Marihuana a psychika - jak palenie marihuany wpływa na mózg

16 komentarze
Autor: Robert Rutkowski w rozmowie z Ireną A. Stanisławską

Jak palenie marihuany wpływa na psychikę człowieka, jego zachowanie i pamięć? W jakich przypadkach może powodować stany depresyjne i skłonności samobójcze? Kiedy prowadzi do impotencji i jakie czynniki na to wpływają? Przeczytaj fragment książki "Oswoić narkomana", w której psychoterapeuta Robert Rutkowski rozmawia z Ireną Sławińską na temat wpływu marihuany na psychikę.

Na pytania Ireny A. Stanisławskiej na temat wpływu marihuany na psychikę odpowiada Robert Rutkowski. Więcej informacji na temat książki znajdziesz pod artykułem. Poradnikzdrowie.pl objął patronat medialny nad publikacją.

Muszę cię spytać o marihuanę. Bo często nawet ci, którzy nie dają zgody na narkotyki twarde, marihuanę traktują pobłażliwie – ot, takie niewinne palenie trawki. Mówiłeś o niej w połączeniu z kokainą, a gdybym tylko paliła marihuanę?

Palacze marihuany mają ulubiony argument: marihuana nie zabija! Nie powoduje, że paląc, zachorujemy na raka płuc – więc jest lepsza od nikotyny! Nie wywołuje raka wątroby – więc jest lepsza od alkoholu! To nadużycie. Marihuana na poziomie stricte fizjologicznym rzeczywiście jest mniej toksyczna, tyle tylko, że jest podstępna. [...] trzeba spełniać pewne warunki psychiczne, jednak jest jeszcze jedno „ale” – większość palących marihuanę (nawet po kilkanaście lat) nie wie, jak ona działa. Nie wie, że bardzo długo się metabolizuje, że znajduje się w organizmie siedem do dziesięciu dni u kogoś, kto zapalił pierwszy raz, a nawet do półtora, dwóch miesięcy u kogoś, kto pali częściej. Niektórzy sądzą i głoszą, że marihuana wykrywana jest w moczu, kiedy jest aktywna, a później jest już nieaktywna. Większej bredni nie słyszałem. Testy mają pewną czułość. Fakt, że test nie wykrył marihuany, nie oznacza, że jej w organizmie nie ma. Tetrahydrokannabinol (THC) odkłada się (i kumuluje) w komórkach lipidowych, czyli komórkach tłuszczowych, których najwięcej mamy w mózgu. W nich zanurzona jest cała nasza elektronika.

THC nie uszkadza połączeń międzyneuronowych (tak jak amfetamina czy kokaina, które mogą je trwale uszkodzić i spowodować zaburzenia psychiczne), lecz powoduje czasowe zaburzenia przepływu informacji. Palacza marihuany można poznać po tym, jak się zawiesza – gdy coś opowiada, peroruje i nagle traci wątek (oczywiście każdemu z nas się to zdarza, lecz u niego to standard). Marihuana ma wpływ na kondycję psychiczną i sprawność fizyczną. Uszkadza płaty przedczołowe, które są odpowiedzialne za emocje, planowanie, organizację, empatię. Proces ich odtwarzania trwa wiele miesięcy. Dokładnie pokazuje to badanie SPECT (ang. single-photon emision computed tomography), czyli mapa aktywności mózgu.

Substancja psychoaktywna zawarta w marihuanie i haszyszu obecna jest w komórkach lipidowych naprawdę przez długi czas. Zadzwonił kiedyś do mnie pacjent, który nie palił od pół roku: „Robert, nie wiem, co się stało. Byłem w saunie i wyszedłem z niej na czworakach! Jakbym był totalnie zjarany! Uwierz mi, ja naprawdę nie palę!”. Co się stało? Po prostu długi seans w wysokiej temperaturze spowodował aktywację odłożonych w lipidach złogów THC, które przeszły do krwioobiegu. Żadne testy nie wykazywały obecności marihuany w jego organizmie, ale ona wciąż w nim była. Więc chociaż po jakimś czasie marihuana jest niewyczuwalna, to nadal działa jak delikatny filtr oddzielający nas od rzeczywistego świata. Ja potrzebowałem 12 miesięcy, żeby wrócić do pionu. Przez 12 miesięcy uczyłem się funkcjonować na nowo, bo tyle mniej więcej trwa ten proces.

