poradnikzdrowie.pl

Psychologia

Kobieta w alkoholowej pułapce - alkoholizm, kobiece, Kobieta, problemy, rodzina

Kobieta w alkoholowej pułapce

Nadużywanie alkoholu było od wieków domeną mężczyzn, tymczasem z roku na rok przybywa pijących pań. O problemie kobiecego alkoholizmu z psychiatrą Lubomirą Szawdyn rozmawia Anna Krasuska

FOTO ART: Kobieta w alkoholowej pułapce

foto: Jupiterimages


Kobiety częściej niż mężczyźni piją w ukryciu, bardziej się tego wstydzą, a ich terapia trwa zwykle o wiele dłużej niż u panów. Poważniejsze są również konsekwencje zdrowotne kobiecego alkoholizmu.

Czy alkoholizm wśród kobiet narasta?

Owszem. Wystarczy rozejrzeć się na oddziałach odwykowych. Kiedyś zdarzały się dwie, trzy panie w grupie panów. Teraz jest odwrotnie. Kobiety częściej niż kiedyś zgłaszają się na terapię, ale też coraz więcej ich pije.

Dlaczego?

To wynika ze źle pojętego równouprawnienia. Prawa i obowiązki się wymieszały i panie chcą dorównać mężczyznom także w piciu. Piją duże ilości wina i piwa, ale też mocne alkohole. Kobieta siedząca w pubie czy z puszką piwa na ulicy jest dziś normalnym zjawiskiem. Nastąpiła zmiana zachowań naszej płci, którą bardzo jaskrawo widać. Nawet nasz język się zmienia. Kobieta mówi „nawaliłam się jak stodoła” i nikogo to nie dziwi!

Do tego nas doprowadziła emancypacja?

Między innymi. Zmienił się nasz styl bycia. Kiedyś panie wypijały od czasu do czasu kieliszek naleweczki z konfiturą. Albo piło się okazjonalnie, w dużym towarzystwie. Teraz wychodzimy na lunch i zamawiamy lampkę wina. Po powrocie do domu jesteśmy zmęczone i wypijamy drugą, a do wieczornego filmu trzecią. I tak, podstępnie alkohol wkrada się w nasze życie. Łatwo przyswajamy różne mody. Na przykład teraz kobiety regularnie piją we własnym gronie. Spotyka się kilka singielek i idą na wino, tak jak kiedyś kumple umawiali się na piwo. To zjawisko stało się ostatnio nagminne.

Jak można uchwycić moment uzależnienia?

Obserwując swoje picie. Gdy przestajemy liczyć procenty i nie mamy pojęcia, ile wypijamy w ciągu dnia, to robi się niebezpiecznie. Mało kto zdaje sobie sprawę, że sześć piw zawiera tyle samo alkoholu co pół litra wódki. A przecież kobiety nieraz tyle wypijają, siedząc w klubie! Jeszcze istotniejsze jest to, jak często pijemy. Pół butelki wina wydaje się niewinne, ale pite codziennie uzależnia. Jeśli przyzwyczajamy się do czegoś, to potem nam tego brakuje. Tym bardziej, że początkowo tolerancja na alkohol rośnie.

Czy nasza fizjologia ma jakiś wpływ na skłonność do alkoholu?

Jak najbardziej! Damski układ hormonalny ma ogromne znaczenie. Huśtawki emocjonalne związane z napięciem przedmiesiączkowym, sprawiają, że kobiety w tym czasie szukają ulgi w alkoholu. Gdy odkrywają, że nastrój się w ten sposób wyrównuje, sięgają po butelkę coraz częściej.

W którym okresie życia jesteśmy bardziej podatne na uzależnienie?

Są dwa momenty zwiększonego zagrożenia. Pierwszy – przed okresem biologicznego rozwoju. Niestety, przybywa pijących nastolatek, bo grzeczne dziewczynki nie są dzisiaj w modzie. W mojej praktyce zdarzają się nawet 12-letnie alkoholiczki. Drugi trudny moment to przejście na emeryturę i usamodzielnienie się dzieci. Wiele kobiet nie radzi sobie z zespołem pustego gniazda i zaczyna szukać pocieszenia w alkoholu. Przy lampce wina łatwiej też nawiązuje się nowe znajomości przez internet.

