Poronienie i co dalej - jak sobie radzić po stracie ciąży

Konsultant: prof. dr hab. Ryszard Dębski, ginekolog położnik, endokrynolog
690 komentarze
Autor: Agnieszka Roszkowska

Poronienie czyli strata nienarodzonego dziecka to dla kobiety doświadczenie bolesne i niezrozumiałe. Co może być przyczyną poronienia i jak wrócić do równowagi po stracie ciąży?

Nosiłaś je kilkanaście, a może nawet tylko kilka tygodni, ale już zdążyłaś to maleństwo pokochać. Wyobrażałaś je sobie, wiązałaś z jego pojawieniem się nadzieje i plany. I nagle – jak grom z jasnego nieba – spadła na ciebie hiobowa wieść: płód nie żyje. Wraz z nim umierają twoje marzenia. Trudno sobie wyobrazić większy ból niż po stracie ciąży. I dla niedoszłych mam nie ma znaczenia fakt, że dziecko żyło tylko w jej ciele, nie zdążyła go jeszcze wziąć na ręce, spojrzeć mu w oczy, przytulić. Dla nich to było ich dziecko. Pogrążone w smutku i żalu, a nawet w rozpaczy lub depresji, zadają sobie pytanie: dlaczego mnie to spotkało?

Poronienia - skąd się biorą?

Zanim wymienimy najczęstsze przyczyny poronień, podkreślmy fakty: zjawisko to nie jest wcale takie rzadkie – poronienie to doświadczenie ok. 20 proc. par. A gdy dodać poronienia tak wczesne, że kobieta nawet nie wie, że jest w ciąży, okaże się, że odsetek poronień stanowi ponad 50 proc. wszystkich poczęć. A więc tylko z mniej niż połowy zapłodnionych komórek jajowych rodzi się dziecko. Dlaczego tak się dzieje?

  • Choroba zarodka - to najczęstsza przyczyna wczesnego poronienia (do 12. tygodnia ciąży) jest choroba zarodka, który obumiera z powodu poważnych wad chromosomalnych lub innych nieprawidłowości genetycznych, uniemożliwiających prawidłowy rozwój. Nawet gdyby jakimś cudem z tego zarodka urodziło się dziecko, miałoby bardzo ciężkie wady wrodzone. Natura naprawia więc błąd, który powstał w chwili zapłodnienia. Szacuje się, że dzieje się tak w ok. 50 proc. wczesnych poronień samoistnych; taka naturalna selekcja odbywa się już w 6.–7. tygodniu ciąży.
  • Zakażenia wirusowe - to druga co do częstości przyczyna obumierania zarodków. Niekiedy banalna infekcja wirusowa – dwudniowy katar, pobolewanie mięśni, niekiedy biegunka – po kilku czy kilkunastu dniach skutkuje plamieniem, i na USG okazuje się, że zarodek nie żyje.
  • Zaburzenia hormonalne – zarówno niedobór hormonów płciowych, które podtrzymują ciążę, jak również inne zakłócenia w gospodarce hormonalnej, związane z cukrzycą czy chorobami tarczycy; takie poronienia zwykle mają miejsce do 12. tygodnia ciąży;
  • Zmiany w obrębie narządów rodnych - wady anatomiczne macicy (z przegrodą, dwurożna), mięśniaki, uszkodzenia szyjki macicy, niewydolność szyjki macicy; uszkodzenia endometrium, czyli błony śluzowej wyściełającej macicę; w takich przypadkach do poronienia dochodzi zwykle później, w II trymestrze ciąży;
  • Niektóre choroby zakaźne - różyczka, toksoplazmoza, chlamydioza oraz inne zakażenia bakteryjne i grzybicze, zwłaszcza przebiegające z wysoką temperaturą;
  • Zaburzenia o podłożu immunologicznym - przede wszystkim zespół antyfosfolipidowy (ASP), zwany też toczniem, gdy przeciwciała z krwi matki uniemożliwiają wytworzenie prawidłowego łożyska;
  • Powikłania ciąży - ciąża pozamaciczna, zaśniad groniasty (zmiana zwyrodnieniowa tkanki tworzącej łożysko), a w II i III trymestrze: pęknięcie pęcherza płodowego, zakażenie wewnątrzmaciczne, przedwczesne odklejenie się łożyska.

