Najpopularniejsze wyszukiwania: brak
0

poradnikzdrowie.pl

Psychologia

Czytać i pisać – iak to uatfo powjedzici - czytanie, dysfunkcje, dysgrafia, dysleksja, dysortografia

Czytać i pisać – iak to uatfo powjedzici

Tych uczniów chroni prawo. Ale nadal niektórzy uważają, że dysleksja to nowomodny wykręt przed wkuwaniem. Mogą dziecku zrobić krzywdę na całe życie.

FOTO ART: Czytać i pisać – iak to uatfo powjedzici

Dawniej dyslektyka nazywano zdolnym leniem. Taki bystry, a ma kłopoty z nauką. Czytając, duka. Pisząc, popełnia horrendalne błędy. Jak jakiś tępak albo niechluj. Ale nie jest tępy ani niechlujny. Stara się, zna zasady pisowni, pracuje więcej niż inni. I nic to nic nie daje. Efekty tych starań są mizerne. Ciągle obrywa pały.
Kiedy słyszy od nauczyciela: “mógłbyś, gdybyś tylko zechciał”, czuje się jak w pułapce. Nie może sprostać wymaganiom, cierpi z braku akceptacji. Jeśli nie uzyska pomocy w szkole i nie ma oparcia w rodzicach, jego wada się pogłębi. Gorzej. Dojdzie do zahamowania rozwoju intelektualnego. Taki uczeń przestanie się uczyć, zniechęci się – bo po co się męczyć, skoro i tak ponad dwóje nie wyskoczy. W końcu uwierzy, że się do niczego nie nadaje. Tak rodzą się kompleksy, zamykają szanse. Ktoś zaszczuty w szkole traci poczucie własnej wartości. Ktoś wybitnie zdolny nie może skończyć studiów.

Na czym to polega

Dlaczego dyslektykowi czytanie i pisanie sprawia tak niebywałą trudność? Ponieważ mylą mu się kształty i dźwięki – podobne litery i podobne brzmieniowo głoski. Nie pamięta wyglądu zapisanych słów, nie może więc poprawić błędów. Ten sam wyraz pisze w różny sposób.
– Starej kadrze wydaje się, że wystarczy uczniowi powiedzieć: napisz sto razy “który” przez "ó" kreskowane. Tymczasem dyslektyk za 101 razem napisze z błędem, a za 102 znów dobrze – mówi Małgorzata Dorosz, psycholog w gimnazjum, mama dyslektyczki.
Dyslektyk ma problem z koordynacją ruchów i ustaleniem kierunków. W dorosłym życiu nie umie się dwa razy jednakowo podpisać, więc miewa kłopoty w banku. Nie wyobrażasz sobie tego? Jeśli jesteś praworęczny, spróbuj napisać list lewą ręką. To tylko cząstka trudności dyslektyka!
Opisano je po raz pierwszy na przełomie XIX i XX wieku. W 1968 roku w USA na Światowej Konferencji Neurologów sformułowano definicję: dysleksja to “zaburzenie, które przejawia się niemożnością opanowania umiejętności czytania i pisania mimo dobrej inteligencji i dobrych warunków środowiskowych”.
W Polsce zaczęto o niej mówić w latach 70. Jeśli przejawia się u dzieci, jest nazywana dysleksją rozwojową. Z nią wiążą się dysortografia – trudności w opanowaniu poprawnej pisowni, w tym popełnianie błędów ortograficznych, dysgrafia – tzw. brzydkie pismo i dyskalkulia – trudności z liczeniem.
Dysleksję ma 10–15 proc. polskich uczniów; nasiloną 3–4 procent. Cztery razy częściej dyslektykami są chłopcy niż dziewczynki.
Przeciętnie w każdej klasie jest 3–4 dzieci dyslektycznych, ale w niektórych regionach Polski nie ma ich wcale, ponieważ nie zostali zdiagnozowani – z powodu niewiedzy nauczycieli i rodziców, braku łatwego dostępu do poradni. Z kolei w dużych miastach, zwłaszcza w Warszawie i Krakowie, przeciętna jest dość wysoka. Wzbudziło to w kuratorium podejrzenia, że część uczniów “wyrabia sobie dyslektyczne papiery”, by mieć łatwiej podczas sprawdzianów i klasówek.

