Toksyczna KOLEŻANKA Z PRACY - jak sobie z nią radzić

Konsultant: Agnieszka Kostrzewa, psycholog
68 komentarze
Autor: Anna Krasuska

Obgaduje cię za plecami, donosi o każdym spóźnieniu do pracy, nastawia przeciw tobie innych - współpracowników i szefa. Toksyczna koleżanka z pracy może zmienić twoje życie w piekło. Nie daj się!

Toksyczna koleżanka w pracy to poważny problem. Jeśli nie liczyć czasu na sen, to niemal połowę dorosłego życia większość z nas spędza w pracy. Osiem godzin dziennie przebywamy w towarzystwie tych samych ludzi. Bywa, że przez długie lata. I choć nie zawsze są to budujące kontakty, czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy uwikłani w relacje z osobami, z którymi pracujemy. Każdy z nas wnosi do tych relacji swoje emocje, oczekiwania, indywidualne doświadczenia.

W życiu prywatnym wybieramy sobie przyjaciół, a nieprzyjemne znajomości po prostu zrywamy. W pracy jesteśmy skazani na to, co los przyniesie. A ten często płata nam figle. Być może ty też masz problem z koleżanką, która siedzi przy sąsiednim biurku… W takim razie ten tekst jest właśnie dla ciebie.

Toksyczna koleżanka z pracy - zabawa w „moje lepsze”

Na pozór wszystko jest w porządku. Może nawet uśmiecha się, gdy wchodzisz rano do pracy. Chwali nową fryzurę, z uznaniem zerka na sukienkę. Albo… wita cię chmurnym milczeniem, udając, że nie usłyszała twojego „dzień dobry”. Ale ty dobrze wiesz, że za maską obojętności lub pod pozorami sympatii kryje się bezinteresowna złośliwość. W napięciu czekasz na kolejne przejawy wrogości. A te masz niemal codziennie. Na zebraniu toksyczna koleżanka forsuje swoje pomysły, deprecjonując twoje. W przewrotny sposób przypisuje sobie twoje zasługi. Bezpardonowo walczy o uznanie szefa. Potajemnie lub całkiem jawnie prowadzi swoją sprytną grę w „moje lepsze”. Czy to przypadek, że to ona właśnie ma wykonać wymyślony przez ciebie projekt? Że szef robi ci przykre uwagi, choć wcale na to nie zasługujesz? Że reszta zespołu dziwnie na ciebie patrzy? Toksyczna koleżanka rozciąga wokół ciebie gęstą mgłę niechęci. Plotkuje za twoimi plecami, usłużnie informuje szefa o każdym twoim potknięciu, podkopuje twój autorytet w grupie. W mniej lub bardziej jawny sposób (czasem udając życzliwość) prowadzi swoją dwulicową grę. „Dlaczego ona to robi?”, myślisz z rozpaczą po kolejnym upiornym dniu w pracy.
Przyczyny zwykle tkwią głęboko w osobowości – a tę, jak wiadomo, kształtują wszystkie nasze przeszłe doświadczenia. Może przypominasz jej dziewczynkę z sąsiedniego podwórka, której nie lubiła w dzieciństwie? Może nosi w sobie niezaspokojone ambicje i potrzebę dominacji, więc rywalizuje z tobą o wymarzony awans? Albo chce być ważna w pracy, rekompensując sobie w ten sposób niepowodzenia osobiste?

Nie przegap
Ostatnio dodane na forum
zobacz wszystkie »
 