Czy marihuana może powodować stany depresyjne?

To, jak się czujemy po marihuanie, jest uzależnione nie tylko od jakości towaru. Tak jak w kleju dwuskładnikowym, żeby nastąpiła reakcja wiązania, muszą być wymieszane dwa składniki. Jedna część – to towar, druga – to wszystko, co wnosimy do tego kontraktu: nasze deficyty, problemy, zasoby, braki. I dopiero wtedy można mówić o tym, czy po zapaleniu jointa poczujemy się dobrze, czy poczujemy źle. Ale ludzie tego nie wiedzą. Myślą, że będzie tak fajnie jak u kumpla.

Tak jak w przypadku szesnastolatka (szeroko opisywanego w mediach), który też porównywał się z innymi. Uznał, że skoro im było dobrze po trawce, to dlaczego jemu miałoby być źle? Przecież to tylko marihuana. Light! Dupa, nie light! W jego przypadku to była siekiera, która przecięła całą egzystencję. Powiesił się. Bo nie uwzględnił, że chorował na depresję, a depresja nie lubi marihuany. To tak, jakbyś chciała zagasić ognisko benzyną. Oczywiście, jeżeli człowiek nie ma skłonności do wkręcania się w historie lękowe, jest większe prawdopodobieństwo, że nic mu się nie stanie. Jednak takiej gwarancji nigdy nie ma. Nigdy nie wiesz, czy będziesz się czuć dobrze, czy pójdzie ci w złą stronę i wejdziesz w psychozę. To zawsze jest ryzyko.

Oswoić narkomana - Robert Rutkowski w rozmowie z Ireną A.Stawińską

Inny przykład? Pracownik pewnego ważnego urzędu państwowego, 32 lata. Konkretny facet, umysł ścisły, bardzo sprawny zawodowo. Zaczął palić dosyć późno, bo w wieku 24 lat. [...] „Nie poszło mu w odpowiednią dziurkę”, nie tego oczekiwał, ale wierzył, że jednak uda mu się marihuanę ujeździć jak mustanga, aby sprawiała przyjemność, a nie obniżała nastrój; co zaczęło mieć miejsce. Niestety marihuana uaktywniła u niego pewne zaburzenia psychiczne, więc wylądował na miesiąc w Tworkach. Przez ten miesiąc nie palił, ale kiedy wrócił do świata, wyparł – jako osoba już uzależniona – fakt, że znalazł się w szpitalu psychiatrycznym przez marihuanę. Przecież niektórzy celebryci mówią, że marihuana jest niewinnym zielskiem! Mało tego – jest lekiem! (Tymczasem, chociaż w prasie możemy przeczytać mnóstwo pseudonaukowych artykułów na ten temat, takie stwierdzenie jest nadużyciem – bo medycyna poradzi sobie bez marihuany jako leku, natomiast nie poradzi sobie np. bez morfiny. Poza tym skoro morfina jest lekiem, to czy możemy zażywać ją na poprawę nastroju?). Tak więc według mojego pacjenta marihuana nie mogła spowodować, że przez miesiąc przebywał w psychiatryku. Dlatego palił dalej. I pojawiły się kolejne problemy. Jednak on wmawiał sobie, że za jego coraz gorsze relacje z dziewczyną nie odpowiada marihuana, tylko dziewczyna, która okazała się głupia. Dlatego wymienił dziewczynę na drugą, potem na kolejną. I znowu na miesiąc wylądował w psychiatryku. Tym razem w Instytucie Psychiatrii i Neurologii przy Sobieskiego. Na pierwszą wizytę przyszedł do mnie z aktualną dziewczyną. Na kolejną już sam. Nie zastanawiał się nad sobą. Nie przestrzegał kontraktu w utrzymywaniu abstynencji, bo nadal uważał, że cały świat jest winien temu, że jest mu źle. A marihuana jest niewinna. W końcu rzucił się na tory metra warszawskiego przy stacji Politechnika. Skutecznie.

