Toksyczna KOLEŻANKA Z PRACY - jak sobie z nią radzić

Konsultant: Agnieszka Kostrzewa, psycholog
63 komentarze
Autor: Anna Krasuska

Obgaduje cię za plecami, donosi o każdym spóźnieniu do pracy, nastawia przeciw tobie innych - współpracowników i szefa. Toksyczna koleżanka z pracy może zmienić twoje życie w piekło. Nie daj się!

Toksyczna koleżanka w pracy to poważny problem. Jeśli nie liczyć czasu na sen, to niemal połowę dorosłego życia większość z nas spędza w pracy. Osiem godzin dziennie przebywamy w towarzystwie tych samych ludzi. Bywa, że przez długie lata. I choć nie zawsze są to budujące kontakty, czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy uwikłani w relacje z osobami, z którymi pracujemy. Każdy z nas wnosi do tych relacji swoje emocje, oczekiwania, indywidualne doświadczenia.

W życiu prywatnym wybieramy sobie przyjaciół, a nieprzyjemne znajomości po prostu zrywamy. W pracy jesteśmy skazani na to, co los przyniesie. A ten często płata nam figle. Być może ty też masz problem z koleżanką, która siedzi przy sąsiednim biurku… W takim razie ten tekst jest właśnie dla ciebie.

Toksyczna koleżanka z pracy - zabawa w „moje lepsze”

Na pozór wszystko jest w porządku. Może nawet uśmiecha się, gdy wchodzisz rano do pracy. Chwali nową fryzurę, z uznaniem zerka na sukienkę. Albo… wita cię chmurnym milczeniem, udając, że nie usłyszała twojego „dzień dobry”. Ale ty dobrze wiesz, że za maską obojętności lub pod pozorami sympatii kryje się bezinteresowna złośliwość. W napięciu czekasz na kolejne przejawy wrogości. A te masz niemal codziennie. Na zebraniu toksyczna koleżanka forsuje swoje pomysły, deprecjonując twoje. W przewrotny sposób przypisuje sobie twoje zasługi. Bezpardonowo walczy o uznanie szefa. Potajemnie lub całkiem jawnie prowadzi swoją sprytną grę w „moje lepsze”. Czy to przypadek, że to ona właśnie ma wykonać wymyślony przez ciebie projekt? Że szef robi ci przykre uwagi, choć wcale na to nie zasługujesz? Że reszta zespołu dziwnie na ciebie patrzy? Toksyczna koleżanka rozciąga wokół ciebie gęstą mgłę niechęci. Plotkuje za twoimi plecami, usłużnie informuje szefa o każdym twoim potknięciu, podkopuje twój autorytet w grupie. W mniej lub bardziej jawny sposób (czasem udając życzliwość) prowadzi swoją dwulicową grę. „Dlaczego ona to robi?”, myślisz z rozpaczą po kolejnym upiornym dniu w pracy.
Przyczyny zwykle tkwią głęboko w osobowości – a tę, jak wiadomo, kształtują wszystkie nasze przeszłe doświadczenia. Może przypominasz jej dziewczynkę z sąsiedniego podwórka, której nie lubiła w dzieciństwie? Może nosi w sobie niezaspokojone ambicje i potrzebę dominacji, więc rywalizuje z tobą o wymarzony awans? Albo chce być ważna w pracy, rekompensując sobie w ten sposób niepowodzenia osobiste?

Nie przegap
Ostatnio dodane na forum
zobacz wszystkie »
 