Kobiety częściej niż mężczyźni piją w samotności?

Kiedyś tak było, ale teraz, kiedy nasz styl bycia tak bardzo się zmienił, nie jest to już wyróżnikiem kobiecego alkoholizmu. Panie częściej jednak „schodzą do podziemia”.

Słabsza płeć – słabsza głowa

Z powodu alkoholizmu umiera czterokrotnie więcej kobiet niż mężczyzn. Metabolizm alkoholu przebiega bowiem u każdej płci odmiennie. Dlatego konsekwencje zdrowotne picia występują u pań częściej i w większym nasileniu. Po spożyciu takiej samej ilości alkoholu jego stężenie we krwi kobiety jest o 40 proc. większe niż u mężczyzny. Związane jest to z funkcjonowaniem układu hormonalnego. Kobieta szybciej się upija w przedmiesiączkowej fazie cyklu, a przyjmowanie doustnych środków antykoncepcyjnych powoduje dodatkowe spowolnienie metabolizmu alkoholu, co sprawia, że krąży on we krwi znacznie dłużej.
U kobiet, które piją dziennie średnio trzy lub więcej standardowych drinków (po ok. 10 g alkoholu), pojawiają się takie straty zdrowotne, jakie stwierdza się u mężczyzn pijących trzykrotnie więcej. Poważne problemy zdrowotne występują u kobiet średnio po 14 latach nadużywania alkoholu. Podobne zmiany pojawiają się u mężczyzn po 20 latach.

Czyli ukrywają swój problem…

Tak. Kiedy zauważają, że nie mogą już żyć bez paliwa, jakim jest alkohol, a muszą przecież chodzić do pracy i wypełniać swoje życiowe role, zaczynają się maskować. Kobiety przez lata mogą się ukrywać. Miałam kiedyś pacjentkę, która była wspaniałą żoną i matką. Dom lśnił czystością. Wszystko idealnie, dopóki rodzina nie poszła spać. Wtedy mama zamykała się w swoim pokoiku na pięterku, pod pretekstem, że odpoczywa w samotności albo... robi na drutach. Wypijała pół litra i zasypiała. To trwało wiele lat. Dzień po dniu!

Nikt się nie zorientował?!

Mąż był zbyt zapracowany. A córki czuły, że z mamą jest coś nie tak, ale sprawa się wydała dopiero, kiedy jedna z nich znalazła ją nieprzytomną.

Muszą przecież występować jakieś oznaki uzależnienia…

Występują, tyle że często je ignorujemy. Twarz alkoholika jest niesłychanie symptomatyczna. Obrzęk, przekrwione lub zażółcone oczy, pękające naczynka krwionośne… Zwłaszcza u kobiet jest to nie do ukrycia – nawet pod grubą warstwą makijażu. Zawsze proszę pacjentki, żeby przynosiły mi swoje fotografie. Pokazuję im, jak ich twarz się zmienia, bo one same tego nie widzą. Poza tym jest wiele innych objawów. Mocne perfumy, kadzidełka maskujące zapach alkoholu – zwłaszcza w miejscu pracy. Symptomatyczne jest także tłumaczenie się. Jest takie przysłowie: „Kto się tłumaczy, ten się pogrąża”. Jeżeli ktoś niepytany zaczyna się kajać lub bez powodu porusza temat alkoholu, to może znaczyć, że jest to dla niego sprawa ważna. Alkoholiczki pijące w ukryciu unikają przyjęć i prawie zawsze są w towarzystwie rygorystycznymi abstynentkami.

Dlaczego można aż tak długo ukrywać problem?

Bo ukrywanie jest często wspierane przez rodzinę. Bywa, że rodzina wie, ale się wstydzi. Myślą sobie: „Jak ona już musi pić, to niech pije w domu, żeby tylko nas nie kompromitowała”. Wszystko jest skrzętnie chowane pod dywan. Każdy przed każdym udaje. Boimy się, „co ludzie powiedzą”, i pozwalamy matce zapić się na śmierć. Panuje mit, że jak się o czymś nie mówi, to tego nie ma. Dlatego podstawową sprawą jest nazwać problem.

Dokąd może się zgłosić kobieta uzależniona?

