- Stomatolog (2893 odpowiedzi)
- Okulista (1426 odpowiedzi)
- Logopeda - pedagog (174 odpowiedzi)
- Fizjolog żywienia (1716 odpowiedzi)
- Stylistka paznokci (160 odpowiedzi)
- Leczenie łysienia (12 odpowiedzi)
- Psycholog (2622 odpowiedzi)
- Ginekolog (3737 odpowiedzi)
- Dietetyk (2255 odpowiedzi)
- Chirurg plastyczny (338 odpowiedzi)
- Kardiolog (67 odpowiedzi)
- Anestezjolog (26 odpowiedzi)
- Pedagog (455 odpowiedzi)
- Ginekolog - położnik (21914 odpowiedzi)
poradnikzdrowie.pl
›Psychologia
›PSYCHIKA a rak, wirus HIV, stwardnienie rozsiane - jak żyć z ciężką lub nieuleczalną CHOROBĄ? - choroby, nowotwór, psychika, psychoterapia, rak
PSYCHIKA a rak, wirus HIV, stwardnienie rozsiane - jak żyć z ciężką lub nieuleczalną CHOROBĄ?
Zdrowie to jeden z najważniejszych składników szczęścia. Nieuleczalna lub ciężka choroba, podobnie jak kalectwo, kojarzy się z tragedią. Wolimy nie myśleć, że może spotkać i nas. A przecież codziennie niektórym zdarza się usłyszeć od lekarza słowa brzmiące jak niesprawiedliwy wyrok. Jak z tym żyć?
Szok, przerażenie, rozpacz, gniew, niedowierzanie. Taka jest na ogół pierwsza reakcja chorego, kiedy dowiaduje się, że stwierdzono u niego na przykład nowotwór złośliwy, stwardnienie rozsiane albo że jest zakażony wirusem HIV.
Nikt nie jest gotowy na ciężką chorobę
Marta planowała wspaniały urlop za granicą, gdy dowiedziała się od lekarza, że powinna jednak powtórzyć badania. Wynik był znów ten sam: rak płuc. Jej pierwszą reakcją było zdumienie: ona miałaby na to zachorować? Przecież już od lat nie pali papierosów, prowadzi taki zdrowy tryb życia! Aerobik, basen, codzienna gimnastyka... - Byłam wściekła, że nici z moich wakacji - wspomina. - Uważałam, że to nie powinno się zdarzyć komuś takiemu jak ja, więc powtarzałam badania, chodziłam do różnych lekarzy. Ale niestety, wynik był ciągle identyczny. Niekiedy musi upłynąć wiele tygodni, zanim do chorego i jego najbliższych dotrze świadomość choroby i jej konsekwencji. Do niektórych nie dociera aż do końca.
Psychika a choroba - tabu śmierci
O chorobie ciężko mówić, a w dodatku rodzina, niekiedy też lekarze, czują się zobowiązani do pocieszania za wszelką cenę, nawet do zatajenia prawdy. Leszek i jego żona ukrywali przed synkiem, że umiera na białaczkę. Ale to on miesiąc przed śmiercią powiedział: - Wiem, że to już niedługo, słyszałem, co mówią pielęgniarki. Czemu kłamaliście? Ojciec poczuł wstyd i przerażenie. Myślał, że mały nie zniesie prawdy, więc czuł się bezradny, zagubiony. A poza tym, skąd miał wiedzieć, jak poradzić sobie z ciężką chorobą syna? - W naszej kulturze przełamaliśmy już tabu narodzin, ale nadal obowiązuje tabu śmierci. Uznanie jej istnienia dla wielu oznacza klęskę - mówi prof. Jacek Łuczak, przewodniczący Krajowej Rady Opieki Paliatywnej i Hospicyjnej. - Za naturalne uważamy dobre samopoczucie, młodość i sukcesy, dlatego wiadomość o groźnej chorobie zwykle wprowadza zamęt w naszym systemie wartości, wywołuje szok.
