzie do parcia i krwawych widoków? Zwłaszcza że obraz porodu jako krwawego widowiska, „rzeźni”, jak mówią niektórzy, jest nieprawdziwy.
– Jeśli poród nie kończy się zabiegowo, to krwi wcale nie jest tak dużo, i jest to w stanie znieść każdy mężczyzna o przeciętnej wrażliwości. Przez 15 lat mojej pracy nigdy nie zdarzyło się, żeby mężczyzna zemdlał. Czasem tylko wychodzą podczas parcia, na prośbę żony lub z własnej woli – mówi Anna Soszyńska. – A opowieści o lejącej się krwi zwykle powtarzają panowie, którzy nigdy nie byli na porodówce.
Istnieje jednak jeszcze inny problem – rzeczywista obawa o własną reakcję na przebieg zdarzeń. Wyobraźnia może podpowiadać różne scenariusze – nie zawsze przecież wszystko się dobrze kończy. I jeśli mężczyzna jest mało odporny psychicznie, nadwrażliwy czy znerwicowany, zwyczajnie boi się takiej sytuacji. Boi się, że nie stanie na wysokości zadania, że zamiast pomóc, będzie przeszkadzał. Gdy te obawy są silne, trzeba starać się je zrozumieć i nie nalegać. Nie można też nie zauważać, że istnieją mężczyźni, którzy podobnie jak doktor Dulko, uważają poród za coś szokującego i nieestetycznego.
– Można narzekać, że są to mężczyźni niedojrzali emocjonalnie, ale trzeba przyjąć do wiadomości, że i tacy istnieją – zauważa seksuolog Andrzej Komorowski. – Prawdziwie dojrzałych związków jest tylko 20–25 proc. I jeśli taki młody, niezbyt dojrzały mężczyzna uczestniczy w porodzie bez przekonania, tylko dlatego, że takie są oczekiwania kobiety, może to mieć złe skutki. Czynnik estetyczny może być w przyszłości przyczyną zaburzeń seksualnych – od trudności w okazywaniu czułości po zaburzenia erekcji. Nie znam na ten temat badań, ale na podstawie własnego doświadczenia oceniam, że ten problem dotyczy kilku procent pacjentów.

Poród rodzinny nie może być wymuszony

Jaka jest więc konkluzja? Nie wolno faceta zmuszać do porodu, bo to najgorsze, co można zrobić. Mężczyzna przymuszony, czujący presję, nawet jeśli tam będzie, nie spełni pokładanych w nim nadziei. Zamiast pomóc, będzie przeszkadzał czy irytował. Potwierdzają to zgodnie położne i lekarze. Taki bierny i nieprzygotowany obserwator rzeczywiście patrzy na poród jak na ekstremalne widowisko, widząc tylko jego zewnętrzną, fizjologiczną stronę.
Tymczasem obecność ojca ma sens, gdy jest on świadomy tego, co się dzieje, w jak ważnym wydarzeniu uczestniczy. Nie każdy ojciec – a nawet matka – ma tę świadomość już na tym etapie, niektórzy muszą doświadczyć rodzicielstwa, by poznać, czym jest pojawienie się na świecie dziecka. To kwestia samoświadomości każdego człowieka, więc trudno robić z tego zarzut.
Poród rodzinny nie może być wymuszony, to powinna być swobodna decyzja partnerów. Obecnie wiele par czy mężczyzn czuje się do tego zobligowanych, bo panuje moda na takie porody. Ale to też nie jest dobry powód. Nie kierujcie się modą ani wątpliwej jakości „badaniami”. Kierujcie się tym, co sami o tym myślicie i czego pragniecie. Jeśli uważacie, że obecność partnera może pomóc rodzącej (nawet tylko psychicznie – to już jest bardzo dużo!), jeśli darzycie się zaufaniem i polegacie na sobie – nie bójcie się fizjologii, ten aspekt porodu nie ma wtedy większego znaczenia.

miesięcznik "M jak mama"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

NOWY NUMER! W magazynie Dziecko Zakupy i My: mnóstwo inspiracji dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży – nie tylko na Święta! W najnowszym numerze przeczytasz o wirusach, o dobrym śnie, diecie alergika i życiu bez telewizora.