Wpływ palenia marihuany na pamięć

Ty, jak zrozumiałam, przestałeś palić po seansie kokainowo-marihuanowym z zasłanianiem okien?

Tak. Ale na to złożyło się kilka wcześniejszych zdarzeń, do których doszło w krótkich odstępach czasu. Bo nigdy nie jest tak, że budzisz się któregoś dnia i podejmujesz decyzję: „Od dziś wszystko zmieniam!”. Jednym z nich była sytuacja, która miała miejsce tuż przed spotkaniem z moją dziewczyną. Wróciłem do domu, wyjąłem jogurt z lodówki. Zadzwonił telefon, odebrałem, dziewczyna poprosiła: „Kochanie, przyjedź po mnie. Będę czekać na Rozdrożu”. Rozochocony perspektywą seksu, ubrałem się do wyjścia, bo miałem być na miejscu za 20 minut. Zgadnij, co robiłem przez następne półtorej godziny. [...] Szukałem kluczy od mieszkania. I gdzie je w końcu znalazłem? W lodówce!

Dlatego, że człowieka, który pali marihuanę, cechuje tzw. myślenie poklatkowe – wypadają z pamięci pewne fragmenty jego działania. Szwankuje pamięć krótkoterminowa i koordynacja kilku czynności naraz (np. dlatego po marihuanie bardzo źle kieruje się samochodem). Oczywiście cała masa palaczy marihuany będzie temu zaprzeczać. Jednak mógłbym zmienić swoje myślenie tylko wtedy, gdybym się dowiedział, że zadeklarowanym palaczem marihuany jest któryś z laureatów Nagrody Nobla, czyli ktoś, kto kilka lat poświęcił intensywnej pracy koncepcyjnej, do której używany jest głównie mózg.

Ale wątpię, czy to się wydarzy, bo planowanie, skupienie, spójność, konsekwencja przy marihuanie niestety nie istnieją. Dlatego jeżeli osoby palące marihuanę są kierowcami, pilotami, obsługują jakiekolwiek pojazdy mechaniczne czy decydują o ważnych procesach, to są niebezpieczne dla otoczenia. Nie mam ochoty, żeby ludzie, którzy decydują o moim zdrowiu czy życiu, palili marihuanę. Nie chcę palacza lekarza, prawnika, strażaka, polityka. Jeśli ktoś chce ją palić, niech zdecyduje się na rolę fricka, outsidera, luzaka, czyli osoby, która żyje np. z tantiem, której twórczość nie ma wpływu na moje bezpieczeństwo.

Wpływ palenia marihuany na życie seksualne

Kiedyś przyszła do mnie para trzydziestolatków z problemem całkowitego zaniku czerpania przyjemności z seksu. Mieli do wyboru albo rzucić się w wir seksualności poza związkiem, albo coś zrobić. Przemilczeli fakt, że non stop jarają zielsko. A ponieważ obserwowałem komunikację między nimi i ze mną, natychmiast uderzyło mnie to, że nie jest tak sprawna, jak być powinna. Zadałem pytanie, czy palą marihuanę. Skonsternowani, popatrzyli na siebie i się przyznali.