Oprócz wymienionych powyżej przyczyn, istnieją czynniki zewnętrzne i środowiskowe, które znacznie podwyższają ryzyko poronienia. Należą do nich: złe odżywianie, ciężka praca fizyczna (np. dźwiganie ciężkich przedmiotów), alkohol, nikotyna, promienie RTG i promieniowanie jonizujące, niektóre leki, a także przeżycie przez ciężarną dużego wstrząsu psychicznego.

Zdaniem eksperta
maska prof. dr hab. Romuald Dębski ginekolog położnik
prof. dr hab. Romuald Dębski ginekolog położnik, Klinika Położnictwa i Ginekologii Szpitala im. prof. W. Orłowskiego i Szpitala Bielańskiego w Warszawie

Ratunek przed kalectwem

Poronienie jest ogromnie przykrym przeżyciem. W większości przypadków to efekt naprawiania błędów, popełnianych przez naturę w momencie tworzenia nowego życia. Jest to z jednej strony niepowetowana strata, ale często jedyny ratunek przed ciężkim kalectwem. Jedną z częstych chromosomalnych przyczyn poronień jest trisomia 16 pary chromosomów albo potrójny zestaw wszystkich chromosomów – to wady, jakich nigdy nie spotkano u narodzonych dzieci. Na szczęście, te nieprawidłowości rozwojowe nie mają tendencji do powtarzania się. Ronionych jest 15–20 proc ciąż. A zatem ok. 1 proc. zupełnie zdrowych kobiet może poronić trzy razy! W związku z tym, choć może to wyglądać na bezduszność, dopiero wtedy powinno się poszukiwać nieprawidłowości, które mogą być przyczyną powtarzających się strat ciąż. Wiele kobiet chciałoby prowadzenia takiej diagnostyki po dwóch, czy nawet po jednym poronieniu. To bezzasadne, bo wykonując setki niepotrzebnych badań, leżąc 24 godziny na dobę i przyjmując furę leków, po ponownym zajściu w ciążę mają dokładnie takie samo ryzyko poronienia: 15–20 proc. Jakże lepiej jest pomyśleć, że szansa na urodzenie zdrowego dziecka jest bardzo duża, bo wynosi 80–85 proc.

Gdy dochodzi do poronienia

Gdy poronienie następuje wcześnie, ok. 6.–7. tygodnia ciąży, prawie zawsze jest to tzw. poronienie całkowite, czyli z organizmu kobiety samoistnie zostaje wydalony zarodek wraz z całą tkanką płodową. Macica oczyszcza się sama. Jeśli zaś ciąża była bardziej zaawansowana, z macicy wydalony zostaje zarodek i tylko część łożyska oraz błon płodowych. Niezbędny jest wtedy zabieg wyłyżeczkowania macicy, czyli mechanicznego usunięcia z niej resztek tkanki płodowej. Wykonuje się go najczęściej w znieczuleniu ogólnym. Materiał zebrany w wyniku łyżeczkowania poddawany jest badaniu histopatologicznemu, jednak jego wynik często nie podaje przyczyny poronienia. Zdarza się też, że ciąża obumiera, ale nie występują skurcze macicy, jej szyjka pozostaje zamknięta i do wydalenia płodu nie dochodzi. Taki stan mógłby trwać nawet 3–4 tygodnie. Noszenie martwego dziecka i czekanie na wywołanie porodu jest dla kobiety sytuacją trudną do zniesienia. Dlatego, według psychologów, wywołanie poronienia powinno nastąpić najpóźniej w ciągu trzech dni, aby koszty psychiczne poniesione przez kobietę były jak najmniejsze.

Jak przeżyć stratę ciąży?

  • Pozwól sobie na żałobę. Nie powstrzymuj się więc przed płaczem – masz prawo do smutku, a nawet rozpaczy. Opłakiwanie straty to ważny etap w dochodzeniu do siebie. Dla niektórych kobiet pomocny może być grób – symboliczny lub prawdziwy – dziecka. Obecne przepisy pozwalają urządzić pochówek nawet kilkutygodniowego płodu.
  • Rozmawiaj z bliskimi o tym, co czujesz, jak bardzo to przeżywasz. Ogromnie ważne jest w takiej chwili wsparcie męża czy partnera, ale na pewno są też inne osoby, które ci pomogą, słuchając tego, co chcesz im opowiedzieć: przyjaciółka, mama, lekarz, może ksiądz.
  • Poszukaj kontaktu z innymi kobietami, które przez to przeszły – takie grupy wsparcia są przy niektórych szpitalach i poradniach psychologicznych, a najłatwiej znaleźć je przez internet.
  • Jeśli możesz, wyjedź z mężem chociaż na kilka dni. Nie będą to beztroskie wakacje, ale czas spędzony w jakimś pięknym, cichym miejscu, na rozmowach i spacerach, pozwoli oderwać się od miejsc, gdzie wszystko przypomina o tragedii, i umocni wasze poczucie bliskości.
  • Spróbuj znaleźć dla siebie konkretne zajęcie, np. uporządkuj ogród lub balkon albo zrób remont. Nie będzie to możliwe zaraz po tragedii, ale gdy znajdziesz jakieś zajęcie dla swoich rąk (i głowy), szybciej upłynie ci ten najtrudniejszy czas, niezbędny do pogodzenia z tym, co się stało. Bo czas ma zasadnicze znaczenie – to truizm, ale tak po prostu jest. Z perspektywy kilku miesięcy czy lat wymiar każdej tragedii maleje – inaczej nie moglibyśmy żyć dalej.

