Najpopularniejsze wyszukiwania: brak
0

poradnikzdrowie.pl

Zdrowie

Szpiczak mnogi pokonać wroga - aktywność fizyczna, analiza krwi, badania krwi, choroba, dieta

Szpiczak mnogi pokonać wroga

Szpiczaka mnogiego na początku łatwo pomylić z przeziębieniem. Dopiero badania krwi ujawniają z jakim przeciwnikiem mamy do czynienia. To choroba nowotworowa, ale w porę wykryta daje się opanować.


Do niedawna szpiczaka rozpoznawano głównie u osób starszych. Niestety, statystyki z ostatnich lat wskazują na niepokojącą tendencję – coraz częściej chorują ludzie poniżej 55. roku życia. W Polsce na szpiczaka mnogiego choruje ok. 6 tys. osób, nieco częściej występuje u mężczyzn. Rocznie rejestruje się 1,5–2 tys. nowych zachorowań. Choroba rozwija się w szpiku (przede wszystkim w kościach kręgosłupa, czaszki i żeber), a zmiany mają zazwyczaj charakter rozsiany – stąd nazwa szpiczak mnogi. Wywołuje go nowotworowy rozrost komórek plazmatycznych obecnych w szpiku kostnym. Wypierają one zdrowe komórki, powodując stopniowe niszczenie kości. Proces ten nazwany jest osteolizą nowotworową. Powstają ubytki, które sprzyjają złamaniom kości. Białko produkowane przez komórki szpiczakowe przedostaje się do krwi, co prowadzi do niewydolności nerek. A ponieważ szpik odpowiada też za produkcję krwinek czerwonych i ciał odpornościowych, chorzy często mają anemię i są podatni na infekcje.

Nietypowe objawy utrudniają rozpoznanie

Niestety, objawy szpiczaka są mało charakterystyczne i dlatego wykrywa się go przypadkowo. Na początku mogą to być stany podgorączkowe, nieuzasadnione chudniecie, brak apetytu, nocne poty czy nawracające zakażenia. Występują też bóle kości, dość często w okolicy lędźwiowej, uporczywe bóle głowy (mylone z migrenowymi), uczucie ciągłego zmęczenia oraz ogólne osłabienie.
Z czasem pojawia się coraz więcej symptomów pozornie niemających ze sobą związku. Postępujące niszczenie kości sprzyja złamaniom (także tym samoistnym). W procesie degradacji kości następuje uwalnianie wapnia, który przedostaje się do krwi. Może to w konsekwencji prowadzić do zaburzeń w pracy mózgu i serca. W wyniku upośledzenia liczby i aktywności komórek produkujących erytrocyty pojawia się niedokrwistość. Natomiast w narządach wewnętrznych, np. w nerkach, gromadzą się nierozpuszczalne białka, które upośledzają ich prace. Ponieważ dolegliwości dotyczą różnych narządów, chorzy na szpiczaka szukają pomocy u wielu lekarzy – internistów, ortopedów, reumatologów. Bezskutecznie. Kiedy wreszcie trafiają do hematologa (specjalista chorób krwi), może on po przeprowadzeniu badań postawić właściwą diagnozę.

Proste badania dadzą odpowiedź

Każdy chory podejrzewany o szpiczaka mnogiego musi przejść wiele badań. Najpierw wykonuje się te, które mogą potwierdzić lub wykluczyć chorobę. Następne określają stopień zaawansowania procesu nowotworowego i pomagają podjąć decyzje co do sposobu leczenia.

  • Analiza krwi – charakterystyczne jest przyspieszone OB (ponad 100 mm/h), podwyższony poziom wapnia, duże ilości nieprawidłowego białka, a także białka prawidłowego z wyraźną obecnością przeciwciał typowych dla szpiczaka. O zaawansowaniu i agresywności choroby świadczy również wysokie stężenie beta-2-mikroglobuliny. Ponadto obserwuje się niedokrwistość i zmniejszenie liczby płytek krwi.
  • Analiza moczu – ma ocenić funkcjonowanie nerek. A zatem bada się poziom kreatyniny, mocznika i kwasu moczowego oraz stężenie wapnia. Ważny jest również poziom tzw. białka Bence’a-Jonesa, na które składają się przesączone razem z moczem części przeciwciał. W zaawansowanej chorobie często występuje białkomocz.
  • Badanie kości – najczęściej wykonuje się badanie radiologiczne oraz densytometrię. Zdjęcia RTG pokazują charakterystyczne ubytki (tzw. dziury serowe) w kościach, nazywane ogniskami osteolitycznymi. Są to miejsca, w których szpiczak zniszczył kość. Ubytki w kościach potwierdza się densytometrią. Czasem konieczny jest jeszcze rezonans magnetyczny lub tomografia komputerowa, aby precyzyjnie rozpoznać wszystkie zniszczone przez chorobę fragmenty kości.
  • Biopsja szpiku – pozwala ujawnić rozmiary nacieków złożonych z komórek plazmatycznych oraz określić odsetek komórek nowotworowych w szpiku. Szpik do badania pobierany jest zazwyczaj z mostka.

dr Grzegorz Luboińki, onkolog

Szpiczak mnogi to przewlekła choroba układu krwiotwórczego. Jej pierwszy etap jest bezobjawowy, natomiast kolejne mogą prowadzić do rozwoju przewlekłej niewydolności nerek, patologicznych złamań kości oraz niewydolności szpiku. Dlatego ważne jest szybkie rozpoznanie schorzenia, by w porę rozpocząć odpowiednią terapię. Łatwiej byłoby, gdyby lekarze pierwszego kontaktu mieli możliwość częstszego zlecania badań podstawowych, np. OB.
Podstawą leczenia szpiczaka jest chemioterapia, która niszczy komórki nowotworowe w szpiku. Może być wspomagana autologicznym przeszczepieniem macierzystych komórek krwiotwórczych, które przywraca możliwość wytwarzania prawidłowych krwinek. U niektórych chorych, kiedy leczenie to jest nieskuteczne, stosuje się leki, np. talidomid lub bortezomib (Velcade).