Każdy ich seks był związany z paleniem. Długo musieliśmy rozmawiać, aby zrozumieli, że marihuana może być tym czynnikiem negatywnym, bo chociaż może spotęgować przyjemność, jednak ilość doznań, jakie daje, w pewnym momencie się kończy. I następuje nasycenie. Sam też przez to przeszedłem. Moja partnerka genialnie reagowała na marihuanę, ja do pewnego momentu również. Do tego stopnia, że musiałem wyciszyć sufit, bo sąsiedzi nie byli w stanie znieść tej eksplozji euforii. Było burzliwie i głośno. Ale przyszła kryska na Matyska. Kiedyś w trakcie sytuacji intymnej, gdy wykonywałem te dziwne, śmieszne ruchy, nagle mój wzrok padł na półkę z moimi ulubionymi książkami i dostrzegłem, że brakuje jednego tomu z tryptyku Jerzego Krzysztonia Obłęd. Nie ma trzeciego tomu! I natychmiast, bo tak działa marihuana, zacząłem analizować, co się z nim stało: „Kto go wziął?! Bo nie pamiętam, żebym go pożyczał!”. I cały czas myśląc, gdzie podziała się książka, jednocześnie wykonywałem te śmieszne ruchy.

Drodzy panowie! Wszyscy wiemy, że nie da rady połączyć tych dwóch czynności. Jeżeli ma być seks, to nie może być na dłuższą metę marihuany ani piwa. Bo przyjdzie moment, kiedy nasza sprawność seksualna radykalnie spadnie. Co i mnie kiedyś spotkało.

Co z tą parą? Ci ludzie rozstali się. Przestali palić, a wtedy zobaczyli siebie inaczej niż do tej pory. Stali się dla siebie mniej atrakcyjni. THC wytwarza bąbel percepcyjny, który jest pewnego rodzaju filtrem. W najlepszym wypadku, bo w najgorszym – może stać się wzmacniaczem, który wyolbrzymi rzeczy, których nie chcemy zobaczyć. Czy w internecie oglądamy wszystko? Nie. Jesteśmy selektywni. A marihuana pozbawia nas filtrów percepcyjnych – wchodzi wszystko. Kiedyś czytałem w gazecie nie najlepiej napisany tekst o dzieciach na dworcu w Leningradzie i płakałem! Pół biedy, gdy ktoś reaguje jak ja, ale osoby wrażliwsze ode mnie, neurotyczne lądują na kozetce u psychiatry. Tak jak pewien mój dwudziestodwuletni pacjent. Dla tego nieśmiałego, zakompleksionego, choć niezwykle przystojnego chłopaka seks po marihuanie skończył się tragicznie. Marihuana potęguje różne bodźce, również te bezsensowne, jesteśmy mniej selektywni, nie potrafimy skupić się na jednej rzeczy. Chłopak nie skupił się na tym, na czym w tym momencie powinien… i poszło mu w niesprawność fizyczną. Na dodatek dziewczyna okazała się mało delikatna, roszczeniowa, więc facet wylądował u psychiatry. Z psychozą, że jest impotentem i w ogóle jest beznadziejny, z myślami samobójczymi. A miało być tak fajnie! Bo kolega, gdy piliśmy browary i paliliśmy jointa, opowiadał, jaki miał świetny seks.

Głupota ludzka nie zna granic! Ktoś myśli, że skoro w Formule 1 Kubica jeździł na torze 250 kilometrów na godzinę, to on może z taką prędkością jechać na autostradzie A2, skoro swoim autem też tyle wyciąga. A później zdrapuje się go z asfaltu. Takich ludzi będzie przybywać. Bo tak jest ten świat skonstruowany, że głupi odpadają – albo w oparach marihuany, albo na autostradzie, albo z wielu innych powodów. Oby tylko przy okazji jak najmniej szkód wyrządzili innym.

To ci się przyda

To ci się przyda

„Oswoić narkomana” – opowieść o walce z nałogiem, jakiej jeszcze w Polsce nie było. Robert Rutkowski to jedyny polski psychoterapeuta, który zdecydował się na tak szczerą rozmowę o swoim uzależnieniu oraz o drodze, jaką przeszedł, aby z niego wyjść.