Pomoc dla kobiet jest wszędzie. Są poradnie, grupy wsparcia – także dla tych, którzy chcą pomóc alkoholiczce. Można tam pójść, posłuchać, zasięgnąć informacji. To może zrobić każdy, nawet sąsiadka, gdy widzi, co się dziej. Ważne, by nie zamykać się w czterech ścianach, nie czekać, aż tuż obok ktoś umrze z powodu alkoholu.

Czy to prawda, że kobiety trudniej się leczy?

Tak. Po pierwsze dlatego, że kobietę trudniej jest zmotywować do leczenia. Po drugie, że nie ma pomocników. Do skutecznej terapii potrzebna jest cała rodzina. Kiedy przygotowuję interwencję rodzinną, to z mężczyzną przychodzi z reguły kilka osób. Z kobietą najwyżej jedna. Panie nie mają na kim się oprzeć. Mężczyźni zwykle uciekają od alkoholiczek, rodzina się nimi nie interesuje. Jedynymi pomocnikami są na ogół dzieci lub matki.

Jesteśmy bardziej samotne?

Funkcjonuje taki stereotyp, że kobieta sobie zawsze poradzi. My jesteśmy do pomagania, ale same nie wymagamy pomocy. No, ale czemu tu się dziwić, skoro współczesne żony próbują zastąpić swoim mężom matki… Poza tym, paradoksalnie, czasem ludziom jest na rękę, gdy ktoś pije.

Łatwiej nim manipulować?

Wielu mężom wygodniej jest mieć w domu alkoholiczkę. Kiedy pije, jest pokornym cielęciem, a gdy zaczyna się leczyć, nagle przestaje być potulna, czegoś chce od życia, ma swoje zdanie… Matka, która się leczy, uchodzi w wielu domach za nienormalną, mówią o niej, że zdziwaczała. Podobnie w wielu miejscach pracy. Kobieta, która przestaje pić, może być początkowo słabsza. W pierwszej fazie zajmuje się sobą, swoimi emocjami i bywa przez jakiś czas mniej wydolna. Ale za to później, gdy przez to przejdzie… rozkwita i staje się świetnym pracownikiem. Tyle że to nie zawsze jest potrzebne, bo ta osoba może być bardziej krytyczna, rzeczowa i wymagająca.

Czy pijący mężczyzna i pijąca kobieta są tak samo postrzegani przez społeczeństwo?

W sensie moralnym? Nie. Kobiety są bardziej sekowane. O mężczyźnie mówi się „ten biedny alkoholik”, o kobiecie – „skoro piła, to teraz ma za swoje”. Dlatego panie tak długo potrafią pić w ukryciu. Boją się, że zostaną napiętnowane. Bo chociaż pod względem ilości i form picia mamy równouprawnienie, to pod względem moralnym nic się, niestety, nie zmieniło. Wciąż inna jest hańba mężczyzny, a inna hańba kobiety.

Wbrew pozorom we współczesnym świecie kobietom wcale nie jest łatwiej…

Nie jest. Jak się tak głębiej nad tym wszystkim zastanowić, to alkoholizm kobiet świadczy o zaburzeniach naszej tożsamości. Kobiety łatwo wchodzą w schematy podsuwane przez środki masowego przekazu. Dopasowują się do wymyślonych wzorców, które w gruncie rzeczy są im przecież obce. Następuje jakaś urawniłowka obyczajów. Kobiecie trudniej jest wyjść z nałogu, bo odnalezienie się w tym pomieszanym świecie trwa u nas dłużej niż u mężczyzn. To jak szukanie drogi w ciemnym lesie. Dlatego… naprawdę warto poprosić o pomoc.

autor: Anna Krasuska (miesięcznik "Zdrowie")

aktualizacja: 30.07.2009

Sklep on line
  • Podyskutuj na formu
  • powrót
  • drukuj
  • poleć znajomemu

Komentarze (17) :