Czytaj więcej
DZiM 12/20
KOMENTARZE
MMM
|

Brak mi slow zeby skomentowac niektore wypowiedzi. Niestety tylko w Polsce takie rzeczy moga sie dziac. W innych rozwinietych krajach taki sposob myslenia to abstrakcja. Jak czytam ze jakis pan Jan pisze ze gdyby zona sie nie zgodzila aby byl przy porodzie to by sie obrazil i jeszcze o zgrozo, poszedl do prostytutki zeby miala nauczke.....albo jakas pani Kinga pisze ze maz odszedl po nie chciala by poszedl z nia na wizyte u ginekologa i owa pani teraz zaluje i jeszcze pisze jaki to dobry i kochajacy partnetr byl, to brak mi nawet slow zeby to skomentowac. To kobieta rodzi dziecko, to ona przechodzi caly ten proces przez 9 miesiecy a potem jeszcze bolesny porod. I kazdy prawdziwy mezczynza potrafi to zrozumiec. A nie zo on sobie zyczy tego czy tamtego, a jesli kobieta sobie zyczy akurat czegos innego to sie obraza. Niestety ale to pokazuje jak bardzo niedojrzalych mamy mezczyzn w naszym kraju. No i niestety pokazuje to rowniez jak bardzom kobiety w naszym kraju jeszcze maja w glowie stereotypy ktore kaza im nie liczyc sie kompletnie ze soba jako osoba, a spelniac zachcianki swojego partnera. Argumenty ze dziecko jest wspolne wiec partner ma prawo nie maja tu wiele sensu, bo caly okres ciazy i porodu nie jest rozlozony rownomiernie na obu partnerow, a tylko kobieta je odczowa. Nie jeden pan nie zniols by takiego bolu wiec z samego tego faktu powien miec do swojej ciezarnej partnerki wiecej szacunku i nie tylko zapomniec o sobie i o tym co on sobie zyczy w tym okresie, ale do tego wspierac i nosic ja na rekach za to ze jego partnerka tyle poswieci i tyle przejdzie by urodzic ich wspolne dziecko. Wklad kobiety w porod jest oczywiasty, a wklad mezczyzny powinien byc taki jak napisaaml powyzej. Ale jak widac niektorzy panowie sa zbyt wielkimi egoistami. I powiem wam jedno, dobrymi ojcami tez nie beda.

Noni
|

Panom którzy mają problem z ginekologiem żony (lub partnerki) proponuję wybranie się z partnerką do ginekologa kobiety ( nie zapomnijcie Panowie zrobić wywiadu czy ginekolożka ma na pewno męża a nie przyjaciółkę!). Drogie Panie, które macie takich Panów za mężów pamiętajcie, żeby chodzić z nimi na każdą wizytę do proktologa i urologa, zaglądajcie w klejnoty, przypatrujcie się i komentujcie! To przecież Wasz mężczyzna macie prawo widzieć i wiedzieć, nie pozwólcie, żeby jakiś lekarz (nie daj Boże lekarka!) sobie z Waszym partnerem poczynał! Chrońcie go i pilnujcie!!!

PS. Choćby mężczyzna był nie wiem jak oddany, czuły, choćby nie wiem jak się starał i pomagał (co jest piękne i ważne) to i tak kobieta (i tylko ona) rodzi (musi urodzić) dziecko...

lili
|

ja nie chce żeby mój mąż był przy porodzie.. powiedzialam mu, że jeżeli bardzo chce to może być i to bedzie jego decyzja ale wolałabym jakby spedził ze mną cały czas aż do fazy "wyjścia" , wtedy chciałabym zostac sama i urodzić :) nie protestował powiedział mi , że bedzie tak jak bede tego chciała i ze jak w ostatniej chwili zmienie decyzje to zostanie.. i to nie jest tak, ze sie go wstydze czy coś w tym stylu.. po prostu czuje , że łatwiej mi przyjdzie poród jak bede sama i , ze bede czuć się bardziej komfortowo.. Są osoby które chcą mieć męża przy sobie, inne moga sobie tego nie zyczyć bo mają inne odczucia i nie ma co oceniać.. kazda kobieta jest inna..

