Samotne macierzyństwo - dowód kobiecej niezależności i prawa do decydowania o swoim życiu

37 komentarze
Autor: Dominika Krakowiak, psycholog

Jesteś samotną matką i chwilami dopadają cię wątpliwości, czy właściwie postąpiłaś, czy dasz sobie radę? Samotne macierzyństwo to niełatwa droga, ale los ma dla ciebie wspaniałą nagrodę: dziecko, dla którego będziesz najukochańszą istotą na świecie. Macierzyństwo w pojedynkę nie oznacza samotności.

Gdy widzisz na ulicy roześmiane pary, z dumą pchające dziecięce wózki. Mijasz mężczyzn, którzy czule obejmują swoje ciężarne partnerki. Myślisz wtedy: „A ja jestem sama... Czy sobie poradzę?” Na pewno! Masz w końcu przy sobie dziecko, które samo jedno wystarczy, by wprowadzić radość do twojego życia. Sama – to wcale nie znaczy samotna. Psychologowie definiują samotność jako stan emocjonalny wynikający z braku pozytywnych relacji z innymi osobami. To uczucie subiektywne: jesteś samotna, gdy sama siebie postrzegasz jako samotną, opuszczoną przez wszystkich. Ale to przecież niemożliwe, byś nie miała jakichkolwiek dobrych związków z otaczającymi cię ludźmi! Masz rodzinę, przyjaciół, znajomych, a przede wszystkim... dziecko, które nosisz pod sercem.

Samotne macierzyństwo dawniej i dziś

W dzisiejszych czasach samotne macierzyństwo nie jest sytuacją bez wyjścia. Stereotyp piętnowanej przez otoczenie kobiety samotnie wychowującej dziecko powoli odchodzi w niepamięć. Zmiany obyczajowe sprawiły, że model rodziny 1+1 staje się coraz bardziej rozpowszechniony. Wychowywanie dziecka przez jednego z rodziców coraz częściej jest także świadomym wyborem: chcę mieć dziecko, ale niekoniecznie – męża. Samotna matka już nie szokuje, nie gorszy, nie prowokuje potępienia. Przeciwnie: to godny naśladowania wzór heroicznej odwagi i siły. W powszechnym rozumieniu samotne macierzyństwo nie jest wykroczeniem przeciwko ogólnie akceptowanej normie, ale wyrazem kobiecej niezależności, prawa do decydowania o sobie i do samodzielnego wychowania dziecka.

Ważne

Ważne

W ostatnich 20 latach liczba osób samotnie wychowujących dziecko zwiększyła się w Polsce o połowę. Takich rodzin jest już ponad milion, a 90 procent z nich stanowią matki z dziećmi.

Samotnym matkom często towarzyszy lęk przed jutrem

Pewnie chwilami ogarniają cię wątpliwości: czy na pewno dasz radę, czy dobrze zrobiłaś... Takie emocje są całkowicie normalne i masz do nich pełne prawo. Więcej – powinnaś o nich głośno mówić. Tutaj pomocne ci będą ciepłe i szczere rozmowy z przyjaciółmi, rodziną, znajomymi, wymiana myśli na forum dyskusyjnym z kobietami będącymi w podobnej sytuacji. Nie wolno ci też obwiniać się za to, co się stało. Skoro podjęłaś decyzję o samotnym macierzyństwie, powody, dla których to zrobiłaś, musiały być wystarczająco silne: czułaś, że tak będzie lepiej. Jeśli natomiast nie był to twój wybór, w chwilach słabości pomyśl, jak mogłoby wyglądać życie twoje i dziecka z partnerem, który nie umiałby dać wam szczęścia i dla którego rola ojca mogłaby okazać się zbyt trudna. Czasami lepiej, gdy dziecko ma jednego, ale kochającego rodzica, niż gdyby musiało daremnie zabiegać o miłość tam, gdzie jej brak, lub być świadkiem nieporozumień pomiędzy rodzicami... Zdarza się też, że partner umiera, zanim dziecko przyjdzie na świat. Wtedy samotne macierzyństwo jest rzeczą podwójnie skomplikowaną. Jest żałoba, niewyobrażalna tęsknota, nawet żal do partnera, że odszedł, oraz obawy o przyszłość. Jednocześnie jednak twoja ciąża ma w sobie pierwiastek metafizyczny: zmarły partner żyje dalej w waszym mającym się naroWłaśnie tak powinnaś o tym myśleć. To da ci siłę nawet w smutku i żałobie. Nie możesz natomiast pozwolić sobie na rozpacz. Ona paraliżuje i może sprawić, że zobojętniejesz na wszystko. Jeśli jest ci ciężko samej, czy nawet z pomocą przyjaciół, poradzić sobie w tej sytuacji, nie wahaj się zgłosić po pomoc fachową. Znajdziesz ją w poradni psychologicznej lub psychiatrycznej. Powoli odzyskasz równowagę, a i spojrzenie w przyszłość nie będzie cię już napawało przerażeniem.