 
danusia48, 18.03.2015 12:36
Jest metoda: spróbuj oswoić wroga. Być może ma ona jakieś poważne problemy. Może jej zachowanie jest ukrytą prośbą o uwagę i wsparcie? Pomyśl o tym i znajdź sposób, żeby do niej dotrzeć. Zainteresuj się jej życiem. Zauważ ją. Wchodząc do pracy, to ty uśmiechnij się na powitanie, nie czekając na jej uśmiech. Zapytaj o zdrowie, doceń ładny wygląd, nawet zaproponuj wspólne wyjście na lunch. A za jakiś czas… kto wie – może zyskasz nową przyjaciółkę. A jeśli nawet tak się nie stanie, ty przynajmniej poczujesz się lepiej.
Nie zarejestrowany, 27.02.2015 20:14
A ja napisze swoją historię.Ponad 2 lata temu zatrudniłem się w pewnej firmie.Firma znana, właściciele są moimi dobrymi znajomymi.Kiedyś bardzo dawno temu zaproponowali mi pracę,tak ciągnęli się za mną ze dwa lata aż się w końcu zgodziłem.Po prostu uważałem,że wtedy nadszedł dobry czas na zmiany w moim zawodowym życiu.Od początku jak pracuje w tej firmie to liczba osób pracujących wynosi 8.Od początku jak zaczełem tam pracować zauważyłem dziwne zasady,relacje tych ludzi.Głupie odzywki,nie tolerowanie innego zdania,obgadanie za plecami,ocenianie pracy innych,naśmiewanie się.Na porządku dziennym było wymyślanie faktów i puszczanie je w obieg.Ważne było to kto ile zarabia.Przodował w tym szczególnie jeden mój "kolega". Ze względu na to, że uważam się za człowieka dorosłego, dojrzałego, z ludzkimi zasadami (brak donoszenia, szczerość, załatwienie spraw bezpośrednio w cztery oczy, z dużym szacunkiem do każdego człowieka) to postanowiłem nie poddać się tym manipulacjom."Mój kolega" widząc, że ja raczej nie załapie się do jego grupy powoli robił wszystko abym odszedł z pracy.I im było coraz lepiej w mojej pracy to tym bardziej był wobec mnie wrogi, złośliwy, pokazywał swoją wyższość, arogancje.A jak inni, pozostali moi koledzy z pracy reagowali na to wszystko?Część osób od początku się do mnie odzywała, miała gdzieś co mówią inni, druga część natomiast bała się ze mną kontaktować ze względu na to aby nie podpaść "temu najważniejszemu".Szefowie często się mnie pytali czy mają reagować na tą atmosferę, powiedziałem że nie, bo ten gościu prędzej czy później sam się wykończy.On po prostu kiedyś tego psychicznie tego nie wytrzyma, bo najnormalniej w życiu jest zakompleksiony, biedny umysłowo i głupi. I tak też się stało.Po prawie dwóch latach podjudzania innych, lekceważenia mnie i mojej pracy,"kolega" nie wytrzymał i się zwolnił z pracy.Trzasnął drzwiami, dał zwolnienie lekarskie i już nie wrócił.Biedak sam się pogubił we własnym świecie.Atmosfera w pracy diametralnie się poprawiła, ludzie tak w podświadomości czują duża ulgę.Nie ma już takiego jawnego chamstwa i prostactwa.Jest taki spokój, normalność, taka ludzkość.Ludzie z pracy zaczęli na mnie patrzeć takim innym okiem, powoli dociera do nich że chyba nie jestem takim złym człowiekiem.I pracować dobrze potrafię.Jaki z tego jest morał? Że zawsze należy być sobą, nigdy nie należy się słuchać innych, tylko swoich zasad i swojego rozumu.Dlaczego nie reagowałem wcześniej?Bo mnie tak naprawdę to wszystko tylko śmieszyło, mnie i tak broniły wyniki pracy a na zdaniu moich pseudo kolegów nigdy mi nie zależało.Wiedziałem, że mam silny charakter i nie takie rzeczy mają mnie łamać w życiu.Znam swoją wartość jako pracownika i jako człowieka. Wiedziałem, że na pewno zwyciężę w tej "bitwie" jak będę tylko konsekwentny i cierpliwy.I tak też właśnie się stało.A ja za dwa/trzy lata i tak zapewne zmienię pracę, bo będzie czas na kolejne wyzwania.Pracę zmienię, ale swoich życiowych zasad za na pewno nie.
 