Nie tylko chemia, czyli wybór najlepszej terapii

Wybór metody leczenia jest uzależniony od wielu czynników, m.in. wieku, ogólnego stanu zdrowia oraz stopnia, w jakim choroba upośledza życie chorego. Szpiczaka leczy się chemioterapią, której zadaniem jest zniszczenie komórek nowotworowych. U 60–70 proc. chorych do zahamowania postępu nowotworu, prowadzi chemioterapia doustna. Dla każdego pacjenta indywidualnie dobiera się kombinację odpowiednich leków w tabletkach.
W bardziej zaawansowanych stadiach choroby chemioterapia łączona jest z przeszczepem szpiku albo komórek macierzystych szpiku kostnego. Aby zahamować proces niszczenia kości, często stosuje się radioterapie oraz przeprowadza operacje ortopedyczna, która polega na usunięciu fragmentu kości zaatakowanego przez nowotwór i wszczepieniu w to miejsce kości od dawcy (z banku kości) lub specjalnej protezy.

Codzienna dawka ruchu wspomaga leczenie

W utrzymaniu sprawności fizycznej i ogólnego dobrego samopoczucia bardzo pomocny jest ruch. Tym chorym, którzy nie maja mocno uszkodzonych kości, poleca się pływanie, jogę, ćwiczenia wzmacniające i rozciągające oraz rower. Natomiast osoby mniej sprawne powinny mimo wszystko jak najwięcej spacerować na świeżym powietrzu. To wystarczy, żeby poprawić krążenie, pracę serca, dotlenić organizm i wzmocnić mięśnie, układ kostny i krążenia oraz podnieść odporność organizmu.
Jednak bez przesady. Zbyt intensywna gimnastyka czy nadmierny wysiłek zwiększają ryzyko złamań i mogą osłabić organizm. Wystarczy ćwiczyć 15–20 minut dziennie, ale systematycznie. Najlepiej na świeżym powietrzu lub przy otwartym oknie.

Prawidłowa dieta pozwala zachować dobrą formę

W codziennej diecie chorego nie może zabraknąć warzyw, owoców i chudego mięsa. Natomiast unikać należy tłuszczów zwierzęcych, produktów wysoko przetworzonych z wieloma dodatkami smakowymi i barwnikami. Trzeba bezwzględnie zrezygnować z alkoholu, ponieważ osłabia układ odpornościowy i sprzyja wydalaniu witamin z grupy B. Zakazane jest palenie papierosów, które niszczą antyoksydanty pomocne w zwalczaniu komórek nowotworowych. Ze względu na ryzyko uszkodzenia nerek należy także unikać dużych dawek witaminy C (m.in. owoce i soki cytrusowe).
Dla utrzymania dobrej formy konieczne jest zachowanie właściwych proporcji pomiędzy ilością białka, węglowodanów a tłuszczów. Najwłaściwsze jest stosowanie schematu – 5 porcji produktów zbożowych, 4 porcje warzyw, 3 owoców, 2 nabiału oraz 1 mięsa lub ryb. Tak zaplanowane menu wzmacnia układ odpornościowy, bo dostarcza optymalnych ilości węglowodanów, witamin, minerałów i aminokwasów niezbędnych do jego regeneracji.

Wypoczynek i dobry humor podnoszą odporność

W leczeniu każdej choroby nowotworowej ważne jest nastawienie pacjenta do terapii. To, co nazywamy pozytywnym myśleniem, w wielu sytuacjach może zastąpić niejedno lekarstwo. Dlatego chorzy na szpiczaka mnogiego powinni spać co najmniej 8 godzin, by nie nadwerężać układu odpornościowego. W ciągu dnia także warto uciąć sobie krótką drzemkę. Aby nie osłabiać odporności, należy unikać stresów, wiadomo bowiem, że hormony wydzielające się w sytuacjach stresowych osłabiają układ immunologiczny. Im więcej dobrego nastroju, drobnych przyjemności, odprężających zajęć, tym wolniejszy rozwój choroby, tym mocniejszy system obronny organizmu. Stosowanie się do tych zasad wielu osobom pozwala przez długie lata prowadzić normalne życie.

 

 

autor: Anna Jarosz (miesięcznik "Zdrowie")
zdjęcia: Jupiterimages

aktualizacja: 27.07.2010

Sklep on line
  • powrót
  • drukuj
  • poleć znajomemu

Komentarze (46) :

x | 09.09.2010 godz 17.14

NADZIEJA

U mojego Taty 6 lat temu wykryto szpiczaka. On wciąż żyje i się leczy.