W wywiadzie-rzece przeprowadzonym przez Irenę A. Stanisławską psychoterapeuta Robert Rutkowski daje wstrząsające świadectwo tego, co narkotyki mogą zrobić z człowiekiem. Po heroinę sięgnął po raz pierwszy w wieku 18 lat. Wziął z bezsilności, rozpaczy, ale też ze zwykłej ciekawości. Piekło nałogu, którego potem doświadczył, zmieniło go całkowicie. Nigdy jednak się nie poddał; a na dodatek udało mu się zostać człowiekiem szczęśliwym i spełnionym. Dokonał tego dzięki nieustającej pracy nad sobą, a potem – z innymi uzależnionymi. To właśnie podjęcie pierwszych kroków w praktyce terapeutycznej pozwoliło mu odkryć w sobie talent do niesienia pomocy potrzebującym. Dziś to jeden z najbardziej wziętych fachowców zajmujących się leczeniem wszelkiego rodzaju uzależnień.

Książka stanowi także ważny głos w toczącej się dyskusji na temat legalizacji marihuany. Stanowisko autora wydaje się równie odległe od zajmowanego przez obóz zdecydowanych zwolenników, jak i tego, na którym stoją zaciekli przeciwnicy tzw. miękkich narkotyków.

Robert Rutkowski – psychoterapeuta, wykładowca i pedagog. Były reprezentant Polski w koszykówce. Prowadzi sesje terapeutyczne dla osób mających problemy z uzależnieniami, kryzysami zawodowymi lub rodzinnymi. Pomaga też sportowcom jako opiekun psychologiczny (przez kilka lat wspierał Żużlową Reprezentację Polski) oraz rodzinom mających kłopoty w relacjach z dziećmi lub między sobą. Zapraszany często do mediów jako ekspert. Jego klienci to menedżerowie, osoby pracujące pod presją, osoby w życiowych kryzysach. Stosuje formułę terapii krótkoterminowej, skutecznej już po kilku sesjach.

Irena A. Stanisławska – dziennikarka i współautorka książek: „Mężczyzna od podszewki”, „Moje dziecko cz. 1 i 2”, „Pogotowie psychologiczne”, „Gdzie mieszka seks?”, „Być lekarzem być pacjentem”, „Jak wychować dziecko, psa, kota…i faceta”, „Scenografia”, „Szczęśliwe dziecko, czyli jak uniknąć najczęstszych błędów wychowawczych”

fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij print wydrukuj
Zobacz także
Zdjęcia: Fot. Materiały prasowe

Aktualizacja: 09.05.2016

Komentarze (1 - 10 z 16)
Li li lu, 23.06.2017 17.55
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
1 Zlagelizowac 2 rozwinac infrastukture pomocy uzaleznionym osobom 3 uswiadamiac o szkodliwosci palenia 4 dostep do legalnego stafa zmniejszy popyt po srodki niewadomego pochodzenia i niewiadomego dzialania typu dopalacz 5 Co do szkodliwosci roznych innych substancji dopuszczonych do obrotu jako zywnosc wchodzacych w ich sklad badz sprzadawanych jako substancjie ktore o dziwo sprzedawane bez calej tej otoczki skodliwosci bardziej mnie przeraza niz otoczka wokol trawy. Co do pierwszego komentarza zgodze sie ze te choroby mogly byc wywolane przez badz nie. Uwagi: staf jest jest szkodliwy z w/w komentarzami co do braku woli sie zgodze ale to zalezy od towaru dlatego postulje o jego legalizacjie aby moc wybrac rodzaj ja osobiscie preferuje taki ktory dzala pobudzjaco a nie nic mi sie niechce. Postuluje rowniez o umiar jak we wszystkim. Ps co by bylo jakb zamienic kllka lat palanie na picie chyba nie musze konczyc.
 