Objawy ryzyka

Rodzicom najbardziej się rzucają w oczy błędy w zeszytach, mylenie liter, brzydkie pismo, które wyjeżdża z linijek. Ale wiele wcześniejszych sygnałów wskazuje na ryzyko dysleksji. – Ujawniają się już w niemowlęctwie – podkreśla Wojciech Brejnak. – Niektórzy rodzice cieszą się, że dziecko jest sprawne ruchowo, bo nie raczkowało, tylko od razu zaczęło chodzić. Tymczasem to może być właśnie sygnał ryzyka dysleksji, bo dziecko w ten sposób nie ćwiczyło ruchów naprzemiennych. Podobnie gdy dziecko (najczęściej chłopiec) zaczyna późno mówić i nieporadnie buduje zdania, rodzice niesłusznie się pocieszają, że chłopcom to się zdarza. Są też inne objawy:

  • problemy z orientacją kierunkową (mylenie, gdzie prawo, gdzie lewo),
  • nieustalona dominacja jednej strony ciała (dziecko jest oburęczne albo praworęczne, ale przez dziurkę patrzy lewym okiem, nastawia lewe ucho),
  • zaburzenia uwagi, pamięci (nie może zapamiętać dni tygodnia, pór roku, nauczyć się wierszyka),
  • niesprawność ruchowa, w tym manualna, zwłaszcza u chłopców: kłopoty z zapinaniem guzików, sznurowaniem butów, myciem rąk, jedzeniem za pomocą sztućców, utrzymaniem równowagi, nauką jazdy na rowerze, grą w piłkę lub w klasy,
  • “małpi chwyt”, za mocne lub za słabe przyciskanie ołówka,
  • nadruchliwość, impulsywność, niezrównoważenie emocjonalne,
  • trudności w budowaniu z klocków, układaniu puzzli,
  • notoryczne przekręcanie wyrazów i wady wymowy (dziecko sepleni, nie wymawia “r”, jąka się),
  • w szkole zapisywanie liter od prawej do lewej lub w odbiciu lustrzanym, zmienianie przedrostków i przyimków, przestawianie głosek, przekręcanie słów.

Nie ma obowiązującej teorii na ten temat. Wiadomo, że dysleksja częściej występuje u dzieci rodziców dyslektyków. W tym roku szwedzcy naukowcy zidentyfikowali gen DYXC1 w chromosomie 15. Jego uszkodzenie zwiększa prawdopodobieństwo dysleksji. Na pewno nie jest to jedyny gen odpowiedzialny za tę wadę, ale inne są jeszcze do odkrycia. Neurolodzy mówią też o przyczynach nabytych. Otóż dysleksja może być skutkiem mikrourazów mózgu i centralnego układu nerwowego, do których doszło w okresie ciąży, porodu lub tuż po nim.

Diagnoza – im wcześniej, tym lepiej

Nie wierz, gdy o twoim dziecku mówią “za wcześnie na diagnozę” lub “wyrośnie z tego”. Z dysleksji się nie wyrasta, można ją tylko korygować. – Skuteczne pokonywanie dysleksji zależy od jak najwcześniejszego jej wykrycia i kompetentnej terapii – twierdzi Wojciech Brejnak, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Dysleksji. Aby się upewnić, że o nią chodzi, pedagog i psycholog muszą najpierw wykluczyć inne przyczyny trudności szkolnych: wady słuchu i wzroku, niedorozwój umysłowy oraz opóźnienia wynikające z zaniedbań wychowawczych w domu lub niewłaściwego nauczania.
Dziecko małe, na pierwszym etapie nauki, ma prawo do pewnych błędów. Jak się rozpoznaje dyslektyków?
Magdalena Stankiewicz, pedagog szkolny, dowiaduje się o nich zazwyczaj od nauczyciela klas I–III bądź polonisty w klasach starszych. – Zgłaszają, że dziecko ma problemy w pisaniu i czytaniu. Uzyskuję od rodziców zgodę na badanie psychologiczne i kieruję dziecko do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Psycholog robi testy i wydaje opinię, która wraca do nas za zgodą rodziców. W opinii są opisane problemy dziecka i zalecenia, jak z nim pracować. Dyslektyków mamy w szkole 90 na 226 uczniów.
Są w Polsce nauczyciele, którzy mimo zaświadczenia z poradni nie mogą się powstrzymać od kąśliwych uwag i stawiania dwóch stopni: piątki za treść i pały za błędy. Bez sensu. Ale taryfa ulgowa też nie ma sensu, jeśli dziecko systematycznie nie ćwiczy i w szkole, i w domu.
Jeśli dysleksji nie rozpozna się w porę, to w II klasie zaczynają się kłopoty, które z każdym rokiem będą większe.
Czasem stopień dysleksji jest niewielki, wtedy dziecko tylko popełnia błędy ortograficzne. Bywają też ciężkie przypadki.
– Mam ucznia z III klasy gimnazjum – mówi psycholog Małgorzata Dorosz. – Nie rozumiał tekstów, więc matka, zachęcona przez nauczyciela, czytała mu na głos. Wysiłek poszedł na marne, bo nie można niczego robić za dziecko. W rezultacie chłopak przed egzaminem do liceum nie czyta. Jest zdolny, zna się na komputerach, różne urządzenia rozbiera na części i składa z powrotem. Zwróciłam się do dyrekcji z prośbą o przyznanie mu lektora na egzamin. Bo on się skupia na samym składaniu liter w wyrazy i nie chwyta sensu. Egzamin będzie pisał w osobnej sali.