Z toksyczną koleżanką z pracy graj w otwarte karty

Sytuacja jest do zniesienia, kiedy napięcie istnieje tylko pomiędzy nią a tobą. Gorzej, jeśli twojej przeciwniczce uda się przeciągnąć na swoją stronę resztę zespołu. Wtedy możesz się stać ofiarą grupowego mobbingu, a twoje życie naprawdę zamieni się w piekło. W dodatku im bardziej sfrustrowany będzie zespół (na przykład poczuciem presji ze strony kierownictwa), tym silniej potrzebować będzie wentyla bezpieczeństwa dla swoich emocji w postaci kogoś, na kim skupić można niechęć.
Możesz oczywiście ignorować zachowanie koleżanki, licząc na to, że za jakiś czas znajdzie sobie inną ofiarę. Obojętność czasem pomaga, ale nie zawsze. Na dłuższą metę chowanie się za monitorem komputera może okazać się dla ciebie zgubne. Wycofując się, okazujesz swoją słabość, a tym samym stawiasz się na straconej pozycji. Grozi ci wyobcowanie i frustracja. Prędzej czy później stracisz szacunek w grupie i w oczach szefa. Zachowując bierność, dajesz swojej rywalce satysfakcję z wygranej. Dlatego lepiej będzie zareagować. Tylko jak?

Pierwszy krok to rozmowa w cztery oczy. Jeśli twoja przeciwniczka jest przekonana, że boisz się konfrontacji, będzie niemile zaskoczona. Demaskując jej grę, stawiając jasno sprawę, demonstrujesz, że teraz to ty rozdajesz karty. W rozmowie wprost obnażasz jej intencje i ustalasz własne granice, mówiąc, że nie życzysz sobie takiego zachowania. Nawet jeśli nie odniesiesz pełnego zwycięstwa, wzmocni cię to i poprawi samoocenę. Prawdopodobne jest, że twoja dręczycielka będzie zaprzeczać, twierdząc, że to tylko twoje wymysły. Nie przejmuj się i obstawaj twardo przy swoim, w razie potrzeby grożąc nawet sankcją, czyli rozmową z szefem. 

Jeśli taka lekcja „wychowawcza” nie zadziała, powinnaś spełnić swoją groźbę i poszukać poparcia autorytetu. Poproś zwierzchnika o otwartą rozmowę w trzy osoby (z udziałem koleżanki). Mądry szef będzie wiedział, jakie wnioski wyciągnąć z takiej konfrontacji i w jaki sposób powinien interweniować.

Szukaj sojuszników w walce z toksyczną koleżanką z pracy

Załóżmy jednak, że nie możesz liczyć na poparcie „z góry” lub nie chcesz wciągać kierownictwa w wasze rozgrywki. W takiej sytuacji nie pozostaje ci więc nic innego, jak szukać sojuszników w grupie. Nie znaczy to, że masz uciekać się do intryg i zagrywek na poziomie twojej przeciwniczki. Warto jednak podjąć wyzwanie i zawalczyć o swoją pozycję.
Postaraj się zjednać sobie ludzi, udowadniając, że jesteś osobą godną zaufania, kompetentną i życzliwą. Obdarzaj innych bezinteresownym uśmiechem, doceniaj ich pracę, śpiesz z pomocą w razie potrzeby. Nie walcz jednak o sympatię za wszelką cenę. Nie daj się wykorzystywać, nie przyjmuj na siebie obowiązków innych, dbaj o zachowanie własnych granic. Jeśli sama będziesz podchodzić do siebie z szacunkiem, inni także będą cię szanować.

Spróbuj ją oswoić

Jest jeszcze jedna metoda: spróbuj oswoić wroga. Być może niechęć twojej przeciwniczki spowodowana jest tym, że ma ona jakieś poważne problemy, a swoje frustracje wyładowuje w pracy. Może jej zachowanie jest ukrytą prośbą o uwagę i wsparcie? Pomyśl o tym i znajdź sposób, żeby do niej dotrzeć. Zainteresuj się jej życiem. Zauważ ją. Wchodząc do pracy, to ty uśmiechnij się na powitanie, nie czekając na jej uśmiech. Zapytaj o zdrowie, doceń ładny wygląd, nawet zaproponuj wspólne wyjście na lunch. A za jakiś czas… kto wie – może zyskasz nową przyjaciółkę. A jeśli nawet tak się nie stanie, ty przynajmniej poczujesz się lepiej.

fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij print wydrukuj
Zobacz także
Zdjęcia: Photos.com