Przetrwać najcięższe chwile po poronieniu

Może to być o tyle trudne, że zapewne spotkasz się z niefortunnym „pocieszaniem” w rodzaju: „Przecież nie zdążyłaś tego dziecka poznać, przyzwyczaić się do niego”, „możesz mieć jeszcze wiele dzieci”. Ludzie, którzy to mówią, nie mają złej woli, brakuje im tylko delikatności i zrozumienia, bo rzeczywiście nikt, kto sam tego nie przeżył, nie jest w stanie pojąć, co czuje kobieta po poronieniu. A najgorszy do zniesienia jest widok kobiet w ciąży i małych dzieci. To boli. Ale staraj się nie okazywać złości i żalu, bo nikt nie jest winien temu, co się stało, zwłaszcza osoby postronne. Pamiętaj też, że masz kogo kochać – nie zaniedbuj męża czy dzieci. Oni cię potrzebują.

Kiedy znów próbować zajść w ciążę?

Większość lekarzy jest zdania, że po pierwszym poronieniu nie trzeba nawet robić specjalnych badań – wystarczy tylko dać organizmowi trochę czasu, by się zregenerował, a przede wszystkim, by kobieta odzyskała równowagę psychiczną. Życie pokazuje, że często mają oni rację. Uwierz w to, że ogromna większość kobiet, które miały poronienie, zachodzi później w prawidłową ciążę i rodzi zdrowe dziecko. Tylko jak tę równowagę odzyskać? To jest trudne, ale przecież niezbędne. Dla wielu kobiet najlepszą metodą leczenia z depresji jest zajście w następną ciążę. Mimo że współżycie można zacząć już po 4–6 tygodniach od poronienia, część lekarzy zaleca przynajmniej 3-miesięczną przerwę przed kolejną ciążą, która pozwoli zregenerować się organizmowi. Dowiedz się podczas wizyty kontrolnej, jakie jest stanowisko twojego lekarza.

Ostatnio dodane na forum
zobacz wszystkie »
 
 
Anna Wolska, 05.02.2015 10:49
Część dziewczyny, czytam Wasze wypowiedzi i mimo, że nie wiem jak to jest stracić dziecko, u mnie w rodzinie często kobiety nie mogły donosić ciąży. Teraz przyszedł czas na mnie i zamiast cieszyć się z tego cudownego okresu, boją się każdego dnia, że i mnie to spotka. To dopiero początek, zależy mi na regularnym robieniu badań prenatalnych, ale w sprawdzonym miejscu, gdzie lekarze wiedzą co robią. Jeśli mogłybyście mi polecić takie miejsce w Warszawie, to będę niezmiernie wdzięczna. Póki co od dobrej koleżanki mam kontakt do kliniki Bocian (link tutaj) może któraś z Was korzystała i ma jakieś swoje przemyślenia? Czekam na Wasze opinie...
Nie zarejestrowany, 03.01.2015 21:22
Moja mama poroniła sześć razy i za każdym razem cierpiała. Zaczęła starać się o dziecko w wieku dwudziestu kilku lat z moim tatą za każdym razem porobiła, razem starała się o dziecko dwadzieścia kilka lat czytałam wpisy zamieszczone wyrzej i tam piszą osoby które straciły dziecko raz, rada dla tych osób nie jest tak źle moja mama przerzyła więcej złych chwil. Teraz mam 15 lat wiem, że moje rodzeństwo jest w niebie modłę się do nich i wierzę, że mnie widzą. DLA wszystkich którzy stracili kiedyś dziecko NIE PODDAWAJCIE SIĘ.
 