Adele
|

Moj maz byl przy porodzie ale sam dojrzewal do tej decyzji. Ja nie naciskalam wiedzac, ze on widzac krew potrafi zemdlec. Oczywiscie nie mozna zabronic wejscia na porodowke bo dziecko nie jest wylacznie moje. Zakazalam mu tylko patrzenia w krocze i powiedzialam ze w kazdej chwili moze mnie zostawic sama i wyjsc bez wyrzutow sumienia. Wytrwal do konca. Byl podekscytowany jak polozna mowila, ze widac juz glowke. W trakcie porodu masowal mi kark, przecieral czolo, podawal wode do picia i mowil abym gleboko oddychala. Niby go nie sluchalam bo podczas boli to malo co do kobiety dociera ale obecnosc bliskiej osoby pomaga przetrwac. Jesli ktoras ma obiekcje przed mezem to niech poprosi mame lub siostre, ktora juz rodzila na wspony porod. Moj zwiazek po porodzie sie tylko zaciesnil.

henia
|

Obecność ojca dziecka przy porodzie zabiła moje uczucie do niego- i zupełnie go nie pożądam, już nie kocham, stal mi się zupełnie obcy, przestał dla mnie istnieć , a wczesniej kilkanascie lat był mi bliski . teraz marzę żeby odszedł od nas. Nie wiem czemu tak się stało.

judyta
|

Droga Urszulo nie mogę pojąc że możesz się wstydzić męża a ginekologa czy personelu medycznego nie to zwykła obłuda i zakłamanie.Takie sytuacje jak poród czy badanie u ginekologa nawet na fotelu łączą związek a nawet powstała ustawa by ginekolog nie mógł wyrzucić męża z badań czy zabiegów w szpitalu ust 2008 r art 21 Prawo Pacjenta.Mąż jest przy mnie podczas każdego badania u ginekologa nie za parawanem z resztą nie ma go w gabinecie a w poradni wszystkie pary są razem podczas badań u ginekologa a na przeciw jest urolog też żony są z mężami bo jak można się wstydzić najbliższej osoby?Znam y gdy mąż nie został zabrany do porodu czy na wspólne badanie do ginekologa.Mężczyzna też człowiek a izolacja jest szkodliwa dla związku!.

urszula
|

mam 21 lat... jestem w 24tyg. kazde z was ma inne zdanie na temat obecnosci partnera przy porodzie.. ale to zazwyczaj panowie nie chca przy tym byc. u mnie jest inaczej:_( to ja nie chce zeby on przy tym byl chociaz on naciska.. powiedzial nawet ze nie moge mu tego odebrac a jak to zrobie to mnie zostawi. wydaje mi sie ze jestem na to za mloda, moze ne przygotowana, slaba psychicznie nie wiem!! cholera poradzcie mi cos bo strasznie sie tego wszystkiego boje a tym bardziej ze nigdy nie mialam stycznosci z dziecmi

kinga
|

Związek mój się rozpadł bo nie chciałam go wziąć na badanie do faceta ginekologa mówił lekarz, że to intymne badanie.Partner powiedział że jak masz intymność z ginekologiem a ze mną nie bo nie chcesz mnie zabrać na badanie"To sobie miej intymności z ginekologiem a ja odchodzę"Szkoda i żałuję że nie poszłam z nim ale się stało był bardzo fajny i troskliwy o mnie lecz wybrałam ginekologa a nie jego i to był błąd.Myślałam że żartuje ale nie żartował.Ku przestrodze innym dziewczynom.Pozdrawiam.

basia
|

Jest nieoceniony komfort psychiczny dla rodzącej.Męża brałam do każdych badań ginekologicznych i był przy mnie nie za parawanem.Mamy dobre relacje i nie mamy tajemnic przed sobą to dlaczego miał by nie być ze mną wszędzie.Przecież to mąż daje poczucie bezpieczeństwa nie lekarz który przez chwilę nas widzi w swoim życiu.W dzisiejszych czasach należy chodzić z partnerem do lekarzy na wizyty bo liczą się oni wtedy z pacjentką.Jak poszłam do lekarza z mężem to od razu dostałam skierowanie na badanie i był bardzo miły bo był mąż Wcześniej samej mi powiedział że mam prywatnie sobie zrobić.

jan
|

Ja byłem dwa razy przy porodzie i gdyby żona mi zakazała to bym poszedł do prostytutki w tym czasie bo pokazała że się ze mną nie liczy. Razem jesteśmy podczas badania ginekologicznego żony i udowadnia mi tym że się ze mną liczy i się mnie nie wstydzi u ginekologa.A od niedouczonych ginekologów którzy mnie chcą za parawan lub na korytarz żona ze mną odchodzi.Twierdzi że mają małą wiedzę lub złe zamiary.