Aktualizacja: 28.02.2014

Komentarze (1 - 10 z 68)
Kasia, 21.04.2015 14.50
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Dziewczyny od kilku lat (jakieś 3 lata) przechodzę to samo. Wczoraj był kolejny zmasowany atak na mnie. Przechodzę załamanie nerwowe. Zastanawiałam się czy nie iść na zwolnienie, ale boję się, że to tylko rozsierdzi te dwie osoby i zobaczą w tym moją jeszcze większą słabość a wtedy znowu mi dokopią może nawet bardziej, choć zastanawiam się czy bardziej się da.... Plotki za plecami na początku bolały, zeszły na drugi plan gdy zaczęły dochodzić do mnie posłuchy o tym, że powiedziałam coś czego tak naprawdę nie powiedziałam (szok! coś w stylu "jedna pani mi doniosła że ty powiedziałaś na mnie tak i tak szok!), potem doszło oskarżenie o grzebanie w prywatno-służbowych notatkach i przepisach prawnych, potem wpieranie nieprawdziwych zdarzeń stawiających mnie w bardzo złym świetle, których niby byłam uczestnikiem, potem krzyki na mnie przy interesantach. Wczoraj jedna z nich mnie zwyzywała od kłamczuchów bo nie chciałam się przyznać do rzeczy lub słów których nie zrobiłam nie powiedziałam. Znowu na mnie krzyczała, potem powiedziała że wytrąciłam ją z równowagi bo niby powiedziałam do niej że jest plotkarą i donosicielką. Nic takiego nie miało miejsca, wręcz przeciwnie powiedziałam jej że proszę o spokój, że porozmawiam z nią pod koniec dnia żeby nie krzyczała przy interesantach i że niepotrzebnie wprowadza zamieszanie. Przy tym oprócz interesantów była również szefowa (wydawałoby się osoba postronna), która poprosiła ją o spokój. Pod koniec dnia powiedziałam koleżance, że coś jej się pomyliło bo ja nie powiedziałam nic w stylu że jest donosicielem i plotkarą (choć inny temat to taki iż uważam że tak jest) i że szefowa może chyba potwierdzić bo była przy porannym zamieszaniu. Szefowa odparła, że w sumie to ona nie pamięta czy tak mówiłam czy też nie. Potem na osobności szefowa powiedziała do mnie że owszem wie że ja tego nie powiedziałam i pamięta to doskonale. Na koniec Jeszcze koleżanka stwierdziła, że mam okropnie trudny charakter nie da się ze mną pracować, jakaś masakra ze mną, gdy zapytałam dlaczego ? Nie potrafiła mi w zasadzie odpowiedzieć nic. Płakałam wczoraj długo, z nerw nic nie jadłam od niedzieli wieczór i czuje że chyba nie wytrzymam chyba czeka mnie wariatkowo :( pomocy nie wiem co robić, jeśli ktoś ma jakąś radę proszę to mój adres katarzyna.skierniewice@op.pl
 
Maja, 21.04.2015 14.17
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
mam tak samo trzymam za Ciebie kciuki postaram się dziś za Ciebie pomodlić
 
ewa, 15.04.2015 17.22
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Gratuluję, bo ja stosuję ten sam system wobec dwóch prymitywnych dziewczyn w pracy ale póki co efektów nie widzę . Wiem, że muszę być wytrwała , lecz ciężko znieść to obgadywanie za plecami i prostackie zagrywki manipulowania innymi. Coraz trudniej mi się chodzi do pracy
 
xxx, 15.04.2015 16.50
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Ja też pożaliłam się dzisiaj koleżance w pracy na "życzliwą koleżankę" jakie kłody kladzie mi pod nogi /po prostu nie wytrzymałam/i nie przewidziałam, że ta jest też mi "bardzo życzliwa", a przez przypadek usłyszałam, że ta już jej doniosła, co powiedziałam. Nie czuję się winna, ale rozżalona, bo teraz wiem, że mam dwie "życzliwe koleżanki".
 