Pomocne badania po poronieniu

Podczas tej wizyty (ok. 3 tygodnie po poronieniu) lekarz może ci zlecić zrobienie podstawowych badań, takich jak USG i badanie stężenia hormonów we krwi. Wielu lekarzy na tym poprzestaje, uzupełniając opis przypadku o dokładny wywiad i zalecając przed następnym poczęciem przyjmowanie kwasu foliowego. Bardziej dokładne badania, w celu wykrycia przyczyny poronienia, zlecają dopiero wtedy, gdy kobieta poroni trzykrotnie. Wiele z tych badań możesz wcześniej zrobić na własną rękę, ale wtedy trzeba za nie zapłacić. Warto wykonać np. badania stężenia progesteronu i prolaktyny, badanie czynności tarczycy (TSH), badania w kierunku zakażeń różyczką, toksoplazmozą, bakterią chlamydia, ewentualnie badania immunologiczne na obecność przeciwciał antyfosfolipidowych. Wykrycie ewentualnych wad anatomicznych macicy jest możliwe podczas USG lub badania o nazwie histerosalpingografia (HSG). Jest to prześwietlenie promieniami RTG po uprzednim podaniu domacicznie kontrastu. Jeśli wyniki badań okażą się złe – można zacząć leczenie, a gdy są dobre – dają kobiecie poczucie, że zrobiła wszystko, co należy, by następna ciąża rozwijała się prawidłowo. Jeżeli we krwi kobiety nie ma przeciwciał przeciwróżyczkowych, koniecznie powinna się zaszczepić. Po szczepieniu na różyczkę nie powinno się zachodzić w ciążę przez trzy miesiące. Oprócz tego warto również zaszczepić się przeciwko grypie. Przede wszystkim jednak trzeba pogodzić się ze stratą ciąży i znów zacząć żyć, myśląc pozytywnie i wierząc, że jeszcze zostaniesz mamą. Odpocznij, zwolnij tempo, dbaj o siebie i dobre relacje z mężem, a jest bardzo duża szansa, że tak się właśnie stanie i twoje marzenia o dziecku wkrótce się spełnią.

fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij print wydrukuj
Zobacz także
Zdjęcia: East News

Aktualizacja: 27.02.2015

Komentarze (1 - 10 z 690)
Anielka, 27.03.2015 14.21
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Witam, 4 dni temu okazało się na badaniu USG w 9 tyg ciąży, że serce mojego maluszka przestało bić, na wcześniejszych wizytach jego intensywność była duża. Zaleceniem lekarza była wizyta szpitalna zmierzająca do wywołania poronienia. Tak też się stało. Trzy dni później pojawiłam się w szpitalu i dostałam dwie serie z 6 godzinnym odstępem po 4 tabletki, które w zupełności wystarczyły do całkowitego poronienia. Czułam się bardzo dobrze, skurcze i bóle brzucha były takie jak przy okresie ale przez jakieś 4 godz łącznie w 2 seriach. Kolejnego dnia zostałam wypisana ze szpitala po badaniu USG. Teraz mam lekkie krwawienie i bóle brzucha, gdyż macica wraca do swojej wcześniejszej postaci i się musi skurczyć. Nie ma sie czego bać Kobiety!!!!Trzeba oczyścić psychikę i iść dalej- najlepszy sposób na szczęśliwą przyszłość. Ja doszłam do siebie bardzo szybko, a może nawet za bardzo szybko. Trzymajcie się.
 