Ostatnio dodane na forum
zobacz wszystkie »
 
 
admin, 29.08.2011 15:38
Witaj, troche smutna ta Twoja historia - cos sie zmieniło od czasu Twojego ostatniego posta? Już chyba dziecina jest z Wami? Jak się czujesz jako mama? Witam Mam 26 lat i jestem w piatym miesiącu ciąży. Zawsze chciałam mieć prawdziwą rodzinę,wiecie mąż,dzieci,dom i takie tam. 5 lat temu poznałam cudownego mężczyznę i byłabym z nim do teraz gdyby nie to,że zginął w wypadku. Z nim moje życie ułożyłoby się tak jak tego chciałam. Po jego śmierci przeprowadziłam się bo nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim (byliśmy razem 2 lata). Zmieniłam pracę i tam poznałam mojego aktualnego partnera. Na poczatku wszystko było świetnie. powiedziałam mu co mnie spotkało. Po roku "chodzenia" ze sobą zamieszkaliśmy razem i wtedy zaczęło się psuć. Zostałam kurą domową (zakupy,sprzątanie,praca) zero prywatności. nawet do łazienki musiałam brać telefon bo jak bym nie odebrała to by była awantura. Zerwałam kontakty ze znajomymi bo on nie chciał ich poznać,a ja sama nie mogłam się nigdzie ruszyć (odwiedzić też nikt mnie nie mógł)no i tak przez ten rok siedziałam jak mysz pod miotłą. Pewnego razu wybuchłam i powiedziałam DOŚĆ. Chciałam odejść i rozstaliśmy się,ale nie zdążyłam się wynieść bo okazało się,że jestem w ciąży. Temat rozstania zanikł. Postanowiłam,że będziemy razem bo w końcu będziemy mieli dziecko. On na to,że ok,ale nic się nie zmieniło dalej praca,sprzątanie,gotowanie, zakupy i zero pomocy z jego strony,żeby chociaż chciał wnieść zgrzewkę wody na drugie piętro albo śmieci wyrzucić to jego cudna odpowiedz na moją prośbę była "nie chce mi się" albo "czegoś się spodziewała widziały gały co brały" ,ale tego gały nie widziały. Stwierdziłam,że będę w takim związku bo co mam innego zrobić. Pochodzę z małej wsi i jakoś nie bardzo mam ochotę tam wracać i być wytykana palcami i wyśmiewana przez stare baby. Poza tym z moją mamą trudno się dogadać. Dwa dni temu coś mnie podkusiło żeby go troszkę posprawdzać tak o bez przyczyny i przejrzałam jego komputer. Okazało się,że romansuje ze swoją koleżanką z pracy. Spacerki po pracy buzi buzi na do widzenia i takie tam. Powiedzcie mi moje Drogie doświadczone koleżanki co ja mam zrobić? chciałam dodać,że przez pierwsze trzy miesiące nie chciał dziecka i w ogóle się nie krył z tym dlatego mi nie pomagał teraz to wygląda trochę inaczej. Oczywiście o całej sytuacji jaka się dzieje w moim domu nie wie i nie mam żadnych dowodów żeby udowodnić mu zdradę. Wiecie brudy pierze się w domu. Kiedyś jak powiedziałam przy jego ojcu,że nawet do mechanika ja muszę jeździć to on sobie od serca porozmawiał z synkiem,ale co z tego jak ja w domu dostałam opr za to, że to nie jest niczyja sprawa. Mam chyba "twardą dupę". Pewnie też głupia trochę jestem,ale co byście zrobiły na moim miejscu gdyby cały świat skończył się Wam w wieku 23 lat i ktoś dałby Wam trochę szczęścia? ja się tego szczęścia trzymam i boję się znowu stracić. Ja na prawdę nie wiem co robić. Nawet nie mam się komu wypłakać. Kiedyś nawet byłam u psychologa,ale jakoś mnie do siebie kobieta nie przekonała,chciałabym móc do kogoś pojechać, pogadać, ale po co mam się denerwować po powrocie do domu?