 
Nie zarejestrowany, 27.02.2015 20:14
A ja napisze swoją historię.Ponad 2 lata temu zatrudniłem się w pewnej firmie.Firma znana, właściciele są moimi dobrymi znajomymi.Kiedyś bardzo dawno temu zaproponowali mi pracę,tak ciągnęli się za mną ze dwa lata aż się w końcu zgodziłem.Po prostu uważałem,że wtedy nadszedł dobry czas na zmiany w moim zawodowym życiu.Od początku jak pracuje w tej firmie to liczba osób pracujących wynosi 8.Od początku jak zaczełem tam pracować zauważyłem dziwne zasady,relacje tych ludzi.Głupie odzywki,nie tolerowanie innego zdania,obgadanie za plecami,ocenianie pracy innych,naśmiewanie się.Na porządku dziennym było wymyślanie faktów i puszczanie je w obieg.Ważne było to kto ile zarabia.Przodował w tym szczególnie jeden mój "kolega". Ze względu na to, że uważam się za człowieka dorosłego, dojrzałego, z ludzkimi zasadami (brak donoszenia, szczerość, załatwienie spraw bezpośrednio w cztery oczy, z dużym szacunkiem do każdego człowieka) to postanowiłem nie poddać się tym manipulacjom."Mój kolega" widząc, że ja raczej nie załapie się do jego grupy powoli robił wszystko abym odszedł z pracy.I im było coraz lepiej w mojej pracy to tym bardziej był wobec mnie wrogi, złośliwy, pokazywał swoją wyższość, arogancje.A jak inni, pozostali moi koledzy z pracy reagowali na to wszystko?Część osób od początku się do mnie odzywała, miała gdzieś co mówią inni, druga część natomiast bała się ze mną kontaktować ze względu na to aby nie podpaść "temu najważniejszemu".Szefowie często się mnie pytali czy mają reagować na tą atmosferę, powiedziałem że nie, bo ten gościu prędzej czy później sam się wykończy.On po prostu kiedyś tego psychicznie tego nie wytrzyma, bo najnormalniej w życiu jest zakompleksiony, biedny umysłowo i głupi. I tak też się stało.Po prawie dwóch latach podjudzania innych, lekceważenia mnie i mojej pracy,"kolega" nie wytrzymał i się zwolnił z pracy.Trzasnął drzwiami, dał zwolnienie lekarskie i już nie wrócił.Biedak sam się pogubił we własnym świecie.Atmosfera w pracy diametralnie się poprawiła, ludzie tak w podświadomości czują duża ulgę.Nie ma już takiego jawnego chamstwa i prostactwa.Jest taki spokój, normalność, taka ludzkość.Ludzie z pracy zaczęli na mnie patrzeć takim innym okiem, powoli dociera do nich że chyba nie jestem takim złym człowiekiem.I pracować dobrze potrafię.Jaki z tego jest morał? Że zawsze należy być sobą, nigdy nie należy się słuchać innych, tylko swoich zasad i swojego rozumu.Dlaczego nie reagowałem wcześniej?Bo mnie tak naprawdę to wszystko tylko śmieszyło, mnie i tak broniły wyniki pracy a na zdaniu moich pseudo kolegów nigdy mi nie zależało.Wiedziałem, że mam silny charakter i nie takie rzeczy mają mnie łamać w życiu.Znam swoją wartość jako pracownika i jako człowieka. Wiedziałem, że na pewno zwyciężę w tej "bitwie" jak będę tylko konsekwentny i cierpliwy.I tak też właśnie się stało.A ja za dwa/trzy lata i tak zapewne zmienię pracę, bo będzie czas na kolejne wyzwania.Pracę zmienię, ale swoich życiowych zasad za na pewno nie.
Nie zarejestrowany, 20.02.2015 23:46
Takie france są najgorsze...Ty awansowałaś, a ja objełam tylko bardziej samodzielne stanowisko. Moja "koleżanka"widząc że Szef chce mi je powierzyć, zaczęła kopać dołki.Dodatkowo mam takiego samego "gwiazdora" biurko w biurko.Trochę mniej wyrachowany bo to facet, ale jednak też muszę uważać....Moja rada, po kilku dniach płaczu, dezorientacji robić swoje, szukać "dupochronów" - meile, smsy itp. Warto powalczyć o swoje miejsce, pozycję w firmie- ale nic na siłę.JA WALCZĘ Z TAKĄ UPIERDLIWĄ PI...ALE SZUKAM INNEJ PRACY, BO TO DAJE MI JAKIŚ PLAN ''b'' JAK SIĘ NIE UDA, WIEM ŻE WALCZYŁAM, ZROBIŁAM WSZYSTKO.Zależy od branży , ja mam super relacje z kontrahentami, rozpuszczam wici że szukam pracy, jakby co..
 