CORKA | 09.09.2010 godz 09.08

O BOŻE

MOJA MAMUSIA TEŻ MA SZPICZAKA JAK POCZYTAŁAM CO TO JEST JESTEM KOMPLETNIE ZAŁAMANA WCIĄŻ PŁACZE. NIEWIEM CO DALEJ. MUSI WYGRAC Z CHOROBĄ MATRZECH WSPANIAŁYCH WNUKÓW JEJ NIE MOŻE ZABRAKNĄC.

anna sosnowiec | 12.08.2010 godz 20.10

szpiczak

dzis 12.08 2010 dowiedziałam sie że moja tesciowa ma szpiczaka. dopiero postawiona diagnoza. latami była spuchnieta, bolał kregosłup. nikt nie pomyslał co to moze byc. po wielu latach lekarz wykrył szpiczaka. szok.

AGNES | 06.08.2010 godz 22.25

WITAM!!

WITAM SERDECZNIE WSZYSTKICH!!PRZYKRE ALE TEŻ MOJA RODZINA MIAŁA DO CZYNIENIA ZE SZPICZAKIEM...CIĘŻKO MI SIE OTYM MÓWI.....MOJA KOCHANA MAMUSIA WALCZYŁA Z NIM 5 LAT I NIE UDAŁO SIE...POKONAŁ JA,,DO DZIŚ MAM PRZED OCZAMI JA CIERPIAŁA,NAWET MORFINA NIE POMAGAŁA..WSPÓŁCZUJE WSZYSTKIM RODZINĄ CO PRZEŻYLI TO CO JA..TO STRASZNA CHOROBA,,ALE LUDZIE NIE PODDAWAJCIE SIE WALCZCIE Z TYM GÓWNEM!!POZDRAWIAM

ewa | 23.06.2010 godz 23.34

szpiczak mnogi-plazmocytom

od 2 miesiecy znam diagnoze- po biopsji-plazmocytom-(po polsku szpiczak mnogi)stadium IA-nie jestem jeszcze leczona.jestem pod obserwacja,badania co trzy miesiace,Czy ktos z Panstwa zna osobiscie kogos kto zyje jeszcze (i jak juz dlugo)w stadium AI?czy w tej chorobie zdazaja sie "Cuda".Jak zyc?co robic?aby pozostac jak najdluzej w tym stadium choroby?Moze cos z medycyny niekonwencionalnej?prosze mi cos doradzic.Mieszkam poza granicami Polski i z polonia mam maly kontakt.A o tej chorobie to prawie nikt nie slyszal.

Kamila | 22.06.2010 godz 23.29

mam dwie osoby w rodzinie chore na szpiczaka

Witajcie. Powiem krótko - 4 lata temu moja babcie ta choroba zabrała w przeciągu dwóch miesięcy (miała 64lata), a miesiąc temu rozpoznano tą samą chorobę u mojego ojca ( 46 lat, syn babci). U taty wykryto to przypadkowo, gdy poszedł do reumatologa ponieważ bolały go stawy. Podstawowe badania wykazały śladowe ilości białka we krwi (znak rozpoznawczy szpiczaka). Obecnie tata przechodzi serie badań lecz nie wiadomo co będzie dalej... Jestem przerażona!

ona | 17.06.2010 godz 15.57

;(

Mój mąż też przegrał walkę z tą chorobą, na początku stycznia postawiono diagnozę szpiczak a ostatniego dnia lutego odprowadziłam go na tamten świat, a mieliśmy tyle planów, miał takie wielkie wsparcie, tyle osób go kochało i pomagało mu walczyć a jednak Bóg chciał inaczej odbierając mi ukochana osobę i osierocając 5letniego syna...życie jest niesprawiedliwe ;(

gabi | 09.06.2010 godz 20.39

do sewa

zycze ci duzo wytrwalosci

Nasia | 01.06.2010 godz 18.04

Szpiczak Mnogi

Dziękuję za słowa wsparcia. Nikt nie powiedział że będzie lekko. :(

sewa | 20.05.2010 godz 18.16

szpiczak

jestem chora mam 21 lat umieram

Basia | 14.05.2010 godz 20.36

Do Nasi

Nasiu, współczuję Ci , tym bardziej, że babcia była Ci tak bliska. Ty byłaś jej z pewnością jeszcze bliższa. Dlatego Ona będzie zawsze z Tobą , w Tobie, poprzez to, co Ci przekazała: razem spędzone chwile, rady, poglądy, rzeczy, które Ją wciąż przypominają, a których widok boli, ale możesz się w nie wtulić, pozwolą Ci pamiętać o tej pięknej miłości. Z czasem ból wyciszy się, najgorsze sa pierwsze dni, tygodnie. Ból będzie odchodził, czasem wracał, ale to jest takie ludzkie. Jeśli wierzysz w świętych obcowanie, to Babcia zobaczy wiele z Twego życia i wiele przeżyje razem z Tobą, choć w innym, niż chciałabyś, wymiarze. Czasem musimy się cieszyć z zamienników, choć wolelibyśmy oryginały. Bedzie coraz lepiej, uwierz mi i życzę Ci dużo siły, bo za rok matura...