Nie zarejestrowany, 15.04.2011 15:23
Witam Mam 26 lat i jestem w piatym miesiącu ciąży. Zawsze chciałam mieć prawdziwą rodzinę,wiecie mąż,dzieci,dom i takie tam. 5 lat temu poznałam cudownego mężczyznę i byłabym z nim do teraz gdyby nie to,że zginął w wypadku. Z nim moje życie ułożyłoby się tak jak tego chciałam. Po jego śmierci przeprowadziłam się bo nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim (byliśmy razem 2 lata). Zmieniłam pracę i tam poznałam mojego aktualnego partnera. Na poczatku wszystko było świetnie. powiedziałam mu co mnie spotkało. Po roku "chodzenia" ze sobą zamieszkaliśmy razem i wtedy zaczęło się psuć. Zostałam kurą domową (zakupy,sprzątanie,praca) zero prywatności. nawet do łazienki musiałam brać telefon bo jak bym nie odebrała to by była awantura. Zerwałam kontakty ze znajomymi bo on nie chciał ich poznać,a ja sama nie mogłam się nigdzie ruszyć (odwiedzić też nikt mnie nie mógł)no i tak przez ten rok siedziałam jak mysz pod miotłą. Pewnego razu wybuchłam i powiedziałam DOŚĆ. Chciałam odejść i rozstaliśmy się,ale nie zdążyłam się wynieść bo okazało się,że jestem w ciąży. Temat rozstania zanikł. Postanowiłam,że będziemy razem bo w końcu będziemy mieli dziecko. On na to,że ok,ale nic się nie zmieniło dalej praca,sprzątanie,gotowanie, zakupy i zero pomocy z jego strony,żeby chociaż chciał wnieść zgrzewkę wody na drugie piętro albo śmieci wyrzucić to jego cudna odpowiedz na moją prośbę była "nie chce mi się" albo "czegoś się spodziewała widziały gały co brały" ,ale tego gały nie widziały. Stwierdziłam,że będę w takim związku bo co mam innego zrobić. Pochodzę z małej wsi i jakoś nie bardzo mam ochotę tam wracać i być wytykana palcami i wyśmiewana przez stare baby. Poza tym z moją mamą trudno się dogadać. Dwa dni temu coś mnie podkusiło żeby go troszkę posprawdzać tak o bez przyczyny i przejrzałam jego komputer. Okazało się,że romansuje ze swoją koleżanką z pracy. Spacerki po pracy buzi buzi na do widzenia i takie tam. Powiedzcie mi moje Drogie doświadczone koleżanki co ja mam zrobić? chciałam dodać,że przez pierwsze trzy miesiące nie chciał dziecka i w ogóle się nie krył z tym dlatego mi nie pomagał teraz to wygląda trochę inaczej. Oczywiście o całej sytuacji jaka się dzieje w moim domu nie wie i nie mam żadnych dowodów żeby udowodnić mu zdradę. Wiecie brudy pierze się w domu. Kiedyś jak powiedziałam przy jego ojcu,że nawet do mechanika ja muszę jeździć to on sobie od serca porozmawiał z synkiem,ale co z tego jak ja w domu dostałam opr za to, że to nie jest niczyja sprawa. Mam chyba "twardą dupę". Pewnie też głupia trochę jestem,ale co byście zrobiły na moim miejscu gdyby cały świat skończył się Wam w wieku 23 lat i ktoś dałby Wam trochę szczęścia? ja się tego szczęścia trzymam i boję się znowu stracić. Ja na prawdę nie wiem co robić. Nawet nie mam się komu wypłakać. Kiedyś nawet byłam u psychologa,ale jakoś mnie do siebie kobieta nie przekonała,chciałabym móc do kogoś pojechać, pogadać, ale po co mam się denerwować po powrocie do domu?
 

fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij print wydrukuj
Zobacz także
Zdjęcia: Jupiterimages

