Wirusowe zapalenie wątroby: czy grozi nam epidemia WZW C
wątroba,
wirus HCV,
wirusowe zapalenie wątroby,
WZW C,
żółtaczka typu C
Wirusowe zapalenie wątroby wywołuje HCV to wirus, który powoli i skrycie niszczy wątrobę. Wirusowe zapalenie wątroby to choroba, która dotyczy milionów ludzi, ale tylko nieliczni wiedzą, że na nią chorują i zarażają innych! Na żółtaczkę typu C leczy się niewielu.
Światowa Organizacja Zdrowia uznała wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C), chorobę wywoływaną przez wirus HCV, za jedno z największych światowych zagrożeń epidemiologicznych. Eksperci biją na alarm, ale w praktyce niewiele z tego wynika. Nie ma powszechnie dostępnych badań przesiewowych, a świadomość społeczna na temat żółtaczki typu C jest bardzo niska. Dlaczego zakażenie wirusem HCV jest tak niebezpieczne? Czy usprawiedliwione są obawy na temat zagrożeń, które określa się jako wirusową bombę zegarową? Nie ma w tym przesady. Zakażenie przebiega bezobjawowo albo manifestuje się dolegliwościami typowymi dla przeziębienia, bólem głowy i osłabieniem. U 20 proc. osób dochodzi do samoistnego wyleczenia, jednak aż w 80 proc. przypadków zakażenie przechodzi w postać przewlekłą i w ciągu 20–30 lat u 20–30 proc. chorych rozwija się marskość wątroby. Każda jej postać, niezależnie od pierwotnej przyczyny, grozi rozwojem nowotworu (może pojawić się rak wątrobowo-komórkowy). Dlatego wirus zapalenia wątroby typu C został zaliczony do karcynogenów klasy I. Zagrożenie ze strony HCV wynika z dużego rozprzestrzenienia wirusa, braku czynnej profilaktyki w postaci szczepionki (jest na HBV) i nikłego odsetka osób zdiagnozowanych.
Wirusowe zapalenie wątroby: winny wirus HCV
Wirusowe zapalenie wątroby (potocznie żółtaczka typu C) jest chorobą zakaźna wywołaną przez wirus Hepatitis C Virus, w skrócie HCV. Wykryto go niedawno – w 1989 r. Występuje w 6 odmianach, zwanych genotypami. Na świecie, podobnie zresztą jak w Polsce, dominują zakażenia genotypem 1 (u nas to 90 proc. przypadków), a w dalszej kolejności 2 i 3. HCV jest małym, jednoniciowym wirusem spokrewnionym z wirusem żółtej gorączki. Jest wrażliwy na działanie wysokiej temperatury i formaliny (często używanej do dezynfekcji). Jego siła polega na szybkich mutacjach, co pozwala mu skutecznie oszukiwać układ immunologiczny i bezkarnie rozprzestrzeniać się w komórkach wątroby. Jest on zaliczany do grupy wirusów pierwotnie hepatotropowych, czyli takich, których celem jest atak na komórki wątrobowe i zapalenie wątroby. Bardzo rzadkim objawem zakażenia jest zażółcenie skóry i białkówek oczu, dlatego kojarzenie WZW C z żółtaczką jest błędem. Według danych WHO liczba zakażonych wirusem HCV na świecie waha się od 170 do 300 mln. Każdego roku ta grupa powiększa się o kolejne 3–4 mln. W Polsce, według szacunków Polskiej Grupy Ekspertów HCV, popartych niedawnymi badaniami epidemiologicznymi, zakażonych jest ok. 730 tys. osób, przy czym zdiagnozowanych do tej pory zostało jedynie ok. 50 tys. Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH w pierwszym półroczu 2010 r. zarejestrowano 1136 przypadków zachorowań na WZW C. Jednak oficjalne dane nie odzwierciedlają rzeczywistej liczby zakażeń. Kilkaset tysięcy Polaków nie wie, że jest zakażonych, i może nieświadomie przekazywać wirusa kolejnym osobom.
Realne zagrożenie
Jeżeli nie zostaną podjęte szybkie działania w kierunku zdiagnozowania jak największej liczby zakażonych, w ciągu 20 lat u ok.150 tys. przewlekle zakażonych pojawią się późne następstwa WZW typu C. W Polsce może to przybrać dramatyczny wymiar społeczny i fi nansowy.
Jak uniknąć HCV
Nie ma szczepionki, która chroniłaby przed WZW typu C. Dlatego należy do minimum ograniczyć sytuacje, w których może dojść do zakażenia.
- Jeśli poddajesz się zabiegowi, nawet drobnemu (np. zastrzyk, zmiana opatrunku), pilnuj, by był wykonywany w ochronnych rękawiczkach, które powinny być zmieniane po każdym pacjencie.
