Rak skóry: od pieprzyka do czerniaka
czerniak,
pieprzyk,
rak skóry,
słońce,
znamiona
Najpierw był pieprzyk o nieregularnym kształcie, potem zniknął, pozostała po nim biała plamka. Po kilku miesiącach znamię powróciło, ciemniejsze i w towarzystwie krostki - opowiada pani Bożena, która wygrała walkę z nowotworem. To był rak skóry - czerniak.
O rozmowę na temat choroby zabiegałam wiele razy. Ale ciągle powtarzała: „Jeszcze nie teraz. Nie mogę o tym mówić”. Sytuacja się zmieniła. – Kilka tygodni temu na czerniaka zmarła moja dobra koleżanka. Nie chcę dalej milczeć. Opowiem, co przeżyłam – mówi na dzień dobry Bożena Grela. – Może to uświadomi dziewczynom, że ze słońcem się nie igra.
Taki sobie pieprzyk
To było 14 lat temu, ale w pamięci tamte wydarzenia tkwią jak zadry. – Przez wiele lat w zgięciu łokciowym miałam pieprzyk – mówi Bożena. – Taki placuszek o średnicy ok. 7 mm. Miał nieregularne brzegi. Uważałam, że szpeci mi rękę. Czasem, gdy miałam wełnianą bluzkę, coś mi przeszkadzało w tym miejscu. Po pewnym czasie znamię zniknęło, a w jego miejscu pojawiła się biała plamka na skórze. Nie przejęłam się tym. Po kilku miesiącach pieprzyk znów się pojawił. Był ciemniejszy niż poprzednio. Zaczęłam go oglądać. Zauważyłam, że z boku wyrosła krostka. Była niewielka, ale wyraźnie wystawała do góry. Nawet nie przyszło mi do głowy, że to może być coś groźnego. Irytował mnie tylko wygląd ręki, a nie znamię. No jak mam włożyć sukienkę czy bluzkę bez rękawów, zastanawiałam się każdego dnia. Wreszcie Bożena powiedziała sobie „dość”. – Muszę zrobić z tym świństwem porządek. Umówiła się do kosmetyczki na zabieg. Była bardzo zdziwiona, gdy odmówiono jej usunięcia znamienia. – To zwykły pieprzyk – przekonywała kosmetyczkę. – Ja tego nawet nie dotknę – usłyszała. – Jak to? – dociekała swego. – Musi pani iść do dermatologa. – Wracałam do domu wściekła – wspomina Bożena. – Za tydzień mam ważne spotkanie. Czym to przykryje? Jechałam samochodem i gadałam sama do siebie: Do jakiego dermatologa? Po co?
Dermatolog długo oglądała znamię i stwierdziła "to może być czerniak"
Minęły kolejne 2 tygodnie, zanim Bożena zdecydowała się iść do lekarza. Poszła na prywatną wizytę, bo termin w rejonie był dość odległy. – To był znak – mówi dzisiaj. – Gdybym doczekała terminu w przychodni rejonowej, nie wiem, czy dzisiaj rozmawiałybyśmy o mojej chorobie. Lekarka dokładnie i długo oglądała rękę. Stwierdziła, że konieczna będzie wizyta w Centrum Onkologii. „Nieładnie to wygląda. Potrzebna jest opinia onkologa. To może być czerniak”– powiedziała. – Wyszłam z gabinetu ogłupiała – mówi Bożena. – Nie mogłam uwierzyć, że muszę iść do onkologa. Czerniak? Jaki czerniak? – powtarzałam sobie. Co to w ogóle jest? W domu sięgnęłam do encyklopedii... i świat zawirował. „Nowotwór złośliwy, nowotwór złośliwy skóry...”. Czytałam kolejne wiersze i nie mogłam uwierzyć w to, co widzę.
dr n. med. Magdalena Ciupińska, dermatolog,
Słońce nie zawsze nas kocha
Czerniak jest nowotworem złośliwym skóry. Najczęściej powstaje w okolicy znamion barwnikowych, nazywanych potocznie pieprzykami. Jeśli jest wykryty w bardzo wczesnym stadium, może być w pełni wyleczony. Niestety, większość osób zgłasza się do lekarza, gdy choroba jest zaawansowana. W Polsce rocznie rejestruje się ponad 1500 zachorowań. Szczyt przypada na 4.–5. dekadę życia. Na 100 zachorowań na czerniaka 55 proc. kończy się zgonem. Ponad 90 proc. czerniaków rozwija się na skórze, ale nowotwór ten może umiejscawiać się wszędzie tam, gdzie są komórki barwnikowe – wewnątrz gałki ocznej, na błonie śluzowej narządów płciowych, w jamie ustnej itd. Szczególna złośliwość czerniaka jest uwarunkowana tym, że szybko daje przerzuty do innych narządów i nie poddaje się leczeniu. W grupie ryzyka znajdują się osoby z jasną karnacją, o włosach blond lub rudych i niebieskich oczach – ze względu na mniejszą zawartość barwnika (melaniny) w skórze, opalające się bez umiaru na słońcu, w solarium. Oprócz ekspozycji na promienie słoneczne dla rozwoju choroby ważne są także predyspozycje genetyczne. Czerniak atakuje często młode kobiety. Dlatego raz w roku warto iść do dermatologa, by obejrzał skórę. Częściej powinny to robić osoby, które mają dużo pieprzyków. Każde powiększenie się, zmiana kształtu, zabarwienia, swędzenie powinno skłonić do wizyty u lekarza. Znamion barwnikowych nie wolno wymrażać ani usuwać laserem, bo nie można wykonać badania histopatologicznego usuniętej zmiany. Pozostaje leczenie chirurgiczne, po którym pacjenci są pod obserwacją przez ok. 10 lat.
Zaczęłam się bać. To już koniec – myślałam, gdy dotarłam do statystyk medycznych. Świat się zapadł, myśli kołatały się po głowie bez ładu. Co będzie z córka, kilkunastoletnią Agnieszką? – O, Boże, co będzie? Przecież dopiero dostałam pracę... Nie było odpowiedzi. Nie było z kim rozmawiać, nie było się kogo poradzić. Strach paraliżował każdy ruch. Bezsenne noce, przepłakane dni. Bezsilność, złość i znów strach.
Podoba ci się artykuł? Poleć innym
zdjęcia: KALBAR
aktualizacja: 14.11.2011