Aktualizacja: 22.12.2011

Komentarze (1 - 10 z 37)
mama, 29.08.2014 19.46
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Witam Jestem samotna mamą 8 letniego synka i dzidziusia, który ma się urodzić w grudniu... pod choinkę.Jest bardzo ciężko , nie ma co owijać w bawełnę. Mój partner postanowił zostawić mnie ponieważ jesteśmy z ,,innej gliny,, i musi coś w końcu zrobić dla siebie;)….mój synek mówi mamusiu nie martw się wychowamy braciszka razem….jeszcze nie wie, że to ma być siostra. Życzę mu wszystkiego najlepszego, spełniania siebie.Na mnie jeszcze przyjdzie czas.Teraz będę spełniać się wśród samotnych nieprzespanych nocy, powoli trenuje. Trudno się patrzy na szczęśliwe rodziny, brakuje w nocy ramienia i ręki, która głaszcze po brzuchu….to są trudy samotnego macierzyństwa. Dziewczyny nie poddawajcie się.
 
minika84, 26.06.2014 22.29
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Wiesz,ja na Twoim miejscu droga nie zarejestrowana już dawno uciekłabym od takiego typa,sama też dasz sobie radę,uwierz w to. Ja jestem w podobnej sytuacji i mam za sobą całą rodzinę i znajomych więc myślę że jak się zdecydujesz to dasz rady ze wszystkim a gościa olej bo jak dla mnie to nic nie warty typ. Spróbuj,będę trzymać kciuki. Powodzenia!
 
Barbara, 18.11.2013 21.53
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Wszystko będzie dobrze, nie poddawaj się bo masz dla kogo żyć i zapewniam cię że wszystko się ułoży, zobaczysz. Z własnego doświadczenia mogę ci powiedzieć, że życie bez faceta nieodpowiedzialnego jest o wiele łatwiejsze - przeszłam przez to i teraz znowu muszę przejść - mam córkę 10 letnią, gdy miała 4 latka nie wytrzymałam napięcia, bicia i stresu w domu, bo ona musiała na to patrzeć. Do dziś nie żałuję decyzji o zerwaniu tego związku bo był on toksyczny - udało się nam, wychowałam mądrą córkę, z czego jestem dumna ;-] Minęło parę lat i zaczęłam myśleć o innym związku, chciałam już mieć kogoś przy sobie bo mam już 32 lata - hm zdecydowałam się kolejny raz zaufałam i cooo - znowu jestem sama tzn. nie do końca bo mam córkę i w drodze synka ;-] Jestem w 7 mc ciąży i uwierz mi, znowu nie mam zamiaru się poddać bo wiem, że moje skarby utrzymują mnie przy życiu i to jest ważne a faceci hm nie ma prawdziwych facetów! Więc nie poddawaj się i walcz o szczęście twoje a przede wszystkim maleństwa ;-] Pozdrawiam i życzę powodzenia, wiary w siebie i siły ;-]
 
Marcin L., 29.09.2011 13.14
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Pracuję przy produkcji znanego programu obyczajowego. Poszukuję odważnych i niezależnych kobiet, które świadomie zdecydowały się na samotne macierzyństwo. Chciałbym poznać historie Pań, wychowujących dzieci w pojedynkę, a jednocześnie świetnie radzących sobie w ferworze codziennych zajęć i obowiązków. Jeśli jesteś singielką, która stara się o dziecko, lub szczęśliwą mamą, która zaszła w ciążę dzięki dawcy nasienia (metodą naturalną, bądź metodą inseminacji) proszę o kontakt telefoniczny na numer 663 613 819 i 667 357 462 lub wiadomość mailową na adres m.lustig@tvn.pl. W przypadku wątpliwości lub dodatkowych pytań jestem do Twojej dyspozycji.
 
Samodzielna Smutna Mama, 14.08.2011 00.24
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Cześc Kobiety, Jestem samotną matką od 9 lat. Samotne macierzyństwo uważam za stan dla kobiety i dziecka okrutny, stresujący i mega - podły w Polsce w XXI wieku. Z pozytywnych rzeczy powiem, że NA PRAWDĘ stan ten UCZY SAMODZIELNOŚCI i NIEZALEŻNOŚCI, których nie mają i o których nawet nie śni się kobietom w związkach. I NA PRAWDĘ niesamowicie wiele można zdziałać , kiedy motywacja jest własne dziecko.- jest to ogromnie budujące i bardzo pozytywne. No niestety spotkałam się też z wieloma nieprzyjemnymi stresującymi sytuacjami , których było znacznie więcej w moim życiu samodzielnej samotnej matki - dezaprobatą i pogardą ze strony otoczenia, środowiska pracy i tej rodziny, którą niestety mam. Brakiem wsparcia, niezrozumieniem, niechęcią, pogardą, obojętnością, a nawet niestety podłością i wykorzystywaniem mojej gorszej sytuacji - mimo, że byłam w pozycji leżącego, jeszcze mnie kopano. Tak było i w pracy i w rodzinie. Było mi i jest niejednokrotnie na prawdę ciężko. Często przeżywam stresy. Niestety moja córka też swoje przez to wszystko przeżyła. :( Ale dzięki samodzielnemu macierzyństwu wiele się nauczyłam równiez pozytywnych rzeczy, nauczyłam się działać i nie poddawać. Te siły czerpałam z miłości do córki. . Dziewczyny, skupcie się jednak na tych pozytywnych aspektach o których pisałam. Życzę Wam, abyście miały bardziej światłe, cieplejsze, pozotywniejsze rodziny i otoczenie. Pozdrawiam Samodzielna Mama z Poznania
 