Piter, 23.06.2017 16.06
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
KrisK - jest wielce prawdopodobne że to co napisałeś (zgodnie z nickiem) może być tak samo prawdziwe jak i nie. Moim zdanie autor nie jest osobą obiektywną bo "spaprał" sobie mózg w dzieciństwie i teraz już nie jest w stanie go odbudować. To że znasz/słyszałeś przypadki osób które po paleniu maryśki mają stany depresyjne lub trafiły do psychiatryka wcale nie oznacza że TE SAME osoby mogłyby po kilku dniach, miesiącach bądź latach osiągnąć identyczny stan bez palenia. Możliwe że palenie się do tego przyczyniło, możliwe też że spowodowało i w końcu możliwe też że nie miało wpływu. Moim zdaniem jest zbyt mało badań i dowodów, które poparłyby jednoznacznie którąkolwiek z teorii. Jako ludzie różnimy się od siebie nie tylko kolorem skóry czy wielkością poszczególnych członków ale też wewnętrznie, tj budową i strukturą organów wewnętrznych. To że jednej osobie szkodzi nie oznacza że innym również. Prosty przykład: są osoby które po zjedzeniu 10 śliwek będą miały rewolucję żołądkową, są osoby które mogą zjeść kilogram i nie doświadczą negatywnych właściwości... Miłego weekendu :)
 
OgLoc, 16.05.2017 10.19
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Miałem styczność z osobami które pała marihuanę i to wszystko jest prawda. Niezależnie od osoby wszyscy maja coś nie tak z głowa. Jedni obrażają się z byle powodu, drudzy gubią wątek, trzeci ciagle ryczą. Do tego popadają w jakieś fobie. Marihuana jest szkodliwa na psychikę. Chcesz potwierdzenia ? Pójdź do psychoterapeuty, on ci powie prawdę ale tez wiem ze ludzie którzy jaraja maja problem z przyswojeniem informacji która nie jest dla nich dobra. Prędzej taka osoba powie że kłamie psychoterapeuta i wymyśli sobie powód xD Autor artykułu zwrócił uwagę na lecznicze działanie marihuany, strzał w 10. Wszyscy myślą że skoro ona leczy raka to jest mega zdrowa, leczy umysł. Mogłem mieć kontakt z osobami które co chwile jaraja ten syf, teraz jestem pewien że to syf który wyrządza gorsze szkody psychiczne niż alkohol w krótszym czasie. Ja nie zamierzam nawamiac nikogo do przestania palenia a tym bardziej nałogowego palacza, oni maja tak zryty beret że im nie da się przemówić do rozsądku ze jest złe palenie marihuany, prędzej się obrazi na ciebie, prędzej sobie rękę upierdoli niż powie ze marihuana jest zła. Tez ciekawi mnie działanie marihuany, im więcej się jej pali to można jej więcej kupywać, bo taka zdrowa, fajna. Wiem ile osób w tej chwili pali zioło, wiem jak często i jestem przekonany że jeśli ktoś będzie chciał w przyszłości zarobić sporo hajsu to może zacząć uczyć się jak pomagać takim osobom, zdobywać wyksztalcenie. A i mam coś na koniec. Znam osobe kobietę która jara dzień w dzień, nie zwracając uwagi na nastrój itd. Ma już tak zniszczony mózg że interesuje się tylko klubem piłkarskim, niepotrafi złożyć zdania, nie potrafi logicznie myśleć a jej pamięć zawodzi. Do tego objawy schizofrenii.
 
Maciej, 30.04.2017 12.44
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Ja tam wole mozg miec
 
Maciej, 30.04.2017 12.27
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
J.w.
 
martwy robal, 09.04.2017 11.40
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Zgadzam się z autorem,mam 40 lat palę od 24 lat z przerwami i myślałem że M jest nieszkodliwa,jestem twardy,teraz widzę że jestem w ciemnej dupie.Jak palisz jesteś słaby nie masz silnej woli a to furtka do innych problemów.Teraz mam ich co najmniej kilka.Możecie p... dyrdymały ale powiem wam JAK PALISZ NIE JESTEŚ WOLNY.Mam rodzinę i mam dla kogo walczyć,i jest jeszcze inna M może warto się z nią zaprzyjaźnić.
 