– Maciek w przedszkolu był nadpobudliwy. Testy wykazały dysleksję. Zaczęliśmy chodzić na zajęcia terapeutyczne z panią pedagog i ćwiczyć w domu. Po każdych wakacjach wyraźnie było widać, że miał przerwę.
Maciek zamienia “p” z “b”, “g” z “d”. Zamiast -ął pisze -oł, choć wie, że nie ma takiej końcówki. Bazgrze i ma kłopoty z obliczeniami (sam tok rozumowania jest dobry, lecz wynik zły). Nie słyszy podwójnych głosek, np. “codzienny” to dla niego “codzieny”. Siódemkę myli z jedynką, zarówno brzmieniowo (siedem – jeden), jak i graficznie (7 – 1). Czytanie go męczy.  – Przeglądałam codziennie jego zeszy
ty i ołówkiem zakreślałam słowa z błędami. Maciek musiał je odnaleźć w słowniku ortograficznym, podkreślić na czerwono i przepisać do specjalnego zeszytu, zaznaczając na kolorowo miejsce, w którym popełnił błąd. Na dole strony wpisywał w punktach zasady ortograficzne i gramatyczne.
W tej metodzie chodzi nie tylko o utrwalenie poprawnej pisowni, ale o wyrobienie nawyku stałego przywoływania zasad ortograficznych podczas pisania i sprawdzania gotowego tekstu.

Nie tylko słownik

Rodzice muszą zadbać, by szkoła respektowała prawa należne dyslektykowi, ale przede wszystkim wspierać go na co dzień. I czynnie się włączyć w terapię.
– Niektórym rodzicom się wydaje, że szkoła powinna wszystko poprawić – mówi Małgorzata Dorosz. – Ale to od nich najwięcej zależy, bo dziecko musi ćwiczyć codziennie. Trzeba tego przypilnować, sprawdzać zeszyty, chwalić za najdrobniejszy sukces i rozwijać mocne strony. To ma ogromne znaczenie. Jeden ze znanych dziennikarzy powiedział, że mógł skończyć liceum i studia i zostać redaktorem naczelnym dzięki żmudnej pracy matki i odpowiednim programom komputerowym.
Praca z dyslektykiem odbywa się pod nadzorem specjalistów, ale rodzice mogą korzystać z wielu pomocy. Wydano wiele książek z ćwiczeniami korekcyjnymi. Są programy komputerowe polecane przez PTD: “Dyslektyk”, “Królik Bystrzak”. Można wysłać dziecko na kolonie terapeutyczne, a w szczególnych przypadkach, po konsultacji z neurologiem i logopedą, zastosować terapię farmakologiczną (lek nootropil usprawnia procesy zapamiętywania).
Jeśli dziecko słabo czyta, powinno słuchać lektur z kaset (są nagrania dla niewidomych), ale również czytać samodzielnie po cichu i na głos. Konieczne bywa używanie przesłony – okienka przesuwanego od litery do litery. W starszych klasach wystarczą dwa kartoniki; jeden, żeby nie przeskakiwać do innej linijki, a drugi odsłaniający kolejne wyrazy.
Dziecko bazgrzące jak kura pazurem powinno używać ołówka i gumki oraz specjalnej nasadki, wymuszającej prawidłowy układ trzech palców. I już od II klasy uczyć się pisania na komputerze.