monia-p, 27.03.2015 10.19
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Cześć Dnia 20.03 - piatek - 11 tydydzień ciąży - STRASZNY DZIEŃ miałam wizytę u ginia i okazało się że moja ciąża jest obumarła. Mój ANIOŁEK żył do 7 -go tygodnia :(. W poniedziałek miałam zabieg łyżeczkowania. We wtorek wróciłam do domu i psycha mi siada. Nie umiem sobie poradzić ze stratą. Nie mogę spać, mam złe sny. Dodam że długo się staralismy o dzidzię ok roku. Od lipca 2014 r regularnie biegałam do swojego gienia - leki, monitoringi cyklu i organizm nie reagował . Nagle pod koniec listopada 2014r usłyszałam ze ten lekarz sobie nie poradzi, zaproponował przekazanie mnie do swojego kolegi który jest specjalistą w dziedzinie niepłodności i on ma do niego zaufanie - to specjalista i pracuje tez w klinice Novum w wawie. Kazał mi do końca roku odpocząc od leków. 15.01.2015r wizyta u nowego dr. Usg pokazało moje naturalne piękne pęcherzyki. Pomyślałam cud. Tego samego dnia dostałam zastrzyk - pregnyl i mieliśmy działac i tak też było. raz zrobiłam test nic, kolejny raz 9.02 zobaczyłam upragnione dwie kreski , myślałam ż e oszaleje z radości. Jak wariaci od razu pojechaliśmy do nowego dr po radę , kazał bete zrobić co potwierdziło ciążę. Wzięłam L4, oszczędzałam się, dbałam o odżywianie, rzuciłam fajki, odstwiłam kawęi, brałam witaminy jakie dr kazał. Wszystko było tak jak powinno. Nawet dr powiedział że wszystko szło w kierunku ciąży bliźniaczej, tylko że jeden pęcherzyk był pusty( głupia stwierdziłam wtedy że nie chciałabym bliźniaków . A tu nagle felerna wizyta i wiadomość że radość się skończyła. Tak bardzo pragnęliśmy tego dzieciaczka że szok i tym trudniej mi pogodzić ze stratą Aniołka. Jak Wy sobie poradziłyście? podpowiedzcie coś. Pozdrawiam
 
Viol, 18.03.2015 11.33
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Jak ja dobrze Cie rozumię:(( Wczoraj wróciłam ze szpitala po wyłyżeczkowaniu. Trzeci raz... Już nie mam ani siły ani odwagi myśleć o tym że kiedyś się uda. Niestety po zabiegu musiałam zostać na oddziale gdzie jedyne co widziałam to kobiety w ciąży, pielęgniarki wożące noworodki i szczęśliwych tatusiów dumnie odwiedzających swoje żony i dzieci. Jest mi bardzo ciężko z tym wszystkim, ale mam przede wszystkim pretensje do siebie że mój mąż wie tylko jak to jest czekać pod drzwiami i modlić się o to żeby przynajmniej ze mną było dobrze... Boże jak można sobie z tym poradzić??? Czy to wogóle możliwe??
 
Natka, 05.03.2015 11.32
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
U mnie minęło już trzy tygodnie po tym jak straciłam moje maleństwo, chciałam przeżyć to sama w domu, ale niestety sprawy się skąplikowały i musiałam mieć łyżeczkowanie. Następnego dnia w szpitalu usłyszałam, że '' wyskrobali resztki" , ból w sercu niesamowity. mój aniołek miał 9 tyg.
 
czarna-39, 24.02.2015 21.25
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Wszystkie nasze historie sa podobne . Poroniłam dwa dni temu w 10 tg to było straszne przeżycie . Do lekarza trafiłam w 5tyg i 5 dni bilo już serduszko naszej fasolki to było coś wspaniałego tego nie zapomnę do końca życia wyniki idealne . Cieszyłam się ogromnie że w koncu szczęście usmiechneło się do nas . A tu przyszła choroba wysoka gorączka mocny kaszel i już następnej wizyty nie doczekalam .Zaczełam plamić lecz myślałam że to delikatne plamienie ale niestety stało sie . Trafiłam do lekarza było to poronienie samoistne za dwa dni idę na kontrolę . Czuję się okropnie serce mi pęka z żalu dlaczego mi to się przytrafiło tak mocno kochałam to maleństwo .
 
acidbro, 17.02.2015 16.12
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Gdyby ktoś chciał "pogadać", dowiedzieć się czegoś więcej - acidbro@o2.pl
 
acidbro, 17.02.2015 15.56
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Pati, w takiej sytuacji jak ty byłam w kwietniu 2014r. Wtedy straciliśmy nasze pierwsze dzieciątko (9 tc). Tez mowilam sobie ze nie dam rady, ze drugiej straty nie przeżyje... W styczniu tego roku straciliśmy drugie dzieciątko - chłopca (19 tc), miałam komplikacje, potrzebowałam transfuzji... Przeżyłam, psychicznie cieżko, fizycznie też nie było łatwo... Tak jak piszesz patrzenie na kobiety w ciąży, na małe dzieci jest ciężkie do zniesienia jednak nie można się poddawać, trzeba zawalczyć o swoje szczęście a dla nas wszystkich największym szczęściem będzie pierwszy krzyk maleństwa na porodówce i tego życzę wam!
 