liliana, 27.03.2015 12.26
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Przez 25 lat pracuję w zespole. od początku byłam osobą lubianą, kompetentną, docenianą, przechodziłam kolejne stopnie kariery zawodowej bez znajomości i kombinatorstwa. Niestety moja kariera kuła w oczy koleżankę, która przyjęta w tym samym roku co ja do pracy, do dziś jest tylko szeregowym pracownikiem. Jakieś 15 lat temu zaczęły się szykany z jej strony ( w tym czasie wyszłam za mąż i urodziłam dziecko, co chyba dopełniło jej czarę goryczy). Zaczęły się obgadywania mojej osoby, wyśmiewanie, nastawianie koleżanek przeciwko mnie, nawet oskarżyła mnie o swoje poronienie (oczywiście nie powiedziała tego mnie tylko innym). Jest to osoba z dużymi ambicjami ale bardzo toksyczna, przy tym potrafi być w obejściu niezwykle miła, taki typ słodkiej blondynki. Nie mogłam na jej poczynania zareagować wprost, bo to też byłoby wykorzystane przeciwko mnie. W takich sytuacjach absolutnie odradzam rozmowę w cztery oczy, bo to jest tylko woda na młyn dla intrygantek. rozmawiać owszem, ale zawsze mieć na to świadków!!! Postanowiłam ignorować babę i jej intrygi, oraz budować pozytywne relacje z innymi koleżankami, tymi niezmanipulowanymi. Cierpiałam przez te lata bardzo, ale postawiłam na przetrzymanie, bo takich ludzi się nie uniknie. Dziś jestem przełożoną tej Pani. Jej charakteru nie zmienię, nie mam zamiaru też mścić się na niej w żaden sposób bo to nie leży w mojej naturze. Wymagam od niej tylko zaangażowania w pracę. Oczywiście baba nadal prowadzi swoje gierki i prowokacje, ale uważam ją za osobę niezrównoważoną emocjonalnie, dlatego nie przeżywam już jej zagrywek, uodporniłam się, śmieję się z tego, niewątpliwie pomocna w tym jest moja pozycja zawodowa.. Jedna rzecz tylko przez te wszystkie lata mnie zastanawiała. Wszędzie zdarzają się intryganci , źli ludzie, którzy zrobią wiele by zniszczyć kogoś, albo czyjeś dobre imię, tego się nie uniknie, ale że są tacy, wykształceni, doświadczeni ludzie, którzy im wierzą i dają się podpuszczać, to trudno jest mi zrozumieć. pozdrawiam
 
Adam, 27.02.2015 20.11
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
A ja napisze swoją historię.Ponad 2 lata temu zatrudniłem się w pewnej firmie.Firma znana, właściciele są moimi dobrymi znajomymi.Kiedyś bardzo dawno temu zaproponowali mi pracę,tak ciągnęli się za mną ze dwa lata aż się w końcu zgodziłem.Po prostu uważałem,że wtedy nadszedł dobry czas na zmiany w moim zawodowym życiu.Od początku jak pracuje w tej firmie to liczba osób pracujących wynosi 8.Od początku jak zaczełem tam pracować zauważyłem dziwne zasady,relacje tych ludzi.Głupie odzywki,nie tolerowanie innego zdania,obgadanie za plecami,ocenianie pracy innych,naśmiewanie się.Na porządku dziennym było wymyślanie faktów i puszczanie je w obieg.Ważne było to kto ile zarabia.Przodował w tym szczególnie jeden mój "kolega". Ze względu na to, że uważam się za człowieka dorosłego, dojrzałego, z ludzkimi zasadami (brak donoszenia, szczerość, załatwienie spraw bezpośrednio w cztery oczy, z dużym szacunkiem do każdego człowieka) to postanowiłem nie poddać się tym manipulacjom."Mój kolega" widząc, że ja raczej nie załapie się do jego grupy powoli robił wszystko abym odszedł z pracy.I im było coraz lepiej w mojej pracy to tym bardziej był wobec mnie wrogi, złośliwy, pokazywał swoją wyższość, arogancje.A jak inni, pozostali moi koledzy z pracy reagowali na to wszystko?Część osób od początku się do mnie odzywała, miała gdzieś co mówią inni, druga część natomiast bała się ze mną kontaktować ze względu na to aby nie podpaść "temu najważniejszemu".Szefowie często się mnie pytali czy mają reagować na tą atmosferę, powiedziałem że nie, bo ten gościu prędzej czy później sam się wykończy.On po prostu kiedyś tego psychicznie tego nie wytrzyma, bo najnormalniej w życiu jest zakompleksiony, biedny umysłowo i głupi. I tak też się stało.Po prawie dwóch latach podjudzania innych, lekceważenia mnie i mojej pracy,"kolega" nie wytrzymał i się zwolnił z pracy.Trzasnął drzwiami, dał zwolnienie lekarskie i już nie wrócił.Biedak sam się pogubił we własnym świecie.Atmosfera w pracy diametralnie się poprawiła, ludzie tak w podświadomości czują duża ulgę.Nie ma już takiego jawnego chamstwa i prostactwa.Jest taki spokój, normalność, taka ludzkość.Ludzie z pracy zaczęli na mnie patrzeć takim innym okiem, powoli dociera do nich że chyba nie jestem takim złym człowiekiem.I pracować dobrze potrafię.Jaki z tego jest morał? Że zawsze należy być sobą, nigdy nie należy się słuchać innych, tylko swoich zasad i swojego rozumu.Dlaczego nie reagowałem wcześniej?Bo mnie tak naprawdę to wszystko tylko śmieszyło, mnie i tak broniły wyniki pracy a na zdaniu moich pseudo kolegów nigdy mi nie zależało.Wiedziałem, że mam silny charakter i nie takie rzeczy mają mnie łamać w życiu.Znam swoją wartość jako pracownika i jako człowieka. Wiedziałem, że na pewno zwyciężę w tej "bitwie" jak będę tylko konsekwentny i cierpliwy.I tak też właśnie się stało.A ja za dwa/trzy lata i tak zapewne zmienię pracę, bo będzie czas na kolejne wyzwania.Pracę zmienię, ale swoich życiowych zasad za na pewno nie.
 