Z toksyczną koleżanką z pracy graj w otwarte karty

Sytuacja jest do zniesienia, kiedy napięcie istnieje tylko pomiędzy nią a tobą. Gorzej, jeśli twojej przeciwniczce uda się przeciągnąć na swoją stronę resztę zespołu. Wtedy możesz się stać ofiarą grupowego mobbingu, a twoje życie naprawdę zamieni się w piekło. W dodatku im bardziej sfrustrowany będzie zespół (na przykład poczuciem presji ze strony kierownictwa), tym silniej potrzebować będzie wentyla bezpieczeństwa dla swoich emocji w postaci kogoś, na kim skupić można niechęć.
Możesz oczywiście ignorować zachowanie koleżanki, licząc na to, że za jakiś czas znajdzie sobie inną ofiarę. Obojętność czasem pomaga, ale nie zawsze. Na dłuższą metę chowanie się za monitorem komputera może okazać się dla ciebie zgubne. Wycofując się, okazujesz swoją słabość, a tym samym stawiasz się na straconej pozycji. Grozi ci wyobcowanie i frustracja. Prędzej czy później stracisz szacunek w grupie i w oczach szefa. Zachowując bierność, dajesz swojej rywalce satysfakcję z wygranej. Dlatego lepiej będzie zareagować. Tylko jak?

Pierwszy krok to rozmowa w cztery oczy. Jeśli twoja przeciwniczka jest przekonana, że boisz się konfrontacji, będzie niemile zaskoczona. Demaskując jej grę, stawiając jasno sprawę, demonstrujesz, że teraz to ty rozdajesz karty. W rozmowie wprost obnażasz jej intencje i ustalasz własne granice, mówiąc, że nie życzysz sobie takiego zachowania. Nawet jeśli nie odniesiesz pełnego zwycięstwa, wzmocni cię to i poprawi samoocenę. Prawdopodobne jest, że twoja dręczycielka będzie zaprzeczać, twierdząc, że to tylko twoje wymysły. Nie przejmuj się i obstawaj twardo przy swoim, w razie potrzeby grożąc nawet sankcją, czyli rozmową z szefem. 

Jeśli taka lekcja „wychowawcza” nie zadziała, powinnaś spełnić swoją groźbę i poszukać poparcia autorytetu. Poproś zwierzchnika o otwartą rozmowę w trzy osoby (z udziałem koleżanki). Mądry szef będzie wiedział, jakie wnioski wyciągnąć z takiej konfrontacji i w jaki sposób powinien interweniować.

Szukaj sojuszników w walce z toksyczną koleżanką z pracy

Załóżmy jednak, że nie możesz liczyć na poparcie „z góry” lub nie chcesz wciągać kierownictwa w wasze rozgrywki. W takiej sytuacji nie pozostaje ci więc nic innego, jak szukać sojuszników w grupie. Nie znaczy to, że masz uciekać się do intryg i zagrywek na poziomie twojej przeciwniczki. Warto jednak podjąć wyzwanie i zawalczyć o swoją pozycję.
Postaraj się zjednać sobie ludzi, udowadniając, że jesteś osobą godną zaufania, kompetentną i życzliwą. Obdarzaj innych bezinteresownym uśmiechem, doceniaj ich pracę, śpiesz z pomocą w razie potrzeby. Nie walcz jednak o sympatię za wszelką cenę. Nie daj się wykorzystywać, nie przyjmuj na siebie obowiązków innych, dbaj o zachowanie własnych granic. Jeśli sama będziesz podchodzić do siebie z szacunkiem, inni także będą cię szanować.

Spróbuj ją oswoić

Jest jeszcze jedna metoda: spróbuj oswoić wroga. Być może niechęć twojej przeciwniczki spowodowana jest tym, że ma ona jakieś poważne problemy, a swoje frustracje wyładowuje w pracy. Może jej zachowanie jest ukrytą prośbą o uwagę i wsparcie? Pomyśl o tym i znajdź sposób, żeby do niej dotrzeć. Zainteresuj się jej życiem. Zauważ ją. Wchodząc do pracy, to ty uśmiechnij się na powitanie, nie czekając na jej uśmiech. Zapytaj o zdrowie, doceń ładny wygląd, nawet zaproponuj wspólne wyjście na lunch. A za jakiś czas… kto wie – może zyskasz nową przyjaciółkę. A jeśli nawet tak się nie stanie, ty przynajmniej poczujesz się lepiej.

fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij print wydrukuj
Zobacz także
Zdjęcia: Photos.com