AS | 01.07.2010 godz 20.36

nie mam już sił

Z całym szacunkiem dla Pani Psychiatro ,nie podała Pani swojego tytułu naukowego więc tak Panią tytułuje.Czy może się Pani pochwalić ile dusz Pani wyrwała z tego amoku po stwierdzenie, cytuję Pani wypowiedz: ..Pomoc dla kobiet jest wszędzie. Są poradnie, grupy wsparcia – także dla tych, którzy chcą pomóc alkoholiczce. Można tam pójść, posłuchać, zasięgnąć informacji. To może zrobić każdy, nawet sąsiadka, gdy widzi, co się dziej. Ważne, by nie zamykać się w czterech ścianach, nie czekać, aż tuż obok ktoś umrze z powodu alkoholu...... to wypowiedz tak ogólnikowa że dziecko by to napisało (bez obrazy).Wie pani co mi powiedziała żona po takiej terapii i grupie dyskusyjnej?...a jakieś głupoty opowiadali,miała podpisany dokument przez panią doktor i poszła do pracy na?tydzień.... następny argument: Pani wypowiedź: Czy to prawda, że kobiety trudniej się leczy? Tak. Po pierwsze dlatego, że kobietę trudniej jest zmotywować do leczenia. Po drugie, że nie ma pomocników. Do skutecznej terapii potrzebna jest cała rodzina. Kiedy przygotowuję interwencję rodzinną, to z mężczyzną przychodzi z reguły kilka osób. Z kobietą najwyżej jedna. Panie nie mają na kim się oprzeć. Mężczyźni zwykle uciekają od alkoholiczek, rodzina się nimi nie interesuje. Jedynymi pomocnikami są na ogół dzieci lub matki...... wie Pani co w mojej wypowiedzi jw.jesteśmy już 31 lat razem.Ile znajomych stwierdzało co Pani...tak tak weź ją zostaw i daj se spokój,po co będziesz się męczył.-nie wiem z kąt ma Pani takie wiadomości.Jest to napisane ogólnikowo i gdyby Pani opisała konkretne przykłady było by to bardziej wiarygodne.Sorka za tą szczerość.Ma Pani konkretny przykład.Proszę,proszę mi pomóc i opisać swój sukces zawodowy.Z poważaniem mąż chorej żony

AS | 01.07.2010 godz 19.54

nie mam już sił

podzielam to samo co ``kola`` w tytule :walka o żonę.nic dodać nic ująć.syn już się wyprowadził oczywiście chciał skończyć studia ,których już nie mógł znieść bez bezpodstawnych pijackich amoków matki, której po niekontrolowanym wypiciu wszystko było nie tak,miała pretensje do wszystkiego i wszystkich.Ja już tego nie rozumiem ,załatwiam jej pracę i to już nie dziesiąty raz ,nie wiem czy nie chce pracować-bo nie chce powiedzieć czy się nie nadaje.wychodziła raz przez miesiąc do pracy zanim przejrzałem jej torbę i zobaczyłem wypowiedzenie.nic nie potrafi załatwić sama w urzędzie.kiedyś nie dopilnowałem i poszła sama to dostała 120dni bez zasiłku,znów było za późno.w pośredniaku dostała by karę bo niezrozumiała i podpisała dokument.Dziś pierwszy dzień w pracy...czekam ,czekam i zjawia się ZJAWA a nie żona.Jesteśmy 31 lat po ślubie-od około 10 lat miałem nadzieję.Teraz te dni to są minuty do katastrofy...Ale każdy głupi swój rozum ma.Wiadomo że majątek jest wspólny,jak MNIE się to nie podoba to fora ze dwora....bo ona nie rozumie tego że wspólnymi siłami do pewnego czasu urządzaliśmy sobie to gniazdko,a teraz mam to wszystko zostawić?Jak nie będzie robiła opłat-bo z czego to i tak mnie będą ścigać o należności.Więc mam też zacząć pić rop........ć to wszystko i iść pod płot.Ile było dyskusji,po trzeźwemu,po pijanemu,nic nie daje rezultatu.Ale widzę że na tej stronie mogę się tylko wypłakać do rękawa,bo prawdziwej,konkretnej porady tu nie znalazłem.słowa,słowa,słowa-brak konkretów.Czy lekarz psychiatra?,psycholog?,policjant?(3 razy była na izbie wytrzeźwień)no tak to nie rekord...Jeżeli ktoś na prawdę chce mi pomóc proszę o kontakt@...... baas47@o2.pl Pozdrawiam i dziękuję.Mąż chorej żony.AS