kolezanka, 27.02.2015 00.08
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Tez tak uwazam
 
kolezanka, 26.02.2015 23.51
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Ja tez mam coś podobnego w pracy i tez pracuje w podobnej instytucji. Napisz to wymienimy się informacjami, pogadamy i będzie nam lżej jak nie będziemy z tym same. Barmy222@wp.pl.
 
Matylda, 24.02.2015 23.33
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
U mnie też coś podobnego wyszło. Niedługo zmienię pracę. Koleżanka z firmy, w której pracuję jest osobą bardzo wścibską. Wnika w zarobki i czyjeś prywatne sprawy. Tym bardziej jak wie, że ktoś jest po rozwodzie lub osobą samotną. Cały czas irytuje pytaniami: jak ty żyjesz, z kim ty żyjesz? i takie właśnie w tym stylu. A jak dowiedziała się o moim nowym miejscu pracy to już zaczęła mi liczyć zarobki i wymieniać obowiązki ( kasa wiesz niezła, ale pracy dużo) a potem dodała, że jej tę pracę proponowali ale ona nie chciała. Nie rozumiem takich ludzi...Pracy nie chciała, chociaż jest lepsza i jeszcze mi opowiada, co ja tam będę robiła - jej mąż tam pracuje. Wychodzi na to, że jest zazdrosna bo sama tej pracy nie dostała i liczy mi kasę, której nie zarobi i jeszcze się czepia...Najlepsze jest to, że jej mąż w to się wtrącił; a ja jeszcze nie zaczęłam nowej pracy :(
 
Ola, 20.02.2015 00.20
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Pracowalam w szpitalu jako pomoc terapeuty-jak w klatce.Później dostalam nową pracę.Pierwszego dnia w pracy spotkalam koleżankę, która wcześniej pracowała w szpitalu jako sprzątaczka,a teraz przyjęła się na sprzataczke do mojej instytucji. Nie miałam z nią większego kontaktu,ale zawsze znajoma twarz w nowej pracy podnosi na duchu.Pewnego dnia szefowa zawołała mnie do biura i pokazała mi podłogę pod biurkiem. Szok-syf na potęgę! Moja szefowa jest wspaniała,więc poprosiła mnie żebym ją uświadomiła,bo mamy kontrole i musi byc czysto.Nastepnego dnia poszłam do koleżanki i mówię:KOCHANA CHCIALAM CI POWIEDZIEC,ŻE MAMY JUTRO KONTROLE NA ODDZIALE I JAK BĘDZIESZ MIAŁA CZAS TO ZERKNIJ POD BIURKO I SZURNIJ SZMATKĄ ŻEBYŚ MIAŁA ŚWIĘTY SPOKÓJ."Ta pusta zakłamana baba poleciała do swojej szefowej i obie przylecialy do mnie z gebami jak stodoły,że jej rozkazywalam. Zamurowalo mnie,ale na moje szczęście stanęła w drzwiach szefowa.Wyjaśniła sytuację. Do jej szefowej powiedziała, że to nie jest przedszkole i nie życzy sobie takich zachowań. Następnie pokazała wszystkie pajęczyny i podłogi pod biurkami.Tamta dostała ostrzeżenie.Ja byłam przez jakieś 4 godz.zbita jak pies.Teraz wiem, że fałszywca trzeba ignorować.
 