Aktualizacja: 28.02.2014

Komentarze (1 - 10 z 63)
Adam, 27.02.2015 20.11
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
A ja napisze swoją historię.Ponad 2 lata temu zatrudniłem się w pewnej firmie.Firma znana, właściciele są moimi dobrymi znajomymi.Kiedyś bardzo dawno temu zaproponowali mi pracę,tak ciągnęli się za mną ze dwa lata aż się w końcu zgodziłem.Po prostu uważałem,że wtedy nadszedł dobry czas na zmiany w moim zawodowym życiu.Od początku jak pracuje w tej firmie to liczba osób pracujących wynosi 8.Od początku jak zaczełem tam pracować zauważyłem dziwne zasady,relacje tych ludzi.Głupie odzywki,nie tolerowanie innego zdania,obgadanie za plecami,ocenianie pracy innych,naśmiewanie się.Na porządku dziennym było wymyślanie faktów i puszczanie je w obieg.Ważne było to kto ile zarabia.Przodował w tym szczególnie jeden mój "kolega". Ze względu na to, że uważam się za człowieka dorosłego, dojrzałego, z ludzkimi zasadami (brak donoszenia, szczerość, załatwienie spraw bezpośrednio w cztery oczy, z dużym szacunkiem do każdego człowieka) to postanowiłem nie poddać się tym manipulacjom."Mój kolega" widząc, że ja raczej nie załapie się do jego grupy powoli robił wszystko abym odszedł z pracy.I im było coraz lepiej w mojej pracy to tym bardziej był wobec mnie wrogi, złośliwy, pokazywał swoją wyższość, arogancje.A jak inni, pozostali moi koledzy z pracy reagowali na to wszystko?Część osób od początku się do mnie odzywała, miała gdzieś co mówią inni, druga część natomiast bała się ze mną kontaktować ze względu na to aby nie podpaść "temu najważniejszemu".Szefowie często się mnie pytali czy mają reagować na tą atmosferę, powiedziałem że nie, bo ten gościu prędzej czy później sam się wykończy.On po prostu kiedyś tego psychicznie tego nie wytrzyma, bo najnormalniej w życiu jest zakompleksiony, biedny umysłowo i głupi. I tak też się stało.Po prawie dwóch latach podjudzania innych, lekceważenia mnie i mojej pracy,"kolega" nie wytrzymał i się zwolnił z pracy.Trzasnął drzwiami, dał zwolnienie lekarskie i już nie wrócił.Biedak sam się pogubił we własnym świecie.Atmosfera w pracy diametralnie się poprawiła, ludzie tak w podświadomości czują duża ulgę.Nie ma już takiego jawnego chamstwa i prostactwa.Jest taki spokój, normalność, taka ludzkość.Ludzie z pracy zaczęli na mnie patrzeć takim innym okiem, powoli dociera do nich że chyba nie jestem takim złym człowiekiem.I pracować dobrze potrafię.Jaki z tego jest morał? Że zawsze należy być sobą, nigdy nie należy się słuchać innych, tylko swoich zasad i swojego rozumu.Dlaczego nie reagowałem wcześniej?Bo mnie tak naprawdę to wszystko tylko śmieszyło, mnie i tak broniły wyniki pracy a na zdaniu moich pseudo kolegów nigdy mi nie zależało.Wiedziałem, że mam silny charakter i nie takie rzeczy mają mnie łamać w życiu.Znam swoją wartość jako pracownika i jako człowieka. Wiedziałem, że na pewno zwyciężę w tej "bitwie" jak będę tylko konsekwentny i cierpliwy.I tak też właśnie się stało.A ja za dwa/trzy lata i tak zapewne zmienię pracę, bo będzie czas na kolejne wyzwania.Pracę zmienię, ale swoich życiowych zasad za na pewno nie.
 
kolezanka, 27.02.2015 00.08
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Tez tak uwazam
 
kolezanka, 26.02.2015 23.51
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Ja tez mam coś podobnego w pracy i tez pracuje w podobnej instytucji. Napisz to wymienimy się informacjami, pogadamy i będzie nam lżej jak nie będziemy z tym same. Barmy222@wp.pl.
 
Matylda, 24.02.2015 23.33
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
U mnie też coś podobnego wyszło. Niedługo zmienię pracę. Koleżanka z firmy, w której pracuję jest osobą bardzo wścibską. Wnika w zarobki i czyjeś prywatne sprawy. Tym bardziej jak wie, że ktoś jest po rozwodzie lub osobą samotną. Cały czas irytuje pytaniami: jak ty żyjesz, z kim ty żyjesz? i takie właśnie w tym stylu. A jak dowiedziała się o moim nowym miejscu pracy to już zaczęła mi liczyć zarobki i wymieniać obowiązki ( kasa wiesz niezła, ale pracy dużo) a potem dodała, że jej tę pracę proponowali ale ona nie chciała. Nie rozumiem takich ludzi...Pracy nie chciała, chociaż jest lepsza i jeszcze mi opowiada, co ja tam będę robiła - jej mąż tam pracuje. Wychodzi na to, że jest zazdrosna bo sama tej pracy nie dostała i liczy mi kasę, której nie zarobi i jeszcze się czepia...Najlepsze jest to, że jej mąż w to się wtrącił; a ja jeszcze nie zaczęłam nowej pracy :(
 