kinga | 03.06.2010 godz 20.14

ja wtej roli matki

doskonale wiem co to jest być alkoholikiem bo sama dużo wypijałam i jakoś nie musiałam zasięgać żadnych porad bo zrozumiałam że rodzina jest najważniejsza

zrozpaczona | 24.04.2010 godz 22.19

dziecko alkoholikow

co zrobic jak oboje rodzicow pija?Kiedys jak bylam mala tylko tato pil, od ponad 4 lat udalo mu sie wciagnac w to wszystko mame.Tato teraz widzi co zrobil mamie, nie dalej sobie powiedziec ze jest chora i potrzebuje pomocy.Nie umi utrzymac moczu,ciagle szuka sprzeczek,nie utrzymuje kontaktu ze swiatem zewnetrznym jednynie jak idzie do sklepu po alkohol.Jak mozna im pomoc?

kola | 09.04.2010 godz 21.53

walka o zone

od kilku lat walcze o zone malzenstwo itd bez skutecznie nie wiem juz co robic pomocy od nikogo kazdy widzi i milczy a ona coraz gorsza trudno przekonac ja do zmiany niema szczerej rozmowy tylko klamstwa i brak checi do zycia swoim zachowaniem niszczy wszystko tak jest wlasnie z pijaca zona tylko wstyd i bol

jestem | 13.03.2010 godz 13.51

alkoholizm

wiem coś na ten temat moja znajoma ma problem alkoholowy, oczywiście dom lśni, dzieci obiad mają, sama sobie polewa wódkę do kieliszka, mało tego po wypiciu szuka pretekstu aby tylko się pokłócić i dopiec swego, chowa wódkę przed dziećmi, a dzieci widzą i nic jej nie mówią, jeszcze ją kryją,

XXX | 01.03.2010 godz 22.37

ALKOCHOLIZM

PODSTAWOWA ALKOCHOLIK MUSI SAM CHCIEĆ SIE LECZYĆ W NASZYM POLSKIM PAŃSTWIE . TAK NAPRAWDE ŻADEN ĆPUN CZY ALKOCHOLIK NIE PRZYZNA SIĘ DO TEGO ZE JEST UZALERZNIONY.... A NA PRZYMUS BIKT TAKICH LUDZI NIE LECZY..... I GDZIE TU LOGIKA............... TYM LUDZIOM NIKT NIE POMOŻE.............. GDY TEGO NIE CHCA..........A ZAZWYCZAJ TAK JEST .... ZATRÓWAJĄ ŻYCIE CAŁEJ RODZINY......

Migdalena | 20.02.2010 godz 14.44

Sama chciała

Jak wybaczyć sobie samej unicestwianie niegdyś pięknej kobiety i wartościowego związku ? Skoro nic się nie zmienia i w miarę upływu lat spotykają mnie okoliczności, których nie rozumiem i nie akceptuję ? Swoją role w życiu już wypełniłam. Jestem na równi pochyłej. Nie zdzierżę terapii grupowej. Przy indywidulanej odgrywam kogoś innego. Kłamię pełna wiarygodności. Kolejna maska. Nie wiem co dalej...

Lena | 18.05.2009 godz 12.52

Ja alkoholiczka...

Jestem rok po terapii w Czerniewicach. Swietny Ośrodek. Było ciężko, ale warto.Pewnie dziś byłoby po mnie.Kobiety , walczcie.Szkoda każdego dnia. Piłam prawie 10 lat.w ukrywaniu nałogu byłam mistrzynią.Zaczęłam od piwa.Najpierw tylko na imprezach potem w samotności.Potrafiłam wypić 1l wódki w ciągu dnia-od rana do wieczora-to był koszmar.Granica między popijaniem, a ciągami alkoholowymi jest bardzo cienka.Polecam leczenie zamknięte.Jest trudniejsze, ale bardziej konkretne.