Ćwiczenia, ćwiczenia, a nawet gimnastyka

Nad ortografią trzeba pracować całe życie. Wszelkie puzzle i układanki rozwijają zdolność do analizy i syntezy wzrokowej. Rozetnij obrazek na cztery części i daj dziecku do złożenia, stopniowo rób coraz więcej części. Ćwicz koordynację ręki i oka – niech dziecko palcem, a potem mazakiem obrysowuj kontury wzoru. Grajcie w piłkę. Rozwijaj posługiwanie się językiem: dobieranie rymów, wydzielanie głosek ze słów, dzielenie wyrazu na głoski. Nie poprzestawaj jednak na własnych pomysłach – aby były skuteczne, zawsze konsultuj się z terapeutą.
Pewne rodzaje ruchu stymulują wytwarzanie nowych połączeń między półkulami mózgu, poprawiają koordynację, płynność czytania, koncentrację uwagi i pamięć, aktywizują myślenie. Uwalniają od stresu, regulują oddech, dobrze wpływają na stabilność emocjonalną, wzmacniają poczucie własnej wartości. Dlatego logopedzi ćwiczą nie tylko aparat mowy, ale podczas zajęć uruchamiają całe ciało dziecka (m.in. metodą Dennisona). Wykonuje ono ruchy naprzemienne: dotyka prawym łokciem uniesionego lewego kolana i na odwrót. Albo kreśli w powietrzu kciukiem leżące ósemki. Tę gimnastykę dobrze poprzedzić masażem rozluźniającym i stosowaniem technik relaksacji. Dodatkowo zaleca się zdrową dietę (bez tłuszczów zwierzęcych, konserw, octu, nadmiaru słodyczy).

autor: Katarzyna Szroeder-Dowjat (miesięcznik "Zdrowie")
zdjęcia: PhotoSpin

aktualizacja: 20.08.2010

Sklep on line
  • powrót
  • drukuj
  • poleć znajomemu

Komentarze (6) :

mama71 | 08.10.2009 godz 22.30

dysleksja głęboka

Jestem mamą 12 letniego dyslektyka, i jestem z niego bardzo dumna. Obecnie jest to bardzo fajny, lubiany przez rówieśników dzieciak. Jednak nasze życie z dysleksją nie było łatwe. Zaczęło się banalnie; syn bardzo długo nie mówił, jako czujna mama wielokrotnie zwracałam na ten fakt uwagę pediatry- odpowiedź zawsze byla taka sama , chłopcy tak mają niech sie pani nie martwi, przyjdzie czas.....itp. Czas jednak nie nadchodził, nadszedł natomiast początek " zerówki". I tu kolejne kłody Pani nauczycielce udało się skutecznie zablokować syna w ciągu 2 miesięcy, dodatkowo mnie także (nie wiem zupełnie dlaczego na to pozwoliłam). Codziennie odbierając syna ze szkoły slyszałam jak to on nic nie umie, nic nie potrafi, i tak w zasadzie to raczej do szkoły specjalnej, w książeczce kreśliła czerwonym flamastrem, stawiała wykrzykniki. Wracaliśmy do domu- obydwoje płacząc. Syna zabrałam z tej klasy, dostał sie pod opiekę przemiłej Pani Ewy i wszystko zaczęło się układać ale na to aby zaczął sie bawić z dziećmi potrzebowałyśmy 3 miesięcy. Od 4 lat mój syn chodzi do niewielkiej podstawówki z klasami integracyjnymi. Od 1 klasy lubi szkołę, kolegów i swoje Panie nauczycielki. Mamy tu ogromną pomoc, wsparcie i zrozumienie tematu. Oczywiście to wszystko jest oparte na ciągłych ćwiczeniach, pracy nas wszystkich- mojego syna, mojej, jego nauczycieli wspaniałej wychowawczyni . Myślę, że w chwili obecnej mogę spokojnie stwierdzić że mój syn jest zadowolonym , lubiącym szkołę, kolegów, chłopcem. Jednak mogę mieć tylko nadzieję, że zapomni o złych doświadczeniach, nie podda się poczuciu że jest gorszy. Bo tak naprawdę o to chodzi aby jakaś zła pani nie zachwiała wiary w siebie naszych dzieci, bo są one bardzo zdolne, mądre i wrażliwe. Kochani do tej pory strasznie mi wstyd , że wtedy 5 lat temu straciłam siły, poddałam się niekompetentnej, niedouczonej i tempej Paniusi z zerówki. Ta Pani G. nigdy nie powinna pracować z dziećmi. Kończąc proszę nie popelnijcie mojego błędu, nie dajcie się zastraszać, walczcie z niewiedzą, arogancją takich "nauczycieli". Dla dobra swoich dzieci.