Ola, 20.02.2015 00.20
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Pracowalam w szpitalu jako pomoc terapeuty-jak w klatce.Później dostalam nową pracę.Pierwszego dnia w pracy spotkalam koleżankę, która wcześniej pracowała w szpitalu jako sprzątaczka,a teraz przyjęła się na sprzataczke do mojej instytucji. Nie miałam z nią większego kontaktu,ale zawsze znajoma twarz w nowej pracy podnosi na duchu.Pewnego dnia szefowa zawołała mnie do biura i pokazała mi podłogę pod biurkiem. Szok-syf na potęgę! Moja szefowa jest wspaniała,więc poprosiła mnie żebym ją uświadomiła,bo mamy kontrole i musi byc czysto.Nastepnego dnia poszłam do koleżanki i mówię:KOCHANA CHCIALAM CI POWIEDZIEC,ŻE MAMY JUTRO KONTROLE NA ODDZIALE I JAK BĘDZIESZ MIAŁA CZAS TO ZERKNIJ POD BIURKO I SZURNIJ SZMATKĄ ŻEBYŚ MIAŁA ŚWIĘTY SPOKÓJ."Ta pusta zakłamana baba poleciała do swojej szefowej i obie przylecialy do mnie z gebami jak stodoły,że jej rozkazywalam. Zamurowalo mnie,ale na moje szczęście stanęła w drzwiach szefowa.Wyjaśniła sytuację. Do jej szefowej powiedziała, że to nie jest przedszkole i nie życzy sobie takich zachowań. Następnie pokazała wszystkie pajęczyny i podłogi pod biurkami.Tamta dostała ostrzeżenie.Ja byłam przez jakieś 4 godz.zbita jak pies.Teraz wiem, że fałszywca trzeba ignorować.
 
Ewa, 17.02.2015 17.24
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
a ja zostałam pomówiona o złodziejstwo...uważajcie na to...wiecie jak to przykro gdy wchodzę do jakiegoś pokoju o coś spytać a wszystkie oczy patrzą czy czegoś nie ukradnę??powiedziałam koleżance, ze jeśli sytuacja ze złodziejstwem się powtórzy to idę do sądu...na co dzień udaję, że mnie to nie obchodzi ale czasami mam załamania, że nic nie da się już odkręcić..przez to nie awansuję i zostałam zepchana w kąt i obsypują mnie robotą ponad moje siły..to jest chuligaństwo w pracy!!
 
mkk, 02.02.2015 12.25
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Również miałam w pracy toksyczną "koleżankę". Wiedziałam, że laska jest niebezpieczna, zazdrosna, wręcz psychiczna, ale olałam temat. Za mną stał staż, doświadczenie i naprawdę ciężka praca, także w ciąży. Czułam się bezpiecznie. Poszłam na macierzyński a teraz nie mam dokąd wrócić. Zrobiła naszej szefowej taką sieczkę z mózgu, że ta nawet nie potrafiła merytorycznie wyjaśnić mi, dlaczego już nie pracuję. Nie bo nie. Skąd biorą się takie zera jak ona!?
 
k4c, 22.01.2015 21.24
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
To je nagraj na dyktafon i anonimowo wrzuć na youtube.
 
miki, 02.01.2015 01.27
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
To okropne sytuacje , gdy najpierw komuś zaufasz , powiesz cos nawet zartem a ona potem uprzejmie i z oburzeniem donosi do szefa , choć sama uczestniczyła w tym obgadywaniu
 