M. | 12.02.2009 godz 22.19

Do kobiety25 (2/2)

Coraz częściej amałam swoje ograniczenia po alkoholu i czasem zlewały mi się dni. Obecnie piję 1 raz w tygodniu lub co dwa tygodnie. Uważam to za swój sukces. Możesz przyrównać swoje nadużywanie do mojego. Mam wrażenie, że pozbyłam się większych stresów życiowych albo się z nimi oswoiłam i od razu zrobiło się łatwiej. Jak myślę o alkoholu to mnie odrzuca. Rzuciłam też palenie. Czuję się lepiej i wydaje mi się, że problem się zmniejszył, ale to chyba kwestia nastawienia, pozbycia się źródeł stresu i zmiany trybu życia (również diety). Pozdrawiam.

M. | 12.02.2009 godz 22.18

Do kobiety25 (1/2)

Jestem Twoją rówieśniczką. Bardzo poważnie chorowałam i przeżyłam ciężkie chwile na uczelni oraz w życiu osobistym. Również ukrywałam butelki, puszki, szukałam do tego pretekstów, by wyjść ze znajomymi wieczorem na piwo. Później spałam rano olewając uczelnię, lecząc kaca do wieczora. Jeden, dwa dni później to samo. Obecnie... unikam imprez alkoholowych, bo wiem, że skończy się upiciem... zachce mi się jeszcze jednego piwa, i kolejnego, aż bełkocząc pójdę zwymiotować, a potem szukać transportu, by w ubraniu pójść spać.(...)

córka | 01.12.2008 godz 11.11

anonimowość w aa?

moja mama też pije,pije po kryjomu w samotnosci,kiedy zwracam jej uwagę to zaprzecza lub mowi ze to migrena,itp,udaje,ze nic się nie dzieje,bardzo chciałabym jej pomoc,ale czuje sie bezsilna,myslę,ze ona nie chce skorzystac z fachowej pomocy,poniewaz boi się ,ze o wszystkim dowiedzą sie inni,mieszkamy w małej miejscowosci i jezeli ktos chodzi tu na spotkania aa to wszyscy o tym wiedzą,więc co to za anonimowosc,a wiadomo jakie jest zdanie na temat pijących kobiet,mam nadzieje tylko,ze kiedys znajdzie w sobie na tyle odwagi i silnej woli,i nie bedzie wazne co sobie pomyslą inni

kobieta25 | 28.09.2008 godz 20.43

nadużywam czy jestem uzależniona...

Mam 25 lat. Był czas, że ukrywałam przed znajomymi butelki i puszki po piwie wypitym w samotności. Potrafiłam szukać pretekstów do wypicia wieczorem alkoholu, by poczuć taki przyjemny "bezwład" w głowie. Dzień później miałam wyrzuty sumienia. Obecnie piję co trzeci dzień (wcześniej codziennie). Alkohol pozwalał mi zapomnieć o smutku, czasem pomagał się rozluźnić. Zastanawiam się czy leczyć się na alkoholizm czy na nerwicę.

ktosia | 13.08.2008 godz 09.52

moja matka pije!!

moja matka jest juz uzależniona,nie da sobie pomoc! nie mozna z nia złapać zadnego kontaktu bo nic do niej nie dociera!! jeszcze troche a pewnie przez swoja głupote straci pracę! zmarnowała mi dziecinstwo a teraz niszczy dalsze zycie!

wspołuzalezniona | 06.08.2008 godz 16.43

moja matka pije

moja matka pije od ponad 20 lat byla 3 razy na przymusowej terapi i nic to nie dalo teraz byla znow sprawa w sdzie zeby ja zamkanc ale sedzia zdecydowal na terapie dochodzaca a ona i ta nie chodzi nic sobie z tego nie robi tak jej nienawidze ze mysle czasami ze kupie jej skrzynke i niech sie w koncu zapije i da nam normalnie zyc!!

jam mąż | 15.06.2008 godz 12.23

alkohol u zony

a jak alkoholiczka nie przejawia choć troche samo zaparcia w tym by z tego wyjśći za każdym razem mówi że nie pije a pije. nie wiem co zrobić a może inaczej wiem a nie potrafie się na to zdobyć? mam w sumie jej dość!!!

Blondi77 | 04.06.2008 godz 05.04

Prawda!!

Bardzo dobry artykul!!!! Tylko powiedzcie co zrobic jak nie mozna zdobyc tej pomocy kiedy sie jest za granica???

newsletter

Co tydzień bezpłatny serwis newsów nie tylko o zdrowiu, urodzie, odchudzaniu...

zapisz