viola | 24.09.2009 godz 12.10

Głeboka dysleksja!

Mam dziecko(chłopca) z głęboba dysleksja rowoj. została ona wczesnie wykryta i wspólnie odnieslismy sukces! Jest w pierwszej klasie LO i problemy z nauczycielami zaczynaja sie od nowa! Borykalismy sie z interpretacja opini w szkole podstawowej,gimnazjum i pewnie teraz nie bedzie inaczej. Najłatwiej spłycic ,dysleksja i juz ...jaka głeboka,nawet słysze od nauczyciela matematyki ,że to nie ma nic wspólnego z jego przedmiotem!!! Taka własnie jest swiadomosc nauczycieli ,którzy ponoc ciagle uczeszczaja na kursy ,szkola sie idp.! Zal mi chłopca który się zablokował i tego samego sie obawiam u mojego syna!!! I po przeczytaniu tej historii ,przekonałam sie ,ze nie bede czekac ! Nie dopuszcze do tego !!! Zbyt duzo to kosztuje !!! Prosze sie zgłosić do kuratorium ,powinni wysłac kuratora na kontrolnę całego zespołu uczacego!!!!! Ewentualnie do Towarzystwa Dyslekt. oni pokieruja!! Ten chłopiec osiagnał zyciowy sukces a nawet nikt tego nie zauwaz ,bo co nas obchodzi jednostka !!! Takie jest spojrzenie wiekszosci nauczycieli!!! Pzdrawiam!

odtrącony | 24.04.2009 godz 18.55

dysleksja

dysleksja to duży problem, w naszym domu ma już 18 lat, właśnie dziś dowiedziałam się w szkole że nie zaliczy chłopak I klasy liceum po raz 2, w rozmowie z pedagogiem szkolnym usłyszałam " z tak głęboką dysleksją nie powinien nigdy pójść do technikum. - to przerost ambicji rodziców , on nigdy nie poradzi sobie w technikum. A właśnie z przedmiotów zawodowych ma dobre oceny , nie radzi sobie z przedmiotami ogólnymi.Faktem jest że skarżą się nauczyciele na jego zachowanie. Ja wiem że on czuje się odtrącony . Problem jest ogromny on po prostu nie chce już chodzić do szkoły. Niby może jeszcze pozaliczać przedmioty , ale tak się zablokował że nawet nie daje sobie nic wytłumaczyć i twierdzi że to nie ma sensu i tak i tak nie zda.