ptyś, 01.08.2010 16.46
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Kochane przyszłe samodzielne, a nie samotne przyszłe mamy! Proszę przestancie myśleć, że samodzielne macierzyństwo to tragedia,bo tak naprawdę to dopiero teraz otwiera się przed Wami najważniejszy i najpiękniejszy rozdział życia.Byłam na czwartym roku studiów i miałam wspaniałe perspektywy na przyszłość ,gdy 10 lat temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie będę pisała bzdur, że się cieszyłam, byłam załamana, płakałam do końca ciąży, ale przede wszystkim nie mogłam uwierzyć jak to mogło się stać w XXI wieku , przy zabezpieczeniu. Myślałam nawet o usunięciu dziecka.Ojca mojego dziecka nigdy nie kochałam, ale jak wiele z Was zastanawiałam się, czy nie warto dać mu szansy jeżeli w końcu postanowiłam po długim namyśle urodzić.Dużo mogłabym opowiadać o jego dziwnych pomysłał, w każdym razie kiedy zorientowałam się, że on chce mieć mnie na wyłączność i mam być taką prawdziwą matką polką , powiedziałam dość, odeszłam na zawsze i nie żałuję. Skończyłam studia, zrobiłam następne , teraz zacznę trzecie, mam ślicznego synka, satysfakcjonującą pracę i jestem naprawdę szczęśliwa mimo, że od tamtego czasu nie pozwoliłam, aby w moim życiu na stałe zagościł męźczyzna. Chcę abyście zrozumiały, że to jak inni Was odbierają zależy od Was samych, a nie od męża u boku.Uwierzcie w siebie!!!
 
Czarna21, 13.07.2010 21.39
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Ja mam taka sytuację,że jestem w dziewiątym miesiącu ciąży dodam,że przebiega ona z komplikacjami.I także mam przed sobą wizję samotnego wychowywania dziecka,ponieważ mój chłopak od kiedy tylko dowiedziała sie że jestem w ciąży od razu zaczął pić i tak jest do dzisiaj.On jest w stosunku do mnie agresywny.A o synku mówi "że to nie jego".Chociaż zarzuca mi to bezpodstawnie,bo jestem od początku wierna tylko jemu.Boję się co będzie nie mam dokąd pójść.Mam wsparcie mamy, która także samotnie wychowała mnie i młodszą siostrę,ale zdaję sobie sprawę ,że nie mogę u niej zamieszkać z małym bo nie ma takich warunków.Jestem zrozpaczona nie mam już sił walczyć z codziennością.On mówi(właśnie to tylko słowa),że mnie kocha a zostawia mnie samą na całe dnie i często także wieczory,nie interesuje go to że w każdej chwili mogę wylądować w szpitalu.Gdyby nie mój synek to nie wiem czy bym mi sie chciało dalej żyć.Mały jest dla mnie wszystkim.
 
samotna mama, 31.05.2010 15.20
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Wczoraj wlasnie rostalam sie z facetem i ojcem mojego dziecka (synek 6tygodniowy) To ja chcialam aby odszedl poniewaz w ogole ni emyslal o przyszlosci,dla niego liczylo sie piwo i papierosy. Jest mi ciezko i starsznie wstyd.. Na poczatku bylo miedzy nami super a od polowy ciazy zmienilo sie wszystko jednak to wiem tylko ja.... Synek jest slodki i kochany ale boje sie ze nie poradze sobie... ze do konca zostane sama i bede mieszkac z rodzicami.. Na ten moment czuje ze juz nie mam szansy na normalne zycie...
 