Nasia | 14.05.2010 godz 18.06

Szpiczak Mnogi

Witam. Szpiczaka mnogiego wykryto u mojej babci, całkiem przez przypadek. Z dnia na dzień babcia gasła. Najpierw zaczęła mówić od rzeczy, później przestała chodzić, mówić, jeść... Po 3 tygodniach w szpitalu, wysłano ja do Łodzi na chemię, niestety już po pierwszej dawce stwierdzono, że babcia nie przeżyje kolejnych dawek. Wiec odesłano ją z powrotem do szpitala w naszym mieście. Po kolejnych dwóch tygodniach spędzonych w szpitalu babci stan znacznie się pogorszył. Przestała poznawać ludzi. Zabralismy ją więc do domu, na własne życzenie. W domu babcia dostała tlen, posiłki przez sondę, lekarstwa. Byliśmy przygotowani na najgorsze i każdą chwilę spędzaliśmy przy łóżku babci. Pewnego dnia babcia przestawała oddychać, musieliśmy w tedy ją poruszyć, albo podnieść rękę, aby wzieła oddech. Na drugi dzień, od południa do 3 w nocy miałam dużur przy babci, wszyscy spali. Niestety zaraz po północy babcia zmarła, w ostatnich jej chwilach zdążyłam wszystkich obudzić. Babcia umarla wśród najbliższych. Nikomu nie życzę by kiedykolwiek musiał przechodzić to co przeszłam ja. Mija drugi miesiąc od kąd jej nie ma, a ja wciąż nie mogę w to uwierzyć. Jestem załamana, bo mam dopiero 18 lat, a mam myśl, że nie będzie jej na moim ślubie, ani nigdy.

gabi | 19.04.2010 godz 20.08

szpiczak mnogi

dzis sie dowiedziałam ze mój tesc na to zachorował pomuzcie

julia | 26.03.2010 godz 23.14

Do Patka

Ja absolutnie nie neguję ludzi pozytywnie myślących, wręcz przeciwnie ! Miałam tylko na myśli że nie każdemy z pozytywnym myśleniem się udaje. Morze poprostu źle wyraziłam swoje zdanie... Pozdrawiam i życzę wszystkim DUŻO ZDRÓWECZKA a Tobie Patka wszystkiego NAJ mam nadzieję że Wam się uda :)

joanna | 23.03.2010 godz 15.56

do Andrzeja ze Słupska

Może jeszcze wejdziesz na to forum. Ja się tu znalazłam, bo moja przyjaciółka ma podejrzenie szpiczaka i chciałam się czegoś dowiedzieć o tej chorobie. Twój post mi zaimponował, chciałabym zamienić z Tobą kilka słów, rzadko się spotyka ludzi o takim harcie ducha. Będę śledzić to forum, życzę Tobie i wszystkim pozostałym powrotu do zdrowia.

Patka | 16.03.2010 godz 19.47

Pozytywne myślenie i wiara dają nam siłę

Co do wypowiedzi Pani Juli. Rozumiem Pani ból po odejściu najbliższej osoby. Narcyz choruje na szpiczaka mnogiego (kategoria III) od 18 miesięcy, jest już po pierwszym przeszczepie. W kościach ma dziury jak ser szwajcarski.Gdyby nie jego pozytywne nastawienie do życia jak i jego najbliższych mógłby już zamawiać trumne.A tak mamy wiele planów na przyszłość. I wszyscy głęboko wierzymy że pokona to paskudztwo które zasiedliło się w jego kościach. Wielokrotnie słyszałam że jest to choroba nieuleczalna, że przeszczep to tylko takie odroczenie na 5 -7 lat....Ludzie dajcie nadzieje najbliższym!!!Cuda sie zdarzaja!

julia | 16.03.2010 godz 16.44

szpiczak

Co do wypowiedzi Andrzeja ze Słupska: Moja babcia też chorowała na szpiczaka i była "silna" psychicznie i podejście też miała OK. ale co z tego jak wszystkie kości miały "dziury" i same się "rozpadały" krążąc po organiźmie i przedostając się do krwi... miała zainfekowany cały organizm. Fakt że puźno go wykryli. I co tu po pozytywnym podejsciu do choroby ??? Dodam że była leczona przez półtora miesiąca (tyle trwała jej walka od momentu wykrycia do momentu gdy zmarła). Pozdrawiam

Patka | 16.03.2010 godz 01.52

Moja Miłość

Mój chłopak ma szpiczaka .W czerwcu ma miec drugi przeszczep.Wierze ze wszystko będzie dobrze...Mamy wiele planów.Od sierpnia chcemy zamieszkać razem, pojechac na wakacje, kupić psa i nareszcie pobrać się.Nie dopuszczam do siebie nawet takiej myśli że może tak wcześniej odejść.Kocham Narcyza jak nikogo wcześniej.Przede wszystkim dawajcie swoim bliskim jak najwięcej pozytywnej energii i miłości.Bo miłość w życu jest najważniejsza...tak powiedział Narcyz..

jola | 14.03.2010 godz 23.31

szpiczak mnogi

Zapomniała, dodac, że po miesiącu leczenia przerzuty były chyba na wszystkie narządy... KOSZMAR !!! Pozdrawiam wszystkich którzy chorują na tą chorobę. trzymajcie się i się nie dajcie!!!