marek, 14.03.2017 18.01
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Palę/spożywam marihuanę od... 25 lat i z grubsza wszystko się zgadza - zawiechy, itp, itd. Najważniejsze, to robić sobie przerwy - ja robię kilkudniowe do kilkumiesięcznych. Nie zauważyłem większych problemów po odstawieniu - oprócz jednego... mianowicie sięgam wtedy po alkohol i tu dopiero zaczyna się jazda niebezpieczna dla mnie i otoczenia. Własna babcia mówi mi wtedy, że lepiej jakbym sobie zapalił (a w mojej rodzinie alkoholików nie brakowało i różnych związanych z tym akcji ze zgonami włącznie, więc babcia wie co mówi - i ja też to pamiętam, aż za dobrze) Pewnie, że lepiej odstawić wszystko, ale ja potrzebuję jakiejś odskoczni i marihuana wygrywa w tej konkurencji ze wszystkimi odmieniaczami świadomości jakie znam. Oczywiście, że jest szkodliwa... ale nie tak jak inne goowna. Nie poruszono tu jeszcze jednego istotnego wątku - to, co sprzedaje diler jest poza jakąkolwiek kontrolą i nikt nie przejmuje się zdrowiem użytkownika. Z jednego grama prawdziwego zielska cwaniaki robią 2 gramy - a czego w tym celu używają... tylko oni wiedzą. I to jest plaga - kupić czyste zioło graniczy z cudem. I potem dzieciaki kupują te cuda i myślą, że palą zioło... bo im tak diler powiedział. Paliłem takie świństwa nie raz - ile ja tego wyrzuciłem! (ja wyrzucam, ale inni nie - bo dla nich grunt, żeby w łeb waliło). Dwóm dilerom zapowiedziałem nawet, że jak jeszcze raz coś takiego przyniosą, to ich zwyczajnie podkabluję. Dlatego zacząłem sam hodować - nie ma innego wyjścia. Często jest tak, że kiedy skończy mi się ziółko, to dopiero wtedy sieję nowe - i czekam kilka miesięcy zanim urośnie. W pracy rzeczywiście przeszkadza - prowadzę firmę i czasem rzeczywiście można sie zakręcić, hehe. Trzeba sobie narzucić pewien rygor i tyle. Pewnie, że to nie łatwe... w ogóle życie nie jest łatwe. Jestem za tym, żeby marihuana była legalna - bo dzieki temu wzrośnie wiedza o niej (o dobrych i złych stronach), marihuana sprzedawana będzie faktycznie marihuaną, a nie jakimś syfem na bazie marnego zioła oraz państwo na tym zarobi - dzięki czemu można będzie leczyć marihuanistów i jeszcze duuużo zostanie. Nie każdy powinien palić, podobnie jak nie każdy powinien pić. I proszę mi nie mówić, żebym nie porównywał marihuany do alkoholu, bo palę dokładnie w tym samym celu, w jakim pije się alkohol - dlaczego mam ich nie porównywać? A do czego doprowadziła polityka zakazywania konpi? - otóż do dopalaczy (większość sprzedawanych dopalaczy imituje działanie marihuany) I co mamy w efekcie? - Nielegalną marihuanę (która jest względnie bezpieczna) i legalny zamiennik - który jest bardzo niebezpieczny. Jescze raz powtórzę - najważniejsze to robić sobie przerwy, bo marihuana ma stanowić pewną odmianę wobec codzienności - a jeśli pali się codziennie traci to sens.
 