Kamila, 06.02.2015 09.10
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
hej dziewczyny. u mnie taka sytuacja,ze w zeszlym roku poronilam dwa razy. raz w 8tc a drugi w 12 tc. wczoraj dowiedzialam sie ze znow jestem wciazy ale okropnie sie boje. nie wiem co mam robic jak dbac o siebie itd zeby w koncu donosic. mieszkam w anglii a tutaj niestety nie ma dobrej opieki lekarskiej...
 
Mama Groszka, 03.02.2015 13.51
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Starałam się z mężem od 5 lat o dzidziusia, jakie było nasze zaskoczenie i radość kiedy dowiedzieliśmy się że pierwsza inseminacja przyniosła oczekiwany skutek, jest ciąża! Radość, szok i ogromne szczęście w myślach już wyobrażałam sobie jak Maluszek będzie wyglądał, jak to wspaniale już niedługo będzie czuć jego ruchy... wizyty u lekarza, najpierw pęcherzyk za tydzień kolejna wizyta i w 7 tygodniu było widać Maluszka z prężnie bijącym serduszkiem, jakie to było wspaniałe uczucie żyć z myślą że w moim ciele rozwija się nowe życie... Wizyta u lekarza w 10 tygodniu rozwiała wszystko okazało się że Maluszek przestał się rozwijać, serduszko już nie biło... Smutek, żal pytanie dlaczego właśnie my ? Na drugi dzień wizyta w szpitalu, łyżeczkowanie, ogromny ból po wybudzeniu, głowa pełna myśli, pretensje do wszystkich; przecież inni mają dlaczego mi się nie udało... Dzisiaj jestem 4 dzień po zabiegu, mój mąż jest dla mnie oparciem wiem że w środku też bardzo to przeżywa ale jest silny i nie pozwala mi na płacz. Ciągle krwawię i odczuwam silne bóle. Ale poczekam aż dojdę do siebie i znowu zaczniemy starania o dzidziusia i jestem pewna że nadejdzie taki dzień że przytulę swojego Maluszka do serca i usłyszę magiczne słowo Mama. Tego wszystkiego życzę również Wam !
 
joanna, 28.01.2015 00.30
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Starałam się wiele razy, wiele lat. Ze względu na wiek zrezygnowałam z posiadania dziecka. Zaszłam w ciążę nie planowaną. Poronilam mając skończone 43 lata w 6 tygodniu. Ból jest ogromny. *.
 
następne »
strona 1 z 69
reklama
reklama
DlaPacjentow24.pl
Najpopularniejsze artykuły
Ból brzucha w ciąży: norma czy powód do niepokoju? Ból brzucha w ciąży: norma czy powód do niepokoju?

Ból brzucha w ciąży to najczęściej objaw prawidłowy. Ból to sygnał, że dziecko rośnie i się...

więcej

47977

Niezbędne FORMALNOŚCI po urodzeniu dziecka Niezbędne FORMALNOŚCI po urodzeniu dziecka

Po urodzeniu dziecka trzeba odwiedzić kilka urzędów, by załatwić formalności. Są one niezbędne, by...

więcej

28706

Mdłości w ciąży: 10 sposobów na nudności Mdłości w ciąży: 10 sposobów na nudności

Mdłości mogą ci porządnie dać się we znaki i przygasić radość pierwszych tygodni ciąży....

więcej

32522

Paciorkowiec w ciąży groźny dla dziecka Paciorkowiec w ciąży groźny dla dziecka

W ostatnim trymestrze ciąży warto zrobić test na obecność paciorkowców. Sprawdzi on, czy w pochwie...

więcej

18078

Zamów bezpłatny newsletter

zapisz się
Autodiagnoza

Wybierz badanie

albo

Alfabetyczny indeks badań

A B C D E F G H I J
K L Ł M N O P R S Ś
T U W Z Ż
Eksperci

Kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną nie powinny przekraczać jednorazowej dawki 1000 mg witaminy C.

Grupy wsparcia
data

Marzec 31, 2015

Mój dietetyk poradził mi abym napisała do tej strony: http://lipocut.pl/ bo dietetyk czytał pozytywne opinie w Glamour i jakiś jeszcze innych czasopisamach.

data

Marzec 31, 2015

za zwyczaj pierw się traci wodę nie kg :-)

data

Marzec 30, 2015

Moja siostra to stosowała i nic nie pomagało. To chyba tylko placebo ;]

data

Marzec 31, 2015

Dobra dieta, odżywianie regularne, spanie regularne, ograniczyć alkohol, dużo seksu i będziesz smukła i piękna na kolejne 40 lat :)

reklama
Zdrowa społeczność

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.