jola | 14.03.2010 godz 23.20

szpiczak mnogi

19.12.2009r. pisałam że moja mamusia też choruje na szpiczaka... TERAZ mogła bym napisac chorowała [*] Dowiedzielismy sie o jej chorobie 04.12.2009 (w jej imieniny-fajny prezent co? trafic na onkologię w swoje imieniny ?) a trzy dni po swoich urodzinach już nie żyła... 9.01.2010r. o 8.09 dostałam telefon ze szpitala miejskiego-gdzie trafiła tydzień po wyjsciu z Onkologi w Warszawie (Ursynów), słowa z telefonu brzmiały mniej wiecej tak: -"Czy dodzwoniłam się do p. C..... - odpowiedziałam TAK -...ja dzwonie w sprawie p. P...... -ja mówię TAK O CO CHODZI i tu już zaczynam płakac bo nie wiem czy usłysze cos dobrego z drugiej strony słuchawki pani po drugiej stronie mówi - Pani mama umarła dzisiaj rano... nie wiem czy ta kobieta cos jeszcze mówiła bo upadłam na podłogę, wiem że powiedziała to tak jak by jej to wogule nie obeszło a może nawet ulżyło. Nigdy w życiu nie zapomne jak to powiedziała... nie zapomne jej głosu... Śmierc kogoś tak bliskiego i kochanego jest WIELKĄ TRAGEDIĄ... Powiem jedno NIGDY W ŻYCIU nie uwierze żadnemu lekarzowi - a już napewno nie rodzinnemu (nasza "p. doktor" leczyła mamę prawie do samego końca na cukrzycę) gdzie kobietka już od ładnych paru lat (ok.5-7) chorowała na raka!!! Onkolog stwierdziła jedno i powiedziała mi to prosto w oczy : - Trudno jest wykryc szpiczaka, niech mi pani wierzy, ale w takim stadium jak ma pani mama, lekarz rodzinny powinien zobaczyc to już po badniach krwi, tym bardziej że wczesniej nastąpiło samoistne złamanie kości ręki... I co wy państwo na to??? MAŁO JEST LEKARZY KTÓRZY SĄ Z POWOŁANIA, OJ MAŁO... STANOWCZO ZA MAŁO...

udi07 | 21.02.2010 godz 18.44

Szpiczk mnogi

witam. W maju 2009 babcia dowiedziała się że ma szpiczaka. Hematolog mówił że będzie ok, i podał chemię . W grudniu wysiadły jej nerki. jest dializowana co drugi dzień. moja mama nie wie co robić. hematolog z lublina olał sobie sprwe. kieruje tylko babcie na oddział wewnętrzny. a babcia ma straszne bóle w okolicach kręgosłupa.nie wiemy jak jej pomóc. pozdrawiam wszystkich

Gosia | 14.02.2010 godz 21.50

szpiczak

Mój tata zmarł we wrześniu 2009 na tą koszmarną chorobę.Był w kilku szpitalach i u kilku różnych specjalistów.Nierodzimej rasy lekarz rodzinny twierdził, że taka pogoda...Tata miał skrzętnie uporządkowaną historię chorób i badań w swoim 62-letnim życiu...jednak żaden z lekarzy wcale się tym specjalnie nie zainteresował(oprócz jednego ordynatora z kliniki urologicznej we Wrocławiu).Bardzo cierpiał...

andrzej słupsk | 05.02.2010 godz 04.17

szpiczak to nie wyrok

witam wszystkich, właśnie dzisiaj dowiedziałem się, że mam szpiczaka.W przyszły czwartek kładę się na pobranie szpiku i będę wiedział z czym walczę.Mam 54 lata i jestem mocny psychicznie.Wiem, że dam sobie radę z tą chorobą. Szpiczak to wróg, który zamieszkał w moim organiźmie i tylko pozornie silniejszy ode mnie. Przy dobrej współpracy z lekarzem można pokonać każdą chorobę, pod jednym warunkiem, że nastawimy się na tą walkę, jak do wojny, którą nie my rozpętaliśmy, a którą trzeba wygrać. Dzisiejsza diagnoza nic w moim życiu nie zmieniła. Jutro rano jak zwykle idę na basen do sauny i pomoczyć się w jakuzy z solanką.To mi zawsze dawało kopa do życia, bo sport i ruch w każdej chorobie pomaga.Wszystkim dotkniętym tą chorobą podpowiadam yście nie zamykali się w sobie, żyjcie normalnie jak przed diagnozą a procesz leczenia trzeba potraktować jek coś normalnego co w życiu się przytrafia. Tak jak grypę organizm zwalczy tak i szpiczak może. Wszystko jest w naszych głowach, w naszym nastawieniu pozytywnym do tej czy innej choroby.Liznąłem troszkę na studiach psychologii i wiem, ze leczenie trzeba zaczynać od rozmowy ze samym sobą.Przed leczeniem musimy odpowiednio nastawić swoją psychikę, a reszta do lekarzy należy. Tak właśnie pokonał ciężki przypadek raka Kamil Durczok. Ja też go pokonam i ja to wiem, ale zachęcam wszystkich dotkniętych tą chorobą do tego samego. Walczmy z tym wrogiem, do się go pokonać. Pozdrawiam

wiedzminka | 03.02.2010 godz 21.42

a terapie naturalne

Może warto, a nawet na pewno warto próbować również innych metod mniej konwencjonalnych. Niech lekarze robią swoje a my poszukajmy czegoś co wspomoże główne leczenie.