pola, 09.11.2014 12.50
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Pracuje w szkole jestem nauczycielką od8lat i tak mnie zatruwaja z każdej strony ze mam dosyć. Głównie to babska z nauczania początkowego gdzie uczę angielskiego.W klasach tych pracuje mi się dobrze,dzieciaki uczą się chętnie i mają dobre wyniki.Ogólnie lubię uczyć i sprawia mi to satysfakcję ze mogę przekazywać wiedzę Ale co z tego jak te baby zatruwaja mi życie,wymyślają głupoty,podchodzą do mnie i szepcze mi na ucho ze dzieci bo ja się mnie,że przeze mnie bolą je brzuchu,mają rozwolnienia,że za dużo wymagań, że krzyczę, ze dzieci panicznie przerażony itp.Gdy pytam dlaczego rodzice nie przychodzą do mnie na konsultacje żeby porozmawiać i wyjaśnić skoro ich dzieci takie przerazone to zawsze odwracają kota ogonem albo mówią ze rodzice się mnie boją.Najgorsze jedt to ze te baby sa przy korycie i dyrrktorka je faworyzuje na kaxdym kroku.Poza tym wierzy im we wdzystko,nie ma seojego zdania .jUż nie raz zdarzyło się ze dyrektorka krytykowana mnie bez podstaw wobec wszystkich.Raz nawet zorganizowała tajne spotkanie na prośbę jednej z tych bab żeby wydać osąd nade mną co myślą o mnie rodzice gdy są zebrania.Naprawdę czasem mam już dosyć tej pracy.Co z tego ze się staram i daje z siebie dużo skoro zawsze i tak jest źle. ..
 
następne »
strona 1 z 7
reklama
reklama
DlaPacjentow24.pl
Najpopularniejsze artykuły
Naucz się flirtować - to doskonała zabawa dla dwojga Naucz się flirtować - to doskonała zabawa dla dwojga

Jesteś singielką? Czekasz na tego jednego jedynego? A może chcesz podgrzać temperaturę w...

więcej

6149

Czy to DEPRESJA? Objawy depresji Czy to DEPRESJA? Objawy depresji

Na depresję choruje co dziesiąty mężczyzna i co piąta kobieta. To cena, jaką płacimy za tempo życia...

więcej

6782

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne – objawy i przyczyny zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne – objawy i przyczyny zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych

Nerwica natręctw to inaczej zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (OCD, czyli z ang....

więcej

6626

Potrzebuję mężczyzny Potrzebuję mężczyzny

Jak radzą sobie z seksem samotne kobiety? Czy łatwo im znaleźć choćby przypadkowego partnera? Ich...

więcej

6088

Zamów bezpłatny newsletter

zapisz się
Autodiagnoza

Wybierz badanie

albo

Alfabetyczny indeks badań

A B C D E F G H I J
K L Ł M N O P R S Ś
T U W Z Ż
Eksperci

Przede wszystkim musi pan zrobić coś, żeby zmienić formułę relacji. Być może nawet jej nie przychodzi do głowy, żeby mieć dziecko z przyjacielem - co zresztą nie dziwi - a pana nie postrzega nawet...

Przeskakiwanie w stawie to klikanie, które związane jest ze zmianami, które zachodzą w stawie skroniowo-żuchwowym. Kolejnym objawem dysfunkcji jest wrażenie zatkanego ucha, szumy uszne, bóle ucha....

Myślę, że trzeba dziecko obserwować w tych sytuacjach, kiedy zachowuje się w opisany sposób, a w jakich nie, co lub kto wywołuje u niego ataki agresji. Bardzo często takie zachowanie spowodowane jest...

Grupy wsparcia
data

Marzec 03, 2015

Chcieli wziąć się za lasy na razie się im nie udało ale nigdy nie mów nigdy z czegoś trzeba szarpnąć na roszczenia majątkowe dla żydów 65 mld. To jest taki wałek przepychany po cichu.Ale mniejsza o to.Jak nie lasy to weźmiemy się za biegaczy kpina totalna.Pie***** tą Kopacz!!! co w...

data

Marzec 03, 2015

całe życie żyłam w cieniu siostry z powodu tego że ona była szczupła a ja niestety nie. Miała lepszych chłopaków, wychodziła na imprezy, do klubów a ja niestety zostawałam w domu. Walczyłam ze swoją nadwagą na różne sposoby. Różne diety, różne suplementy. Metody koleżanek, nic nie...

data

Marzec 01, 2015

Woda - przynajmniej 2 litry !

data

Marzec 03, 2015

całe życie żyłam w cieniu siostry z powodu tego że ona była szczupła a ja niestety nie. Miała lepszych chłopaków, wychodziła na imprezy, do klubów a ja niestety zostawałam w domu. Walczyłam ze swoją nadwagą na różne sposoby. Różne diety, różne suplementy. Metody koleżanek, nic nie...

reklama
Zdrowa społeczność

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.