KrisK, 12.03.2017 09.41
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Wszystkim śmiejącym się z autora proponuję przeczytać mistyków i narkomanów. Oczywiście wielu powie że tamten też nie wiedział o czym pisał. Ciekawym jest jak się problem obserwuje z dystansu... Ile razy się czyta i słyszy że maryśka nie powoduje psychoz że nie ląduje się po niej w psychiatryku albo że po niej nie ma flashbacków... Tylko co robią w psychiatrykach i na terapiach ludzie po maryśce którzy przed kontaktem z nią wiedli udane i spokojne życie ? Nie ma ich? Ale jak nie ma jak są? Są mają spaprane życie nie radą sobie wchodzą w leki. Marihuana przeorała życie wielu ale ich nie spotkacie na fajnych sobotnich spotkaniach bo oni próbują się pozbierać. Osoby z psychozami nie spotkacie bo się boi wyjść z domu. Myślicie że taka osoba przyjdzie i powie że była w psychiatryku po maryście? Przecież piętno społeczne jest tak silne że odważnych jest promil. A i tak fachowcy od jarania obśmieją. Bo przecież ktoś im powiedział że zioło jest cacy. Tak samo papierosy są cacy! Przecież jest masa ludzi którzy kopcą i żyją długo.... Niestety autor zna świetnie temat.... A wyśmiewający go po prostu jarają ziele. Jarają i jeszcze nie mieli problemów albo nie wiedza że mają. Szczególnie że maryśka włącza taki tryb że to nie my jesteśmy źli... Ludzie nie łączą wielu swoich poczynań z tym że sobie okazjonalnie dwa razy w tygodniu zajarają... Bo maryśka przecież nie szkodzi... Po zapaleniu nie ma co liczyć na uczciwość względem siebie i innych.
 
Abc, 02.03.2017 17.23
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Dokładnie tak jak piszesz. Marihuana nie prowadzi do choroby psychicznej, co najwyżej może ją potęgować. Autor tekstu palił herę w wieku 18 lat, a teraz bd mówił jaka to gandzia jest zła. Zryłeś sobie łeb od małego. Jeszcze napisz, że heroina to uliczka do marihuany hahaha. Klucze w lodówce? Człowieku, takie zawiechy to miałem przy pierwszych paleniach :) Z buchem!
 
trochę wyobraźni, 01.03.2017 13.04
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Bob Dylan dostał Nobla. Za pracę mózgiem. Jego słowa na ten temat: "Te środki nie są w zasadzie dragami; po prostu trochę wyginają ci umysł. Sądzę, że każdy powinien się wygiąć od czasu do czasu."
 
następne »
strona 1 z 2
DlaPacjentow24.pl
Najpopularniejsze artykuły
Ecstasy (MDMA): działanie, objawy i skutki uboczne zażycia narkotyku Ecstasy (MDMA): działanie, objawy i skutki uboczne zażycia narkotyku

Ecstasy (MDMA) to narkotyk popularny wśród tak zwanych „niedzielnych narkomanów” - osób, które...

więcej

6

Mefedron: skutki zażywania narkotyku Mefedron: skutki zażywania narkotyku

Mefedron to narkotyk o działaniu podobnym do amfetaminy, kokainy i ecstasy. Na rynku środków...

więcej

5

UMRZEĆ Z PRZEDAWKOWANIA - śmiertelne mieszanki leków, narkotyków i alkoholu. Nie tylko xanax UMRZEĆ Z PRZEDAWKOWANIA - śmiertelne mieszanki leków, narkotyków i alkoholu. Nie tylko xanax

Umrzeć z przedawkowania wcale nie jest trudno - coraz więcej osób, nie radząc sobie z problemami...

więcej

4

Xanax (alprazolam) - działanie, dawkowanie i skutki uboczne stosowania leku Xanax (alprazolam) - działanie, dawkowanie i skutki uboczne stosowania leku

Xanax (alprazolam) to lek psychotropowy należący do grupy benzodiazepin. Stosowany jest w celu...

więcej

3

Znajdź badanie

albo

albo

Alfabetyczny indeks badań

a b c d e f g h i k
l m n o p r s t u v
w z ż
Eksperci

Niestety, dla dobra dziecka trzeba jak najszybciej skonsultować się z lekarzem psychiatrą, a nie z psychologiem, dlatego że stany lękowe utrzymują się u Pani syna dość długo. Nie ma na co czekać,...

Nie pisze Pani, czy coś w ostatnim czasie zmieniło się u Pani w życiu, może pojawił się jakiś stres, który może powodować problemy z mową albo np. korygowała sobie Pani uzębienie, co też ma...

Problem snu małych dzieci to bardzo ważny temat dla całej rodziny, zrozumiały jest Pani niepokój. W tej kwestii wiele jest wskazówek, rad, które należny przetestować i stosować, jeśli działają...

Zdrowa społeczność

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.