mundi52@op.pl | 30.01.2010 godz 15.41

kontakt

proszę HZ o kontakt do dr.Wierzbowskiej ,mieszkam w Łodzi i mam ten sam problem zdrowotny. dziękuję: mundi52@op.pl

Janka | 26.01.2010 godz 18.32

szpiczak mnogi to nie jest jeszcze wyrok

Od 8 lat walczymy z tą chorobą. Mój Mąż przeszedł dwa przeszczepy w klinice w Katowicach. Oczywiście zanim Go zdiagnozowano w 2002 r. minęło kilka miesięcy. Choroby była bardzo zaawansowana. Dawano Mu niewielkie szanse, ale walczyliśmy. Innej możliwości nie było. Nie wyobrażałam sobie życia bez Niego. Nawrót choroby był dla nas szokiem, wielkim zaskoczeniem, ale zmobilizowaliśmy się i znowu postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Czekaliśmy z nadzieją na kolejny przeszczep (chociaż było bardzo ciężko; chyba jeszcze gorzej niż za pierwszym razem, bo wtedy nie zdawaliśmy sobie do końca sprawy z tego, z czym przyszło nam walczyć-ale uwierzcie mi: diabeł nie taki straszny jak go malują). Minęły już dwa lata. Mąż jest pod stałą kontrolą Kliniki w Białymstoku, co miesiąca ma badania, bierze leki. Żyje i możemy codziennie cieszyć się z tego,że jesteśmy wciąż razem. Pojawiły się choroby towarzyszące, ale nie wykluczyły Go one z życia. Codziennie obserwuję Go i staram się wyłapać, czy wszystko jest w porządku, czy nie dolega Mu coś, z czym trzeba udać się do lekarza prowadzącego. Staram się pamiętać o tym, że może nastąpić kolejny nawrót choroby, ale nie pozwalam, by strach paraliżował mnie i zakłócał nam codzienne życie. Cieszymy się każdym kolejnym podarowanym nam dniem, a Mój Mąż dziękuje za trzecie życie i stara się je jak najlepiej wykorzystać. Walczcie o siebie, swoich bliskich. Nie pozwólcie, by choroba zwyciężyła.

Daniel | 23.01.2010 godz 10.24

szpiczak

Witam, moja mama wczoraj dowiedziala sie ze ma szpiczaka:( mam nadzieja ze poradzimy sobie z tym gównem i nie dlugo wszystko wroci do normy pozdrawiam wszystkich nie dajcie sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Basia z Sądeckiego | 12.01.2010 godz 14.22

Nie ufajcie lekarzom pierwszego kontaktu!!!

29.10.09r pisałam o póznej diagnozie mojej siostry przynajmniej o kilka lat. Leczona przez lejarza rodzinnego jeden Bóg wie na co, skierowanie do hematologa otrzymała od ortopedy gdzie badania wykazały z kim mamy do czynienia ale to wszystko za POZNO! ,przeżyła po zdiagnozowaniu i ja kimś tam leczeniu 11 miesięcy zmarła po tygodniowym po 29.10.09r pisałam o póznej diagnozie (przynajmniej o kilka lat) mojej siostry. Leczona przez lekarkę rodzinną jeden Pan Bóg wie na co latami i nic pewnie tak musi byc, w 2007r miała samoistne pęknięcie kręgosłupa i też bez reakcji ze strony niedouczonej lekarki, dopiero w styczniu 2009r ortopeda skierował na badania do poradni hematologicznej gdzie badania wykazały z kim mamy do czynienia. Jakoś leczona 11 miesięcy zmarła w szpitalu 28.12.09. Szukam pomocy w rozwikłaniu zagadki na co była leczona moja siostra.

jola | 19.12.2009 godz 01.10

szpiczak mnogi

Moja mamusia też choruje na tego cholernego szpiczaka, jeszcze nie wiadomo co będzie, bo wykryto go dopiero w grudniu tego roku, lekarze mówią że jest to już 3 okres, ma "zrzarte" wszystkie kości,łącznie z czaszkową a najbardziej kości prawego biodra. Bardzo cierpi bo jest to straszliwy ból - nawet morfina jej nie pomaga. Dla mnie najgorsza jest bezradnośc, bardzo chciała bym jej pomóc a nie mogę... Nie wiem ile jeszcze będzie żyła. Z jednej strony chciała bym żeby jak najdłużej,bo ją bardzo kocham, z drugiej zaś żeby nie cierpiała... A to wszystko dzięki "kochanej" rodzinnej p.doktor J., która za każdym razem kiedy mama do niej poszła i mówiła że boli biodro,krzyż, ramię, że nie ma apetytu,że chudnie a na koniec jeszcze to złamanie ręki... ta przepisywała jej Ketonal a jak mama wspomniała o szczegułowych badaniach, to p.doktor twierdziła że nie ma potrzeby takowych robic, wystarczą na cukier,bo to napewno cukrzyca :( Żeby nie inna p.doktor K. , która kazała zrobic wszystkie możliwe badania i na koniec skierowała na Onkologię do Warszawy, to mamusia by pewnie umierała w tym cholernym bólu i nie wiedziała dlaczego. A najlepsze z tego wszystkiego jest to że dr.J. do końca leczyła mamę na cukrzycę (której nie ma) , pomimo wpisu dr.K. o podejrzeniu nowotworu złośliwego (C40) CZEKAMY I MAMY NADZIEJĘ ŻE BĘDZIE DOBRZE