następne »
strona 1 z 7
reklama
reklama
DlaPacjentow24.pl
Najpopularniejsze artykuły
Symbolika kolorów, czyli o czym mówi KOLOR Symbolika kolorów, czyli o czym mówi KOLOR

Wybór ubioru w określonym kolorze jest tylko pozornie przypadkowy. W rzeczywistości barwa, po którą...

więcej

16326

Żałoba po bliskich: 4 fazy rozpaczy Żałoba po bliskich: 4 fazy rozpaczy

Śmierć zawsze jest tragedią. Nie jesteśmy w stanie przygotować się na nią. Nie wiemy, jak ukoić ból...

więcej

6697

Jak skutecznie ćwiczyć PAMIĘĆ Jak skutecznie ćwiczyć PAMIĘĆ

Z wiekiem mamy coraz słabszą pamięć i problemy z zapamiętywaniem nowych rzeczy. Ale nie musi tak...

więcej

10049

Jak żyć z chorym na DEPRESJĘ Jak żyć z chorym na DEPRESJĘ

Chory na depresję nie ugotuje obiadu, nie zajmie się dzieckiem, niekiedy nie ma siły wstać z łóżka....

więcej

16511

Zamów bezpłatny newsletter

zapisz się
Autodiagnoza

Wybierz badanie

albo

Alfabetyczny indeks badań

A B C D E F G H I J
K L Ł M N O P R S Ś
T U W Z Ż
Eksperci

Objawy, które pani podaje są bardzo wieloznaczne. Sugerowałabym konsultację u psychologa oraz neurologa. Możliwe, że ten stan jest spowodowany napięciem nerwowym lub problemami neurologicznymi. Bez...

Dziękuję za list. Mimo że to XXI wiek, z takim problemem, jaki opisujesz, spotykamy się często. To najbardziej jaskrawy przykład tego, jak bardzo normy naszych rodziców wpływają na nasze dorosłe...

Z uzależnieniem i osobą uzależnioną bardzo trudno jest współpracować (jeżeli mogę tak to nazwać). Nie można komuś pomóc, jeśli sam nie chce tej pomocy! Trudno jest namówić kogoś - nawet najlepszego...

Grupy wsparcia
data

Kwiecień 27, 2015

Witam. Szukam po forach skutecznego i szybkiego sposobu na zrzucenie zbędnych kilogramów,i znalazłam wypowiedz dziewczyny która bardzo poleca produkt green coffe,pisze że zrzuciła 26kg w 3 miesiące i dołączyła taki link...

data

Kwiecień 27, 2015

Tak i jest pan informatykiem z zawodu :) z 9 letnim stażem w aikido. I jest pan pomimo tego, że trenerem to jeszcze i doradcą żywieniowym. Szkoda, że temat mi się tak popsuł może wypowie się ktoś kto nie chce nic reklamować, a napisze cos od siebie. Wielka szkoda tak marnować swój czas.

data

Kwiecień 27, 2015

Slimcea to suplement diety jak każdy inny. Działanie bezz potwierdzonych badań loboratoryjnych. Lekim, podkreślam -lekiem na odchudzanie, jest na rynku włoski lek -Libramed, który nawet stosuje sie u dzieci od 8 roku zycia, (zmniejsza obwód w pasie). Jest to zbiór naturalnych składników....

data

Kwiecień 27, 2015

Jak zamówiłam tabletki vita slim przez internet to jak długo trzeba czekać na kuriera ? Czy tylko płaci się tyle co mówią w tv czyli 98 + 7 zł kurier ?

reklama
Zdrowa społeczność

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.