Verciaaaa, 27.05.2010 19.58
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Moja historia wygląda tak jestem 23tyg ciąży facet z którym mam dziecko okazał się nie odpowiedzialny i nie interesuje się mną ani dzieckiem.Jest on ode mnie dużo starszy wiec myślałam że inaczej zareaguje i będzie się cieszył razem ze mną z tego że będziemy rodzicami,ale tu się myliłam...Jednym plusem jest to że mam mega ogromne wsparcie od moich rodziców dzięki nim wierze że dam sobie rade i dobrze wychowam moje dziecko...A do facetów będę miała obrzydzenie chyba do końca życia
 
mada, 23.05.2010 14.50
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
jestem w piatym miesiacu ciazy mam 23 lata i wlasnie zostalam przyszla samotna matka. jak na rtazie nie wiem jak mam sobie z tym poradzic ciagle obiwniam sie o to ze on mnie zostawil ze zostawil mnie i dziecko. i mimo ze jestem przekonana o jego winie nie potrafie do konca soboe z tym poradzic i wymazac go z mojego zycia. tak naparwde to chyba nawet nie probuje jestem gotowa blagac go o to zeby do mnie wrocil tak bardzo kocham czlowie ktory wyrzadzil mi w zyciu tyle przykrosci.
 
następne »
strona 1 z 4
reklama
DlaPacjentow24.pl
Najpopularniejsze artykuły
Luteina (progesteron): hormon ważny w ciąży. Jaką funkcję pełni luteina? Luteina (progesteron): hormon ważny w ciąży. Jaką funkcję pełni luteina?

Luteina to potoczne określenie progesteronu - hormonu płciowego, który jest niezbędny, by doszło do...

więcej

19278

Ciąża na zwolnieniu - przepisy prawa pracy dotyczące kobiet w ciąży Ciąża na zwolnieniu - przepisy prawa pracy dotyczące kobiet w ciąży

Nie każda ciąża przebiega bez problemów. Czasami trzeba spędzić jakiś czas w szpitalu albo w domu....

więcej

13771

BÓL GŁOWY w ciąży - jak o nim zapomnieć BÓL GŁOWY w ciąży - jak o nim zapomnieć

Ból głowy, chociaż zazwyczaj nie jest groźny dla zdrowia, bywa dokuczliwy. To nieprawda, że w ciąży...

więcej

13142

Kawa w ciąży - jaki wpływ na ciążę ma picie kawy Kawa w ciąży - jaki wpływ na ciążę ma picie kawy

Jesteś w ciąży, a kochasz kawę? Nie ma konieczności, byś, będąc w ciąży, całkowicie z niej...

więcej

16989

Zamów bezpłatny newsletter

zapisz się
Autodiagnoza

Wybierz badanie

albo

Alfabetyczny indeks badań

A B C D E F G H I J
K L Ł M N O P R S Ś
T U W Z Ż
Eksperci

Obecność skrzepów krwi we krwi miesiączkowej jest objawem bardzo obfitych krwawień miesiączkowych, zwykle towarzyszą im bóle brzucha. Obfite krwawienia miesiączkowe, zwłaszcza jeśli występują od...

Grupy wsparcia
data

Październik 31, 2014

Przy olbrzymich wątpliwościach .......podjęlam sie do zastosowania nowej dla mnie diety Bodykey. Polega ona na dostosowaniu diety / na podstawie badań genetycznych - wyk. w Austrii/ indywidualnie dla mnie. Znam osoby takie jak ja /po 60-tce/ktore stosują te zalecenia i powoli...

data

Październik 31, 2014

dzięki za dzielenie się. powodzenia

data

Październik 30, 2014

Schudłam i zmieniłam nawyki żywieniowe dzięki kuracji z tabletkami Foreverslim.Schudłam a dzięki zmianą jakie wprowadziłam potrafię do dnia dzisiejszego utrzymać wagę.Dla mnie to jest olbrzymi sukces bo nigdy wcześniej na żadnej diecie nie udało mi się schudnąc aż tyle.

data

Październik 31, 2014

Uważam, że suplementy w ogóle są zbyteczne, wystarczy jeść odpowiednio dobrze, ale jak komuś ma pomóc świadomość, ze coś przyśpiesza to spalanie to czemu nie... ale jestem zwolennikiem naturalnych środków

reklama
Zdrowa społeczność

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody MURATOR S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody MURATOR S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.