Psychika a ciężka choroba - ważna szczerość i prawda
Potrzebuja ich zarówno chorzy, jak i ich bliscy i, zdaniem specjalistów, znoszą ją o wiele lepiej niż udawanie, że nic złego się nie dzieje. Takie zachowanie rodzi dodatkowy ból i uniemożliwia szczerą rozmowę o tym, co najważniejsze. Zamiast pytań: „Czy ból się zmniejszył?", „Masz gorączkę?" chory woli usłyszeć: „Jak się czujesz?", „Czy mogę coś dla ciebie zrobić?", „Jak chcesz być leczony?", „Czy chcesz poznać fazy choroby, metody łagodzenia bólu?". Wtedy się otwiera, sam zadaje pytania. Większość chorych wolałaby umierać w domu, bo w szpitalu czują się anonimowi, pozbawieni indywidualności i wyboru. - Nikt, nawet najbliższa rodzina i lekarz, nie może decydować za chorego, czy i kiedy ma poznać całą prawdę. Niestety, on często słyszy niepełne opinie, zdawkowe odpowiedzi na pytania - mówi prof. Łuczak. - Okłamywany, nie zdąży pożegnać się z bliskimi, załatwić spraw religijnych i spadkowych. Jeśli nawet ma przed sobą niewiele czasu, może go spędzić jak najlepiej. Być z bliskimi, czuć ich miłość, mówić o rzeczach niegdyś przemilczanych, smakować drobne przyjemności. To bardzo ważne.
Pytania bez odpowiedzi
Nierzadko słyszą to pytanie lekarze, częściej krewni i przyjaciele chorych. A przecież nie ma na nie odpowiedzi, bo nieszczęście dotyka nas bez powodu i bez niczyjej winy. - Setki razy zadawałam sobie pytanie: dlaczego ja? - Maria nie pojmowała, jak mogła zachorować na stwardnienie rozsiane. - Myślałam o wózku inwalidzkim, na którym niedługo wyląduję i robiło mi się niedobrze. Ja, wulkan energii! Oskarżałam niekompetentnych lekarzy, zatrutą żywność, żyły wodne, wypytywałam krewnych o choroby w rodzinie, przebieg ciąży mojej matki... - Nie mogłem zrozumieć, dlaczego takie choroby, jak białaczka, dotykają dzieci - wspomina Leszek. - Patrzyłem na ból mojego syna i przeklinałem świat, Boga i siebie, że przekazałem dziecku słabe geny. Szukałem cudownego lekarstwa. Aż dotarło do mnie, że to nic nie da ani jemu, ani mnie. - Rzadko znosimy przeciwności losu po stoicku - przyznaje Agnieszka Wójcik, fizjoterapeutka z warszawskiego Hospicjum Onkologicznego. - Ci, których w chorobie wspierają najbliżsi, mają szczęście w nieszczęściu. Obecność, szczera rozmowa są równie ważne jak fachowa opieka i praktyczna pomoc. Istotna jest też wymiana doświadczeń z innymi chorymi.
Lęk i niepokój
Przy ciężkiej, postępującej chorobie trzeba być przygotowanym na ciągłe wahania samopoczucia, zmiany nastrojów. Otoczenie powinno umieć się do nich dostosowywać. - Ciężka choroba, zwłaszcza bez szans na wyleczenie, to ogromne obciążenie psychiczne - mówi Bożena Winch, psychoterapeutka specjalizująca się w pracy z chorymi terminalnie i ich rodzinami. - Leczenie wiąże się nie tylko z dolegliwościami i szpitalnym stresem, ale też niekorzystnymi zmianami w wyglądzie, utratą sił, bezradnością. Wielu chorych ma utrudniony dostęp do specjalistycznych placówek, wielu nie stać na lekarstwa i fachową opiekę. Cierpienie, zmęczenie, mniejsza atrakcyjność i ograniczenia, wszystko to rodzi wiele lęków. Po szoku przychodzi załamanie, strach przed nawrotem choroby, bólem, inwalidztwem, utratą prawa do decydowania o sobie, byciem ciężarem dla innych. Chorzy martwią się o sytuację materialną rodziny albo boją się, jak sami sobie poradzą. Wielu cierpi z powodu obojętności otoczenia i samotności.
A czy ten balsam jest na receptę i jaka jest jego pojemność za te 30 zł.
Skoro polecacie to moze faktycznie warto kupoic
22zl to zeczywiscie tanio ... wole lactovaginal niz ten co reklamuje Nłynarska ...tamto to jakas porazka ... stosowalam 2 miesiace i nie widzialam zeby co kolwiek sie zmienilo na lepsze
Mam 64 lata i ostatni wynik to 4,3 Żadnych objawów typu bóle , kłopoty z moczem itp OB=1 Normalne wyniki dla zdrowej osoby (rasy kaukaskiej to 0-4 ng/ml). Wraz z wiekiem może się pojawić wzrost ...







więcej