hz | 13.12.2009 godz 18.37

w 2002 r. miałem pierwszy przeszczep szpiku a w 2006 drugi

mam to szczęście ze trafiłem na doktor Agnieszkę Wierzbowską w Łodzi , to ona nadal mnie leczy i czuje się dobrze, innym życzę by jak ja trafiali na dobrych lekarzy

ewa | 13.12.2009 godz 16.01

szpiczak

moja ciocia zmarła przed miesiącem w wieku 51lat miała biegunki ,wymioty myślałyśmy że to zatrucie aż do chwili gdy w szpitalu zrobiono badania i okazało się że to nerki nie pracują.Po dializach słabła i nikła nam tak szybko że dla całej rodziny to był szok w sandomierskim szpitalu nie mogli postawić diagnozy dlaczego tak się stało w przypadku nerek.Dopiero w Lublinie wykryto po pobraniu drugi raz szpiku że to szpiczak mnogi bardzo cierpiała .Życzę wszystkim zdrowia trzymajcie za mnie kciuki bo w styczniu idę na operację mięśniaków i torbieli jajnika ewa 36lat

ryton | 06.12.2009 godz 21.01

kontakt do hematologa w warszawie

mój tata do nie dawna okaz zdrowia w zeszłym tygodniu po serii badań - diagnoza , ktorej on jeszcze nie zna - szpiczak mnogi , poszukuję kontaktu do lekarza , w warszawie lub poza , który pokieruje dalszą diagnostyką i leczeniem

Ania z Warszawy | 29.11.2009 godz 23.31

szpiczak

Moja mam również chorowała na tę chorobę.Od postawienia diagnozy do najtragiczniejszego dnia w moim życiu były zalednie 3 miesiące.Zmarła po 2 dawce chemii. Najpierw przez kilka miesiecy leczono ją ortopedycznie. To wyjątkowo tragiczna choroba - walczyła z całych sił, ale przegrała. Wam, chorym, życzę długich lat życia z tą chorobą.

Zdz.30.10.2009 | 30.10.2009 godz 08.48

szpiczak mnogi

Mąż mój jest również chory na szpiczaka, jest 6 lat po przeszczepie i czuje się dobrze.Ma pozytywne myślenie.I tylko co 6 tygodni jeździ na kroplówkę (pamifos). A kiedyś,kiedy zaczął chorować chudł w oczach, cera szara i b.złe samopoczucie.Chorobę wykryto na ortopedii, gdzie trafił z powodu silnych bóli kości. I całe szczęście, że tam trafił, bp lekarz rodzinny leczył na korzonki. Pozdrawiam wszystkich zmagających się z tą chorobą i życzę zdrowia i pozytywnego myślenia.

Basia z Sądeckiego | 29.10.2009 godz 17.14

Póżna diagnoza

Artykuł b.dobry, krótki ale zawierający podstawową informację o przykrej i b.bolesnej chorobie,Moją siostrę zdiagnozowano przynajmniej o kilka lat za póżno tj. w lutym w tym roku, a leczyła się kilka lat bez rezultatu.Obecnie jest w trakcie leczenia. Ten artykuł winien wiesiec w gabinetach lekarzy pierwszego kontaktu. Pozdrawiam z pięknej sądeczyzny

renciu | 02.10.2009 godz 14.15

szpiczak

Witam, właśnie przed chwilą padła diagnoza, moja mamusia ma szpiczaka, do tego dwa złamane kręgi kręgosłupa i skierowanie na onkologię:((((

mg | 02.10.2009 godz 10.53

szpiczak mnogi

mój tata,też zachorował na szpiczaka gdy usłyszałam diagnozę wydaną przez lekarza nie mogłam uwierzyć to nie prawda dlaczego ? znajduje się na onkologii ,wielki mam żal do lekarzy z przychodni że nawet nie zdobyli się zlecić w bólach człowiekowi żeby wykonać jakieś badania. sama zrozumiałam że muszę pomyśleć o wykonaniu tych badań była to morfologia podstawowa i OB .SZOK OB po1h 140 mmm HGB < WBC niskie a HCT26,0%, czekamy ,z całą rodziną czy wygramy MAM NADZIEJĘ że TAK

ania | 19.09.2009 godz 23.03

Szpiczak Cierpienie człowieka bezradnego

moja mama choruje na szpiczaka od 4 lat i jest teraz w ostatniej fazie choroby. od początku miała kłopoty z dostaniem chemioterapii gdyż znalazła się w szpitalu na oddziale wew. sama pojechałam do NFZ i poprosiłam o Pozwolenie na chemioterapię. nie otrzymała mama leku talidomidu, kótry refunduje NFZ. Póżniej mama leczyła sie u hematologa chemią doustną lecz też nie otrzymała talidomidu a dziś jest juz 3 tydzień w szpitalu w bardzo cieżkim stanie podziwiam mame ze w okropnym cierpieniu jest bardzo spokojna a przy tym pogodna.....