awe | 21.04.2009 godz 23.21

dysleksja

witam! jestem nauczycielką i matka 18letniej już dyslektyczki( wszystkie dysfunkcje jakie są możliwe w tym temacie + lateralizacja skrzyżowana). Chcę dodacswoje 3 grosze...otórz w pracy z dyslektykiem najważniejsze to pamiętać iż możliowiści koncentracji ( szczególnie małego dziecka) nie przekraczają 15 minut..tak więc żadna praca w domu , jeśłi bęzie obciążała małego dyslektyka nie przyniesie zamierzonego efektu...ja okreśłam ten problem mianem ,,wrodzony wstręt do zdobywania wiedzy'. Można go pokonac - dyslektyk z reguły jest dość inteligentny- czasami staje sie spoecjalistą w dziedzinach , które lubi i to aż do zadziwienia!...Moja córka ma problem z pisaniem , męczy się strasznie , o błedach nie wspomnę , nie potrafi zapamiętać ciągu liczb, ma problem z bezkrwawym obieraniem ziemniaków..ale na komputerze ,,śmiga " jak zawodowiec, to co w kilka minut napisze , ja przepisuję pól godziny , a nie jestem łamagą w tym względzie. Cwiczenia ktore są opisane u dołu artykułu to gimnastyka móżgu wg Paula Dennissona- naszą ,,drogę przez mękę " na poczatku terapii ograniczyliśmy tylko do tych ćwiczeń po pół godziny dziennie w dni szkolne i po 15 min co 3 godziny w soboty....do tego picie wody( walka z nauczyciela=mi w szkole aby woda mogła stać na stoliku ..)Córka nauczyła się ,żę w chwili stresu popija widę dużymi łykami i pociera płatek ucha palcami....czy są efekty? Wyjechaliśmy 4 lata temu z kraju, córa nauczyła się języka angielskiego lepiej niż umie polski, skończyła college i kontynuuje naukę na NVQ diploma child care and developping( studium dyplomowe z zakresu rozwoju i opieki nad dzieckiem)..ćwiczenia Dennissona nadal prowadzimy.. A i jeszcze jedno- telewizja na kilka lat zniknęła z naszego domu...niestety nie działa ona dobrze na rozwój każdego dziecka a co dopiero dyslektycznego.

szczur | 23.03.2007 godz 19.56

dyslekcja Renata 23-03-2007

Po raz pierwszy zobaczyłam informację w internecie na temat dyslekcji dzieci.Jestem mamą ośmiolatka który ma właśnie dyslekcję stwierdzoną przez psychologa. Nauczanie takiego dziecka nie jest łatwe. Mój syn codziennie ćwiczy, rozwiązuje różne zadania i to nie daje żadnego efektu. Jest to praca ciężka w domu z takim dzieckiem.Dyslekcja w szkole nie wszystkim nauczycielom jest znana,np.w szkole u mojego syna pani dostała opinię od psychologa i tak mu stawia pały za błędy.Tak nie powinno być, to nie jest wina dziecka że ma dyslekcję.

Anka | 16.09.2006 godz 22.24

dysleksja

Jestem nauczycielem, z zaciekawieniem przeczytałam artykuł i bardzo mi sie podobał! Trzeba dużo mówić i pisać o tym problemie, bo wiedza na te temat jest niewielka, nawet wśród nauczycieli, szczególnie tych starszych (oczywiście nie uogólniam).

więcej komentarzy na forum.poradnikzdrowie.pl

Dodaj komentarz:

Nick
Tytuł
Treść komentarza
 

gdzie szukać pomocy?

Polskie Towarzystwo Dysleksji, Zarząd Główny, Gdańsk, ul. Pomorska 68 http://dysleksja.univ.gda.pl

 

Adresy oddziałów terenowych na stronie www.dysleksja.waw.pl

zrób to koniecznie

W zależności od opinii upoważnionej poradni dyslektyk ma prawo do:

  1. przedłużenia czasu egzaminu o połowę
  2. czytania zadań na głos przez nauczyciela
  3. pisania w oddzielnej sali
  4. zmiany czcionki wydruku w arkuszu pytań
  5. pisania drukowanymi literami
  6. zaznaczania odpowiedzi bezpośrednio na arkuszach, bez przepisywania pytań

Opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej musi być aktualna i przekazana szkole nie później niż do końca września roku szkolnego, w którym odbywa się egzamin. Podstawa: Rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 21 III 2001 roku, zmienione 4 IV 2002 r. (Dz.U. nr 29/2001, p. 323 z późniejszymi zmianami). Zgodnie z nim nauczyciel ma obowiązek dostosować wymagania do wady ucznia (to nie znaczy zmniejszyć), uwzględnić opinię poradni i respektować jej zalecenia. Przy egzaminach na studia opinie nie są honorowane, bo nie ma przepisów, które by to regulowały.

newsletter

Co tydzień bezpłatny serwis newsów nie tylko o zdrowiu, urodzie, odchudzaniu...

zapisz się na newsletter
nasze blogi

Sukces!

Kochani! Dziś mija trzeci tydzień mojej diety.Postanowiłam ważyć się co 2-3 tygodnie. Zazwyczaj przy wcześniejszych -trzeba zaznaczyć ,ze nieudanych ...

załóż bloga