- Nie korzystaj z usług w gabinetach kosmetycznych i studiach tatuażu, gdzie nie są rygorystycznie przestrzegane zasady higieny (np. igły nie są jednorazowego użytku, a narzędzia nie są sterylizowane).
- Nie pożyczaj nikomu ani od nikogo osobistych przyborów, takich jak narzędzia do manikiuru, depilator, maszynka do golenia.
Wirus HCV: zakażenia najczęściej w szpitalach i przychodniach
Głównym czynnikiem ryzyka zakażenia są kontakty ze służbą zdrowia. Do niedawna zakażenie HCV było nazywane potransfuzyjnym. Wydawało się, że od chwili wprowadzenia restrykcyjnej kontroli dawców krwi problem zniknie. Tak się nie stało. Za 80 proc. zakażeń HCV w Polsce nadal odpowiadają placówki służby zdrowia! Do przeniesienia (transmisji) zakażenia dochodzi głównie w wyniku niestarannie wykonanych drobnych zabiegów medycznych, np. badania krwi, zabiegów endoskopowych czy stomatologicznych. U podstaw tych zakażeń leży nieprzestrzeganie procedur sanitarnych przez pracowników medycznych. Wśród łamanych przez placówki służby zdrowia procedur, które sprzyjają transmisji zakażeń, Główny Inspektor Sanitarny wymienia wielokrotne stosowanie sprzętu jednorazowego użytku, nieskuteczną sterylizację i dezynfekcję, używanie do dezynfekcji niewłaściwych lub zbyt rozcieńczonych preparatów, rezygnowanie z wyjaławiania aparatury. Pozostałe 20 proc. zakażeń to skutek dożylnej narkomanii i zabiegów upiększających (kolczyki, tatuaże). Ryzyko transmisji zakażenia drogą seksualną jest niewielkie (ok. 0,9 proc.). Osobom, których partnerzy seksualni są zakażeni, nie zaleca się żadnej dodatkowej ochrony. Nie można zarazić się drogą kropelkową, przez całowanie, korzystanie z tej samej toalety czy sztućców, spożywanie dań przygotowanych przez osobę zakażoną. W Polsce lekarze podstawowej opieki zdrowotnej wciąż nie mają prawa wystawiać skierowań na badanie krwi w kierunku HCV. Jeżeli lekarz podejrzewa, że pacjent może być zakażony (ma świeży tatuaż, wiele kolczyków), może go skierować do specjalisty chorób zakaźnych, który zleci badanie. Na taką wizytę czeka się wiele miesięcy. Nie wyszukuje się też u nas w sposób aktywny osób zakażonych. Wobec małej liczby tych, którzy poddają się badaniom na obecność wirusa HCV, ryzyko zakażenia jest o wiele większe, niż można to sobie wyobrazić. Wszystko rozbija się o pieniądze. Wykrycie wirusa pociąga kolejne wydatki na badania diagnostyczne oceniające stan wątroby, kwalifikację chorych do leczenia i samą farmakoterapię. To spore kwoty, bo leki stosowane w terapii jednego chorego na WZW C kosztują średnio 40 tys. zł rocznie. Do tego trzeba dodać koszty pobytu w szpitalu i wynagrodzenie personelu, czyli kolejne 20 tys. zł. Zbyt późne rozpoznanie zakażenia przekreśla szanse na leczenie farmakologiczne. Jedynym ratunkiem dla chorego może być wtedy przeszczep wątroby, jego koszt sięga 260 tys. zł
Wirusowe zapaleniewątroby: potrzebne badania profilaktyczne i przesiewowe
Wdrażając skuteczny program badań przesiewowych i zwiększając dostęp do diagnostyki i leczenia przewlekłych WZW C, Polska mogłaby zaoszczędzić w ciągu najbliższych 7 lat ponad 30 mld zł. Eksperci z Centrum Studiów nad Polityka Europejska w Brukseli obliczyli bowiem – na podstawie danych z Polski i innych 16 państw Europy Środkowej oraz WNP – ze koszty leczenia powikłań WZW C są od 13 do 29 razy wyższe niż koszty leczenia wczesnych stadiów choroby. Jak wynika z dużego badania epidemiologicznego (przeprowadzonego wśród 26 tys. osób), ponad 250 tys. Polaków powinno jak najszybciej zacząć leczenie. Tymczasem aktualne finansowanie diagnostyki i terapii zakażeń HCV umożliwia leczenie mniej niż 5 tys. osób rocznie.
Podoba ci się artykuł? Poleć innym
autor: Anna Jarosz
konsultant: prof. Andrzej Horban
zdjęcia: Photos.com
aktualizacja: 22.07.2011