Kazimierz Wrocław 12.08.2009 | 12.08.2009 godz 03.14

Szpiczak

Dziś wiem, że choroba ta przyszła do mnie w 1999 roku. Diagnoza i leczenie od czerwca 2003 roku. przez chemioterapię w późnym etapie choroby. Leczenie długie i uciążliwe. Systematyczna kontrola i badania. Po przerwie znowu trzy cykle CVMBP. Mam 68 lat, wspaniałą rodzinę i to co najważniejsze w każdej chorobie a tej szczególnie mocną psychikę. Nie boję się choroby, nie płaczę i nie narzekam. Śmierć na pewno przyjdzie ale ja na nią nie czekam. Pozdrawiam wszystkich. Ufajcie swoim lekarzom. Każdy chory to inne leczenie.

dana 07 07 2009 | 08.07.2009 godz 06.40

szpiczak mnogi

moj maz zmarl na ta chorobe mial 51 lat w 1990r corowal 3 miesiace po bipsji 2 tygodnie zmarl nie bylo lekarstwa ja sie boje bo mam podobne objawy okropny bol prawej nogi

ania | 06.07.2009 godz 20.54

szpiczak mnogi

moja mama tez chorowala na szpiczaka niestety walke przegrala! miesiac temu odeszla w bardzo duzym cierpieniu to byl bardzo przykry widok dla mnie corki czlowiek patrzy i nic nie moze zrobic! Do konca miala bardzo duzo sily i walczyla do konca walczyla! pozdrawiam wszystkich chorych nie dajcie sie tej chorobie warto walczyc!

jadwiga | 02.07.2009 godz 21.34

szpiczak mnogi

jestem po przeszczepie komórek macierzystych ale boję się jak choroba będzie dalej przebiegać mam 41 lat

gosia | 25.05.2009 godz 23.04

witam

witam, mam synka który ma 6 lat, niedawno sie dowiedzielismy całkiem przez przypadek że lekarze podejrzewają u niego szpiczaka mnogiego, jestem załamana :( mam tylko nadzieję że to naprawde będą tylko podejrzenia.

Dorota | 10.01.2009 godz 17.52

szpiczak mnogi

witam Dorota,2009.01.09 przedwczoraj usłyszałam diagnozę stanu zdrowia mojego brata. początek jest straszny, potem stopniowo zaczęłam się oswajać z chorobą,zdałam sobie sprawę że jeśli się nie podźwignę nie będę w stanie jemu pomóc.następuje wtedy mobilizacja psychiczna i przejście do nasępnego etapu życia którego celem jest pomoc,wsparcie,i siła jaką chcę Jemu dać do walki. Pozdrwiam wszystkich, którzy podejmują taką walkę.....

Judyta | 04.01.2009 godz 12.54

witam

moja mama tez miala szpiczaka , dzięki lekowi o nazwie busolfan choroba zatrzymala sie na 10 lat , po tym okresie choroba nabrala exspresowe tempo najpierw serce potem zapalenia pluc, niewydolnosc nerek i powoli zycie mojej mamy zgaslo. najgorsze jest to ze nasz NFZ mysli o nierefundowaniu tych lekow przeciez takie leki kosztuja majatek nie wiem kogo bedzie na to stac. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.

Danka z Warszawy | 02.11.2008 godz 23.37

Szpiczak mnogi

Uważam, że to dobry artykuł. Dość krótki ale zawarty w nim temat pozwala na zapoznanie się ze szpiczakiem.Napewno wiele osób, które są chore czytało już nie jeden taki artykuł i może porównać. Mam 48 lat a szpiczaka od 3 lat. Przeszczep się udał ale nie na długo,już po pięciu miesiącach był nawrót choroby. W tej chwili jestem po rocznym leczeniu talidomidem. Mogę powiedzieć, że w moim przypadku leczenie bez rezultatów. Czekam na nowy lek Revlimid - być może to on przyniesie mi ulgę. Pozdrawiam wszyskich chorujących na szpiczaka - nie poddawajcie się.

więcej komentarzy na forum.poradnikzdrowie.pl

Dodaj komentarz:

Nick
Tytuł
Treść komentarza
 

gdzie szukać pomocy?

Osoby chorujące na szpiczaka mogą szukać wsparcia i pomocy w Stowarzyszeniu Pomocy Osobom Chorym na Szpiczaka, ul. Kołobrzeska 50 p. 6, 10-434 Olsztyn, szpiczak@szpiczak.org.pl

problem?

    Łagodzenie objawów

    Przy osłabieniu spowodowanym anemią stosuje się transfuzje krwi, a przy łagodniejszej postaci niedokrwistości – erytropoetynę. Jest to hormon peptydowy, który stymuluje namnażanie się czerwonych krwinek w komórkach macierzystych szpiku.

  • Przy bólach kości skuteczne są plastry przeciwbólowe. Chorym podaje się również pochodne morfiny. Łagodzenie bólu jest ważne, ponieważ pozwala poruszać się.
  • Przy nawracających infekcjach stosuje się antybiotyki lub podawaną dożylnie immunoglobulinę wspomagającą układ odpornościowy w walce z drobnoustrojami.
newsletter

Co tydzień bezpłatny serwis newsów nie tylko o zdrowiu, urodzie, odchudzaniu...

zapisz się na newsletter
nasze blogi

Jeśli nie teraz - to kiedy!

O tym - jak pewna Owca zdobywa swoje marzenia. Moje zycie - to moje wybory, moje marzenia - jednym z tych marzreń jest ...

załóż bloga